O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku/Zamiar koronacyi r. 1764
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku |
| Podtytuł | Wiadomość historyczna |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | W. L. Anczyc i Spółka |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB |
| Indeks stron | |
IX. Zajaśniał więe i zaświecił znowu po strasznych spustoszeniach cudowny obraz — chwałą Bożą na krakowskim Karmelu gorliwością i świątobliwością bogobojnych Karmelitów, pobożnością do Matki Bożej wiernych i cudami, które świadczyły, że z miejsca tego, przez ten cudowny obraz nieustanne płyną błogosławieństwa.
Z wypadków poszczególnych w następnych czasach — najznaczniejszy, że kiedy król Sobieski wybierał się na wojnę pod Wiedeń, pomodliwszy się w innych kościołach, a także i w kaplicy św.
Jana Kantego przy Uniwersytecie Jagiellońskim, ostatecznie przybył do kaplicy w Karmelu i tam słuchając Mszy św., uczynił był ślub, mówiąc: „Jeśli Opieką Twoją Matko Boska zostanę zwycięzcą nieprzyjaciół Boskiego Syna Twego, i zdrów z rycerstwem swem powrócę, wystawię w Warszawie kościół Tryumfującemu Chrystusowi, i oddam go Kapucynom“: a obok króla klęcząca królowa uczyniła także w tej myśli ślub, że wystawi kościół i klasztór dla Sakramentek w Warszawie. I ztąd już wprost (d. 15 sierpnia 1683 r.) udał się w drogę na tę chwalebną wyprawę, która i imię jego i Polaków na wszystkie wieki wsławiła. Powróciwszy szczęśliwie z wyprawy, i król i królowa spełnili śluby swoje, co mówiąc nawiasem, jest rzeczą w Polsce niesłychanie rzadką.
Gdy szczególniejsze łaski i cuda niezliczone prawie wciąż się działy na Karmelu przy obrazie Matki Bożej, a pobożność coraz bardziej wzrastała i ujawniała się powszechnem prawie bez wyjątku zapisywaniem się do szkaplerza świętego, powstało ogólne pragnienie, aby obraz ten cudowny został uczczony przez koronacyę. W tym celu bawiący w Rzymie, jako asystent prowincyi polskiej przy Jenerale Karmelitów, O. Michał Pietrzycki, wniósł o to prośbę do Stolicy Apostolskiej. Wskutek czego wyznaczoną została komisya, a po złożeniu zaprzysiężonych świadectw przez ks. Adama Łęzowskiego, kanonika i rektora kościoła polskiego w Rzymie (św. Stanisława), a także przez ks. Macieja Pruskiego, kanonika katedralnego krakowskiego i ks. Antoniego Żołędziwskiego, profesora Teologii w Uniwersytecie krakowskim i kanonika kollegiaty św. Floryana, — kapituła watykańska r. 1764 d. 7 maja wydała dekret, upoważniający ks. Franciszka Potkańskiego, biskupa patereńskiego sufragana krakowskiego do ukoronowania na Karmelu cudownego obrazu. (Ponieważ z powodu najścia Moskali, protegujących Poniatowskiego, biskup krakowski Sołtyk, łącząc się z tymi, co byli przeciwni Poniatowskiemu i Moskalom — nie mógł być w Krakowie).
Czasy owe były najnieszczęśliwsze w Polsce i niepodobna było myśleć o koronacyi obrazu zwłaszcza, że z powodu spustoszenia kraju przez Moskali nie można było zebrać, ileby potrzeba było na wydatki — pieniędzy. Zebrano zaledwie 5.000 złotych pol. (wedle notat Żegoty Paulego). I dopiero po 100 przeszło latach dopelnił to wiekopomny ks. biskup krakowski, Albin Dunajewski, później kardynał, a przedtem administrator kościoła tego na Piasku, do którego r. 1801 (po zburzeniu za rządów austryackich parafialnego kościoła św. Szczepana) przeniesiono parafię, przez co wielki stał się nieporządek i zamieszanie w odprawiania nabożeństw uroczystych[1]. Dwóch bowiem niezależnych od siebie gospodarzy w jednym kościele, — i proboszcz świecki i Karmelici — oczywista anomalia. Co więcej, odebrano Karmelitom kościół — prawem Kaduka — ten kościół, przy którym oni przez 400 lat zostawali, dla nich fundowany i który po ostatniem zburzeniu oni sami, zebrawszy składki, dźwignęli największem poświęceniem się swojem. Wielką zaiste wyrządzono im krzywdę, która ich od r. 1801 — po dzień dzisiejszy 1898 r. przez lat 97 — dręczy, tem bardziej, że to spowodowało upadek porządku w kościele, a wskutek tego osłabiło i przytłumiło dawną, tak wielką w tym kościele wiernych pobożność. Jakoż najświętsze to miejsce w Krakowie — stało się najbardziej opuszczone i zaniedbane tak dalece, że nawet tak wielka uroczystość, jak koronacya, nieprzywróciła temu miejscu świętemu tego wielkiego znaczenia, jakie się mu ze wszech miar należy, i jakiem przez tyle wieków się szczyciło[2].
- ↑ Żaden zakon w Krakowie nie był tak uciskiem dotknięty — jak Karmelici: i trzewiczkowi i bosi. Karmelitom bosym zabrano dwa ich kościoły: św. Michała (przerobiono na kryminał) i Wniebowzięcia Matki Bożej; Karmelitankom odebrano kościół ich św. Marcina, i oddano protestantom; Karmelitom trzewiczkowym odebrano kościół ich św. Tomasza, a do głównego ich kościoła wprowadzono parafie, zostawiając im jedynie kaplicę.
- ↑ Zburzenie kościoła św. Szczepana i wprowadzenie r. 1801 parafii do kościoła Karmelitów stało się wtedy, gdy po śmierci biskupa krakowskiego (zmarłego 1800 d. 31 marca), sede vacante (1801-1804) zarządzał dyecezyą ks. Olechowski Józef, sufragan. Ten spodziewając alę, że rząd go zamianuje biskupem, starał się o jego względy, tolerujac nadużycia i bezprawia. Zawiodła go jednak nadzieja, bo biskupem krakowskim r. 1804 został ks. Gawroński, a gdy niedługo 1809 r. Olechowski umarł, kapituła nie wyszła na jego exportacyę, jeno czekała u drzwi kościelnych.