Przejdź do zawartości

O teatrze japońskim

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Gabriela Zapolska
Tytuł O teatrze japońskim
Pochodzenie Nieśmiertelniki
Wydawca „Lektor“ Instytut Literacki Sp. z o.o.
Wydanie pośmiertne
Data wyd. 1923
Druk Drukarnia A. Gojawiczyńskiego
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


O TEATRZE JAPOŃSKIM.

 Był to odczyt bardzo wykwintny — jako treść i jako forma. Sam prelegent, należący do tej „młodej Polski“, która coś tworzy, coś pisze, coś działa — przedstawił się już Lwowianom swemi „Karykaturami“. Ile tam było nerwu, ile siły, ile talentu — wiedzą wszyscy. „Karykatury“ — to najlepszy protektor Kisielewskiego. Jest jeszcze jego drugi utwór „W sieci“ — trochę chaotyczny, ale jeszcze silniejszy — trochę pokruszony, ale w tych pokruszeniach widać potężne bryły. Tam jest tyle takich brył, że starczyć może dla innych dramaturgów na kilka sztuk. Kisielewski z nieopatrzną werwą młodości rzuca to wszystko na jeden wieczór. Co tam! starczy mi jeszcze... I starczy z pewnością. Ten — nie będzie szarpał innych, pluł, ciskał się, dworował półpankom, aby doczekać się ich łaski. On będzie pracował, pójdzie naprzebój — ma siłę — ma talent i choć niewielki wzrostem, a już duży pracą i imponujący swą twórczością,twórczością. Taką „młodą Polskę“ — rozumiem — ale krasnoludki z tekami, wyładowanemi poronionymi płodami i odgrażające się, że coś tam kiedyś napiszą... to nie „młoda Polska“ — to — żadna Polska, to raczej zakała młodej Polski. Mówił więc wczoraj Kisielewski — mówił o teatrze japońskim barwnie i pięknie. Na introdukcję wybrał sobie opowieść o zwierciadłach Amaterasu i o tańcu gejszy Uzume, gejszy o czarnych źrenicach. Gejsza mówiła: „ja tańczę, a oni się śmieją“ — i z tego powstała japońska sztuka dramatyczna. Dalej prelegent rozwinął obraz powstania teatru w Japonji w XII. wieku, przeszedł całą jego fazę — usunięcie kobiet ze sceny i dał nam pojęcie o patrjarchalnem pojmowaniu kultu scenicznej sztuki. Dowiedzieliśmy się, że na scenie w Japonji mężczyźni dają ton modzie i że żaden Mikado nie bywa w teatrze publicznym.
 Dalej wiemy, że w teatrze japońskim jest... wesoło, a damy proszą słynnych artystów o podpisy na wachlarzach. O artystach, mówi p. Kisielewski, że są improwizatorami i zlekka zarysowawszy analizę dramatu i jego tworzenia, daje nam bardzo piękne porównanie o okwieconej wiśni. Na tem porównaniu, będącem klejnocikiem stylu, urywa i zaczyna swobodnym tonem snuć reminiscencje z wystawy paryskiej, na której widział teatr japoński importowany i ową głośną tragiczkę Sadę Yacco. Tu należy podziwiać aktorskie zdolności p. Kisielewskiego. Niezmiernie ciekawie snuje cały dramat — zmienia głos, daje wyborne intonacje i udaje mu się w zupełności wywołać wrażenie, jakie zamierzał. Mimowoli widzi się tych aktorów, rozróżnia się ich metodę gry, niemal widzi się scenkę, na której w swych jaskrawych złotem przetykanych sukniach, tańczą całą serję dziwacznych, a niezmiernie poetycznych tańców. Oczyma wyobraźni dostrzega się drobną sylwetkę Sady Yacco, która z kwiecia wisien robi w drobnych dłoniach piłkę i tańczy z tą wonną zabawką lekka jak motyl, patrząc w dal swemi aksamitnemi oczami. P. Kisielewski ma wielki dar barwnego opowiadania i nie zdarzyło mi się słyszeć w tym rodzaju odczytu, tak obrazowo ustawionego i podanego. Szkoda, iż sama osoba prelegenta nie zdołała ściągnąć liczniejszej publiczności. Wszak „Karykatury“ obudziły we Lwowie szczere zainteresowanie. Dlaczego więc, interesując się dziełem, nie interesować się jego twórcą? Jedno jest nierozłączne z drugiem, a przytem sam przedmiot o tych Japończykach, których cywilizacja przedstawia się nam, jak kunsztowne cacko, mozolnie i misternie wykonane, zajmuje chyba i zastanawia. A jednak było — pusto, i niech żałują ci — co nie przyszli.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Gabriela Zapolska.