O Tetmajerowym "Skalnym Podhalu"

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj


O Tetmajerowym "Skalnym Podhalu" • Władysław Orkan
O Tetmajerowym "Skalnym Podhalu"
Władysław Orkan

Podniosły się skrzyżale
Z zasutych wiekami cmentarzy —
Całe Skalne Podhale
Ożyło, rozpieśnia się, gwarzy...
 
Wszystko, co śmiercią spało,
Do życia wkracza z nawrotem —
Aby przypomnieć się chwałą
I świat napełnić łoskotem.
 
Cóż za lud, dziwnie jedyny!
Cóż za orłowe postaci!
Nie darmo drżały niziny,
Szepcące o nich: „Skrzidlaci"...
 
Z martwych wstali spod darni,
Zwołani wtórnie do życia —
Tacy jak byli, harni,
Żywe ich istnie odbicia.
 
Jeszcze piękniejsi w geście,
We wzięciu bardziej spaniali —
Nie dziw: sto lat, i dwieście
W dumach kamiennych przespali.
 
Wyszli ku nam na jawę,
Jakby z pradawnych wiecy —
Widma białe, choć krwawe —
Tak bliscy, choć dalecy.
 
Spojrzmy na Zycha z Witowa,
Jak sie wej na śmierć sposobi...
Wie, iże ciało ziem schowa,
O nic sie więcy nie głobi.
 
A oto znowu Smaś z Olce
Z Bogem jednać sie jedzie:
Zbrój za pasem, pistolce,
Dwa muzyki, basisty na przedzie...
 
A ktoż nie zbaczy se w lęku:
„Bracie mój, ustąp mi tońca!"
Ten ukłon — przed wrogiem — w przyklęku,
Nim zabił... nim wzięni go, Chrońca.
 
Abo Orlice krwawe...
Te nam wywodzą na oczy
Jakąś zabytą przejawę,
Od której krew sie w nas mroczy.
 
Abo ten... na Zmarzłym Stawie
W taniec śmierci porwany,
A jeszcze rytmem w „Sto-se!", w Sławie...
Wid niesłychany!

Abo starzy Nędzowie
Z Nędzowego Gronika —
Gdy im duch dziada przepowie
Śmierć syna, Janosika...
 
Las cały by zrachować,
By ich wszystkich wypomnieć,
Którzy żyli, minęli
I w Pieśń poszli ogromnieć...


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.