O Justycyjaryjuszach w Polsce w XIV i XV wieku

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Władysław Abraham
Tytuł O Justycyjaryjuszach w Polsce w XIV i XV wieku
Pochodzenie Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności. T. 19
Data wydania 1887
Wydawnictwo Akademia Umiejętności
Drukarz Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron





O JUSTYCYJARYJUSZACH W POLSCE

w XIV i XV wieku.

Napisał

Dr. Władysław Abraham.




W źródłach średniowiecznego prawa polskiego spotykamy dość często urzędnika noszącego nazwę czy tytuł: iusticiarius albo iusticionarius.
Nazwą tą oznaczano w ówczesnéj łacinie w ogólności urzędników, posiadających władzę sądowniczą, bez względu na ich stanowisko w hierarchii urzędniczéj i bez względu na rodzaj ich władzy, i większy lub mniejszy zakres działania.
Dopiéro chcąc oznaczyć urzędnika ściśle określonego, dodawano do słowa iusticiarius jakieś bliższe określenie, i tak w Anglii sędziowie najwyżsi nazywali się iusticiarii capitales, podczas gdy iusticiarii itinerantes et errantes byli zwyczajnymi sędziami, którzy objeżdżali kraj cały i wymierzali w piérwszéj instancyi sprawiedliwość w sprawach cywilnych i karnych[1], w Niemczech zaś istnieli iusticiarii curiae imperialis, którzy w zastępstwie cesarza przewodniczyli sądowi nadwornemu.[2] I w źródłach prawa kanonicznego w Polsce nie przywiązywano do nazwy iusticiarius żadnego szczególnego znaczenia[3], gdy tymczasem w aktach i dokumentach przez władzę świecką wystawianych i spisywanych (i to nietylko w Polsce, ale także i w Czechach) nazwa ta miała stałe i szczególne znaczenie. Oznaczano nią bowiem zawsze tylko pewnego urzędnika z ściśle określoną władzą i z określonym zakresem działania, a zwanego po polsku oprawcą[4]. Wprawdzie urzędnik ten nosi czasami także i inne nazwy, jak maleficorum iudex, reformator, operarius i procurator castri[5], nazwy te jednak pojawiają się bardzo rzadko, a oprawca prawie zawsze pod nazwą łacińską iusticiarius występuje, dla tego więc na wstępie chodzi nam o ustalenie znaczenia tej nazwy.
Na istnienie urzędu justycyjaryjuszy w Polsce zwracali już dawniéj uczeni nasi uwagę. Wspomina o nich już Maciejowski, wymienia ich i Hube w swem „Prawie polskiem w XIV wieku”[6] jako sędziów karnych, Szujski[7] zaś wyliczając urzędy w Polsce średniowiecznéj przytacza i oprawców jako urząd wyjątkowy, posiadający przedewszystkiém sądownictwo nad złodziejami i rozbójnikami. Wszystkie te jednak szczupłe wzmianki opiérające się prawie wyłącznie na jednéj wzmiance w statutach Kaźmierza W. i na trzech przywilejach Władysława Jagiełły z r. 1386, 1388 i 1430, są zbyt ogólne i niedokładne, tak że trudno z niemi polemizować. Dla tego nie wdając się w ich krytykę i pozostawiając je na uboczu, zastanowić się bliżéj musimy nad hypotezą Maciejowskiego i Hubego, dotyczącą czasu i sposobu powstania tego urzędu w Polsce. Obaj ci uczeni bowiem wywodzą go wprost z Czech i przypisują ustanowienie i zaprowadzenie go w Polsce królowi Wacławowi. Jakie względy skłoniły tych uczonych do postawienia takiego twierdzenia, nie wiemy, gdyż zdania swego niczém nie motywują, zdaje się jednak, iż głównym tego powodem była ta okoliczność, że równocześnie w Czechach istniał urząd poprawców, a więc już na piérwszy rzut oka nazwą do oprawców bardzo zbliżony. Wprawdzie samo podobieństwo nazwy jest bardzo słabym dowodem, jednakowoż hypoteza ta ma za sobą wielkie prawdopodobieństwo i jest wiele względów, które za jéj trafnością przemawiają.
Za hypotezą tą przemawiają głównie trzy względy, i to naprzód ta okoliczność, że poprawców spotykamy w Czechach z podobną władzą i kompetencyją jaką posiadali w Polsce oprawcy, nawet o wiele wcześniéj, następnie to, że Wacław czeski zajmował się w Polsce urządzeniem i uporządkowaniem kraju, w obec czego mógł i oprawców wprowadzić, a wreszcie wskazują na obce i narzucone pochodzenie tychże dalsze losy tego urzędu w Polsce. Wypada nam tylko te trzy względy bliżéj uzasadnić i umotywować.
W źródłach naszego średniowiecznego prawa spotykamy oprawców po raz piérwszy w r. 1326.[8] Przed tym rokiem nie posiadamy najmniejszego śladu istnienia ich w Polsce. Wprawdzie w jednym dyplomacie z r. 1255[9] spotykamy między opłatami, które wsi do klasztoru Cystersów w Szczyrcu należące uiszczały, wymienioną także opłatę „oprawczowe” jakoby na rzecz oprawcy składaną[10], coby wskazywać mogło, że oprawcy u nas już w w. XIII istnieli, to jednak, gdy uczony wydawca kodeksu małopolskiego wykazał, że dyplomat ten jest falsyfikatem wieku XIV, przeto w rachubę go wciągać nie możemy, owszem przemawiałby on tylko za naszém przypuszczeniem, a z drugiéj strony byłby jeden dowód więcéj, że jest sfałszowanym. W obec tego można z wszelkiem prawdopodobieństwem przyjąć, że przed panowaniem Wacława oprawców w Polsce nie było. W Czechach natomiast już w drugiéj połowie wieku XIII istnieje urząd „poprawców”, po łacinie także „iusticiarii” lub „iusticionarii” zwanych, władza zaś i kompetencyja tychże była do władzy polskich oprawców nader zbliżoną. Oprawca polski był w w. XIV, jak to już z góry celem porównania zaznaczyć musimy, urzędnikiem posiadającym zarazem władzę policyi bezpieczeństwa (jeśli nam wolno użyć dzisiejszego wyrazu) i władzę sędziego karnego[11]. Podobną władzę posiadali i poprawcy czescy.
Rozwój téj instytucyi w Czechach, tudzież wyposażenie poprawców obszerną władzą, przypisują historycy czescy Ottokarowi II. Palacky w swéj historyi Czech opowiadając o reformach tego króla w kierunku sądownictwa i administracyi przedsięwziętych, kładzie nacisk na tę okoliczność, że Ottokarowi chodziło głównie o uszczuplenie władzy kasztelanów i sądów ziemskich (die Cuden). Kasztelanowie bowiem w Czechach skupiając w swem ręku całą władzę wykonawczą i wojskową, w czasie walk dynastycznych brali czynny udział w polityce, stając po stronie tego lub owego księcia. W nagrodę za wyświadczone usługi otrzymywali od zwycięzcy, jeśli go wspiérali, wielkie dobra, wskutek czego rośli coraz bardziéj w potęgę, tak że starali się władzę kasztelańską uczynić dziedziczną w swych rodzinach. Temu wzrostowi władzy kasztelanów chciał właśnie przeszkodzić Ottokar, i w tym celu w miejsce wielkich burgrabstw podległych dawnym kasztelanom, potworzył liczne mniejsze burgrabstwa[12] i oddał je ludziom bez znaczenia i mniéj znakomitego rodu. Wszystkie zaś te mniejsze burgrabstwa poddał bezpośrednio pod władzę burgrabiego Pragskiego. Wskutek tego zmniejszyła się oczywiście władza dawnych kasztelanów, a władza królewska wzmocniła, lecz powstało natomiast inne złe, a mianowicie to, że nowo utworzeni burgrabiowie wskutek szczupłéj władzy byli zbyt słabi, aby skutecznie czuwać nad porządkiem publicznym. Dla tego Ottokar niechcąc, aby na tem cierpiał wymiar sprawiedliwości, ustanowił urząd poprawców (Rechtspfleger), który miał właśnie czuwać nad porządkiem i bezpieczeństwem publiczném. Gdy zaś król nadawał urząd poprawcy tylko ludziom znanym z prawości, więc zaczęła się o niego ubiegać i najwyższa szlachta, a wskutek tego urząd sam zyskiwał na znaczeniu. Tyle mówi Palacky o powstaniu urzędu poprawców; Jirecek[13] zaś nie wdając się w jego genezę, skreśla wprost (jakkolwiek bardzo ogólnie) ich władzę i zakres działania, rozróżniając nadto podległych poprawcom niższych urzędników, a mianowicie konsulów ziemskich, czyli ławników ziemskich. Władza poprawców i konsulów była jednakowa, zachodziła jednak między nimi ta różnica, że urząd poprawców nadawano tylko wysokiej szlachcie, urząd konsulów tylko niższéj, wskutek czego téż władza tych ostatnich nie rozciągała się na osoby wyższego stanu szlacheckiego. Poprawców w każdéj ziemi było po dwóch, późniéj po trzech, konsulów więcéj, zdaje się siedmiu, a tak jednych jak i drugich mianował bezpośrednio król. Nazwiska zamianowanych ogłaszano po całym kraju, a głównym ich obowiązkiem było utrzymywanie listy wyjętych z pod prawa zbrodniarzy (psance), chwytanie takowych a zarazem wymierzanie na nich natychmiastowéj doraźnéj sprawiedliwości. Nadto ścigali poprawcy wszystkich rabusiów (zhubce), gwałcicieli niewiast, tudzież osoby przechowujące złoczyńców lub kupujące i przyjmujące rzeczy ze zbrodni pochodzące (valkami anebo lapkovanim branych), do nich téż należał sąd nad dziewczętami idącemi za mąż bez zezwolenia rodziców i prawnych zastępców. Lecz władza poprawców i konsulów nie była ograniczoną tylko na sprawy karne. Owszem posiadali oni znaczny udział w rozstrzyganiu spraw cywilnych, przed nimi bowiem należało robić dział spadkowy, a oprócz tego powierzano im często jako sędziom polubownym rozsądzanie spraw prawno-prywatnych. Oni wreszcie byli opiekunami wdów i sierót, a świadectwo ich było zupełnie wiarogodnem i wykluczało wszelkie odwody. Nadto miał poprawca obowiązek starać się o potrzeby wojskowe w czasie wojny[14]. Czy i jakie opłaty za pełnienie swych obowiązków pobiérali niewiadomo; Jirecek podaje tylko, że w nagrodę wolno im było trzymać po kraju karczmy.
Z określonéj tu kompetencyi widać, że urząd poprawców musiał być bardzo pożytecznym i przyczyniał się znacznie do utrzymania porządku publicznego w Czechach i na Morawie. Nadto urząd ten jako od króla bezpośrednio zawisły był doskonałem i skutecznem narzędziem przeciwko malkontentom niezadowolonym z rządu lub z istniejącego stanu rzeczy w kraju. Dla tego téż miano w Czechach poprawców w wielkiem poważaniu, a Jirecek cytuje na dowód tego słowa niejakiego Czcibora z Cimburka, który ubolewając nad ich zniesieniem mówi, że gdy istnieli, i sądy miały mniéj do czynienia, i ludzie się prędzéj godzili, i łatwiéj było o sprawiedliwość.
Na analogiją stosunków czeskich z polskimi niejednokrotnie już nasi historycy zwracali uwagę. I bardzo słusznie, analogija ta da się do pewnego stopnia wykazać, jakkolwiek z drugiéj strony trzeba przyznać, że Czechy w średnich wiekach prawie na każdym kroku o kilkadziesiąt lat nas wyprzedzały. Gdy Ottokar II przywrócił ład w kraju, gdy już walki w Czechach dawno przebrzmiały, u nas właśnie na dobre toczyły się ciągłe waśnie między książętami dzielnicowymi, których to waśni jedynym owocem było spustoszenie i zubożenie kraju. Te ustawiczne wojny, a nadto jeszcze i napady nieprzyjaciół z zewnątrz, jak np. Tatarów, pociągnęły za sobą nadto jeszcze inne nie mniéj smutne następstwa. Odciągając bowiem znaczną część łudzi wolnych a mniéj zamożnych od pracy, rozpraszając ludność wieśniaczą i pozbawiając tysiące rodzin całego mienia, stworzyć musiały klasę ludności, która podczas wojny żyła jedynie z łupów a w czasie pokoju odwykła od zajęć życia codziennego, bez środków do utrzymania, nie widziała innéj drogi, jak tylko kradzieżą i rozbojem się trudniąc, w sposób łatwy do majątku dochodzić, lub przynajmniéj jako tako z dnia na dzień życie prowadzić. Klasa ta rekrutowała się nie tylko ze stanu szlacheckiego, a raczéj rycerskiego, ale także i z ludzi niewolnych, którzy korzystając z ogólnych zamieszek zbiegali swym panom, a następnie wolności swéj jak najgorzéj używali. Źródła téż nasze dziejowe z wieku XIII i XIV świadczą wymownie w jak opłakanym stanie znajdowała się wówczas Polska. Główną widownią napadów rozbójniczych był Szląsk i Wielkopolska, tu bowiem ludność była zamożniejszą, tu naprzód powstawały miasta i osady niemieckie, tu więc była i nadzieja zdobyczy większą. I tak pisarz Annalium Silesiacorum[15] chwaląc czyny Henryka Brodatego za niepospolitą mu poczytuje zasługę, że „maleficos.... exterminavit”, że zaś potrzeba było w tym kierunku energicznie działać, świadczy wymownie kronika klasztoru Cystersów w Henrykowie[16], która nam przekazała do wiadomości nazwiska kilkunastu ówczesnych głośnych rozbójników i złodziei, i to tak z pośród szlachty, jak i z pośród ludzi niższego stanu. Z powodu braku bezpieczeństwa publicznego zawarły téż miasta wielkopolskie (Poznań, Kalisz, Gniezno, Pyzdry) w r. 1302 związek „ratione reprimendi malefactores”, a to korzystając z przywileju, jaki im na to udzielił Władysław Łokietek w r. 1299[17]. Widzimy więc, że ten brak wszelkiego porządku i bezpieczeństwa głośny wywołał protest ze strony społeczeństwa, a głównie ze strony dopiéro rozwijających się miast, i to musiało skłonić książąt więcéj dbałych o dobro poddanych do przedsięwzięcia energicznych środków w celu ukrócenia wybujałéj swawoli. Dla tego téż już Przemysław, a za nim Łokietek chcieli odstraszyć zbrodniarzy zagrożeniem surowych kar, jako to: kary śmierci przez powieszenie, łamanie kołem, lub spalenie, tudzież kary okaleczenia, piętnowania, wygnania i konfiskaty majątku[18]. Odmiennie jednak, jak sądzimy, postąpił sobie Wacław. Objąwszy bowiem rządy Małopolski, a następnie także Wielkopolski, i widząc co się tutaj działo, przypomnieć sobie musiał podobny zupełnie stan wewnętrzny Czech w połowie XIII wieku. Zarazem jako świadek reform, przez ojca w Czechach przedsięwziętych, wiedzieć musiał, jakich środków chwycić się należało, w celu zaprowadzenia porządku, tém bardziéj, że miał do czynienia z krajem podobnie jak Czechy urządzonym, z krajem, gdzie przyczyny złego, jak wojny bratobójcze i mięszanie się urzędników do waśni politycznych, były zupełnie takie same jak w Czechach, gdzie wreszcie brak było silnego, dobrze zorganizowanego i należytą egzekutywą zaopatrzonego sądownictwa, któreby zarazem nie rodziło obawy, że swéj władzy nadużyje. Mając to wszystko na uwadze, a nie wglądając głębiéj w stosunki i potrzeby miejscowe, tudzież odrębność narodową, sądził Wacław, że zaprowadzając w Polsce instytucyje czeskie, w Czechach należycie funkcyjonujące, osiągnie cel zamierzony, i w kraju, którego rządy odzierżył, zaprowadzi ład, a zarazem przez nowo ustanowionych urzędników w posiadaniu kraju się upewni. Sądzimy więc, że to wszystko spowodowało Wacława naprzód do zaprowadzenia w Polsce starostów, co jest ogólnie dotąd przyjętą hypotezą, a następnie poprawców, których z polska oprawcami nazwano. Ustanowienie tego drugiego urzędu jest tem prawdopodobniejsze, że starostowie byli pierwotnie naczelnikami całych prowincyj jako zastępcy i namiestnicy królewscy, w obec czego potrzebnym był oprócz tychże drugi jeszcze urzędnik niższy, któryby mógł skutecznie czuwać nad porządkiem publicznym, a zarazem trzymać na wodzy knowania malkontentów politycznych. Najbardziéj do tego nadającym się urzędnikiem mógł być czeski poprawca, i dla tego téż sądzimy, że polski oprawca z niego swój początek wywodzi. Hypotezę tę popiérają także dalsze losy tego urzędu w Polsce i objawy jego istnieniu towarzyszące. Zaprowadzenie urzędu poprawców w Czechach podkopało, jak to wyżéj powiedzieliśmy, władzę i jurysdykcyją kasztelanów (żupanów), a podobne zupełnie zjawisko spotykamy i w Polsce. Począwszy bowiem od czasów Wacława, a na długo jeszcze przed powstaniem starostów grodowych, jurysdykcyja kasztelańska upada, i coraz bardziéj traci na znaczeniu. Część dawnéj władzy kasztelanów, szczególnie w sprawach karnych, posiadają za czasów Kaźmierza W. oprawcy, a następnie tak władza jednych jak i drugich na starostów grodowych przechodzi. Jak więc w Czechach ustanowienie urzędu poprawców miało zaradzić złemu, które powstało z powodu uszczuplenia władzy kasztelanów, tak samo i w Polsce zaprowadzenie urzędu oprawców mogło i zdaje się miało ten sam cel.
To są względy, które, o ile nam się zdaje, dość wymownie świadczą o obcem pochodzeniu urzędu oprawców, a z drugiéj strony każą się domyślać, że urząd ten w końcu XIII lub w początku XIV w. przez Wacława w téj formie i z tym samym zakresem działania, jak urząd czeskich poprawców, w Polsce ustanowionym został.
Jednakowoż są i względy przemawiające przeciw temu przypuszczeniu. Dawni historycy nasi, jak Lelewel[19], przypisywali wszystkie doniosłe reformy na polu administracyi, ustawodawstwa i sądownictwa Władysławowi Łokietkowi. Nowsi jednakowoż historycy, jak Helcel[20], Szujski[21], Bobrzyński[22], a głównie Caro[23], odparli skutecznie to zdanie i wykazali, że Łokietek jak najmniéj ustawodawstwem i reformami administracyjnemi się zajmował. Pozostały jednak dwa fakta świadczące w każdym razie o pewnéj działalności Łokietka na polach powyższych, a oba te fakta odnosić się właśnie mogą pośrednio do naszego przedmiotu.
Łokietek bowiem w czasie, gdy miasta Wielkopolskie zawiérały ze sobą związki w celu ukrócenia zbrodni, nadał im w r. 1299[24] nietylko prawo karania zbrodniarzy śmiercią, ale nadto postanowił, aby i inne miasta w dzierżawach jego się znajdujące, posiadały swoich urzędników tak zwanych „prolocutores”, którzyby posiadali „omnem auctoritatem agendi contra omnes malefactores et poenam infligendi secundum exigenciam meriti cuiuslibet malefactoris”, a więc urzędników posiadających w głównych zarysach władzę podobną do władzy czeskich poprawców. Gdy nadto weźmiemy na uwagę, że oprawca polski w Łęczycy nazywa się procurator castri, a słowa procurator i prolocutor w średniowiecznéj łacinie są prawie jednoznaczne, przeto moglibyśmy sądzić, że ów prolocutor jest właśnie oprawcą, a tem samem, że skoro oprawców w Polsce w w. XIII nie było, to mógł ich Łokietek a nie Wacław ustanowić. Ponieważ jednak brak wszelkich źródłowych wskazówek, któreby nam genezę i istotę urzędu prolocutora bliżéj objaśniały, przeto z tego jednego faktu nie możemy, o ile nam się zdaje, wyciągać jakichś stanowczych wniosków na samoistność téj innowacyi Łokietka, tém bardziéj, że nic nie stoi na przeszkodzie przyjęciu hypotezy, że owi prolocutores i łęczyccy procuratores byli właśnie wiernem naśladowaniem ustanowionych przez Wacława w Małopolsce oprawców, i że następnie, gdy Wacław objął rządy w Wielkopolsce, z tymi zupełnie w jeden urząd się zlali. Fakt więc ustanowienia prolocutorów nie osłabia, zdaje nam się, powodów przemawiających za czeskiem pochodzeniem oprawców.
Podobnie téż nie osłabia ich zdaniem naszem fakt drugi, który się już w końcu panowania Łokietka wydarzył, a mianowicie zaprowadzenie w Polsce inkwizycyi[25]. Możnaby bowiem sądzić, że urząd oprawców na wzór inkwizytorów ustanowionym został, lub że powód do powstania tego urzędu dał przepis Innocentego III[26], wedle którego biskupi obowiązani byli w dyecezyjach ustanowić osoby „quae per totum annum simpliciter et de plano absque ulla iurisdictione, sollicite investigent, quae correctione et reformatione sunt digna”. Za przypuszczeniem takiem jednak nic zresztą nie przemawia i jakkolwiek prawdą jest, że przepisy prawa kanonicznego wywarły wielki wpływ na polski średniowieczny proces karny, to zdaje nam się, że o wiele łatwiéj i trafniéj jest przypuścić, że prawo kanoniczne przez zmodyfikowanie pojęć prawa karnego o prywatnym charakterze przestępstw przygotowało jedynie grunt do powstania takich urzędów jak poprawcy i oprawcy, aniżeli żeby ustawy kanoniczne wprost i bezpośrednio spowodowały niezależnie powstanie tych dwóch tak do siebie podobnych urzędów w dwóch różnych krajach. Mógłby wreszcie ktoś jeszcze wywodzić oprawców z instytucyi sądów t. z. Sendgerichte, powstałych wskutek wpływu kościoła na sądownictwo świeckie[27]; ponieważ jednak przypuszczenia takie zaprowadziłyby nas za daleko, a z drugiéj strony brak nam wszelkiéj podstawy w źródłach prawa kanonicznego w Polsce do wyrobienia sobie jakiegokolwiek o tem zdania, przeto wszystkie te hypotezy pomijamy, utrzymując, jak na teraz, hypotezę, przez Maciejowskiego i Hubego postawioną, o pochodzeniu czeskiém oprawców.
Jak jednak pochodzenie urzędu jastycyjaryjuszów da się z wszelkiem prawdopodobieństwem oznaczyć, to przeciwnie z braku źródeł żadną miarą oznaczyć nie można, czy wprowadzeni w Polsce przez Wacława oprawcy mieli zupełnie, czy też tylko w głównych zarysach taką samą władzę jak poprawcy w Czechach. Podobnie niemożliwem jest do stwierdzenia, jak sobie postąpił Władysław Łokietek, czy ich władzę uszczuplił, czy zwiększył, lub téż zmodyfikował. Faktem jest tylko to, że urzędu tego, tak samo jak i urzędu starostów nie zniósł, oba te urzędy bowiem panowanie jego przetrwały. Zresztą fakt zaprowadzenia przez niego prolokutorów każe się spodziewać, że utrzymanie urzędu oprawców leżeć musiało także w interesie jego władzy.
Za czasów dopiéro Kaźmierza W. liczniejsze o justycyjaryjuszach w Polsce spotykamy wzmianki. Zależeć bowiem także na ich utrzymaniu musiało królowi, o którym mówi z wdzięcznością Jaśko z Czarnkowa[28], że „quicunque latrocinia sive furta faciebant, quantumcunque fuerant nobiles, ipsos mandabat decollari, submergi et fame mortificari”. Za Kaźmierza W. téż rzeczywiście urząd oprawców nietylko istniał, ale nadto posiadał znaczenie i władzę taką, jak nigdy potem. Jak się zaś w obec oprawców zachowali następcy Kaźmierza, Ludwik i Jadwiga, także określić z braku źródeł nie możemy. Natomiast od wstąpienia na tron Władysława Jagiełły można już z pewnością oznaczyć i śledzić tak losy tego urzędu jak i istotę, rozwój lub upadek jego władzy, a to tém lepiéj, że do źródeł dyplomatycznych przybywa nadto źródło w téj kwestyi najwięcéj mówiące i najważniejsze, t. j. akta sądowe.
Otóż, gdy w r. 1386 Władysław Jagiełło wraz z ręką Jadwigi obejmował tron Polski, wydał zarazem dnia 18 Lutego w Krakowie przywilej rozwijający daléj swobody nadane przywilejem koszyckim. W przywileju tym znajdujemy téż powtórzone prawie wszystkie punkta przywileju koszyckiego, ale nadto jest tam także i jeden nowy dodatek odnoszący się właśnie do naszéj kwestyi, a obejmujący kategoryczne zniesienie oprawców w słowach „iura quoque iusticiariorum et ipsos iusticiarios in regno Polonie cum suis officiis omnino deponimus et tenore presencium penitus amovemus”[29]. Przywilej ten nosi na sobie tak samo jak i przywilej koszycki widoczne cechy aktu wdzięczności za wyświadczone usługi, a zarazem aktu ustępstwa z praw monarszych na korzyść szlachty. Jako taki obejmuje téż najważniejsze ówczesne prawa i postulata. Szlachcie zatém musiało bardzo wiele zależeć na zniesieniu urzędu oprawców, skoro zniesienie to w tym przywileju zamieszczoném zostało. Z drugiéj jednak strony Jagiełło nie myślał naprawdę zadosyćuczynić temu żądaniu. W rok bowiem po tem uroczystem zniesieniu, t. j. r. 1387 spotykamy oprawcę występującego w charakterze urzędowym przed księgami ziemskiemi krakowskiemi[30], a w tym samym także roku wprowadza Jagiełło urząd ten na Litwie[31]. Co więcéj, w roku następnym 1388 w nowym przywileju w Piotrkowie wydanym (zatwierdzającym dawniejsze przywileje, jako to koszycki i wyżéj wspomniany z r. 1386) opuszczono zupełnie postanowienie dotyczące zniesienia urzędu oprawców, a natomiast wstawiono słowa „ceterum si in aliqua terra regni nostri iusticiarium aliquem communicato baronum nostrorum consilio constituere nos contingat, item iusticiarius etc. etc., poczém następuje mniéj więcéj dokładne określenie kompetencyi i praw justycyjaryjuszów ustanowić się mających. Prawa te jednak i władza szczególniéj sądownicza przywilejem tym właśnie znacznie uszczuploną została. Z tego widzimy, że jak z jednéj strony szlachcie zależało na zniesieniu tego urzędu, tak z drugiéj strony zależało także i królowi wiele na jego utrzymaniu, jeśli nie w całéj pełni praw i władzy, to przynajmniéj z władzą uszczuploną. Jakie zaś przyczyny skłaniały szlachtę do żądania zniesienia urzędu oprawców, i co spowodowało Jagiełłę do wprowadzenia ich na Litwie, a następnie znowu w Polsce, ocenić będziemy mogli dopiéro wtedy, jeśli poznamy, jaką była władza i organizacyja justycyjaryjuszów przed r. 1386 i na jakich opiérała się podstawach prawnych.



II.

Zanim jednak przystąpimy do skreślenia władzy i organizacyi urzędu oprawców, zwrócić musimy uwagę na sposób wyzyskiwania źródeł. Najwięcéj bowiem źródeł i to najwięcéj mówiących posiadamy dopiero z czasów po r. 1386, a więc po pierwszem zniesieniu urzędu oprawców. Nasuwa się więc samo przez się pytanie, o ile ze źródeł tych możemy wyciągać wnioski na kompetencyją i organizacyją urzędu oprawców przed r. 1386. W tym cela wziąwszy na uwagę okoliczność, że justycyjaryjusze pomimo kategorycznego zniesienia w r. 1386 istnieją bez przerwy w r. 1387 i przed aktami w charakterze urzędowym występują, tudzież okoliczność, że przy ponownem zaprowadzeniu tego urzędu w r. 1388[32] ograniczono jedynie ich władzę sądowniczą, niezmieniając istoty samego urzędu, ani reszty władzy, sądzimy, że zaznaczając tylko w odpowiednich miejscach to ograniczenie, możemy źródła z epoki po roku 1388 traktować równorzędnie z wcześniéjszemi, i wyciągać z nich wnioski o władzy oprawców z przed r. 1388.

§. 1. Organizacyja urzędu oprawców.

Mówiąc o wprowadzeniu oprawców w Polsce, wyrażaliśmy się ogólnie, nie wdając się wcale w rozstrzygnięcie kwestyi czy urząd ten we wszystkich, czy tylko w niektórych dzielnicach Polski istniał. Kwestyja ta téż rzeczywiście jak na teraz stanowczo rozstrzygniętą być nie może, gdyż brak nam dotąd prawie zupełnie dostępu do najważniéjszych źródeł prawa naszego z końca XIV i z XV wieku, t. j. do aktów sądowych. Wydane są jedynie akta Krakowskie z w. XIV w komplecie, z wieku XV tylko co najważniejsze, z aktów mazowieckich bardzo mała cząstka, wydrukowane są zaś, lecz jeszcze niewydane akta Łęczyckie, Orłowskie i Brzezińskie z końca XIV i początku XV wieku. Otóż na podstawie tych źródeł uwzględniając nadto ustawy z w. XIV i XV, dyplomata współczesne, tudzież wszystkie akta oryginalne w Krakowskiem Archiwum krajowem się znajdujące, sądzimy, że urząd oprawców istniał w całéj Polsce z wyjątkiem Mazowsza. (Co się zaś tyczy ziem Ruskich, nie możemy się oświadczyć ani za, ani przeciw istnieniu tamże oprawców, gdyż z aktów sądowych tych ziem zupełnie prawie korzystać nie mogliśmy). Do postawienia zaś tego twierdzenia upoważnia nas w pierwszym rzędzie charakter ustaw, w których wzmianki o oprawcach się znajdują. Ustawy te bowiem a mianowicie Statut Wiślicki powszechny z r. 1368, wyżéj wzmiankowane przywileje Władysława Jagiełły, t. j. Krakowski z r. 1386 i Piotrkowski z r. 1388, tudzież przywilej Jedlneński są ustawami dla całéj Polski wydanemi, co więc ustawy te o oprawcach stanowią, odnosi się wedle wszelkiego prawdopodobieństwa do całego państwa, gdyż w razie przeciwnym prawodawca znosząc lub ustanawiając urząd oprawców byłby ich charakter jako urzędników partykularnych tylko w Małopolsce lub Wielkopolsce istniejących zaznaczył[33]. Tymczasem wyrażają się one zupełnie ogólnie, a nawet słowa przywileju z r. 1388: „si in aliqua terra regni nostri .... iusticiarium aliquem constituere nos contingat”, wprost za zdaniem naszem przemawiają. Nadto popierają to przypuszczenie i akta sądowe, tudzież przywileje prywatne, spotykamy bowiem oprawcę w aktach Łęczyckich i Krakowskich tak powiatu Krakowskiego, jak i powiatów: Proszowskiego, Księskiego, Lelowskiego i Czchowskiego. Oprócz tego zaś w przywileju z r. 1357 przez Kaźmierza W. na rzecz arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego wydanym, wyraźne jest postanowienie, że justycyjaryjusz królewski ludzi w dobrach arcybiskupstwa osiadłych sądzić nie ma prawa. Ztąd można wnosić, że przed wydaniem przywileju dobra arcybiskupstwa przeważnie w Wielkopolsce położone władzy justycyjaryjusza królewskiego w Wielkopolsce istniejącego podlegały. Gdy więc istnienie urzędu oprawców da się nie tylko w województwie Krakowskiem, lecz także w Łęczycy i Wielkopolsce wykazać, przeto zdaje się nieulegać wątpliwości, że urząd ten i w innych województwach i ziemiach Małopolski i Wielkopolski istniał. Zachodzi obecnie tylko pytanie, ilu ich było, czy jeden dla całego państwa lub województwa, czy téż więcej. W tym względzie opiérając się na słowach przywileju Piotrkowskiego z r. 1388: „si in aliqua terra regni nostri .... iusticiarium aliquem constituere nos contingat”, uwzględniając nadto postanowienie przywileju litewskiego z r. 1387, gdzie wyraźnie jest mowa o ustanowieniu jednego justycyjaryjusza w każdéj ziemi, a wreszcie tę okoliczność, że równocześnie spotykamy innego justycyjaryjusza w województwie Krakowskiem noszącego tytuł iusticiarius terrae Cracoviensis, a innego w Łęczyckiem, w obu zaś województwach, w Krakowskiem zaś aż po rok 1486 nigdy dwóch justycyjaryjuszów w tym samym czasie nie występuje, lecz zawsze jeden, po którego śmierci lub ustąpieniu dopiéro inna osoba jako justycyjaryjusz urzęduje, sądzimy, że tak w wieku XIV jak i XV w każdej ziemi czyli dzielnicy[34] był osobny justycyjaryjusz i to tylko jeden.
Jak wiadomo, w Polsce średniowiecznéj znajdowali się w każdéj ziemi urzędnicy ziemscy i urzędnicy ściśle królewscy przez króla mianowani, od niego ślepo zawiśli i w jego imieniu władzę sprawujący. Do takich urzędników królewskich należał także i justycyjaryjusz. Świadczą o tem słowa przywileju dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego wydanego: „iustitiarius noster”, tudzież przywileje litewski z r. 1387 i Piotrkowski z r. 1388. W pierwszym ustanawia król urząd oprawców na Litwie razem z urzędem kasztelana i sędziego ziemskiego, których mianowanie do niego należało; w drugim zaś zastrzega sobie w Polsce wyraźnie „communicato baronum consilio” prawo ustanowienia, a więc zdaje się i mianowania justycyjaryjusza. Nadto w aktach grodzkich Krakowskich znajduje się zapiska pod r. 1419[35], w któréj oprawca odracza termin sądowy z tego powodu, że „est in negociis domini regis alias fures fugat”, z czego okazuje się, że oprawca sprawował swój urząd jako negotium domini regis, a więc niejako z polecenia króla i w jego imieniu. Wszystko to razem wskazywałoby z jednéj strony na bezpośredni stosunek oprawców do króla i bezpośrednią od tegoż zawisłość, z drugiéj zaś na zupełną zresztą samoistność tego urzędu, a to tém bardziéj, że nie posiadamy żadnéj wzmianki z przed r. 1388, któraby nam wskazywała, że justycyjaryjusz nie od króla, tylko od jakiegoś innego wyższego urzędnika był zależnym lub takowemu podlegał. Przemawiałoby za tem i pochodzenie urzędu justycyjaryjuszów z Czech, a wreszcie statut Kaźmierza W. który nazywając oprawcę iudex maleficorum i przeciwstawiając go innym urzędnikom, jak sędziom ziemskim, starostom, kasztelanom, ich sędziom i służebnikom, wskazuje na samoistność i odrębność urzędu oprawcy. Na podstawie więc tego wszystkiego powziąć musimy przekonanie, że oprawca był urzędnikiem królewskim, jedynie królowi odpowiedzialnym i żadnemu z urzędników nie podporządkowanym, ale tylko w wieku XIV przed r. 1388. Źródła bowiem z wieku XV przemawiają za pewną zawisłością oprawców od starostów, a zarazem za upadkiem znaczenia tego urzędu. Wprawdzie oprawcy w początkach w. XV są wszyscy nobiles[36], czasami noszą nawet tytuł dominus[37], jednakowoż równocześnie znachodzimy w aktach tego samego oprawcę, nazwanego ministerialis, co wskazuje na jego podrzędny charakter[38], a w r. 1430 i później oprawcy już po większéj części jako familiares domini capitanei występują. W aktach łęczyckich zaś oprawca już w r. 1399 jako urzędnik grodzki starościński występuje[39], a nadto tytuł jego procurator castri każe się w nim domyślać urzędnika grodzkiego. Ten upadek znaczenia i niezawisłości urzędu oprawców da się jednak dość łatwo wytłumaczyć. W wieku XIV bowiem starostowie występowali początkowo jako namiestnicy i zastępcy królewscy, bardzo więc jest prawdopodobném, że jako tacy w zastępstwie króla byli zwierzchniczą władzą oprawców. Gdy zaś w charakterze tych namiestników królewskich skupili w końcu XIV wieku w ręku swoim znaczną część sądownictwa karnego, przeto téż oprawcy, posiadający również pewien zakres władzy sądowniczej w sprawach karnych, w coraz większą od starostów popadali zawisłość. Zawisłość ta i podrzędność oprawców jeszcze bardziéj musiała się uwydatnić w obec tego, że w chwili, gdy sądownicza władza starostów wzrasta, równocześnie władza sądownicza oprawców przywilejem z r. 1388 zostaje ograniczoną. Dla tego téż sądzimy, że w w. XV zapewne już starostowie byli bezpośrednimi zwierzchnikami oprawców, i że może nawet do nich należało i mianowanie justycyjaryjuszów; przemawia zaś za tem nadto i ta okoliczność, że urząd oprawcy już nawet przed r. 1386 nie był dożywotnim, lecz tylko czasowym[40], a w początkach w. XV oprawcy bardzo szybko jak zobaczymy z załączonéj poniżéj tabeli, zmieniali się w urzędzie. Jeśli więc w całej Polsce justycyjaryjusze niebyli dożywotnimi urzędnikami, to w takim razie król, nie znając tak dokładnie wszystkich osób godnych zaufania w poszczególnej ziemi, miałby nie małą trudność w ciągłem obsadzaniu tego urzędu; o wiele więc byłoby naturalniejszem, gdyby mianowanie lub przynajmniéj proponowanie na urząd oprawców pozostawił poszczególnym starostom, lepiéj ze stosunkami miejscowymi obznajomionym. Na jak długo jednak byli oprawcy mianowani, trudno bardzo oznaczyć, gdyż niepodobna ułożyć dokładnéj tabeli, wykazującéj w którym roku kto był oprawcą. Udało nam się jedynie z aktów krakowskich z końca XIV i z XV wieku ułożyć tabelę następującą:

w. r. 1376 był oprawcą Czader[41]
1377—1380 ?
1381 Crzistko de Chechel condam iustitiarius[42]
1382—1384 ?
1385 2/6 Ymram[43]
1386—1400 ?
1401 4/2 Zyndram[44]
1402—1407 ?
1408 9/1 Nicolaus Rogalecz[45] (de Wroblouicze)
1409—1411 ?
1412 5/7 Johannes Crzebki[46]
1413—1417 ?
1418 26/96/12 Ymbram[47]
1418 13/12 Nicolaus de Knischin[48] alias Gnisiński
1419
1420 do 12/3
1421 28/529/8 Nicolaus Mruk (de Molussa)[49]
1422 ?
1423 Nicolaus Mruk[50]
1424 ?
1425 do 18/1 ?
1425 8/5 Szestrzenecz? (niewiadomo czy był oprawcą krakowskim)[51]
w. r. 1426 1/6 był oprawcą Nicolaus Mruk[52]
1427—1428 ?
1429 9/224/2 Zeczech Babsky[53]
1430 20/11 Stanislaus Goly[54]
1431 do 7/4 Stanislaus de Kampe[55]
1431 16/7 Petrus Lyss[56]
1432 11/119/8
1432 19/8 Stanislaus[57]
1433 Stanislaus Manschowsky[58]
1434 25/328/12 Nicolaus Mruk[59]
1435 23/4 Mruk
1436—1440 ?
1441 19/12 Franczco[60]
1442—1447 ?
1448 4/7 Johannes Janikowski[61]
1449—1450 ?
1451 Nicolaus de Zwerzinecz[62]
1452—1455 ?
1456 11/10 Pelca[63]
1457—1480 ?
1481 tres fratres de[64]
1481—1500 ?

Z tabeli téj jednak trudno jakiekolwiek pozytywne wyciągnąć wnioski. Gdy nadto jeszcze weźmiemy pod uwagę, że w Łęczycy niejaki Jaszko Czirchowski jest justycyjaryjuszem przez przeciąg lat 12, t. j. od r. 1388 do r. 1400, to zadanie nasze aby oznaczyć dokładnie czas urzędowania oprawców będzie prawie nie do rozwiązania. Wprawdzie jak z powyższéj tabeli się okazuje, przeciąg czasu urzędowania niektórych justycyjaryjuszy zgadza się ze sobą prawie zupełnie, gdyż np. Mikołaj z Knyszyna, Stanisław Goły, Piotr Lis i Stanisław Manszowski urzędowali po lat dwa, zato jednak Mikołaj Mruk był oprawcą naprzód przez lat cztery, a może i sześć, a następnie po latach ośmiu, znowu zdaje się przez lat dwa. Żaden zaś z nich nie utracił urzędu wskutek swéj śmierci, wszyscy bowiem występują w aktach sądowych z lat późniejszych za urzędowania innych oprawców z dodatkiem condam iusticionarius lub bez tegoż jako ludzie prywatni w sprawach prywatnych czysto osobistych. Ponieważ jak wykazaliśmy, w każdéj ziemi był tylko jeden oprawca, przeto w obec tego możemy jedynie to z pewnem prawdopodobieństwem stwierdzić, że czas urzędowania oprawców nie był stale oznaczony lub ustawami określony, lecz że był lub mógł być różnym w każdym poszczególnym przypadku, a to stosownie do woli osoby przełożonej, a więc za czasów Kaźmierza W. króla a następnie starosty; prawidłowo zaś wynosił lat dwa (nie była jednak wykluczoną możliwość, że jedna i ta sama osoba mogła być oprawcą i przez lat sześć, a może nawet i przez lat więcéj, jak w Łęczycy). Niepodobna nadto oznaczyć, czy oprawców w w. XV wybiérano z pośród niższych urzędników lub sług grodu, czy téż z pośród „camerarii terrestres”, jakby się tego pośrednio z wielu wzmianek w źródłach domyślać można, tyle tylko pewném jest, że każdy z oprawców, jak już zresztą wyżéj wspomniano był nobilis, w każdym jednak razie pochodził ze szlachty drobnéj, może zaściankowéj.
Dla dopełnienia wreszcie rysu organizacyi urzędu oprawców dodać musimy, że oprawca nie posiadał wcale stałego miejsca urzędowania, lecz objeżdżał terytoryjum władzy swej podległe w celu wykonywania urzędu. Świadczy o tem przywilej dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 1357, gdzie król wkłada na ustanowić się mającego oprawcę arcybiskupiego obowiązek „ut bona ecclesie diligenter visitet”, wyżéj cytowana zapiska z aktów grodzkich Krakowskich z r. 1419, w któréj justycyjaryjusz Krakowski odracza w Krakowie termin z tego powodu, że „est in negociis domini regis alias fures fugat”, a wreszcie fakt, że justycyjaryjusz Krakowski występuje w charakterze urzędowym nietylko przed sądem w Krakowie, ale także w Czchowie[65], a o ile sądzić możemy z ogólnych wzmianek w Książu, Proszowicach i Lelowie, powiaty te bowiem jako do ziemi Krakowskiej należące nie miały osobnego justycyjaryjusza, jeśli więc przed ich sądem występuje oprawca, to zapewne „terre Cracoviensis iustitiarius”. Nadto jeszcze o ile wnioskować możemy z przywileju z r. 1386 znoszącego oprawców „cum suis officiis”, tudzież z aktów sądowych, w których dość często spotykać się dają familiares iustitiarii, oprawca posiadał i swoje officium, to jest kancellaryją, z któréj nawet pisma wychodziły[66], a nadto swoich podwładnych „familiares”, którzy w sprawach egzekucyi w jego imieniu działali i występywali[67]. Zdaje się także, że oprawcy przed ich zniesieniem w r. 1386 pobierali od chłopów jakieś podatki i opłaty, zwane oprawne, i zapewne mieli prawo do utrzymania podczas objazdu terytoryjum. Przywilej bowiem z r. 1388 stanowi, że nowo ustanowić się mający urząd oprawcy „recipiendi quartas vel quamcunque exactionem, seu excogitatam pecuniam que oprawne dicitur super kmethones nullam habebit facultatem”. Pomimo tego zakazu jednakże jeszcze w r. 1464 zabrania Kaźmierz Jagiellończyk oprawcom domagać się od ludzi opactwa na Łysej Górze „stationes et procurationes”[68], a także równocześnie z tym przywilejem Długosz w swym Liber Beneficiorum wspomina między opłatami, jakie niektóre wsie na rzecz klasztorów płacić mają, także i opłatę „oprawne”, albo „oprawczoue”[69]. Widocznie panujący, przywilejem jakimś, przekazał kościołowi te opłaty, lecz nazwa ich pozostała. Nie możemy jednak wcale oznaczyć, jakiéj natury opłaty te były, i jak były wysokie; wedle Długosza sądząc były różne, i tak w Kobylanach wynosiły IV denarios, w Opatkowicach ter in anno per medium grossum, w Januszkowicach unum fertonem, w Kiczni i Zagorzynie unam siliginis, duas avene mensuras, wreszcie w Zawadce znowu IV grossos.
Nadto, jak to się okazuje z przywileju z r. 1388, miał oprawca prawo zagrabienia połowy majątku schwytanego i na śmierć osądzonego złodzieja, resztę zaś majątku winien był żonie i dzieciom straconego pozostawić „medietatem bonorum pro se recipiat, aliam vero medietatem pro furis uxore vel ipsius pueris aut affinibus relinquat”.
Wreszcie wspomnieć jeszcze musimy, że król rzadko kiedy wyjmował dobra prywatne z pod władzy oprawcy; posiadamy bowiem z czasu od r. 1300 do 1500 tylko trzy takie przywileje, jeden tylekroć wspomniany dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 1357, drugi dla rodziny Toporczyków z r. 1366[70], wreszcie trzeci, o wiele późniejszy, wyżéj wspomniany z r. 1464 dla opactwa na Łysej Górze wydany. Powód do wydania tego ostatniego przywileju stanowić zapewne musiał jakiś przywilej wcześniejszy, gdyż w tekście jego powołuje się opat z Łyséj Góry na to, że włościom klasztoru już dawniéj exemcyja z pod władzy oprawców przysługiwała.

§. 2. Władza oprawców.

Każdy obznajomiony dokładnie z źródłami średniowiecznego prawa polskiego musi nabrać przekonania, że kompetencyja istniejących wówczas w Polsce urzędów nie była ani ściśle oznaczoną, ani téż odgraniczoną należycie. Władza ustawodawcza bowiem nie określała wtedy jeszcze zakresu działania poszczególnych urzędników, a urzędy dopiero się ustalały i specyjalizowały, nabierając charakteru jużto urzędów dworskich i ściśle królewskich, jużto ziemskich, i spełniając władzę swą jedynie na podstawie ogólnego polecenia władzy rządowéj, tłomacząc w kwestyjach wątpliwych wedle swego indywidualnego zapatrywania swą kompetencyją. W obec tego powstawać musiały częste między urzędnikami posiadającymi władzę sądowniczą kolizyje, tém bardziéj, że wymiar sprawiedliwości należał i do samego króla, i do wojewodów, kasztelanów, sędziów ziemskich, starostów, a wreszcie i do sędziów patrymonialnych, których władza znowu określaną była szczególnymi, nieraz bardzo różnymi przywilejami, w których król albo całą władzę sądowniczą na sąd patrymonialny zlewał, albo wyjmował i zastrzegał wyłącznie sobie, lub téż swoim urzędnikom niektóre sprawy do rozsądzenia. Dla tego téż kreśląc kompetencyją jakiegokolwiek urzędu, posiadającego władzę sądowniczą, trudno jest oznaczyć szczegółowo, co wyłącznie do jego zakresu należało, a co było wspólnem jemu z innymi urzędnikami. Trudność ta jest tém większą, że dotychczas nie zbadano jeszcze kompetencyi żadnego z urzędników w Polsce średniowiecznéj, a brak jakiejkolwiek pracy na tem polu utrudnia niezmiernie nasze zadanie, aby oznaczyć kompetencyją oprawcy, który także był pod pewnym względem urzędnikiem sędziowskim. Z drugiéj jednak strony przyznać musimy, że pomimo tych trudności, władza oprawców da się dość szczegółowo oznaczyć, a to dzięki temu, że urząd ich, iż się tak wyrazimy, odstawał od całego systemu sądownictwa polskiego w XIV wieku; dość jasno tedy uwydatniają się różnice między władzą oprawców a władzą innych urzędników.
Zaznaczyć jednak jeszcze musimy, że jakkolwiek istnienie urzędu oprawców we wszystkich prawie ziemiach Polski stwierdziliśmy, trudno nam będzie skreślić władzę ich ogólnie, t. j. dla całéj Polski. Jak wiadomo bowiem, w ustroju sądownictwa poszczególnych ziem Polskich nietylko w wiekach średnich, ale i późniéj zachodziły pewne mniéj lub więcéj znaczne różnice, zachodzić więc mogły takie różnice także i w organizacyi władzy oprawców ziem poszczególnych. Aby jednak różnice te należycie oznaczyć i wykazać, potrzebaby dokładnie zbadać wszystkie akta sądowe poszczególnych ziem, co w obecnym stanie wydawnictwa źródeł jest niemożliwem. My zaś do pracy niniejszéj w całéj pełni mogliśmy jedynie korzystać z oryginalnych aktów województwa Krakowskiego; dla tego to, co tu o władzy oprawców powiemy, stosować się będzie przedewszystkiem do oprawców w Małopolsce, o tyle zaś tylko może się stosować także i do oprawców innych ziem Polski, o ile wnioski z ustaw dla całéj Polski wydanych wyprowadzić będziemy mogli.
Wspomnieliśmy już wyżéj, że Maciejowski, Hube i Szujski uważają oprawcę za sędziego w sprawach karnych. Zaznaczyć z góry musimy, że jakkolwiek zdanie to pod pewnym względem jest uzasadnionem, to obejmuje tylko jednę, i to mniéj charakterystyczną stronę władzy oprawców, nadto zaś samo wymaga jeszcze stwierdzenia i bliższego określenia.
Źródła ustawodawcze z wieku XIV zbyt lakonicznie określają władzę justycyjaryjuszów. Wyrażają się bowiem zwykle tylko albo „iustitiarius debitum exequat iusticie”[71], albo „corrigat iusticia mediante”[72], albo też jak statut Kaźmierza W. zowią go „iudex maleficorum”. O ile dwa pierwsze wyrażenia wskazywałyby więcéj na władzę wykonawczą aniżeli sądowniczą oprawcy, o tyle znowu słowa statutu, każą nam w oprawcy widzieć rzeczywiście sędziego karnego a to tém bardziéj, że statut zamieszcza oprawcę w rzędzie urzędników posiadających prawo ciążenia za kary sądowe przez siebie nałożone „pro poenis iudicialibus per eos latis”. Urzędnik zaś nazwany „iudex” i mający prawo nakładać kary, musiał wedle wszelkiego prawdopodobieństwa posiadać władzę sądowniczą. Że zaś takową oprawca rzeczywiście posiadał, dowodzą: przywilej z r. 1388. dozwalający mu sądzić, a nawet śmiercią karać złodziei; daléj przywilej Kaźmierza W. z r. 1366, na rzecz rodziny Toporczyków wydany, gdzie król zabrania sędziom, podsędkom, wojewodom, kasztelanom tudzież iustycyjaryuszom sądzić ludzi poddanych rodzinie Toporczyków, a wreszcie zapiski sądowe które aż po rok 1418 wspominają o sądzie justycyaryusza, wyrażając się w ten sposób: „N. N. traxit se ad iudicium iustitiarii”[73]; — „T. et S. de P. habent terminum coram N. R. iustitiario Cracoviensi”[74]„J. de G. probavit iustitiam suam coram oprawcza J. C.”[75]„Ymbram iustitiarius recognovit quia J. de P. iudicavit[76]. Nadto jeszcze jedna zapiska sądu w Proszowicach z r. 1385 wyraża się: „S. de S. cum S. de S. terminum tercium habent et idem S. de S. litteram Ymrami iustitiarii habet ponere”. Z formy i treści téj zapiski wynika, że chodzi tu o litteram pro maiori, że więc oprawca, wydając taką litteram, sam jakieś sądy odprawiać musiał. Wobec tych dowodów zdaje się, że władza sądownicza oprawców nie powinna podlegać żadnéj wątpliwości. Chodzi więc tylko teraz o oznaczenie spraw, które justycyjaryjusz mógł sądzić, tudzież o oznaczenie osób, które jego władzy sądowniczéj podlegały. Co się tyczy pierwszego pytania, o ile ono dotyczy czasu przed zniesieniem oprawców w r. 1386, to na nie odpowiedzi wyczerpującéj wprost dać nie możemy, dopiero z zestawienia przywileju dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z źródłami z czasu po r. 1386 możemy jakieś mniéj lub więcéj pewne wyciągnąć wnioski. Władzę sądowniczą oprawców po r. 1388 wyraźnie określa przywiléj piotrkowski stanowiąc że: „iustitiarius nullam habebit facultatem quempiam iudicandi vel sententiandi praeterquam furem cum rebus furtivis notorie deprehensum, vel in foris publice proclamatum et proscriptum, quem, iustitie debitum exequendo, poena capitis plectere valeat”[77]. Z tego okazuje się, że skoro przywilej ten był wydany po zniesieniu urzędu oprawców w r. 1386, przeto słowa jego tak rozumieć należy, że przed r. 1386 posiadali oprawcy władzę sądowniczą obszerniejszą, która jednakowoż przywilejem z r. 1388 ograniczoną została tylko do sądzenia złodziei na gorącym uczynku schwytanych, lub publicznie wywołanych i z pod prawa wyjętych. Wprawdzie możnaby jeszcze tłómaczyć myśl tego postanowienia w ten sposób, że prawodawca nie chciał władzy oprawców ograniczać, lecz tylko władzę, jaką przed r. 1386 posiadali, jasno określić i w ustawie sformułować w tym celu, aby nie dać powodu do nadużyć lub wkroczenia w kompetencyją innych urzędów. Tłómaczeniu jednak takiemu sprzeciwiają się inne wzmianki w źródłach, z których widoczném jest, że przed forum justycyjaryjusza przed r. 1386, oprócz wyrażonych w powyższym przywileju, wiele jeszcze innych spraw należało. Przywilej bowiem dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego dozwala oprawcy arcybiskupa, którego w miejsce królewskiego ustanawia, pobierać od skazanych sądownie (iudicialiter condemnatos) przestępców, kary „furti sanguinis et homicidii”. Z tego wnosimy, że przed wydaniem tego przywileju, kary te pobierał justycyjaryjusz królewski. Gdy zaś wedle prawa w Polsce w w. XIII i XIV obowiązującego, kary pieniężne za przestępstwa przypadały z reguły częściowo panującemu, częściowo urzędnikowi sprawiedliwość wymierzającemu[78], tudzież poszkodowanemu, przeto oprawca był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa tym urzędnikiem, który w sprawach o kradzieże, zranienia i zabójstwa, jako iudex maleficorum sprawiedliwość wymierzał. Wniosków tych nie osłabiają w niczém zapiski sądowe, chociaż z drugiéj strony przyznać musimy, że ich nie popiérają, co zresztą jest bardzo naturalném w obec tego, iż oprawca wskutek przywileju z r. 1388 miał bardzo małą władzę sądowniczą. Jedna tylko zapiska sądu Krakowskiego z r. 1387[79]: „J. de C. cum et de ibid. habet terminum pro vulneribus et coram iusticiario accusavit” mogłaby stwierdzać wniosek że oprawca sądził zranienia, gdybyśmy słowa jéj w ten sposób pojmowali, że jedna strona drugą właśnie pro vulneribus przed justycyjaryjuszem zaskarżyła, co wykluczoném nie jest.
Inne zaś zapiski sądowe, pomimo że mówią o sądzie justycyjaryjusza, nie podają nigdy treści toczącéj się przed tym sądem sprawy. Cokolwiek więcéj światła rzuca na kwestyją zakresu sądowniczéj władzy oprawcy jeszcze jedna zapiska sądu grodzkiego w Łęczycy z r. 1393[80].
Sprawa toczyła się między młynarzem a złotnikiem w Łęczycy o najście domu, gwałt i zranienie. Pozwany zasłaniał się, że odpowiadał już za te przestępstwa przed sędzią Czirchowskim i Molskim. W celu stwierdzania tego zarzutu wzięto wstecz do Czirchowskiego, a ten Czirchowski był właśnie wówczas justycyjaryjuszem w Łęczycy. Z tego więc wnosićby wypadało, że sprawy o gwałty, gwałtowne najścia domu i zranienia przytém powstałe, należały przed forum justycyjaryjusza. Ponieważ zapiska ta datuje się już z czasu po r. 1388, a więc z czasu, w którym justycyjaryjusz wedle ustawy tylko nad złodziejami sądownictwo posiadał, przeto moglibyśmy przypuścić, że oprawcy na mocy zwyczaju sądzili jeszcze po r. 1388 sprawy, które przed tymże rokiem przed ich sąd należały.
Wniosek ten jednak potrzebuje jeszcze stwierdzenia którego niestety inne zapiski nam nie dostarczają. Reasumując więc te wszystkie wnioski, moglibyśmy postawić twierdzenie, że przed r. 1388 przed sąd oprawcy oprócz kradzieży, należały także zranienia, zabójstwa, tudzież sprawy o gwałtowne napady lub najścia domu. Chodziłoby więc jeszcze tylko o oznaczenie osób jurysdykcyi oprawcy podległych. Przywilej dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego wyjmuje z pod władzy oprawcy: „inhabitantes bona ecclesie” a wyżéj cytowany przywilej dla Toporczyków: „eorum cmethones et servitores”. Nadto przywilej z r. 1388 zabrania justycyjaryjuszom wybierać jakiekolwiek opłaty od kmieci, a więc z tego wszystkiego wnosić wypada, że chłopi wszyscy, i to w dobrach prywatnych osiedli (szczególnym przywilejem nie wyjętych) władzy sądowniczej justycyjaryjusza podlegali. Lecz zdaje się, że i szlachta przed forum justycyjaryjusza w charakterze pozwanych stawała. Wszystkie bowiem prawie wcześniejsze zapiski przytoczone przez nas wyżéj na udowodnienie, że justycyjaryjusz posiadał władzę sądowniczą, wyjęte są z ksiąg sądu ziemskiego, a więc tylko dla szlachty właściwego, nadto zaś same nazwiska stron, jak: Jaszko de Czudzinouicze, Misko de Czudzinouicze, Jaszko de Gromnik, Thomco et Stanislaus de Poramba przemawiają za tem, że osoby te były szlachtą, i to osiadłą, tém bardziéj, iż często późniéj w charakterze pozwanych przed sądem ziemskim stawają. Prawo polskie zaś rządziło się ściśle zasadą: „actor sequitur forum rei”. A więc doszliśmy do wniosków, że w wieku XIV przed r. 1388 justycyjaryjusz posiadał władzę sądowniczą w przypadkach kradzieży, zabójstwa, zranienia i gwałtów, a to tak nad szlachtą, jak i nie szlachtą. Wnioski te jednak sprzeciwiają się w znacznéj części i ustawom z XIV wieku, i ówczesnym stosunkom faktycznym, a to tak pod względem spraw, jak i pod względem osób władzy sądowniczéj oprawcy podległych. Jak bowiem świadczą statuta Kaźmierza W., tudzież współczesne źródła dyplomatyczne, funkcyjonował jako sąd karny dla chłopów podówczas sąd kasztelański lub patrymonialny. Statuta te bowiem w kilku miejscach, w przypadkach kradzieży i zabójstwa między chłopami, wyraźnie o sądownictwie kasztelana wspominają, a nadto zabraniają kasztelanom w przypadkach zabójstwa przypadkowego sprawy poruszać lub z urzędu dochodzić[81]. Dla szlachty zaś sądem właściwym w przypadkach zabójstwa, zranienia, a nawet kradzieży był sąd ziemski[82], a to tém bardziéj, że przestępstwa te za prywatne były poczytywane. Za czasów Jaśka z Czarnkowa[83], i wedle jego słów pilnowanie porządku publicznego i ściganie rabusiów i złodziei należy do starostów, a w obec tego rzeczywiście nie byłoby zupełnie miejsca dla sądownictwa oprawców, i powyżéj przez nas wyprowadzone wnioski nie miałyby żadnéj realnéj podstawy. Wprawdzie sądzićbyśmy mogli, że oprawca sądził jako sędzia kasztelański lub starościński, wniosek taki jednak sprzeciwiałby się temu wszystkiemu, co przemawia za samoistnem stanowiskiem oprawcy jako sędziego, sprzeciwiałby się nadto brzmieniu przywileju Piotrkowskiego z r. 1388. Gdy bowiem przywilej ten ograniczając władzę oprawców, pozostawia im przecież samoistny sąd nad złodziejami na gorącym uczynku schwytanymi, lub publicznie wywołanymi, a nawet dozwala im takich zbrodniarzy śmiercią karać, przeto trudno przypuścić, aby oprawcy przed r. 1388, jako sędziowie grodu, władzę swą wykonywali. Jeśli więc oprawca w tych przypadkach był sędzią samoistnym, to oczywista musiał być także samoistnym sądząc zabójców i gwałtowników. Należy więc szukać innego sposobu pogodzenia przytoczonych sprzeczności. Na czas panowania Kaźmierza W. przypada chwila, w któréj sądownictwo kasztelańskie upada. I rzeczywiście na podstawie statutów Kaźmierza W. sądząc, mało stosunkowo spraw karnych należy przed sąd kasztelański. Przedewszystkiem zaś nie można oznaczyć, kto właściwie w tym czasie sądził przestępstwa, które weszły późniéj w skład starościńskich: „quatuor articuli”, sformułowanych po raz pierwszy w Statutach Wartskich z r. 1423. Nie sądzili jeszcze w tych przypadkach starostowie, gdyż jeszcze sędziami w sprawach karnych nie byli. Nie sądzili ich téż kasztelanowie, gdyż źródła nie podają nam ani jednego przypadku, w którymby kasztelan podobną sprawę sądził. Zresztą sprawy takie, o ile wnosić możemy, i w wieku XIII pod osądzenie kasztelanów nie należały, jak to Hube w swem prawie wieku XIV (str. 190) dowiódł, (na co się zupełnie godzimy) twierdząc zarazem, że sprawy te, a mianowicie gwałty, spolia in viis, violencie, przed trybunał samego księcia należały. Gdy zaś panujący w w. XIV skupili w ręku swym rządy wszystkich prawie dzielnic Polski, przeto trudno im było zapewne w sprawach tych dość częstych sądy sprawować; dla tego téż właśnie przypuszczamy, że sprawy te w XIV wieku przedewszystkiem przed sąd oprawcy jako „iudicis maleficorum” należały. Tak bowiem zgwałcenia, najścia domu, rozboje na drogach publicznych i podpalenia były właśnie za największe „maleficia” poczytywane. Zresztą i w aktach sądowych, a mianowicie w wyżéj zacytowanéj zapisce sądu grodzkiego w Łęczycy z r. 1393 mamy widoczny dowód, że oprawca sądził sprawę o jeden z tych artykułów, t. j. o najście domu; gdy nadto zważymy, że pod ogólnem wyrażeniem przywileju z r. 1388, iż oprawca może sądzić furem proclamatum publice, nie należy poczytywać złodzieja w pojęciu dzisiejszego prawa karnego, lecz także i rozbójnika, furtum bowiem obejmuje w sobie także i pojęcia takie, jak rapina, latrocinium i spolium, przeto i drugi z quatuor articuli mógłby przed sąd oprawcy należeć. Gdy zaś przy takich rozbojach bez zabójstwa lub zranienia się zapewne nie obeszło, przeto zrozumiałem jest także postanowienie przywileju dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 1357, dozwalające oprawcy pobierać kary sanguinis et homicidii. Łącząc zaś wnioski te z przepisami przywileju Piotrkowskiego, dozwalającego oprawcom sądzić tylko złodziei na gorącym uczynku, a raczéj w posiadaniu rzeczy z kradzieży pochodzących „notorie” (dowodnie) schwytanych, lub publicznie wywołanych, a więc przestępców, z którymi długich procesów przeprowadzać nie było potrzeba, pójdziemy krok daléj stawiając twierdzenie, że przed sąd oprawcy należały nadto sprawy o wszystkie przestępstwa, jeśli przestępcą był proscriptus lub schwytany na gorącym uczynku, albo kogo głos publiczny za przestępcę podawał, (słówko notorie zdaje mi się na to wskazuje) a zarazem, że sąd ten oprawcy musiał być bardzo sumarycznym, a nawet doraźnym i nie wymagał zapewne formalnego oskarżenia, do zasądzenia zaś przestępcy wystarczała już sama notorietas facti lub clamor publicus. Świadczy o tem także przywilej Władysława Łokietka z r. 1299, ustanawiający dla miast Wielkopolskich „prolocutores” polecając tymże: „insuper volumus et mandamus et statuimus, quod ubicunque clamor super quemlibet malefactorem fuerit, eundem detineatis ... et si in quacunque civitate vel villa aliquis malefactor proscribetur, sit proscriptus per totum dominium nostrum, et talis ubicunque capietur, utatur iure suo”. Ostatnie te słowa, zdaje się, świadczą wyraźnie o sądzie doraźnym prolokutora. Że zaś ci prolocutores są zupełnie do oprawców podobnymi urzędnikami a nawet z nimi identycznymi, wykazaliśmy już wyżéj.
Wnioski te wszystkie tu wyprowadzone są tém prawdopodobniejsze, że dadzą się bardzo dobrze pogodzić z faktem późniejszym, iż w wieku XV, a nawet jeszcze w końcu wieku XIV we wszystkich prawie tych sprawach był już właściwym sąd starościński. Gdy bowiem w r. 1386 zniesiono stanowczo urząd oprawców, jurysdykcyja ich łatwo przejść mogła na silny urząd starostów, którzy pomimo ponownego sprowadzenia oprawców, nabytej władzy już nie utracili. Nie tak zaś łatwo moglibyśmy wytłómaczyć wzrost ten jurysdykcyi starościńskiej, gdybyśmy ją chcieli bezpośrednio od jurysdykcyi kasztelanów wywodzić, podobnéj bowiem ustawy jak przywilej z r. 1386, a do władzy kasztelańskiej się odnoszącéj nie było; w ogóle nawet, ile o władzy sądowniczéj kasztelańskiéj w XIV wieku sądzić możemy, była ona mniejszą o wiele od władzy starostów, ci więc władzy swéj od kasztelanów w spadku nabyć nie mogli. Sądzimy więc że ją nabyli od oprawców. Streszczając tedy, co dotąd o władzy sądowniczej oprawcy powiedzieliśmy, formułujemy wnioski wyprowadzone w ten sposób:
1. Że oprawca za rządów Kaźmierza W. był sędzią w sprawach o przestępstwa niebezpieczne dla ogółu i dla porządku publicznego, jako to w sprawach o rozboje, najścia domu, gwałty połączone z zabójstwem lub zranieniem, podpalenia, tudzież w sprawach o przestępstwa cięższe prywatnéj natury, jako to kradzieże, ale tylko wtedy, jeśli złoczyńcę notorycznie schwytano z licem, t. j. z rzeczami z przestępstwa pochodzącémi, lub jeśli zbrodniarz był publice proscriptus et proclamatus.
2. Że władza ta po roku 1388 została ograniczoną tylko do sądzenia powyżéj, na końcu umieszczonych wypadków.
Wyraziliśmy nadto na podstawie przywileju Władysława Łokietka z r. 1299 przekonanie, że sądy justycyjaryjusza były doraźne i nie wymagające przeprowadzania dłuższego procesu. Twierdzenia tego wprost ze źródeł dla braku jakiéjkolwiek wzmianki dowieść nie jesteśmy w stanie. Że jednakowoż twierdzenie to jest słuszném, okaże się najlepiéj, jeśli się zastanowimy nad drugą stroną władzy justycyjaryjusza, tudzież nad pojęciami prawnémi, na jakich się w ogóle władza oprawcy opiérać mogła i rzeczywiście opiérała.
Jak wykazaliśmy, począwszy od wstąpienia na tron Władysława Jagiełły, znaczenie justycyjaryjuszów coraz bardziéj upadało, a wraz ze wzrostem władzy sądowniczej starościńskiéj upadała też zupełnie, i tak już bardzo ograniczona władza sądownicza oprawców. Pomimo tego jednak zachowali oni jeszcze swój dawny charakter stróżów bezpieczeństwa publicznego i czuwali rzeczywiście nad zachowaniem porządku w państwie, jednak już nie jako sędziowie karni, lecz raczéj jako policyja grodu i jako oskarżyciele publiczni. Prawie wszystkie zapiski, jakie z aktów Krakowskich i Łęczyckich do władzy oprawców się odnoszących, zużytkować moglibyśmy, wykazują nam jak najdokładniéj ten wyłączny już w wieku XV, dwoisty charakter urzędu oprawców. Podwójna ta władza jako urzędnika, że się tak wyrazimy policyi bezpieczeństwa, i jako oskarżyciela publicznego, da się nawet bardzo dokładnie wyróżnić, styka się zresztą ze sobą ciągle, a nawet władza oskarżycielska jest następstwem władzy policyjnéj. Ta ostatnia zaś, pozostała oprawcom, jak sądzimy, z epoki przed r. 1388, była zapewne związaną ściśle z władzą sądowniczą, oprawca bowiem schwytawszy zbrodniarza, zaraz go sądził — w XV wieku zaś nie posiadając już takiéj władzy sądowniczéj, musiał go stawić przed sąd właściwy i tu dopiéro jako oskarżyciel przeciw niemu występował.
Chcąc określić szczegółowo, jak się ta władza oprawców w XV wieku objawiała, i jak daleko sięgała, musimy się wrócić na chwilę do tego, co przy organizacyi urzędu oprawców mówiliśmy.
Zwróciliśmy tam bowiem na podstawie przywileju dla arcyb. Gnieźnieńskiego z r. 1357 uwagę na to, że oprawca miał obowiązek objeżdżać terytoryjum swéj władzy podległe, i podczas tego objazdu, jak się ów przywilej wyraża, mieszkańców „ab excessibus retrahere et ipsos corrigere iustitia mediante”. O ile słowo corrigere odnosić się zdaje do władzy sądowniczéj oprawcy, o tyle retrahere wskazuje na jego władzę prewencyjną, zapobiegawczą, a więc jedném słowem policyjną. Władzę tę stwierdza téż tylekroć wspomniana zapiska sądu grodzkiego z r. 1419[84], w której czytamy, że justycyjaryjusz jest nieobecny w sądzie z tego powodu „quia est in negocio domini regis alias fures fugat”. Oprawca więc objeżdżał terytoryjum, dowiadywał się o przestępstwach, słuchał skarg osób poszkodowanych lub donosicieli, i każdego spotkanego przestępcę więził i przed sądem stawiał. Dowodzą nam tej władzy oprawcy także i inne zapiski sądowe z których najważniejsze przytaczamy. I tak pod r. 1385 w księdze sądu ziemskiego Krakowskiego czytamy[85]: S. de S. arestavit Nicolaum et Budconem cum iustitiario, iustitiarius dixit ipsis: veniatis ad iudicium (o co tu chodziło nie wiadomo). Pod r. 1391[86] w księdze sądu grodzkiego Łęczyckiego jest nawet bardzo ciekawa zapiska wykazująca, że oprawcę winna była cała ludność w wykonywaniu tego urzędu wspierać. Podajemy ją w całości: „Item villani de Segrs, quod furem a Circhowski procuratore (castri) reciperunt non ligatum sub equo et ipsum non ligatum usque in Covale deduxerunt et ipsum presentavimus in stubam clavigeris, et claviger cum uxore in domo non erat, et unus iuvenis famulus clavigeri fuit in eadem stuba et eundem famulum misimus ad vicinos, ut convenirent furem ad detinendum, primo secundo tertio et quarto missus, et ipsi vicini non venerunt et quod non venerunt idem fur fugam dedit. Responderunt villani de Covalevicze, quod presentes in domo non fuimus, dum adductus fuit, hoc possumus probare”. Że do oprawcy ze skargą na zbrodniarza trzeba było się udać, świadczy znowu zapiska sądu grodzkiego z r. 1425[87] w słowach: „inculpaverat coram... iustitiario dicto Szestrzenecz”. Schwytanego zbrodniarza albo odstawiał oprawca do więzienia[88], albo też za poręczeniem na wolność wypuszczał[89], poręczający jednak musiał się zobowiązać, że przystawi przestępcę na każde żądanie. Zarazem zabierał rzeczy z kradzieży pochodzące[90], robiąc zapewne rewizyją, i w ogóle przeprowadzał pewien rodzaj śledztwa uprzedniego, mającego wyświecić rzeczywisty stan rzeczy, zanim sprawa przejdzie przed sąd właściwy. O takiém uprzedniém postępowaniu przed oprawcą, wyraźnie nawet wspomina zapiska Krakowskiego grodzkiego sądu z r. 1431[91], mówiąc „super quo (equo furato) sufficienter docuit iusticiario Cracoviensi et postea coram iure domini Capitanei”, i postanawiając „quod eundem equum Jassek recipiat, quia de ipso docuit per vicinos, quia suus est equus”. Widocznie więc jest tu mowa o dwojakiém postępowaniu, raz przed oprawcą, drugi raz przed sądem starościńskim, a nadto mamy tu jeszcze ten ciekawy szczegół, że dowód własności skradzionego konia był prowadzony przez świadków sąsiadów. O istnieniu wreszcie takiego uprzedniego śledztwa, przekonać nas muszą zapiski wykazujące, że oprawca nie tylko więził, ale i wypuszczał na wolność schwytanych[92], musiał się więc z pewnością przekonać o niewinności obwinionego, a przekonania takiego mógł dopiéro nabrać, zbadawszy wszystkie okoliczności czynu, słowem przeprowadziwszy jakieś dochodzenie śledcze. Gdy się zaś przekonał, że podejrzenie jest uzasadnione, natenczas zapozywał, a raczéj wzywał obwinionego przed sąd właściwy, polecając mu stawić się do rozprawy, lub téż przystawiał go wprost do sądu[93]. W sądzie zaś na wyznaczonym do rozprawy terminie, mogły zajść dwie ewentualności, a mianowicie, albo stawał sam poszkodowany przestępstwem i sam sprawy swéj dochodził[94], albo téż rolę oskarżyciela brał na siebie oprawca, i jeśli poszkodowany istniał, stawiał go jako świadka[95], jeśli zaś poszkodowanego nie było, sam przeciw obwinionemu występował[96]. W ostatnim więc przypadku do wytoczenia procesu przestępcy, nie potrzeba było oprawcy, ażeby jakiś „legittimus actor” go przed nim obwinił; wystarcza tu zapewne prosta denuncyjacyja lub notoryczna pogłoska. Dowodem na to są wszystkie sprawy, jakie oprawca wytaczał o furticinia, spolia, (przestępstwa w ogóle nie oznaczone, lecz kilkakrotnie popełnione), inhonesta vita, servatio furum, tu bowiem zwykle nie było oznaczonego lub wiadomego poszkodowanego, przestępstwa te były niebezpieczne dla ogółu, tu więc oprawca sam jako stróż porządku publicznego przeciw złoczyńcy skargę zanosił i sprawę popiérał. Był on więc rzeczywistym oskarżycielem publicznym, jednakowoż, o ile sądzić możemy, nie występował sam we własném imieniu, lecz w imieniu urzędu grodzkiego, jako zastępca grodu procurator castri, a tém samém niejako z ramienia starosty do którego przedewszystkiém w końcu XIV i w XV wieku czuwanie nad porządkiem publicznym w ziemi, w miejsce oprawcy z w. XIV, należało. Dowodem na to, oprócz nazwy procurator castri są także wszystkie zapiski[97] bardzo liczne w aktach Łęczyckich, wyrażające się stereotypowo: „Testes ducit N. N. erga castrum et Czirchowski (właśnie procurator castri) lub contra dominum capitaneum et Czirchowski, quia non foverat fures nec furatus est” i t. p. Nadto wyrażenie zapiski z r. 1399[98]: Jaszco Czirchowski iustitiarius in hac parte domini capitanei” tudzież zapiski sądu Krakowskiego grodzkiego z r. 1431[99]: Petrus Liss iustitionarius Cracoviensis actor contra dominam Beatam advocatissam de Grebow pro eo, quia fures proscriptos et notabiles in domo sua fovet, quam idem iustitiarius ad mandatum domini Capitanei citavit” przypuszczenie nasze, zdaje mi się, dostatecznie popierają. Wobec tego więc, że oprawca występując jako oskarżyciel przed sądem, był zastępcą grodu i jako taki przed sądem grodzkim ze stroną przeciwną stawał, sędzia z oskarżycielem łączyli się razem w jedném pojęciu prawném, jakkolwiek byli osobami odrębnémi.
Postępowanie, jakie się przed sądem grodzkim lub téż ziemskim wskutek oskarżenia oprawcy wywiązywało, było różne w miarę tego, czy poszkodowany stawał, czy téż go nie było. Jeśli poszkodowany stawał, w takim razie, jak tego nasze liczne zapiski sądowe dowodzą, obowiązany był stosownie do postanowień statutu Kaźmierza W. albo dowodzić winy oskarżonemu, albo téż pozwolić mu się uniewinnić[100]. We wszystkich zaś przypadkach, gdzie jako oskarżyciel oprawca sam występuje, a więc gdzie poszkodowanego lub właściwego oskarżyciela nie ma, nie przeprowadza on dowodu winy, lecz oskarżenie jego jest pewnego rodzaju diffamatio, infamatio, wobec któréj obwiniony przysięgą własną[101] lub z pomocnikami[102] oczyścić się był obowiązany.
Oprawca dowodził tylko wtedy faktu skargi, jeśli się sprawa toczyła o to, że ktoś zobowiązał się przez poręczenie przystawić przestępcę, lecz go nie przystawił[103]. Oprawca też w razie jeśli pozwany się uniewinnił, nie płacił mu żadnéj kary za kalumnią, gdyż jego rola wraz z oskarżeniem się kończyła, jakkolwiek z drugiéj strony mamy ślady, że był obowiązanym tak jak zwykły oskarżyciel być obecnym podczas procesu, a to pod groźbą kontumacyi, która za sobą pociągała uwolnienie zupełne obwinionego od oskarżenia[104]. Gdy zaś stanąć nie mógł, musiał termin na podstawie przyczyn prawnie uznanych odraczać, jak n. p. z powodu negotii regalis lub z powodu sprawy pro maiori[105], i nie mamy téż nigdzie śladu, ażeby jako oskarżyciel publiczny miał jakiekolwiek przywileje. Jaką wreszcie rolę miał po wyroku uwalniającym lub skazującym obwinionego, nie wiadomo; zdaje się, że w razie skazania musiał pobierać jakieś kary[106], i może miał wpływ na egzekucyją wyroku[107]. Oprócz tego i na pytanie, w jakich sprawach oprawca jako oskarżyciel występował, wyczerpująco odpowiedzieć nie możemy. Z aktów Łęczyckich i Krakowskich zebraliśmy z czasu od r. 1375 do r. 1433, 31 zapisek, w których oprawca występował. Ze spraw tam toczących się, jest o furtum 11, o furticinium 7, calumnia (zapewne furti) 3, dimissio furis 3, spolium in viis 2, homicidium 1, vulnera aperta 1, violentia 1, servatio furum 1, a nadto jeszcze jedna o to, że obowiązani do służby wojskowéj, na wojnę się nie stawili[108]. Oprawca w téj ostatniéj sprawie zaskarżył winnych przed sąd grodzki. Wobec tego więc widzimy, że do oprawcy należała policyja we wszystkich przestępstwach większych, i to tak przeciwko mieniu, jakotéż życiu; oprawca téż we wszystkich tych sprawach jako oskarżyciel publiczny występował. Co się zaś tyczy osób, jakie oprawca przed sąd mógł pozywać, to w powyższych zapiskach występuje w charakterze pozwanych 20 szlachty, 18 kmethones, 1 scultetus, 7 mieszczan, reszta zaś niewiadomo do jakiéj należała warstwy społecznéj. Ze szlachty téj niektórzy jak n. p. Pelca de Karncow, Jasko de Gromnik, Przibek de Gnoynik, heredes de Ochonyno, Petrus de Luczicze, są niewątpliwie szlachtą osiadłą, a pozwani o kradzieże. Co się zaś tyczy chłopów, to ci po większéj części pochodzili z dóbr prywatnych jak ze Swoszowic, Mirzawy, Tropiszowa, Tampoczoła, i ci za wszystkie wyżéj wymienione przestępstwa przed sądem gr. odpowiadają. Z jakiej przyczyny zaś mieszczanie jako przez oprawcę oskarżeni przed sądem starościńskim odpowiadają, jak n. p. advocatus et consules de Woynicz, oppidanus de Bochnya, Barthek de Cleparz, nie wiadomo, gdyż w zapiskach odnośnych nie ma zanotowanéj sprawy o jaką chodzi. W dwóch wypadkach pozwani są cives de Stradoma i B. advocatus de Spitalska Wola o „dimissio furis”.
W końcu wreszcie wspomnieć musimy, że nie znaleźliśmy żadnego śladu, aby oprawcy wywiérali jakikolwiek wpływ, lub posiadali jakikolwiek zakres działania w sprawach prawnoprywatnych.

§. 3. Uwagi ogólne o władzy oprawców.

Taką więc była w ogólności władza oprawców, a tak sama organizacyja téj władzy, jak i pojęcia prawne na których się opiérała, a wreszcie co najważniejsza, sposób ścigania i dochodzenia przestępstw przez oprawców, były czémś zupełnie nowém i wcześniejszemu prawu polskiemu zupełnie nieznanem.
W wieku XIII ściganie przestępstwa i oskarżanie przestępcy przed sądem, należało jedynie do osoby, przestępstwem poszkodowanéj. Jakkolwiek już rozróżniano przestępstwa mniejsze i większe (causae maiores, maleficia, enormes excessus), to pomimo tego przestępstwa nie dotyczące państwa lub spraw książęcych, były ciągle jeszcze za ściśle prywatne uważane. Dla tego téż właśnie pozostawiano zupełnie woli poszkodowanego, czy chce przestępstwa dochodzić, czy nie; co najwyżéj mogli to w przypadku zabójstwa za niego uczynić jego krewni lub jak w jedném miejscu czytamy amici[109] (pod którymi zapewne tylko bliższych powinowatych lub nawet i krewnych rozumiano), te bowiem osoby w miejsce poszkodowanego, gdy ten był zabity, otrzymywali karę za zabicie, a więc w sprawie były interesowane. Łączyło się to bowiem ściśle ze sobą, że ten tylko mógł pozywać o przestępstwo, który za to mógł i miał prawo domagać się stosownéj nawiązki. W myśl téj zasady postępował także i panujący; on bowiem przez swych urzędników występował przeciw przestępcy wtedy, gdy albo państwo[110], które się z nim identyfikowało, albo jego prawa, jak np. prawo bicia monety[111], lub prawo polowania i t. p. zostały naruszone.
Zasada ta, że tylko poszkodowany skarżyć przestępcę może, tak dalece nie dopuszczała wyjątków, że nawet np. schwytanie złodzieja z licem nie wystarczało do wytoczenia procesu o kradzież z urzędu, lecz potrzeba do tego było skargi formalnéj. Tego bowiem żąda, zdaje mi się[112], księga praw zwyczajowych, mówiąc w art. XI: Jeśli koń lub inna rzecz u kogoś licowaną będzie, a ten, który licuje skarży, iż mu skradzioną została, sędzia licowanemu każe odpowiadać”. Również, o ile się nam zdaje, nie uzasadniało postępowania z urzędu schwytanie zbrodniarza na gorącym uczynku[113] i dostawienie do sądu, albowiem słowa téjże saméj księgi praw, dotyczące téj kwestyi, zupełnie inne mają znaczenie. Czytamy tam bowiem w art. VIII: „Gdy kto zabitym zostanie we wsi lub przy wsi, a włościanie zbójcę ułapią i wydadzą panu lub sędziemu, tedy nie poniosą żadnej szkody"; postanowienie to ma jedynie ten cel, że przepisuje opolu co ma czynić, aby się uwolnić od zapłacenia za głowę zabitego, jeśliby się krewni o to upominali i skarżyli, a nie można wcale wnioskować z tego, jakoby sędzia przystawionego zabójcę odrazu, nie czekając skargi właściwego oskarżyciela, sądził. Podobny zupełnie cel mają téż i poprzednie postanowienia tego samego artykułu téj księgi, a mianowicie: „jeśli kogo zamordują na polu lub na drodze, tedy ten, co go pochowa, zapłacić ma za jego głowę, a panu jego wynagrodzić 50 grzywien” i daléj: „wieś, do której ślad (złoczyńcy) z okrzykiem doszedł, daléj w ślad gonić nie chcąca, zapłaci za głowę”. W obu tych przypadkach, jak sądzimy, zapłata za głowę dopiero wtedy nastąpić miała, jeśli pan zabitego lub krewni o zabicie jego skargę przed sąd zanieśli. Są jednak dwie wzmianki w źródłach, któreby przemawiały za pewnego rodzaju dochodzeniem z urzędu. Wzmianka jedna w kodeksie dyplomatycznym Małopolskim w przywileju z r. 1277[114] na rzecz klasztoru w Koprzywnicy wydanym, opiewa: „concedimus eciam dictis fratribus, quod dum lis aliqua, dissensio vel enormitas qualiscunque in vicinia id est in opole villarum dicte abbacie facta fuerit ab hominibus extraneis et non ab hominibus dictorum fratrum, quod pro tali facto ab alienis perpetrato, castrum sive iudex castri homines dictarum villarum nequeant iudicare nec poenam aliquam extorquere, maxime in talibus factis, ubi actores sunt camerarii castrenses sive idem iudex castri”. Z wzmianki téj możnaby wnosić, (a nawet wnosi to Hube), że były sprawy, w których komornicy grodu lub sędzia grodzki z urzędu jako oskarżyciel przeciw opolu, czy to całemu, jak chce Hube, czy téż pojedynczym włościanom mógł występować. Nam się jednak zdaje, że zapiska ta zabrania tymże osobom sądzić właśnie ich sprawy prywatne, w których osobą skarżącą, jednem słowem oskarżycielem prywatnym, czyli osobą poszkodowaną są właśnie ci komornicy i ów sędzia grodzki. Słowo bowiem „actores” nie oznacza, zdaje się, oskarżyciela publicznego. Druga wzmianka znajduje się w księdze fundacyjnéj klasztoru Henrykowskiego, a dotyczy wypadku, w którym niejaki Jasco „iterato spoliis et latrociniis insistens captus est et iudicio presentatus plexus est sententia capitali”. Tu rzeczywiście można wnosić, że książe, a raczej sąd bez właściwego powodu owego Jaśka na śmierć skazał. Zważywszy jednak z drugiéj strony, że wzmianka ta pochodzi z r. 1302, tudzież, że rzecz miała się na Szląsku, który od półtora wieku odrębnie od reszty Polski prawo swe kształcił i rozwijał, pomijamy tę wzmiankę; zaznaczamy jednak, że już w tym czasie istnieli w Polsce ustanowieni przez Łokietka prolocutores, a również zdaje się i przez Wacława już ustanowieni oprawcy, których właśnie obowiązkiem było publicos et proclamatos latrones spoliatores et fures” chwytać, a nawet sądy nad nimi natychmiast przeprowadzać. (Że te władze w Polsce zapewne obowiązek swój należycie, a może nawet za nadto gorliwie sprawowały, dowodzić się zdają statuta Kaźmierza W., dotyczące „profugos” i biorące takowych poniekąd w opiekę przeciw bezwzględnemu postępowaniu).
Jak w dawnem prawie oskarżyciela publicznego nie było, tak samo nie było i władzy, ani organu, któryby przestępcę śledził, a wyśledzonego przed sądem stawiał. Obowiązek ten spoczywał w zupełności na poszkodowanym, tudzież na osadzie lub opolu, w którego obrębie zbrodnia popełnioną została, i które téż, jeśli przestępcy nie goniło, było obowiązane do zwrotu szkody, ewentualnie zapłacenia kary poszkodowanemu. Lepiéj od źródeł dyplomatycznych i bardziej wyczerpująco przedstawia ten obowiązek opoli księga praw z XIII w., postanawiając w art. VIII „że kto zabitym zostanie we wsi lub przy wsi, a włościanie zabójcę ułapią..., tedy nie poniosą żadnéj szkody. Podobnież, jeżeli zabitym kto zostanie przy wsi, a włościanie schwytać nie mogąc zabójcy, gonią w ślad jego z krzykiem do innéj wsi, tedy nie ponoszą szkody; lecz wieś musi daléj ścigać w ślad zabójcę do innéj wsi; i tymże sposobem każda wieś gonić ma śladem z jednéj wsi do drugiéj, aż póki nie zostanie schwytanym ten, który krzywdę popełnił. Wieś, do któréj ślad z okrzykiem doszedł, daléj w ślad gonić nie chcąca, zapłaci za głowę. Tym samym sposobem goni się w ślad za łupiezcą lub złodziejem, od opola do opola, ode wsi do wsi”. Ta trudność schwytania zbrodniarza wskutek braku osobnéj władzy musiała zarazem doprowadzić do podobnych domniemań prawnych[115], jak n. p. że jeśli kogo zamordują na polu lub na drodze, tedy ten, kto go pochowa, lub ten, który utopionego bez zezwolenia sądu z wody wyciągnie, zapłacić mają za jego głowę, czyli innemi słowy uważani będą za morderców. Te wszystkie przepisy były zanadto uciążliwemi dla ludności i dlatego z postępem czasu zmianie uledz musiały. I rzeczywiście panujący coraz bardziéj już w XIII wieku zwalniali opola pojedynczo od takiego ścigania, czyli „śladu”, na czém znowu z drugiéj strony oczywista także i złoczyńcy zyskiwali. Obowiązek ten jednak wraz z wszystkiemi zasadami o oskarżycielu i ściganiu przestępstwa istniał jeszcze i w XIV w., a nawet znalazł swój wyraz w statutach Kaźmierza W., który kodyfikując prawo zwyczajowe istniejące dawniéj, kodyfikował je tak, jakiem było, nie dając w niem prawie wcale wyrazu ideom nowym, w państwie i w organizacyi niektórych urzędów już przyjętym, czy to w Wielkopolsce, czy téż w Małopolsce.
O gonieniu wsi za złodziejem wspomina jeszcze statut w przypadku kradzieży, (c. 48 zwodu zupełnego) również i w kwestyi oskarżania stoi na stanowisku dawnego prawa. Zabrania bowiem sędziom zapozywać kogokolwiek „sine legittimo actore” i nie stanowi nigdzie ani wprost, ani ubocznie, ażeby ktokolwiek mógł być z urzędu pozwany.
Jednakowoż z postanowień statutów przebijają gdzieniegdzie pojęcia nowe, zmierzające do uwolnienia prawa i procesu z pod przygniatającego go formalizmu.
I tak w c. 57 jest ślad, że w niektórych przypadkach zabójstwa, z wyjątkiem śmierci przypadkowej mogła kasztelania „questionem movere”, o ile sądzić możemy, z urzędu, następnie w razie criminis recentis (c. 20) nie potrzeba było trzymać się przepisu, że pozywać można tylko przez woźnego, a schwytanie na gorącym uczynku (c. 126), lub téż zła albo dobra sława, jakiéj dotychczas oskarżony używał, wpływała znacznie na to, na któréj stronie spoczywał ciężar dowodu. Gdy bowiem używał dobréj sławy, natenczas wedle c. 28 mógł się oskarżony o gwałty przysięgą własną od zarzutu oczyścić[116], jeśli powód swego twierdzenia nie udowodnił. Zarazem z tego postanowienia wypływa, że sądowi nie wystarczało do uwolnienia od zarzutu to, że skarżący swego oskarżenia nie dowiódł, owszem, że pomimo tego zarzut ten tak długo ciążył na pozwanym, jak długo tenże przysięgi oczyszczającéj nie złożył. To samo, jak widzieliśmy wyżéj, zachodziło w przypadku, gdy oprawca kogoś oskarżał; wtedy bowiem obwiniony, jeśli oprawca nie przystawił do sądu „hominem, qui eum in furto inculpare debuerat”, był dopuszczany do przysięgi oczyszczającéj. Jak więc z tego wszystkiego widzimy, o ile rozprawa przeprowadzona wskutek oskarżenia oprawcy stosowała się do postanowień prawa pisanego, o tyle znów władza chwytania i więzienia obwinionych przez justycyjaryjusza na skutek denuncyjacyi, lub pogłoski notorycznéj, również rodzaj śledztwa uprzedniego, jakie tenże przeprowadzał, a wreszcie występowanie w roli oskarżyciela było z prawem tém zupełnie niezgodne, nie mogło téż się z niego wcale wywodzić, ani téż z niego powstać. Jest tu więc widoczny wpływ obcy.
Wprawdzie wywiedliśmy początek urzędu oprawców z Czech, lecz nie możemy twierdzić, ażeby zasady, na których się władza policyjna i oskarżycielska (w przeciwstawieniu do sądowniczéj) oprawców w Polsce opierała, z Czech właśnie i z czeskiego prawa zaczerpnięte zostały. O ile bowiem na podstawie źródeł czeskich sądzić możemy, poprawca czeski z naszym oprawcą jedynie tylko pod względem władzy sądowniczéj porównanym być może; o władzy oskarżycielskiéj poprawcy znikąd dowiedzieć się nie mogliśmy. Zresztą jest to bardzo naturalnem. Władzę oskarżycielską posiadał oprawca polski dopiero wtedy, gdy już władzę sądowniczą w znacznéj części utracił, a stało się to po upływie blisko stu lat od panowania Wacława, a więc i domniemanego zaprowadzenia w Polsce oprawców. Nic więc dziwnego, że urzędy te w końcu XIV wieku już znacznie się pomiędzy sobą różniły. Gdy jednak ta władza policyjno-oskarżycielska ani się na podstawie prawa polskiego nie rozwinęła, ani téż z Czech się wywieść nie da, przeto nasuwa się samo przez się pytanie, skąd powstała i jakie pojęcia prawne na jéj początek wpłynęły. O ile sądzić możemy, władza ta oprawców rozwinęła się na tle prawa i procesu kanonicznego.
Już bowiem w XIII wieku objawia się bardzo silnie wpływ prawa kanonicznego w Polsce, do czego się zapewne przyczyniły w znacznéj części liczne synody prowincyjonalne i dyecezyjalne w tym czasie odprawiane[117]. Pominąwszy już sądy boże, tudzież cały system dowodu, a raczéj odwodu z przysięgi oczyszczającéj, (identyczny z systemem panującym podówczas w Europie, a powstałym z połączenia się postępowania prawa germańskiego z kanoniczném)[118], zwrócić musimy uwagę na pojawienie się w procesie polskim kanonicznéj litis contestatio i instytucyi zastępstwa[119]. To dowodzi nam, że nawet w szczegółach widocznym jest wpływ prawa kanonicznego na prawo polskie. Najwięcéj jednak objawił się wpływ ten na pojęcia prawa karnego. Z wyjątkiem przestępstw przeciwko panującemu i państwu, wszystkie inne przestępstwa uważane były za prywatne, a państwo o tyle tylko w przypadku przestępstw takich występowało, o ile zostało do tego przez osobę poszkodowaną wezwane. Kościół zaś pierwszy wprowadził pojęcie przestępstw cięższych „causae criminales”, okładając jedne z nich exkomuniką, a zastrzegając rozgrzeszenie drugich wyższym dostojnikom kościelnym, jak np. biskupom. Dowody na to mieszczą się w uchwałach synodów Polskich; i tak na synodzie Łęczyckim w r. 1285[120] wyrzeczono w c. 27 karę klątwy na porywających ludzi, tak samo jak przedtém już wedle słów téj uchwały podlegali klątwie „publici viarum predones seu piratae”. Nadto w c. 34 postanowiono, aby żydzi rzeczy skradzione, chociażby je kupili, zwracali poprzednim właścicielom. Wreszcie na synodzie Krakowskim z r. 1320[121] (Statuta Nankeri Episcopi) oznaczono cały szereg przestępstw, od których tylko biskup mógł rozgrzeszać. Są tam wyliczone rozmyślne zabójstwa „facto, consilio, precepto, consensu, exhortatione” spowodowane i spełnione, przestępstwa przeciwko naturze, zgwałcenia, podpalenia, fałszerstwa, wreszcie środki na „famosi latrones, qui in itineribus insidiantur et spoliant”; wszystkie te zbrodnie pociągały za sobą „excommunicationem maiorem”. W obec tego trudno przypuścić, ażeby i prawo świeckie przeciwko tym przestępstwom nie występowało i wyjątkowych ustaw przeciwko nim nie ustanowiło. Jednym ze środków przedsięwziętych w celu ukrócenia zbrodni było, jak widzieliśmy, zaprowadzenie urzędu prolokutorów przez Władysława Łokietka i oprawców przez Wacława[122], a jak urzędy te powstanie swoje zawdzięczają wyobrażeniom prawa kanonicznego o przestępstwach, tak téż i w pełnieniu swoich obowiązków na wzorach prawa kanonicznego się opierały. Gdy bowiem władza sądownicza oprawców, jak widzieliśmy wyżéj, rozciągała się przedewszystkiem na przestępstwa niebezpieczne dla ogółu, a to po większéj części wtedy, gdy zbrodniarz był notorycznie z rzeczami ze zbrodni pochodzącemi schwytanym, lub publicznie za zbrodniarza ogłoszonym i wywołanym, przeto nie musiało być obcem prawu polskiemu postępowanie, jakie w takich przypadkach kościół z tego rodzaju zbrodniarzami przeprowadzał. Kościół za wpływem prawa rzymskiego[123], stosował do przestępców takich postępowanie krótkie, tak zwane denuncyjacyjne, w zbrodniach zaś notorycznych, nie potrzebujących dowodu, postępowanie „in notoriis”. Oba te rodzaje postępowania były znane i prawu kanonicznemu w Polsce, czego wymownym dowodem jest §. 14 Statutów synodalnych arcybiskupa Janisława z r. 1326[124], wspominający o rzuceniu klątwy „pro manifestis et notoriis causis”. Gdy zaś prawo polskie rozróżniało także przestępstwa notoryczne i uczynek gorący, przeto sądzimy, że właśnie za wpływem prawa kanonicznego postępowanie przed oprawcą, który w tych przypadkach sąd sprawował, było podobne do postępowania in notoriis i denuncyjacyjnego, stosownie do tego, czy zbrodnia była notoryczną, czy nie. Że sąd oprawcy musiał być bardzo szybkim i sumarycznym, dowodziliśmy już przy omawianiu władzy oprawcy, tutaj więc zaznaczamy, że postępowanie przed tym sądem, o ile nam się zdaje, na wzorach prawa kanonicznego się opierało. W XIV wieku jednak w kościele coraz bardziéj był w używaniu nowy proces, od Innocentego III początek swój wywodzący, t. j. proces inkwizycyjny, jako właściwy sposób postępowania w przypadku cięższych zbrodni. Do rozpoczęcia takiego procesu potrzeba było naprzód t. z. infamatio, t. j. rozpowszechnionego przekonania, lub pogłoski (clamor) o tem, że ktoś jakieś przestępstwo popełnił, tudzież insynuacyi, (rodzaj „denuntiationis”) doniesienia[125]. Wskutek tego rodzaju infamacyi rozpoczynano postępowanie z urzędu, które miało na celu przedewszystkiem wykryć, czy w istocie ciężki występek popełniony został, i czy rzeczywiście istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że ktoś stał się winnym tego przestępstwa. Była to tak zwana inquisitio generalis, niejako rodzaj śledztwa uprzedniego[126], po którem dopiéro następywało właściwe postępowanie, „inquisitio specialis”, co było znowu rodzajem postawienia obwinionego w stan oskarżenia. W procesie tym nie było żadnéj „litis contestatio”, właściwej procesowi akuzacyjnemu[127], przeprowadzenie zaś dowodu było podobne do przeprowadzania dowodu w procesie cywilnym. Sędzia udzielał obwinionemu punkta oskarżenia, „capitula inquisitionis”, i wzywał go do odpowiedzi nie tylko jako sędzia, ale i jako oskarżyciel; obwiniony był obowiązany do odpowiedzi, tudzież do przedstawienia odwodu, przy którym znów cały system przysięgi oczyszczającéj był w zupełności przyjętym. Główne te zasady procesu inkwizycyjnego dadzą się w całości odnaleść w postępowaniu oprawcy, tudzież sądu grodzkiego przeciw przestępcy. I tak już Władysław Łokietek poleca ustanowionym prolokutorom, ażeby „quod ubicunque clamor super quemlibet malefactorem fuerit, eundem detineatis”, a pozostawienie przez Władysława Jagiełłę oprawcom władzy sądowniczej nad notorycznymi złodziejami, tudzież występowanie oprawcy jako oskarżyciela w przypadkach, gdy ktoś „inhoneste” żyje, lub „fures fovet”, wskazuje na to, że oprawca przedewszystkiem był obowiązany badać „famam et clamorem publicum”, czyli przeprowadzać właśnie tę „infamatio”. Wykazaliśmy téż już wyżéj, że oprawca przeprowadzał rodzaj śledztwa wstępnego z obwinionym, t. j. ustalał wiadomość o tem, że fakt zbrodniczy rzeczywiście spełnionym został[128]: mamy więc drugi moment postępowania inkwizycyjnego, t. j. „inquisitio generalis”. Ale i „inquisitio specialis” była także zachowaną. Wspomnieliśmy bowiem przy władzy oskarźycielskiéj oprawcy, że on występował w roli oskarżyciela jako „procurator castri”, zastępca grodu, z ramienia starosty; wobec tego więc, gdy proces się toczył przed sądem grodzkim, osoba oskarżyciela i sędziego była ta sama, co było charakterystyczną cechą procesu inkwizycyjnego. Wreszcie dodać musimy, że i postępowanie oczyszczające było w procesie przed sądem grodzkim w zupełności przyjętem; sędzia bowiem chcąc mieć podmiotowe przekonanie o niewinności obwinionego wprost temuż przysięgę oczyszczającą nakładał. Jako dowód na ten rodzaj inkwizycyjnego postępowania, przytaczamy wprawdzie późniejszą, ale nie mniéj ciekawą zapiskę sądu grodzkiego z r. 1450[129]. „Prout J. Z. de W. R. fuerat inculpatus[130] coram nobis, quod quandam mulierem viduam in Gruszow cum suis sociis cremaret, et deinde per Iusticionarium nostrum captus fuit, et in turri Castri Cracoviensis repositus; tandem cum nullus fuit, qui contra eundem agerat alias foldrowal by, sibi dedimus expurgationem ex inventione iudicii nostri mettercius iurando..... Et nos visa sua expurgatione pronunciavimus ipsum expurgatum”. W obec tego wszystkiego jesteśmy przekonani, że proces polski karny w końcu XIV i XV wieku zupełnie był przesiąknięty zasadami prawa i procesu kanonicznego, i że stosownie do tego i instytucyja oprawców posiadająca rodzimy słowiański, bo czeski pierwiastek, uformowaną została[131]. Zdaje mi się zaś zbytecznem dowodzić, że w Polsce inkwizycyjny proces między duchowieństwem był znany i obowiązywał. Aby jednak i téj kwestyi bez udowodnienia nie pozostawić, powołuję się na dwa miejsca ze Statutów Mikołaja Trąby z r. 1420[132], dotyczące postępowania przeciw heretykom, a dowodzące, że nietylko proces inkwizycyjny, ale i instytucyja inkwizytorów w Polsce istniała.



III.

Poznawszy organizacyją i władzę oprawców, tudzież zasady, na jakich się ich władza opierała, łatwo potrafimy rozwiązać pytanie, co z jednéj strony było powodem, że szlachta tak usilnie domagała się zniesienia urzędu tego, a co z drugiéj znowu strony powodowało Władysława Jagiełłę, że starał się, w jakich granicach to się dało, urząd ten na Litwie i napowrót w Polsce wprowadzić.
Oprócz wstrętnéj dla szlachty władzy oprawcy, który mógł uwięzić i przed sąd powołać, dotkliwem bardzo było i to, że oprawca posiadał władzę także nad chłopami; wdzierał się więc w zakres sądownictwa patrymonialnego, a nadto uwięziwszy chłopa, co gorsza, spowodowawszy skazanie go na śmierć, znaczną tem samem szkodę wyrządzał panu wsi, z któréj chłop pochodził. Dodając wreszcie i tę okoliczność, że o ile sądzić możemy, oprawcy pobierali od chłopów jakieś stałe opłaty „exactiones”, tudzież mieli prawo domagać się utrzymania podczas wizytacyi, dalej przypuściwszy, że i częstokroć władzy swej nadużywali, pojmiemy łatwo, że wszystko to wystarczyć musiało, ażeby szlachta zniesienie urzędu oprawców włożyła między swe najgorętsze desiderata. Jak widzieliśmy, pierwsze usiłowanie zniesienia w r. 1386 należytego celu nie osiągnęło, gdyż król przywilejem z r. 1388 stworzył sobie możność ponownego zaprowadzenia urzędu oprawców; widział bowiem dobre strony téj instytucyi, widział w utrzymaniu oprawców rękojmię utrzymania porządku w państwie. Na mocy téż przywileju z r. 1388, który zresztą zabrania już justycyjaryjuszom pobierać opłatę od chłopów, istnieli oni daléj, zajmując jednak podrzędniejsze stanowisko funkcyjonaryjuszów grodu. Lecz i to nie zadowoliło szlachty, władza oprawców jeszcze im się za wielką wydawała. Czekali więc znowu na jakąkolwiek stosowną chwilę, ażeby ponownie wymódz na królu zniesienie nienawistnego urzędu. Chwila taka nadarzyła się rzeczywiście, gdy zgrzybiały Władysław Jagiełło chciał synom swoim zapewnić następstwo tronu w Polsce, okupując względy szlachty ponownemi przywilejami. Jak wiadomo, wydany wtedy został sławny przywilej Jedlneński z r. 1431—1433, już raz na sejmie w Brześciu w r. 1425 szablami szlachty rozsiekany, a między postanowieniami tego przywileju czytamy także postanowienie czyniące zadość życzeniom szlachty, znoszące zupełnie urząd oprawców w słowach: „Item spondemus, quod in nulla terra totius regni Polonie iustitiarium constituere volumus vel quomodolibet surrogare”. Zdawałoby się więc w obec tego, że od r. 1433 urząd ten zupełnie upadnie i więcéj na widowni występywać nie będzie. Lecz inaczéj się stało. Król przyrzekł, lecz zdaje się nie miał zamiaru dotrzymać. Oprawców bowiem występujących w urzędowym charakterze, tak jak przed r. 1433, tak i po tymże roku spotykamy w księgach sądu grodzkiego, przynajmniéj krakowskiego; a jeśli może znaczenie ich coraz więcéj upadało, to władza była zupełnie taką, jak i przed r. 1433. Byli zawsze szlachtą. Chwytali tak jak przedtem zbrodniarzy[133], powoływali ich przed sąd i oskarżali[134], mieli swych woźnych, i to szlachtę[135], do ciążenia, przeprowadzali rodzaj śledztwa uprzedniego, a może nawet i rodzaj sądu[136], a wreszcie pilnowali, ażeby sąd patrymonialny należycie sprawiedliwość wymierzał[137]. Zdaje się jednak, że już coraz rzadziéj w roli oskarżyciela występowali, i że władza ich tylko do chłopów i „gołoty” się ograniczała. Że nadto objeżdżając ziemię domagali się od włościan utrzymania, świadczy wyżéj powołany przywilej Kaźmierza Jagiellończyka z r. 1464 dla klasztoru na Łysej Górze wydany, w którym król na skargę opata „quod ministeriales alias oprawcze in terris constituti villas ipsorum visitant, ab eisdem et eorum cmetonibus et incolis stationes et procurationes expetunt, eosque ad gravamen non modicum ad inquirendos frequenter causas irracionabiles ad castra.. citant et fatigari procurant”, surowo zabrania tymże oprawcom „quatenus prefatum abbatem.. et conventus... eiusque cmetones, homines... incolas et... subditos visitare, iudicare, citare, et procurationes extorquere nulla racione presumatis,.... si qui vero cmethones et subditi abbatis.... videbantur esse infames aut in aliquo vicio criminali suspecti, ipsos et aliquem totaliter de aliquo crimine infamatum, procuratori et tenutario bonorum eorundem denuncietis et accusetis puniendum”[138]. Jak więc z tego widzimy, posiadali oprawcy, chociaż jako woźni grodu w r. 1464 zupełną swą dawną władzę policyjną. Ostatni raz spotykamy wzmiankę w aktach grodzkich Krakowskich o oprawcy w r. 1481[139], i od tego czasu urzędnik tego rodzaju znika zupełnie, a nazwisko jego polskie idzie w pogardę. Zasada jednak, na jakiej się ten urząd opierał, zasada dochodzenia z urzędu przestępstw prywatnych, lecz niebezpiecznych dla porządku publicznego, przetrwała oprawców, w XVI wieku bowiem spotykamy w sądzie grodzkim tak zwanego instygatora „officii castrensis”, który występuje w sprawach o podobne przestępstwa jako oskarżyciel z urzędu, jakkolwiek często naraża się na zarzut strony przeciwnéj[140], że nie jest właściwym powodem, że więc sprawa nielegalnie się prowadzi. Czy ów instigator officii castrensis powstał z oprawcy, czy téż była to nowa zupełnie instytucyja, trudno na razie rozstrzygnąć; zdaje się jednak, że jeśli nie był on następcą oprawcy, to w każdym razie był do niego bardzo, pod względem właśnie swéj władzy oskarżycielskiéj, podobny.
Przeszliśmy więc w ten sposób dzieje urzędu, który gdyby był ściśléj trochę określony, mógłby jako władza policyjna w Polsce nietylko przetrwać długie wieki, ale nadto przyczynić się znakomicie do powściągnięcia żywiołów anarchicznych i niespokojnych. Urząd ten jednak upadł, a obowiązki jego jakkolwiek przeszły na starostów i urząd grodzki, poszły z uszczerbkiem dla porządku prawnego w zapomnienie.






Przypisy[edytuj]

  1. Du Cange. Glossarium. Paryż, 1844.
  2. Otto Franklin: De iusticiariis curiae imperialis. Wrocław, 1860.
  3. Statuta Mikołaja Trąby z r. 1420. Starodawne Prawa Polskiego Pomniki. T. IV, p. 234 i 254.
  4. r. 1357. „liberamus ab impeticionibus iusticiariorum, qui opravce dicuntur vulgariter”. Kodeks dyplom. Wielkop. T. III, Nr. 1354. Opłata na rzecz justycyjaryjuszy składana także zwała się oprawna. (Przywilej Władysława Jagiełły z r. 1388, ibid. Nr. 1873).
  5. Nazwy: reformator, operarius, są tylko tłumaczeniem słowa oprawca, nazwa iudex maleficorum znajduje się w Statucie Kaźmierza Wielkiego, a pod nazwą procurator castri lub samo procurator występuje oprawca w aktach łęczyckich. Że procurator castri Lanciciensis jest oprawcą, dowodzi jedna zapiska w tych aktach, nazywająca tegoż procuratora castri „iustitiarius”. Przemawia nadto za tem tożsamość kompetencyi oprawcy krakowskiego z procuratorem castri w Łęczycy. Ponieważ jednak równocześnie w aktach łęczyckich występują najrozmaitsi urzędnicy procuratora, jużto wielkorządcy królewscy, już to sędziowie grodzcy, dla tego niechcąc zbłądzić, i nie brać jakiegoś innego procuratora za oprawcę, zużytkowaliśmy w niniejszéj pracy jedynie te zapiski, które odnoszą się do procuratora castri, wyraźnie justycyjaryjuszem nazwanego. Był to niejaki Jaszko Czirchowski.
  6. p. 20, 143 i 151.
  7. Historyi Polskiéj ksiąg XII. Warszawa, 1880, p. 51.
  8. Statuta arcybiskupa Janisława: Starodawne Pr. P. Pom. T. I, p. 399. Na Szlązku istnieją iustitiarii w r. 1328. Codex dipl. Szlesie. T. I. Urkunden des Klosters Czarnowanz. Nr. 31.
  9. Cod. diplom. Min. Pol. ed. Dr. Piekosiński, Nr. 42.
  10. o jakiéj wspomina dopiero przywilej Piotrkowski Władysława Jagiełły z r. 1388.
  11. Dokładna paralela między władzą oprawców a poprawców przeprowadzić się nie da, gdyż władzę oprawców możemy jedynie określić taką, jaką była w drugiéj połowie w. XIV. Jeśli więc nawet oprawcy powstali z czeskich poprawców, to władza ich piérwotna przez cały ciąg panowania Władysława Łokietka i Kaźmierza odrębnie zupełnie i niezawiśle od Czech się rozwijała; pozostała więc jedynie tylko w głównych zarysach podobną do władzy poprawców.
  12. podobne do późniejszych starostw grodowych w Polsce.
  13. Slovenské Právo v Cechach a na Morávê v Praze 1872. Doba trêti. Stoleti ctrnácte, p. 167 i n.
  14. Podajemy tu z Jirecka także i przysięgę, jaką poprawcy po zamianowaniu składali, w niéj bowiem jest władza ich określoną w streszczeniu. Słowa przysięgi przepisywała Majestas Carolina. (Jirecek Codex Iuris Boh. II. 2.) w ten sposób: „Se in timore Dei et ad honorem et gloriam regie maiestatis Bohemie statumque pacificum et tranquillum devotorum fidelium dicti regni, in decreto sibi officio fideliter cuicunque absque personarum acceptatione ministrare iusticie complementum”.
  15. Monumenta Poloniae. T. III, p. 677.
  16. Liber fundationis claustri B. Mariae in Heinrichow. Stenzel, r. 1854. p. 15, 72, 77, 85, 111.
  17. Kodeks dypl. Wielkop. Nr. 820.
  18. Przemysław II w przywileju dla klasztoru w Lubiniu w r. 1296 wydanym (kod. dypl. Wielkop. T. II, Nr. 744) dozwala rozbójników i złodziei wieszać, ścinać, świętokradzców kołem łamać, fałszerzy palić, karać utratą ręki lub nogi; a zupełnie podobne ius gladii nadaje Łokietek miastom Wielkopolskim (Pyzdry, Gniezno, Kalisz, Poznań) w wyżéj cytowanym przywileju z r. 1299. Kościół nadto okładał ich karą klątwy. (Constitutiones Jacobi archiep. Gnezn. ex an. 1285 cap. 27, St. Pr. Pol. Pom. I, p. 386 i Statuta fratris Gentilis in concilio Posoniensi a. 1309, ibid. p. 394, cap. 6.
  19. Polska wieków średnich. Poznań, 1851, T. III, p. 297.
  20. Starodawne Prawa Polskiego Pomniki. T. I.
  21. Historyi Polskiéj ksiąg 12.
  22. Dzieje polskie w zarysie. (Warszawa, r. 1881).
  23. Geschichte Polens. Gotha, 1863, T. II, p. 593 i n.
  24. Kod. dypl. Wielkop. II, Nr. 820.
  25. Theiner: Monumenta Poloniae hist. I. Nr. 220 i 221. wedle Bzovii Annales ecclesie a. a. 1327 miała inkwizycyja w Polsce w r. 1327 zostać zaprowadzoną.
  26. c. 25, X. V. 1.
  27. Dove: Untersuchung über die Sendgerichte. Zeitschrift für deutsches Recht. XIX. p. 321.
  28. Monum. Pol. hist. II, p. 623, cap. 3.
  29. Bandtkie: Ius Polonicum, p. 189 i Kod. Wielkop. III, N. 1843.
  30. St. Pr. Pol. Pom. VIII, N. 4358 „coram iustitiario accusavit” r. 1387.
  31. Działyński: Statut Litewski, wyd. z r. 1841, p. 1.
  32. Przywilej ten bowiem określa tylko władzę justycyjaryjusza w sposób ujemny, stanowiąc jakie prawa mu nie przysługują.
  33. Wprawdzie niektórzy historycy nasi, w szczególności Szujski (Hist. Pol. ks. XII, p. 109) wyrazili przekonanie, że przywilej Władysława Jagiełły z r. 1386, w którym zniesiono urząd oprawców, został tylko dla Małopolski wydany, a przywilej z r. 1388, w którym wyrażono możliwość wprowadzenia napowrót tego urzędu, tylko do Wielkopolski się odnosi, my jednakowoż sądzimy, że przywileje te są zarówno dla obu tych dzielnic wydane i do całego państwa się odnoszą, a zdanie to opiéramy na tém, że oba przywileje w miejscu, w którém jest mowa o obsadzeniu urzędów krajowcami, zgodnie się wyrażają, że urzędy i godności „terre Cracoviensis terrigene Cracoviensi, Sandomiriensis Sandomiriensi et sic de singulis terris regni Polonie” nadawane będą. Sądzimy więc, że ostatnie te słowa dostatecznie ogólny charakter tych przywilejów określają.
  34. Znaczenie wyrazu terra w średniowiecznych źródłach polskich, patrz Bobrzyński: Dzieje. I, p. 304 i n.
  35. Inscr. Castri Crac. I, p. 104.
  36. W wieku XIV byli nadto i heredes, jak świadczy zapiska sądu ziemskiego Krakows. z r. 1381. (St. Pr. Pol. Pom. T. VIII. Nr. 628). Crzistko condam iustitiarius heres de Chechel.
  37. St. P. P. P. T. II. N. 1657, tudzież Inscr. Castri Crac. I, p. 91, dominus Nicolaus Gnisiński iustitiarius terre Cracoviensis.
  38. Inscr. Castri Crac. I, p. 77, r. 1419 „Nicolaus Gnisiński ministerialis”.
  39. Akta Łęczyckie, I. N. 4675. „Jaszco iustitiarius in hac parte domini capitanei”.
  40. St. P. P. P. VIII. N. 628, r. 1381 „Crzistco condam isticiarius”.
  41. St. P. P. P. VIII. N. 67.
  42. St. P. P. P. VIII. N. 628.
  43. St. P. P. P. VIII. N. 3554.
  44. Acta terr. Crac. III. p. 226. N. 2.
  45. Terr. Czchov. I. p. 206.
  46. Terr. Czchov. II. p. 46.
  47. Inscr. Castri Crac. I, p. 31.
  48. ibid. p. 56.
  49. ibid. p. 573.
  50. ibid. II, p. 272.
  51. ibid. II, p. 398.
  52. ibid. p. 595.
  53. ibid. III, p. 228 i 229.
  54. ibid. IV, p. 149.
  55. ibid. IV, p. 206.
  56. ibid. p. 380.
  57. ibid. p. 757.
  58. ibid. p. 1000.
  59. ibid. V, p. 134.
  60. St. P. P. P. II, N. 3031.
  61. ibid. N. 3361.
  62. ibid. N. 3476.
  63. ibid. N. 3581.
  64. ibid. N. 4259.
  65. r. 1408 Terr. Czchov. I, p. 206: Nicolaus Rogalecz iusticiarius Cracoviensis, to samo ibid. II, p. 46: Johannes Crzebki.
  66. Jedna zapiska sądowa krakowska poleca stronie odraczającéj termin przynieść litteram iustitiarii (S. P. P. P. VIII. N. 3554); chodzi tu o litteram pro maiori; w aktach łęczyckich (II. N. 4753) r. 1393 biorą strony wstecz do oprawcy, być więc bardzo może, że tenże nawet księgi spraw przez siebie załatwianych prowadził.
  67. r. 1432 Inscr. Castro Crac. IV, p. 588. Nobilis J. S. actor contra Johannem Masovitam familiarem iusticionarii Crac. pro eo quid venit violenter ad domum ipsius... violenter et non servato iure terrestri ipsum pignorauit et existens in pignoracione famulum ipsius percussit....
  68. Cod. Dipl. Pol. III, r. 1464.
  69. Długosz l. c. I, pag. 7 i 8 wieś Kobylany; III, pag. 187 i 194 wieś Opatkowice klasztorowi w Tyńcu; pag. 204 Januszkowice klasztorowi w Tyńcu; pag. 282 Łazy, p. 284 Gorzków p. 286—288 Zakrzów, Zakrzowiec, Złomiróg, Zagórze i Ochmanów klasztorowi w Staniątkach; p. 348 Kicznia, Zawadka i Zagorzyn klasztorowi żeńskiemu w Sączu.
  70. Cod. dipl. Min. Pol. Nr. 288.
  71. Przywilej Litewski z r. 1387.
  72. Przywilej dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 1387.
  73. R. 1379. St. P. P. P. VIII. Nr. 601.
  74. R. 1408. Acta terr. Czchow. I. p. 206.
  75. R. 1412. ibid. II. p. 46.
  76. R. 1418. Inscr. Castri Crac. I. p. 51.
  77. Wedle wersyi Bandtkiego Jus Polonicum p. 193 zamiast plectere valeat jest „punire debet” tekst jednak w kodeksie Wielkopolskim jest poprawniejszy.
  78. Statut Kaźmierzowski St. P. P. P. I. Zwód zupełny c. 92. 93. 94 i 97. co się zaś tyczy wieku XIII. Hube Prawo Polskie w w. XIII p. 157.
  79. St. P. P. P. VIII. Nr. 4358.
  80. Akta Łęczyckie II. Nr. 4753.
  81. Helcel: St. P. P. P., I, zwód zupełny, c. 12, 14, 55 i inne.
  82. Akta ziemskie, począwszy od r. 1375 są najlepszym tego dowodem.
  83. Mon. Pol. Hist. II, p. 721 cap. 61.
  84. Inscr. Castri Crac. I. p. 104.
  85. S. P. P. P. VIII. N. 3246.
  86. II. N. 3602.
  87. Inscr. Castr. Crac. II. p. 398.
  88. R. 1433. Inscr. Castr. Crac. IV. p. 400. B. de M Stanislaum Manschowsky iusticionarium ad recognoscendum quia .... ipsum detinuit et ad turrim imposuit.
  89. Akta Łęczyckie I. N. 4674 r. 1399 „cum Jaszek Czirchowski (iustic.) D. de S. filium S. in furticinio detinuisset... S. filium suum predictum statuere cum equis et bellista ablatis....” — p. Ibid. I. N. 3604 r. 1391. — Ibid. N. 3605 r. 1391. — Inscr. Castri Crac. I. p. 91 r. 1419 strona przysięga że „non fideiussit statuere J. O. coram Nicolao Knischinski opprawcza in Cracovia super X marcis.
  90. Term. terr. in Lelow lib. II. p. 290. r. 1425: „equum cum sella per iustitiarium receptis apud kmetonem de Malin cum ipsum detinuit.Inscr. Castr. Crac. IV. p. 300. r. 1431 „nobilis P. de L. fideiussit ..... sub pena vadii LX m. cum equo.. cum gladio, magno cultello pharetra, cum quibus ipsum iusticiarius rapuit”.
  91. Inscr. Castr. Crac. IV. p. 364.
  92. Inscr. Castr. Crac. I. p. 77. r. 1419. „Veniens J. de W. contra Nicolaum Gnischiński (oprawca) dixit quod paratus sum nobilibus docere quod predictus Nicolaus Knischinski kmethonem Martinum thabernatorem de K. liberum emisisset et vanum dimisit.
  93. Wyżéj cytowana zapiska z r. 1385 (St. P. P. P. VIII. N. 1385. Act. terr. Crac). „Arestavit N. et B. cum iusticiario, iusticiarius dixit ipsis: veniatis ad iudicium” r. 1408 (Acta terr. Czchov. I. p. 206) „et si idem Nicolaus (Rogalec iustitiarius Cracov.) citaret predictos ad iudicium terrestre in Czchov respondere tenentur” — 1421 (Inscr. Castri Crac. I. p. 513). P. M. de K. actor cum J. S. et M... habent terminum... in causa ista quia Mruk iusticionarius dictis kmetonibus (sic) fecerit stare coram domino capitaneo — 1423. (Inscr. Castr. Crac. II. p. 98). J. P. J. A. A. D. kmetones de S. prout iusticiarius Mruk ipsis mandaverat parere pro brok(?) violenta ad instanciam J... existentes partes tamquam citate astiterunt terminum super J. etc.
  94. Świadczą o tém zacytowane dwie ostatnie zapiski w poprzednim przypisku. W obu tych sprawach rola oprawcy kończyła się z wezwaniem obwinionego przed sąd. Czasami powód stawiał nadto oprawcę przeciw obwinionemu jako świadka. R. 1431. (Inscr. Castri Crac. IV. p. 378). N. de statuet iusticionarium Cracoviensem ad recognoscendum.
  95. R. 1418. (Inscr. Castr. Crac. I. p. 15). Kniszynski (oprawca) debet statuere P. civem de H... qui inculpavit P. de L. quia sibi equum subtraxit — r. 1419 (ibid. p. 100). Nicolaus Knisiński actor cum J. olim de W. habent terminum et idem Nicolaus debet statuere homines contra dictum J. qui in furto eum inculpabunt.
  96. R. 1388. (Acta Lanc. I. N. 755). J. officialis Lanc. recognovit quod St. W. stetit terminum quatuor... . super Janconem Czirchowski (oprawca) pro quodam furticinio et equos per ipsum furatis. — r. 1401. (Acta terr. Crac. III. p. 226. N. 2). P. de C. innocenciam suam de furticinio super quo per Zyndramum opprawczam de quibusdam equis furatis fuit accusatus per sex testes ydoneos coram d. Johanne castellano Crac. compurgavit et furticinium huiusmodi — iure evasit. — 1418. (Jnscr. Castr. Crac. I. p. 23). P. de G... se de prima ciupa furticinii sibi iniuncta per iusticiarium se proprio iuramento in nostro iudicio emendavit et se expurgarit iuxta ritum terrestrem. — r. 1423 (ibid. II. p. 153). Testes N. de P. contra Mruk iusticiarium. Rotha: S. m. d. a. et s. c. quia N. de P. emit istum pannum viridum Torunie pro quo ipsum iusticiarius inculpavit — i wiele innych.
  97. Acta Lanc. I. N. 4835. 5012. 4905. — II. 3942. 3816. 3903. 3904. 3905. 3926.
  98. Acta Lanc. I. 4675.
  99. Inscr. Castri Crac. IV. p. 380.
  100. Helcel S. P. P. P. I. Zwód zupełny c. 28. 35. 72. 78.
  101. Inscr. Castr. Crac. I. p. 23. r. 1418. P. de G. in termino sibi peremptorie assignato se de prima culpa furticinii sibi iniuncta per iustitiarium se proprio iuramento in nostro iudicio emendavit et se expurgavit iuxta ritum terrestrem.
  102. Term. terr. Crac. III. p. 226. r. 1401. P. de C innocenciam suam de furticinio super quo per Zyndramum opprawczam fuit accusatus per sex testes ydoneos... compurgavit. — lnscr. Castri Crac. I. p. 87. r. 1419. Nobiles N. de O., A. de O., S. de ibid. sunt iustificati coram nobis, pro eo, quod dominus Nicolaus Gnischinsky iustitiarius terre Cracoviensis ipsis ascripserat quod N. furaretur et quod A. et St. in bello non existerent.
  103. Akta Łęczyckie I. N. 3018. r. 1393. — Testis Janconis Czirchowski (oprawca) contra Boguslaum de Jancowo. Rota: Sicut B. fideiussit furem publicum ad statuendum, cum non statuet tenetur X marcas.
  104. Ibid. I. N. 755. r. 1388. J. officialis Lancic... recognovit, quod St. W. stetit terminos quatuor super Jaszconem Czirchowski pro quodam furticinio et equos per ipsum furatos.
  105. R. 1419. Inscr. Castr. Crac. I. p. 112. Prorogatur terminus N. G. iustitiario actori, quia pro maiori habet coram vicecapitaneo Sandeczensi. Sprawa niewiadoma. — Ibid. p. 104, sprawa o wypuszczenie stu złodziei; oprawca odracza z powodu „quia est in negotiis domini regis”.
  106. Przywilej z r. 1388. Połowę majątku złodzieja mógł sobie zatrzymać, resztę zaś jego żonie i dzieciom pozostawić. Ponieważ jednak przywilej ten mówi tylko o władzy sądowniczéj oprawcy, przeto nie wiadomo, czy prawo oprawcy zabrania połowy majątku złodzieja, wtedy także mogło być zastosowaném, gdy oprawca nie sądził, lecz tylko oskarżał.
  107. Wyrażenia: „corrigat”, „debitum exequat iustitie”.
  108. R. 1419. Inscr. Castri Crac. I. p. 87, „pro eo quod... iustitiarius illis ascripserat, quod N. furaretur et quod A. et S. in bello non existerent.
  109. Mon. Pol. Hist. III. p. 503, „accedentes igitur amici occisi principem sunt conquesti... contra occisorem iustitiam postulantes”. (Chronicon principum Poloniae, r. 1296).
  110. Mon. Pol. Hist. II, p. 803, 815, 877 i Helcel: St. P. P. P. II. St. 27: Księga praw zwyczajowych, art. XXIII: Jeśli pozwany o zdradę główną walczy... gdy sam panujący komuś zadaje winę o jakąś zbrodnię”.
  111. Rzyszcz. et Muczk. Cod. Dipl. Pol. II. N. 94, r. 1268: sed si quis inventus fuerit falsam habens monetham per scoltetum loci illius causa iudicabitur ad querelam nostri nuncii”.
  112. Hube: Prawo Polskie w XIII wieku, p. 242 rozumuje inaczéj sądząc, że w tym przypadku schwytanie przy licu stanowiło dostateczny powód do wytoczenia postępowania przeciw schwytanemu. Ponieważ jednak księga praw wyraźnie mówi, „że sędzia wtedy licowanemu każe odpowiadać, jeśli ten, który licuje, skarży”, sądzimy, że sąd w tym przypadku jedynie wskutek skargi poszkodowanego występować mógł.
  113. Inaczéj Hube ibid.
  114. N. 93.
  115. Księga Praw c. VII i X.
  116. O takiem badaniu sławy świadczy także jedna zapiska sądu Brzeskiego z r. 1399, przytoczona przez Hubego, (Prawo polskie w XIV wieku, p. 174): „extunc iudex fecit indagare alios”, aby się dowiedzieć, „utrum ille homo bene est conservatus inter homines et utrum unquam furticinium solvit aut eciam culpa sibi pro ipso impingebatur; extunc rescivi, quod est homo bonus, tunc adiudicavi sibi soli iuramentum prestare”.
  117. Helcel: St. P. P. P. T. I, pag. 331—341 i Heyzmann: St. P. P. P. T. IV.
  118. München, Das kanonische Gerichts-verfahren p. 462, Purgations-und Infamations-verfahren.
  119. Hube: Prawo polskie w XIII w. p. 34 i n.
  120. St. P. P. P. I. p. 386.
  121. St. P. P. P. IV. p. 29.
  122. podobnych do archidyjakonów.
  123. c. 13 in f. D. de off. pross. 1. 18. Congruit bono et gravi Praesidi curare, ut pacata atque quieta provincia sit, quam regit, quod non difficile obtinebit, si sollicite agat, ut malis hominibus provincia careat, eosque conquirat,: nam et sacrilegos, latrones, plagiarios, fures conquirere debet... receptoresque eorum coercere”.
  124. St. P. P. P. I, p. 401.
  125. c. 31, X. de simonia V. 3: „et inquisitionem debet clamosa insinuatio praevenire ...... Tunc enim clamor pervenit ad praelatum, quum per publicam famam aut insinuationem frequentem subditorum sibi referuntur excessus, et tunc debet descendere et videre, id est mittere et inquirere, utrum clamoris qui venit veritas comitetur”, tudzież c. 17, X. h. t. i c. 24, X. h. t.
  126. München, l. c. p. 488.
  127. c. 5, §. 5, X. ut lite non contestata II. 6: „sunt et alii casus similiter speciales... in quibus absque litis contestatione legitime possunt testes produci, ut, quando excessuum inquisitio... imminet facienda”.
  128. W zacytowanéj wyżéj zapisce badał, czy rzeczy, o które chodziło, były rzeczywiście skradzionemi, stwierdzał więc, nie szukając jeszcze przestępcy, że fakt kradzieży zaszedł.
  129. Helcel: St. P. P. P. II, N. 3435.
  130. infamatio.
  131. Swoją drogą bardzo być może, że prawo kanoniczne już w Czechach na instytucyją poprawców wpływ wywierało, i że oprawcy, już od początku swego istnienia w Polsce, na zasadach i wyobrażeniach prawa kanonicznego się opierali.
  132. St. P. P. P. IV. p. 241 i 242. Tit. Remedia contra hereticos.
  133. r. 1444. Inscr. Cast. Crac. St. P. P. P. II, N. 3204: Nobilis S. prout sua familia inculpata fuit pro furticinio per quendam mercatricem de N. et capta per iustitionarium et incarcerata... fideiussit eam de carcere.
  134. r. 1433 14/10. Inscr. Castr. Crac. IV, p. 1005: S. de S. astitit terminum perempt. super Manszowskij iustitiarium pro crimine furticinii, quod idem iustitiarius super ipsum dixerat. r. 1458. Inscr. Castr. Crac. XX, p. 52: N. de T. kmeto prout fuit pro furticinio in turrim impositus per iusticionarium, quia non est super eo iure convictus, propter hoc sex testium et proprio iuramento suam innocentiam expurgavit.
  135. r. 1441. St. P. P. P. II, N. 3031: Johannes familiaris Franczkonis iusticionarii condempnavit... consules et civitatem de Scala pro vulnere cruento nobili N. iidem lugerunt penam LXX, quia repercusserunt pignora; widocznie bójka tu z powodu ciążenia powstała.
  136. r. 1451. St. P. P. P. II, N. 3476: Veniens nobilis Nicolaus de Swerzinecz iusticionarius terre Crac. recognovit, quod dum culpam dederat Stanislao Cz. de C. pro furticinio: tandem St. coram eodem iusticionario expurgatus est cum testibus sex vicinis suis, qui iurarunt ad sanctam crucem, quod idem Stanislaus non fuit fur, nec est, nec usus est furticiniis, nec fures conservavit.
  137. r. 1453. St. P. P. P. II, N. 3528: Remisimus J. et S. kmetones ad ius hereditarium domini N. abbatis de Czirzicz.... pro schind, vulneracione et concussione vie.... et ibidem iusticiarius debet descendere et videre ius ibidem in hereditate S.
  138. C. D. Pol. III, r. 1464. (Przypis własny Wikiźródeł miejsce przypisu niepewne, brak w podstawie wydania.)
  139. Insc. Castr. Crac. XXX, p. 510: „si istum legavit vel taxavit hoc iusticiarius fecit alias oprawcza.
  140. Acta Criminalia Officii Castr. r. 1599—1617. Sex. II.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Abraham.