Oda I. Do Egnata Nolliusza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
ODA I.
Do Egnata Nolliusza.

Sive te molli vehet aura vento,
Sive non planis agitabit undis...

Czy-ć lekki wietrzyk kołysze i pieści,
Czy biją szturmy z pod groźnych niebiosów,
Umiejże, Nolli, w szczęściu i boleści
Żartować z losów!

Miej twarz stateczną, kiedy los swawoli,
Gdy los się zmarszczy — ty wyśmiej go w oczy;
Niech w tobie zmiany doli i niedoli
Żaden nie zoczy.

Jako ów hetman z władzą konsularną,
Co broniąc twierdzy, włócznię z wrogiem kruszy,
Tak ty umacniaj, gdy troski ogarną,
Twierdzę swej duszy.

Kiedy twój domek nawiedzą przykroście,
Wynijdź je spotkać, a uczynisz zadość;
Bo w ślad za niemi idą milsi goście:
Spokój i radość.

Nie wszystko jady, nie wszystko trucizny,
Co nam na lewej położono szali;

I troska dobra — jak sól od zgnilizny,
Serce utrwali.

Żal kiedy długi, nie pozrze ofiary,
Bo się oswoim, przywykniem koleją;
Dźwigaj ustawnie choć wielkie ciężary, —
Pewnie zelżeją.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.