Oda IX. Do Cezara Pauzylipa, iżby zanadto nie dowierzał młodości

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
ODA IX.
Do Cezara Pauzylipa, iżby zanadto nie dowierzał
młodości.

Ne te, Pausilipi, fallat inanibus
Aetas deliciis...

Niechaj cię, Pauzylipie, twa młodość nie mami,
Ni powab rozkoszy pańskiej.
Dni nasze ubiegają żartkiemi kołami,
Prędzej niż wiatr afrykański.

Fałszywa postać szczęścia, góra jego stroma,
Mało kto szczytu jej dopnie.
My zlepki szkła i wosku — dotkniesz się rękoma,
Szkło się pokruszy, wosk stopnie.

My, jako latorośl róży, choć żywa jej kraska,
Choć pięknie w krzaku się wije,
Z rana ciepławy wietrzyk pieszczotami głaska,
Wieczorem wiatr ją rozbije.

Śmierć na głucho zasklepia naszych trumien wrota,
Przeszłość powtóre nie wskrześnie.

Błogo temu, kto nie brał za cele żywota
Szczęścia, co idzie docześnie!

Kto, żyjąc, przemyśliwał o wieczystem Niebie,
Z nadzieją czekając końca,
I świętą ojcowiznę zamówił dla siebie
W krainie światła i słońca!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.