O miłości ojczyzny (Libelt)/XI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Karol Libelt
Tytuł O miłości ojczyzny
Wydawca Wilhelm Zukerkandel
Data wydania ok. 1924
Druk Wilhelm Zukerkandel
Miejsce wyd. Lwów — Złoczów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

XI.
Słowiczku mój! a leć a piej!
Na pożegnanie piej!
Wylanym łzom,
Spełnionym snom,
Skończonej piosnce twej!
Słowiczku mój, twe pióra zzuj,
Sokole skrzydła weź,
I w ostrzu szpon,
Zołoto-stron,
Dawidzki hymn tu nieś!
Bo wyszedł głos i padł już los,
I tajne brzemię lat
Wydało płód!
I stał się cud!
I rozraduje świat![1]
Adam Mickiewicz.

Jak człowiek, gdy się nad sobą zastanowi, pyta się, co po mnie na tym świecie, poco te koleje życia, które przebiegam, do przypadku-li, czy do celów pewnych życie moje i działania moje należą? — tak naród pytać siebie może, poco mu ta narodowość, z którą się wyłonił z ludzkości i od innych narodów odróżnił; poco tyle krwi przelewu, poco okupiona nią wolność i wiara; nic-li nie znaczy to państwo, ten kościół, co się żywotem jego ojczyzny rozwinął? — Odpowiedź na te pytania daje przeszłość ubiegła i myśl ludzka w tej przeszłości, pojmująca rozwijającego się ducha. Nic przypadkiem się nie dzieje. Włosy głowy twojej są policzone. A jeżeli w naturze wypadki są ślepej konieczności, praw niecofnionych następstwem, to w życiu człowieka i narodów ten sam duch do postępu się rozwija, który owe prawa konieczne przyrodzeniu zakreślił.
Narody nie są igraszką losu, ale są materyałem ducha, który zstąpić na ziemię inaczej nie może, jak zstępując na narody i w nich i przez nie odsłaniając niezmierzoność wielkości swojej do wiedzy i do pojawu każdemu. Ludzkość, to ciało nieskończonego ducha; narody, to syny jego, różnego oblicza, różnego uzdolnienia, różnych usposobień, przeprowadzające wedle tych zdolności myśli ojca swojego do rzeczywistości. Naród więc każdy ma pewne powołanie, pewne posłannictwo, które od Boga odebrał i które spełnić jest celem jego żywota.
Rozpisawszy się obszerniej w innem miejscu[2] o posłannictwie narodów, tu tylko o tym przedmiocie w ogólności nadmieniam. — Że berło historyi przechodzi od narodu do narodu, pouczają nas dzieje; że zaś historyą każdego narodu jest spełnienie misyi pewnej, łatwo każdy odgadnie, gdy dzieje jakiegobądź narodu przed sobą rozpołoży, i w wydatniejszych epokach jego się rozpatrzy. Dopatrzyć tam będzie można jednej głównej myśli, jednego głównego celu, około którego całe ubiegłe życie narodu, acz w najrozmaitszych kierunkach, się kręciło. Ta myśl jedna dopatrzona jest rozkaz wyższy, palcem Boga narodowi już wtenczas nakreślony, kiedy go z chaosu ludzkości, z owej ciemni wieków do osobnego narodowego bytu powoływał. Badaj bliżej, a dociekniesz, jak ta myśl zgodna jest z naturalnem nawet usposobieniem narodu, w życie ją wprowadzającego; jak naprzód instynktowo prze go coś ku jej znalezieniu; jak podjąwszy ją odrazu rośnie w potęgę i wystrzela wszystkiemi silniami ducha swego; jak tej myśli nadaje żywot i upostacia ją w religii, w rządzie, w sztukach, w umiejętnościach; jak tą myślą potężny, z nią i przez nią chwyta berło dziejów i rozściela się szeroko po ludzkości; — aż wreszcie przesięgłszy punkt kulminacyi, o tyle słabnie, o ile myśl owa ożywcza go opuszcza — i schyla się wreszcie ku zachodowi, ku śmierci. Ale tymczasem już inna wyższa myśl boża wypłynęła na wierzch i nawą innego świeżego narodu żegluje po oceanie czasu. Ów zaś naród poprzedni przestarzał się i zużył; nowej myśli Boga objąć w skurczonem starością cielsku nie potrafi. Wydał, co miał i co mógł; a ze spełnioną misyą i żywot się jego ziemski skończył, zaczyna odbywać metempsychozę swoją, zostawując po sobie nieśmiertelność dziejową.
Tym tylko sposobem uzacniony zostaje ród człowieczy na ziemi, gdy go pojmować będziemy jako objawienie się Boga do wiedzy ludzkiej, w nieprzebranej mądrości i wielkości Jego. Tym i tylko sposobem narody pojedyncze nabiorą znaczenia wedle prac i zasług swoich, gdy te prace i zasługi mierzyć będziemy misyą od Boga im daną. Tym wreszcie sposobem cała historya przedstawia nam się, jako świetna apoteoza ludzkości, w której ponad padołem namiętności, zdrad, mordów i nikczemności ludzkich unosi się w całym majestacie i blasku idea Boga, od wieku do wieku coraz jaśniej, coraz szerzej rozpłomieniająca się wiedzą, wolnością i szczęśliwością narodów. Misya, to wielki sąd ostateczny. Wszystko co złe i nieprawe, co nie było z Boga, co nie uznawało posłannictwa narodu, co bunt przeciwko niemu podnosiło, zbrodnią publiczną się kalało, poszło na wieczne potępienie — na ogień wieczny, zgotowany czartom i aniołom jego: a co było z Boga, co się poświęciło Jego myśli, to siedzi na prawicy Boga Ojca i króluje w niebie.
Aby naród mógł spełnić misyę swoją, trzeba mu obszernej podstawy politycznego bytu, którą osiąga wojnami i zaborami, i dopiero na tej podstawie organizuje się w państwo i w kościół, — to jest myśli posłanniczej nadaje rzeczywistość, wciela ją w żywot ojczyzny swojej politycznej i w żywot ojczyzny swojej moralnej. Jednością zatem państwa i kościoła jest posłannictwo narodu. Obadwa żywoty ojczyzny spływają tu w jeden jej żywot, w żywot będący już natury boskiej, któryby bożostanem ojczyzny nazwać można. Ojczyzna dochodzi tu do najwyższej swojej idei, zapełniającej jej całość. Ona tu święci ubłogosławienie swoje, jest bowiem żywotem myśli Bożej, — jednej myśli postępu w kolei wieków. Z tego tytułu jest najświętszą ideą na ziemi póty, póki się ludzkość w jedną ojczyznę nie zamieni.
W poświęceniu się za byt polityczny i w poświęceniu się za religię przelewali pojedynczy synowie i córy ojczyzny krew swoją; w posłannictwie cały naród się poświęca, całego siebie daje na ofiarę. Niema nic nieśmiertelnego krom ducha. Na ołtarzu wieczności giną narody jedne po drugich, ale nie jako ofiary przypadku, lecz jako ofiary rozwijającego się ducha światłości i postępu.
Niema nic świętszego nad ojczyznę. Jest ona bezpośrednią córą nieba, od Boga stworzyciela wyszła, który jej dał ziemię i narodową plemienność; dał lud osobny i język osobny, dał mądrość prawa i mądrość umiejętności; — i do Boga Stwórcy swego wraca po urzeczywiszczeniu myśli Jego, którą tchnął w ducha jej.
I ta to jest iskra Boża, w znaczeniu i w istocie ojczyzny tląca, co tak uszlachetnia każdego, kto ją kocha. Najprawdziwiej wyrzekł Krasicki: »Święta miłości kochanej ojczyzny!« Nie zgrzeszysz i ty, gdy powiesz: kocham bliźniego mojego, jak siebie samego, a ojczyznę kocham ze wszystkich sił, ze wszystkiej duszy mojej; bo kochając tak ojczyznę, Boga twego kochasz, którego jedna myśl żywie w ojczyźnie twojej.
Nie wierz faryzeuszom, by też poświęconym, którzy powiadają, że kochają Boga, a ojczyzny nie miłują, a dziatwę jej rodzoną prześladują. Kłamią bezczelnie, i Bóg kiedyś odrzuci ich od łona swego, bo sam Bóg-człowiek ojczyźnie się swojej poświęcił, jej samej słowa Boże opowiadając.
Skoro żywotem zupełnym i ostatecznym celem narodu jest myśl Boża, którą za powołanie swoje odebrał, a Bóg jest Bogiem prawdy, wolności i postępu, miłość też najzupełniejsza ojczyzny będzie miłością tego trojga. Światła! światła! wołaj, jak konający, którego już ciemności wieczne ogarniają. Wolności! wołaj, jak powietrza do odetchnienia. Naprzód! wołaj, bo żywot jest postępem, a stagnacya śmiercią, a wsteczne dążenia rozkładem ciał chemicznym. W kościele i państwie zatknij chorągwie z napisem prawdy, wolności i postępu, i pod te chorągwie gromadź oświatę narodu twojego. Giń, gdy trzeba, za prawdę, za wolność, za postęp, bo zginiesz w spełnieniu misyi od Boga wziętej, a zatem zginiesz za Boga.
Naród w spełnieniu misyi będący najczęściej nie pojmuje swego powołania, i myśl posłannicza jego rzeczywiście dopiero z całości jego żywota występuje na jaśnią. Myśl Boża jest jak Bóg sam, niewidomie zapełniająca świat i stawająca wśród narodów, Ale jako Boga niewidomego i niepojętego poznajesz w mądrości, potędze, w sprawiedliwości, tak byt myśli posłanniczej narodu, choćbyś jej nie pojmował, poznasz z jej koniecznych, bo istotę jej stanowiących, przymiotów światła, wolności i postępu. Każde z tego trojga jest gwiazdą przewodną narodowi, wskazującą mu drogę po bezdrożach od wschodu, aż na miejsce, gdzie w żłobie powita leży myśl posłannicza zbawienia ludzkości. Myśl ta wcielona w naród kształci się jak Chrystus Zbawiciel wśród nauczycieli i doktorów starej Jerozolimy, rośnie i wzmaga się w miłości u Boga i u ludzi, aż tryumfem krzyża i męczeństwa dokupi się zwycięstwa i chwały swojej.
»Idź na północ w imieniu Chrystusa — idź i nie zatrzymuj się, aż staniesz na ziemi mogił i krzyżów — poznasz ją po milczeniu mężów i po smutku drobnych dzieci, — po zgorzałych chatach ubogiego i po zaciszonych pałacach wygnańców — poznasz ją po jękach aniołów moich przelatujących w nocy.
»Idź i zamieszkaj wśród braci, których ci daję — tam powtórna próba twoja — po drugi raz miłość twoją ujrzysz przebitą, konającą, a sam nie będziesz mógł skonać, — i męki tysiąców wcielą się w jedno serce twoje!
»Idź i ufaj imieniowi mojemu — nie proś o chwałę twoją, ale o dobro tych, których ci powierzam — bądź spokojny na dumę i ucisk i natrząsanie się niesprawiedliwych — oni przeminą, ale ty i słowo moje nie przeminiecie!
»A po długiem męczeństwie zorzę rozwiodę nad wami — udaruję was, czem aniołów moich obdarzyłem przed wiekami, szczęściem i tem, co obiecałem na szczycie Golgoty — wolnością!
»Idź i czyń, choć serce twoje wyschnie w piersiach twoich — choć zwątpisz o braci twojej — choćbyś miał o mnie samym rozpaczać — czyń ciągle i bez wytchnienia, a przeżyjesz marnych, szczęśliwych i świetnych, a zmartwychwstaniesz nie ze snu, jako wprzódy było, ale z pracy wieków — i staniesz się wolnym synem niebios!« (Irydyon).
W całym uroku poezyi odmalował tu wieszcz Nieboskiej Komedyi myśl posłanniczą, wcielić się mającą w naród. Myśl ta (Irydyon) wolnością w Grecyi poczęta była zniszczeniem Romy, a stać się ma doskonalszą wolnością ludzkości, wcielona w naród męczeński.
Posłannictwem dokonywającem się, lub dokonanem, są dzieje narodu, będące jednością instytucyi narodowych i piśmiennictwa narodowego. Dzieje to najświętsza księga narodu, biografia jego bożostanu, opis boskiego żywota ojczyzny.
Czem są księgi pisma świętego jakiegobądź narodu w słowie, tem są księgi dziejów jego w czynie, równie ogłaszające mądrość bożą, równie pełne głębokiej moralności i nauki. Dziejopisarze są jak natchnieni ewangelistowie i prorocy; jak ci odgadywali słowo boże i przyszłość, tak tamci odgadują urzeczywiszczone w ludzkości myśli boże i przeszłość. Do jednego i do drugiego wyższego usposobienia potrzeba. Trzeba stanąć ponad dziejami duszą nieskażoną, mądrość zatlić u mądrości Boga, a serce natchnąć wielkością sprawiedliwości Jego, ażeby się oku naszemu otworzyły tajnie przeszłości i zajaśniała w tych ciemnościach czasu myśl boża, jak droga mleczna na niebie.
Kiedy taka jest wartość, takie znaczenie dziejów narodowych, o! garń się do nich każdy, komu ojczyzna jest drogą. Bez poznania dziejów nie znasz ojczyzny twojej, bo nie znasz jej żywota; a zatem miłość twoja do niej jest, jak miłość owego obłąkanego, który się do szaleństwa pokochał w osobie, w samej tylko wyobraźni wymarzonej w dziejach narodu twego dopiero pojmiesz godność jego, ujrzysz jego losy, odgadniesz jego przeznaczenie. Bo przeszłość każda jest nauką przyszłości, a owoc teraźniejszości, który zrywasz, bezpośrednio z przeszłości się rozwinął. Ojczyzna, czem jest, jest tem wszystkiem, czem wskutek poprzednich wypadków zostać koniecznie musiała, a przyszłość jej tem będzie, czem się od dzisiaj zawięzuje i od wieków zawięzywała. W tych zaś wypadkach i zawiązkach, niekiedy drobnych nawet i niepozornych, dopatrzysz uwięzujący się wątek posłannictwa narodowego, co się po tym labiryncie wysileń i namiętności ludzkich wije.
Mądra to nauka, dzieje, bo mądrość boska z niej świeci geniuszem i pracami całego narodu i wielu wieków. U tego źródła mądrości karm ducha twego i ty młodzi ognista, i ty wieku dojrzały, i ty starości sędziwa. Niewyczerpana to księga nauki. A jeżeli twoja miłość ojczyzny ma mieć znaczenie i towarzyszyć ci aż do grobu, tu, u jej dziejów, napawaj się jej żywotem; poznaj ją wskroś z wszystkiemi jej cnotami i ułomnościami, poznaj ją we wszystkich porach wieku, gdy można, w każdym dniu jej życia, które pędziła na tych miejscach, po których sam stąpasz. Poznawszy na ten sposób dzieje, jasnym dniem rozświeci się tobie czas obecny, i w zmierzch przyszłości strzelą tego światła promienie. Wtenczas z całą pełnością wiedzy rzekniesz o sobie: jestem nie tylko ciałem z ciała ojczyzny mojej, nie tylko duchem z jej ducha, ale oraz jestem żywotem z jej żywota.
Wychowanie narodowe na poznaniu dokładnem dziejów ojczystych najfundamentalniej polega, bez nich jest jak wychowanie chrześcijańskie bez poznania pisma świętego. Nie tylko do uczonych i oświeconych rości ojczyzna to prawo, aby poznali jej żywot przeszłości, ale i do ludu swego, którego równie jest matką. I prostaczek, przynajmniej tyle, co pacierz, z dziejów narobowych wiedzieć powinien. Niech wie o Piaście, co bogom miły i od ludu kochany z rolnika wyniesiony został na tron, — i o Kazimierzu W., ostatnim z Piastów rodu, którego królem chłopów nazwano. Niech wie, że Mieczysław ochrzcił tę ziemię, a Bolesław rozszerzył jej granice od Elby do Dniepru. Niech wie o Jagiellonach i o połączeniu się dwóch wielkich narodów: Litwy i Polski; o Janie III. pod Wiedniem, o Konstytucyi 3. Maja, o ostatnich bohaterach: o Pułaskim w Częstochowie, Kościuszce pod Racławicami, Dąbrowskim we Włoszech, Poniatowskim pod Lipskiem. Temi wspomnieniami odżyje jego dusza i promień myśli bożej, co w ojczyźnie świeci, rozświeci i jego ciemnie umysłu.
Dzieje nakoniec są jednością praw i piśmiennictwa narodowego. Boć wojny i traktaty są tylko środkami wyrabiającej się myśli narodu; prawdziwe jej urzeczywiszczenie się leży w instytucjach krajowych, które naród sobie wyrobił lub zdobył, leży w płodach piśmienności narodowej, którymi myśl swoją wypowiedział. Tu i tam wybija się jak na tablicy myśl postępowa narodu, myśl wyrabiającej się wolności, myśl jego posłannicza; — a ta myśl zarazem jest wątkiem dziejów narodowych. Dzieje, jako obraz żywota zupełnego ojczyzny, są oraz wizerunkiem każdoczesnego jej oblicza, tak w państwie jak w kościele; w dziejach przeto spływa w jedność religia i byt polityczny. Dzieje są zatem narożnikiem, do którego staczają się potężne jednie ojczyzny rozczłoń: prawa, będącego jednią ludu i ziemi; piśmienności, będącej jednią narodowości i języka; bytu politycznego, łączącego ziemię i narodowość; religii, łączącej lud i język. Jako więc w posłannictwie narodu objawiła nam się najwyższa idea ojczyzny i najzupełniejszy jej żywot, tak w dziejach, będących dagerotypem tego posłannictwa, świeci najwyższa myśl narodowa i najzupełniejszy obraz ojczyzny.

Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Słowiczku mój! a leć... — zacytowany w całości wiersz Do Bohdana Zaleskiego Adama Mickiewicza.
  2. Przegląd Naukowy w Warszawie. Rok 1844. poszyt pierwszy i następne.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Karol Libelt.