O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku/Wystawienie kościoła i klasztoru OO. Karmelitów w Krakowie na Piasku
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku |
| Podtytuł | Wiadomość historyczna |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | W. L. Anczyc i Spółka |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB |
| Indeks stron | |
II. Przedtem wszakże, nim przystąpimy do opisania tego obrazu, wypada powiedzieć słówko o powstaniu kościoła OO. Karmelitów w Krakowie, których pobożności i jednemu z nich świętobliwemu Ojcu zawdzięczamy ten cudowny, przesławny obraz Matki Bożej.
Powodem do pierwotnego powstania tego kościoła posłużyło następujące zdarzenie:
Władysław Herman po bracie swoim królu Bolesławie śmiałym wstąpiwszy na tron Polski, zapadł był w chorobę ciężką; wystąpiły mu na twarzy i w nosie rany cuchnące, niedające się niczem zagoić. Z tego powodu w ciężkim smutku pogrążony, w modlitwach do Matki Bożej szukał ratunku. I oto we śnie objawiła się mu Matka Boża, polecając, żeby wyszedł za mury miasta i szukał tam kwitnących fjolków i znajdującym się pod niemi piaskiem okładał zranione miejsca, i że to go uleczy, i żeby, zawdzięczając swoje uzdrowienie, na tem samem miejscu wystawił kościół na chwałę Bożą pod Jej wezwaniem.
Pobożny i pokorny Władysław, opowiedziawszy to biskupowi krakowskiemu, w jego towarzystwie i wielu innych dostojników udał się za mury miasta w miejsce wskazane mu w objawieniu; a znalazłszy tam kwitnące fjołki, sam odwalił skibę pod niemi ziemi i będącym tam piaskiem okładał w pokorze rany swoje. I oto cudownie został uzdrowiony. Wskutek tego, spełniając zalecenie, dane mu w objawieniu przez Matkę Bożą, na temże samem miejscu począł budować kościół pod wezwaniem Najśw. M. P. Śnieżnej, własnemi rękoma poświęcony przez biskupa kamień założywszy na fundament. Było to r. 1087. Potem żył jeszcze lat 15 (
1102); pomimo to zaledwie zbudował chór mały z zakrystyą i założył fundamenta pod chór wielki — i tylko (przez 15 lat to zamało!). Dopiero w 38 lat po jego śmierci słynny Piotr Dunin (ten, co miał wystawić 77 kościołów) dalej prowadził budowanie tego kościoła i chór wielki pod dach doprowadziwszy, umarł (r. 1140). W takim stanie kościół niedokończony przetrwał następnie 250 lat do r. 1390. Rok ten był pamiętny w dziejach kościoła przez ogłoszenie przez papieża Bonifacego IX-go trzeciego wielkiego jubileuszu. I tego też roku na żądanie królowej Jadwigi Władysław Jagiełło począł stawiać (czy na nowo, czy dawniej rozpoczęty?) kościół na Piasku.
Kościół pierwotny przez Władysława Hermana poczęto stawiać (jak wyżej) pod wezwaniem N. M. P. Śnieżnej. Gdy zaś w tych czasach papież Urban VI dla odwrócenia nieszczęść od kościoła ustanowił był święto Nawiedzenia N. M. Panny, które po jego śmierci (1389) wstąpiwszy (1389 r. 2 listopada) na stolicę apostolską Bonifacy IX, właśnie w tymże r. 1390 ogłosił, Jagiełło wyjednał od Stolicy Apostolskiej pozwolenie na zamianę dawnego tytułu N. M. P. Śnieżnej na Nawiedzenie N. M. Panny, z obchodem przez oktawę. Jakoż to był pierwszy na świecie kościół pod wezwaniem Nawiedzenia N. M. Panny. — W r. 1397, także na żądanie królowej Jadwigi, sprowadził Jagiełło z Pragi Karmelitów i oddał im w posiadanie ten kościół. Była to pierwsza fundacya Karmelitów w Polsce, chociaż Chodynicki (str. 13) czerpiąc jakoby ze źródeł archiwalnych klasztoru, podaje, że jeszcze r. 1186 Sobiesław, książe Pomeranii osadził był Karmelitów w Gdańsku. Jest także mniemanie (X. Ig. L. Olszowski — rzeczywisty autor X. Janusz Wiśniowiecki — Informacya o Najśw. Pannie Jasielskiej r. 1734), że do Jasła „jednocześnie sprowadzeni byli z Węgier Karmelici i mieli tam kościół także pod wezwaniem Nawiedzenia N. M. Panny i należeli do prowincyi węgierskiej Karmelitów. Prawdopodobniej wszakże, że dopiero r. 1437 byli w Jaśle fundowani, albo że od tego 1437 roku poczęli należeć do prowincyi polsko-czeskiej.
Dopóki żyła królowa Jadwiga, budowa kościoła i klasztoru pod dozorem biskupa krakowskiego, Wysza, (który był kanclerzem królowej Jadwigi i szczerze jej przyjaznym), postępowała szybko i raźno. Do tego niemało przyczyniła się królowa, często tu przychodząc i obecnością swoją zachęcając do pracy. A miłą była dla pracujących ta obecność królowej, którą cała Polska uwielbiała. Jakoż, gdy razu jednego przybyła i stanęła na kamieniu, jeden z murarzy podstąpił i na pamiątkę jej odwiedzin na kamieniu tym zakreślił jej stopkę, a później miejsce zakreślone wyżłobił i kamień w narożną ścianę kaplicy wmurował. Czy to ten sam kamień, który jest obecnie z zakratowanym śladem stopki? Bądź co bądź jest to droga pamiątka bytności w tem miejscu królowej. Czuwając nad budującym się kościołem, troskliwa królowa jednocześnie przysposabiała wszystko, co dla zakrystyi było potrzebnem, jak gdyby przeczuwała, że wkrótce opuści ten świat, i że po jej śmierci kościół ten pozbawiony będzie opieki. Jakoż niedokończony przez Jagiełłę, sami Karmelici staraniem swojem ze składek uzbieranych kończyli budowę; a budowla ta była wspaniałą, jak wspomina Długosz[1]. Król Jagiełło, o ile wiadomo, tylko: 1) r. 1401 (dat. w Korczynie) zakupił dla Karmelitów przyległe ogrody od księcia (sic) Jana Drohiczyńskiego, kanonika krakowskiego (Łętowski niewłaściwie nazywa go księciem Drohickim — był on nadto tegoż roku 1401 rektorem uniwersytetu). 2) 1413 r. (dat. w Żarnowcu) przeznaczył dla nich z żup Wieliczki i Bochni 20 marek i 3) 1430 r. (dat. w Korczynie) znowu jedną markę im zapisał (marcam unam argenti ex custodia piscium Cracov.).
- ↑ Fuit autem ecclesia monasterii prefati gloriose a fundamentis incepta, in choro quidem et sacristia in toto completa et absoluta, in corpore vero fundamenta et initia habens nobilia, eura fratrum monasterii praefati, largitione et elemonsinis fidelium consumata (Liber Benef. III. 475).