O naprawie Rzeczypospolitej/I-6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Andrzej Frycz Modrzewski
Tytuł O naprawie Rzeczypospolitej
Data wydania 1914
Wydawnictwo E•WENDE & Ska
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Cyprian Bazylik
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
X.

1) Panowie rady[1] i posłowie ziemscy dla czego do radzenia o rzeczypospolitej bywają królowi przydani. 2) Dla czego królowi dana jest największa zwierzchność w rzeczypospolitej. 3) I tu o powinności panów rad krótko. 4) I o poradnikach królewskich, którzyby przy nim ustawicznie byli. 5) I o sekretarzach każdego powiatu. 6) Na króla należy, aby przy radzie senatorów bywał. Zamknienie opisania senatu, wzięte do ich powinności.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

U Polaków mimo króla i pany radne bardzo wiele może szlachecki stan, który posyła zawżdy z każdego powiatu posły na sejm, którzy acz nie mają mocy wotować, wszakże wiele rzeczy potrzebnych podawają ku rozbieraniu senatorom.

Ustawy też wszytkie pilnie przeglądają; jeśli co rzeczypospolitej szkodliwego być widzą, aby się przeciw temu zastawili. A przetoż żadne prawa ani ustawy nie są ważne, jedno na które posłowie ziemscy pozwolą. Nie inaczej podobno są ci posłowie u nas, jedno jako u Rzymian bywali starsi nad pospólstwem, które zwano tribuni plebis[2]. Bo ponieważ w pospólstwie potrzeba zawżdy mądrości, powagi i stateczności, przeto poruczono to czelniejszym osobom na to obranym, tribunis, to jest: starszym nad pospólstwem, aby się przeciwko wynalazkom panów rad opierali a pilnie tego przestrzegali, żeby rzeczpospolita ubliżenia jakiego nie odnosiła. Widziałem to sam, gdy wiele rzeczy zacnych a potrzebnych postanowiono u nas za uchwaleniem szlacheckiego stanu; wiele rzeczy szkodliwych odrzucono za nieprzyzwoleniem jego. Co Panie Boże daj, aby na wieki trwało!

Ale też niekiedy dali się w tym uznać, iż nazbyt stan swój miłują, a nie tak dalece o rzeczpospolitą dbają, jako pilnie wolności swoich bronią, co się okazało w niesłusznym a niesprawiedliwym artykule o mężobójstwie. A tak niechaj tego pilnie strzegą posłowie, aby dla nich kiedy rzeczpospolita wielkiej szkody nie wzięła z wielką stanu ich sromotą i nędzą. Ale Panie Boże! tego uchowaj, a racz wszytkiemu szlacheckiemu stanowi takie serce dać, aby oni, odrzuciwszy na stronę miłość samych siebie, wszytkę rzeczypospolitą, to jest: wszytkie ludzie w tym społecznego życia towarzystwie z nami mieszkające miłowali, o wszytko się starali, wszytkich gardła, pożytków i zacności bronili. Co kiedy będzie, tedy się okaże sprawiedliwa przyczyna, dlaczego tak panowie rada, jako i szlachecki stan przydan jest do wolności królewskiej. Bo to mamy za pewną rzecz mieć, że nie jest żaden, któryby jeden sam albo radą swą albo staraniem swym mógł wszytkiej rzeczypospolitej dosyć uczynić a jej brzemiona znosić. A jako każdy więcej dwiema oczyma ujrzy, lepiej dwiema uszyma usłyszy, a dwiema rękami i dwiema nogami więcej sprawi, niźli kiedyby tylko jednego oka, jednego ucha, jednej nogi i jednej ręki używał: takci wszyscy, którzy wiele ludu i niezliczone sprawy poruczone sobie mają, potrzeba, aby wiela ludzi oczu, uszu i nóg i rad używali, chcąc dobrze a porządnie rzeczy wszytkie sprawować.

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

A najpierwej się o to starać trzeba, aby senatorska ławica co najlepiej była postanowiona, która po królu w każdej rzeczypospolitej jest najprzedniejsza. U nas jest złożona mało nie ze wszelakich urzędników tak duchownych jako świeckich. A przeto wielką pilność król czynić ma okoła obierania tych urzędników, któremi zwyczaj jest zasadzać koło senatorskie, które jest najwyższą rzeczypospolitej radą, pospolitego dobra i zacności stróżem, które króla i zwierzchnego pana do pięknych a uczciwych rzeczy pobudza, od pospolitych nieuczciwych odwodzi, a złe jego chęci hamuje; bez którego rady, zdania i zwierzchności nic w rzeczypospolitej ani za granicą czynić się nie godzi.

Okrom senatu, który o najprzedniejszych sprawach rzeczypospolitej radzi, a nigdy nie bywa zbieran, jedno dla ważniejszych spraw i to na sejmie, godzi się królowi miewać przy sobie kilka osób którźyby od jego boku nigdy nie odstępowali, z któremiby się o wszelkich rzeczach namyślał a z niemiby radził o rzeczach ku czynieniu potrzebnych; i owszem, gdy ma wszytek senat albo pany radne zebrać, aby się z temi pierwej w każdej rzeczy, rozważając ją na tę i na owę stronę, namówił, niźliby ją przed wszytkim senatorskim kołem przełożył. Przyrodzenie do tego ciągnie, zwyczaj ludzki też to niesie, iż każdy człowiek ma tych, z któremi towarzysko żywie, którym się pierwej rady o swych rzeczach zwierza, niż się z niemi pokaże. Jako daleko więcej zwierzchnemu panu godzi się, aby miał około siebie ludzi takowe, którymby się z myślami swojemi pierwej otworzył a ich też zdanie w tej mierze usłyszał, z nich wyrozumiał, jeśliby się co w tej mierze (jako myśli) sprawić mogło albo nie? Tym sposobem i o drugich wotowaniu będzie potym lepszy rozsądek dawał i, gdy w kole senatorskim spór jaki o co będzie, łacniej będzie mógł obrać to, co się jemu i rzeczypospolitej pożyteczniejszego być zda. Lecz takowi, którzy przy boku królewskim ustawicznie będą a do takich tajemnych rozmów będą przypuszczani, trzeba, aby byli wierni i milczeniem ozdobieni. Bo wiele złego stąd przychodzi, gdy rady zwierzchnych panów nierozmyślnie, skwapliwie a przed czasem bywają rozgłaszane.

Są monarchowie, którzy każdemu powiatowi do spraw tak domowych jako też postronnych dawają takie poradniki albo sekretarze, aby sprawy im poruczone odprawiali.

Chwalebny to zaprawdę jest obyczaj, a panom zwierzchnym nad wielkiemi państwy przełożonym, a zwłaszcza którzy z różnemi narody sprawy mają, bardzo potrzebny. . . . . . . . .

Słusznaby też rzecz była, żeby król przy panach radach, gdy o rzeczypospolitej radzą, osobą swą był; bo oprócz tego, że ich dowcip, słuchając jak wotują, wybaczy: też i to, do czego się kto więcej zgodzi, pozna, i samę rzecz, która się toczy, dostateczniej wyrozumie i dekret uczyni taki, który z większym pożytkiem rzeczypospolitej będzie. Lecz gdy się trafią niezgodne wota senatorów, coby miał król czynić, jeśli ma liczyć wota albo je ważyć, niżej, gdzie będzie rozmowa o uchwale panów rad, powiem. Teraz o urzędzie senatorskim nieco przypomnię, bez którego, jakom powiedział, nic się królowi w rzeczypospolitej poczynać nie godzi; gdyż wedle ich zdania prawa bywają stanowione, sądy odprawowane i wojny podnoszone. Wielki to urząd i ciężkie brzemię jest, a nie wiem, jeśli nie większy i trudniejszy między wszytkiemi inszemi urzędy, wyznawać się i dokazować być stróżem rzeczypospolitej i obrońcą. Niech żaden nie będzie tego o sobie mniemania, żeby go przystojnie sprawować mógł bez wielkiego rozumu, większego zwyczaju, a mądrości i owszem daleko większej, bez wagi wyroku, bez rozmaitego porady sposobu.

Przypisy

  1. mian. l. mn. od rzecz. rada; tak nazywano senatorów oddzielnie i jako zgromadzenie.
  2. urząd w starożytnym Rzymie, ustanowiony r. 493 przed Chr. po buncie pospólstwa rzymskiego dla obrony jego interesów. Z początku było tylko dwuch trybunów; wbrew zdaniu tych urzędników obieralnych żadne prawo nie mogło być wprowadzone.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Andrzej Frycz Modrzewski.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie tłumacza: Cyprian Bazylik.