O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku/Odgrzebanie cudownego obrazu i odbudowanie kościoła, klasztoru i kaplicy
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | O cudownym obrazie Matki Bożej w Karmelu Krakowskim na Piasku |
| Podtytuł | Wiadomość historyczna |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | W. L. Anczyc i Spółka |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB |
| Indeks stron | |
VIII. Opatrzność (mówi Mickiewicz — lekcya 5) podźwignęła jeszcze Polskę z pod nóg jej nieprzyjaciół. Naród bez wojska, bez naczelnictwa (król tułał się z senatorami na Szląsku) bez środków militarnych, bez skarbu, wyparł Szwedów, pobił Moskali, wytępił Siedmiogrodzian (Węgrów) i miał dosyć siły ścigać nieprzyjaciela aż w jego kraju“. Czarniecki ruszył do Danii, pędząc przed sobą Szwedów, Lubomirski wpadł w ślad za Rakoczym do Węgier, król sam wkroczył w kraje moskiewskie.
Przed paru laty zdawało się, że już nastąpił ostateczny koniec Polski. Roku 1656 w listopadzie ułożony już był podział Polski, a w r. 1657 w styczniu w Samos Ujwar układ ten czyli potrójny alians rozbójniczy, jak się wyraża Szujski III, 398, został zaprzysiężony. Cały kraj ujarzmiony, zrabowany, miasta w gruzach, wsie popalone, pola nieuprawione, więc głód straszny, w ślad za głodem morowa zaraza, tysięce niepogrzebanych ciał zalegały drogi; dzikie zwierzęta, z lasów wyszłe, pożerały je; powszechny upadek ducha, zdawało się, że ziemia zapadnie się i pochłonie wszystkich i wszystko.
Tymczasem od obrony Częstochowy — wszystko się zmieniło. Cudowna, niepojęta była obrona Jasnej Góry — cudowne też zaiste było w ślad za tem podźwignięcie Polski.
Ojcowie Karmelici zaraz po wypędzeniu (24 sierpnia 1657 r.) Szwedów z Krakowa, mianowicie: Przeor Mikołaj Czeski, (
1700), Marcin Charzewski (
1678) i Serapion Knyner (
1674) wszyscy trzej Doktorowie Teologii, z kolei byli Przeorami i Prowincyałami, rozpocząwszy od nabożeństwa na gruzach Karmelu, przy pomocy przybyłego luda przystąpili do usunięcia rumowisk, — w trwodze, czy obraz cudowny, nad którym w kształcie jakby mogiły wznosiły się gruzy, nie uległ zniszczeniu. Jedni opodal uklęknąwszy, modlili się więcej łzami i westchnieniem żałosnem; inni z największą ostrożnością powoli usuwali gruzy. Po niejakim czasie pracy widzą, że zaledwo na łokciowym kawałku ocalonego muru, jakby na skalnej i oberwanej opoce przyczepione było jakieś przykrycie płachciane. Na razie nie śmieli podnieść tej osłony, domyślając się, że pod tem przykryciem będzie właśnie obraz. Ale w jakim stanie? Miarkójmy, jakie musiało być tam obecnych wzruszenie, gdy po odsłonięciu tego przykrycia, ujrzeli obraz — cały, nietknięty, nieuszkodzony z wyjątkiem tylko dotąd istniejących dwóch znaków — od owego uderzenia szpadą przez Szweda i poniżej wbity hak żelazny. Zdawało się, że przez ten obraz cudowny sama Matka Boża z macierzyńską czułością rzewnie patrzy, błogosławi i wlewa w serce każdego niebieskie uczucia z podzięką z podzięką za to przywiązanie i wydobycie Jej obrazu z tej mogiły. A Zbawiciel nasz, Najsłodszy Jezus za oddanie czci Matce Swojej — o jakże musiał wynadgrodzić tych Ojców Karmelitów, i tych co im pomagali w tej pracy świętej.
Cudowne, prawdziwie cudowne obrazu świętego ocalenie! Gdy wszystkie mury kościoła do fundamendów były rozwalone, jakimże sposobem innym, nie cudownym, mógł ocaleć ten właśnie jedyny kawał muru, na którym był obraz święty, i jak obraz ten mógł nie uledz zniszczeniu, uszkodzeniu, zagrzebany wśród gruzów przy takiej ruinie walących się murów wokoło zapadającego sklepienia, wystawiony na deszcze, śniegi... Rzecz zaprawdę dziwna: właśnie głównie z nienawiści ku miejscu świętemu — w obrazie uosobionemu, Szwedzi zburzyli wszystko wokoło; co jeszcze po spaleniu zostało murów, rozbijali je taranami, wysadzali prochem, na wzgardę i zniewagę wyrzucali tu śmiecie, zdechłe swoje konie; a pomimo to obraz — cel główny zapamiętałej ich złości ocalał, na odłamku muru. Czyż w tem ocaleniu nie widoczna ręka Boża?!
Po oczyszczeniu miejsca, ks. biskup Mikołaj Oborski, administrator dyecezyi, odprawił d. 8 września w święto Narodzenia Najśw. Maryi Panny przed cudownym obrazem pierwszą Mszę św. Niezwłocznie w ślad za tem wystawiono tymczasowo, na prędce drewnianą przy obrazie kapliczkę. Ks. biskup krakowski, Piotr Gębicki, niedawno, bo 14 lipca umarł na Szląsku w Raciborzu, i testamentem wyznaczył fundusz na wystawienie kaplicy w Karmelu. Przyczyniły się do tego i składki, hojnie płynące — i roku 1679 d. 23 kwietnia odbudowaną kaplicę, kościół i klasztór tenże sam biskup Oborski z największa uroczystością poświęcił[1].
- ↑ A przedtem, r. 1673 d. 15 marca w Warszawie król Michał wydał: „privilegium ratione fortificationis Conventus Arenensis Ordinis Carmelitarum“. Lecz ten przywilej, jak i poprzednia konstytucya z r. 1659, żeby fortyfikacya Krakowa objęła i klasztor Karmelitów, spełzły na niczem.