Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Do Arystyusza Fuska
[40]DO ARYSTYUSZA FUSKA.
XXII.
Integer vitae scelerisque purus.
Kto wolen zbrodni, kto wiódł czyste życie,
Po maurytańskim co mu tam dzirycie;
Łuk, kołczan, strzały z jadowitym grotem,
Co mu tam potem!
Taki przez Syrtów rozpalone piaski,
Przez niegościnny przejdzie grzbiet kaukazki,
[41]
I do bajecznych dotrze on rubieży
Gdzie Hidasp bieży.
Raz, o Laladze gdym składał wierszyki,
Zabłąkałem się w sabiński bór dziki —
Wtem wilk mi zaszedł — choć broni nie miałem,
Uciekł on cwałem.
I w niezbrodzonych apulskich dąbrowach
Podobnej bestyi nie spotkasz na łowach,
Ni w kraju Juby, co srogie lwy rodzi,
Taki nie chodzi.
Czy mnie zapędzisz kędy lodowate
Słońce, nie stroi drzew w wiosenną szatę
Kędy mgły wieczne, a Jowisz ponury
Wciąż pada z góry.
Czy w kraj bez domów, nagi, kędy z blizka
Rydwan słoneczny na głowy żar ciska —
Gdziekolwiek pójdę, z Lalagą mą wszędzie
Dobrze mi będzie.
|