Oda IV. Parodya z pieśni Jana Kochanowskiego, po zwycięstwie nad Turkami i porażce Kozaków przez Koniecpolskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
ODA IV.
Parodya z pieśni Jana Kochanowskiego,
po zwycięstwie nad Turkami i porażce Kozaków przez
Koniecpolskiego.

Aeterna laudum, nec violabilis,
Polone, merces, sanguine Concanos...



Wieczna ci chwała, chwała niezachwiana,
Lachu! masz pokój w posoce Konkana,
Za jednem cięciem twojego bułata,
Padł Afrykanin, zginął Azyata.

Lud Europy północny, ubogi,
Zgruchotał ostre księżycowi rogi,
Od których słońce zaciera się we dnie,
I wschód różowej jutrzenki poblednie.

Hej, zatryumfuj, narodzie nasz stary!
Oto zabrali Gelonom sztandary
Hetmani polscy, a Tatar złośliwy
Nie rychło wróci pustoszyć nam niwy.

Jedni ucichli, drudzy całą zgrają
Na Wołoszczyźnie przytułku szukają.

W Polsce Twój kościół, o dzięki Ci, Boże!
W proporce Turka ozdobić się może.

Lud z kaukazkich bezdrożnych sumiotów,
Co wszystką ziemię zagarnąć był gotów,
Lądem i wodą dziś drżący i blady
Podłą ucieczką chce ubiedz zagłady:

Jak wilk żarłoczny w ciemne legowiska,
Pomiędzy chróstów i drzew się przeciska,
Kiedy mu ostęp myśliwy ogarnie,
Uderzy w strzelbę i wypuści psiarnię.

Jakiż strach rzucim w nieprzyjaciół strony,
Na szwedzkich wrogów, na harde Liwony!
Widzę już, widzę, jak wygrana nasza
Gród oblężonych Ryżanów przestrasza.

Ale, mężowie! choć szczęście się zacznie,
Na szczęście wojny nie liczmy niebacznie:
Czasem fortuna i zwycięzców spęta,
Czasem znękany wróg się opamięta.

Tak niegdyś, z ciemna wychyliwszy głowy,
Lacedemona i gród Romulowy
Rosły znienacka, aż potem zaiste
Spięły narody w cugle wiekuiste.

Zwykle po czasie oblicza się szkoda,
Nie drażnij wroga, bo gniew sił mu doda:
I gołąb dziobnie w rozdrażnienia chwili,
I jeż ukole, i pszczółka uszpili.

I sam ów Turczyn chciał znęcać się dalej,
Już kładł na Dunaj kajdany ze stali,
I zaufany w sprzyjającą dolę,
Szedł tryumfalnie pustoszyć Podole,

Lecz na Podolu zaznał nasze ramię;
Wróżę, iż kark mu do końca nadłamie
Lechicki koncerz, — bo tak rozkazywa
Potężna dola i Nemezys mściwa.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.