Klonowicz

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Klonowicz
Pochodzenie Nowe studja literackie. Tom I
Wydawca S. Orgelbrand
Data wydania 1843
Druk Drukarnia S. Strąbskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tom I
Pobierz jako: Pobierz Cały tom I jako ePub Pobierz Cały tom I jako PDF Pobierz Cały tom I jako MOBI
Indeks stron
IV.
Klonowicz.

Na zejściu XVI z XVII wiekiem, w Lublinie, tym starym grodzie, arjanizmu, rokoszów i sławnych jarmarków, żył sławny Klonowicz, zasługujący na uwagę jako poeta satyryk niepospolitego talentu, jako wyborny pisarz łaciński, jako człowiek nareście, który całe życie przetrwał w walce z losami i światem, a umarł w szpitalu, jak Camoens, jak wielu ludzi z jego familij, zapoznanych lub poznanych za późno i ocenionych po czasie.
O życiu jego ledwie urywkowe dochodzą nas wieści, reszty odbitéj w licznych pismach własnych, szukać i z nich odgrzebywać ją potrzeba. Radny miasta Lublina i sędzia spraw żydowskich, wielki nieprzyjaciel Izraelitów, jak widać z jego Roxolanij (1584), nieszczęśliwy w małżeństwie z kobiétą najgorszych obyczajów, jwj rozpustą wcześnie na spokojności i majątku zniszczony, skonał po życiu pracy żelaznéj, kłopotów nieustannych, niemając dachu własnego, ni ręki przyjacielskiéj, co by dłoń jego w godzinie śmierci ścisnęła; — laur jego gęsto się przeplótł cierniami. Prześladowany za upatrzony w dziełach, podobno nawet niesłusznie, wolniejszy sposób widzenia rzeczy w materjach religijnych, po śmierci nawet niemiał pokoju. Najgłówniejsze dzieło jego, poemat Zwycięztwo Bogów (Victoria Deorum) na stos osądzili Jezuici; z zimniejszą rozwagą późniejsze wieki, sąd ten z samego może tytułu zapalczywie ogłoszony, na zawsze odwołały. Zamiast płomienistego stosu zimne zapomnienie.
Niewiadomo jaką koleją dostał się z Sulmierzyc, zkąd był rodem, do Lublina, ani kto byli jego rodzice. W dziełach odkrywamy tylko, że dwa kroć, (niewiadomo w jakim celu) podróżował, raz do Gdańska (Flis), drugi raz do Węgier w r. 1565. (Worek Judaszów). Zdaje się, wedle wszelkiego podobieństwa, że nie był szlachcicem.
Mając na celu dać poznać charakter pism jego, zaczniemy od pomniejszych, od których przejdziemy do najsławniejszego poematu łacińskiego, wspomnianego już wyżéj.
Najpoetyczniejszym może z jego śpiéwów, jest Flis, to jest puszczanie statków Wisłą y inszymi rzékami do niej przypadającémi[1]. W nim autor jak przystało na poetę, bardziej jest malarzem, śpiéwakiem, tłumaczem uczuć i wrażeń swoich, niż moralistą poważnym lub satyrykiem poetycznym, jakim się w większéj liczby innych pism swoich okazuje. Wiadomo, że wyraz Flis używany był za połajanie i oznaczał człowieka ubogiego, włóczęgę, tułacza, bo najbiédniejsi ludzie chwytali się tego sposobu życia; z tąd téż Klonowicz tłumaczy się zaraz w dedykacij Stan. Gostomskiemu z Lezenic, Wojewodzie Rawskiemu[2], z nadania tytułu i obrania przedmiotu, wywodząc na swą obronę, że dawne poemata jako: Odyssea, Eneida, Orfeuszowe o Argonautach, opiewały także flisów, żeglarzy. Miara wiérsza we Flisie użyta i samo ostrzeżenie autora powiada, że można go było śpiéwać — chociaż ze względu na obszerność, ciężka by to rzecz była[3].
Flis dosyć amfatycznie zaczyna się od rozdzielenia Chaosu, potém opiéwa mieszkańców rozlicznych świata i różnych krain dostatki. Znajome są i wielekroć cytowane strofy o Polsce. Nim dojdzie do rzeczy, długo się zabawia w umyślnie nagromadzonych ustępach. Jest tu nawet powieść o Leandrze i Ero, dość śmiésznie, jakby na złość Muzeuszowi opisana.

Do Wenusowéj Xieni niegdy pływał
Drogi Lcander y morze przebywał
Ku świécy którą trzymała na łonie
Na drugiej stronie.
Ero nadobna, on sam był jéj darem
On był y łodzią, on był y towarem
On sam był szyprem y panem y posłem
Flisem y wiosłem.

Następują potém wywody łodzi, promu, dość prozaiczny ustęp o zbytku, nareście złe skutki i nadużycia żeglugi, różne podróże morskiéj drogi. Wszystko to nadyma poemat, ale go nie bogaci. Pomijam mniej uderzające a dosyć z wyjątków znajome, opisy i gawędy. Zastanawia gminna bajka o nurku, nietopérzu i krzaku jeżynowym, jest w niéj cokolwiek poezij, którą Klonowicz winien prostemu i niewymuszonemu obrobieniu słyszanego z ust prostych ludzi podania. Podanie to jednak nie jest wcale, jakby sądzić można narodowe i miejscowe, ale jedno z tych, które powtarzają wszędzie i które już przed Klonowiczem nawet weszło w pisaną literaturę. Może być jednak, że je znalazł u ludu. Nurek, nietopérz i krzak jeżynowy — trzéj osobliwsi handlarze, płynęli z towarem i rozbili się — a po stracie całego mienia, nietopérz w dzień się chowa od dłużników prześladujących go, nurek na dnie wody szuka nieustannie utraconych skarbów, a krzak kolcami wszystkich za suknie chwyta, patrząc, czy kto z jego towaru czamary sobie nie poszył. Godzien także wspomnienia opis żeglugi wężów. Następuje wywód budowy statków i okrętów, na kształt i podobieństwo ryb i mieszkańców wód. Te obrazki nie są bez poezij, ale wiérsz niewolniczo jednomiarowy utrudniający mechanizm, wiérsz którego autor nie dosyć jest panem, nie dość nim po mistrzowsku włada, wiele odejmuje wdzięku, nawodząc często niestosowne wyrażenia i nie potrzebne dodatki. Z tych téż może ustępów, pod których ciężarem ugina się myśl główna i niknie.
Następują: budowa, nasypanie łasztów i szkut, wybór w podróż i ciekawa nauka języka flisów, aby u Nogalu fryczowskiéj nie ponieść chłosty. Z téj nomenklatury wiérszowanej, najosobliwsze są nazwania mgły przezwanéj mamką wiatru, którego zowią stryjem siodłatéj wrony, nazwanéj ciotuchną, gęsi dzikich — łuczywem, bociana, xiędzem Wojciechem.
Tu dopiéro następuje właściwa podróż od Warszawskiego mostu do zielonego mostu Gdańskiego. Zbliżenie się do Nogatu zapowiada powiastkę ciekawą.

Dwa bracia z siostrą w drogę się wybrali,
Z Litwy Niemen, Bug z Wołynia zuchwały,
I Narew bystra jako siostra starsza
Przyszła z Podlasza.

Narew z Wisłą cer to wała o piękność, pozwała ją przed sąd, a rozgnieéwana daném Wiśle pierwszeństwem, odwróciła się i w inną popłynęła stronę. Z tąd miejsce sądu nazwano Gniéwem, a rozdziału Nogatem. Tu płazują fryczów, w ceremonij parodjującéj passowanie rycerzy, po któréj frycz w flisa się zmienia. U Gdańska Flis się kończy, kilka opisów z przedmiotów własnéj ziemi, z obyczajów kraju i czasu swojego i język poematu ceny mu dodają. Nadto tu jednak ustępów, dowodzących jak mało w ówczas jeszcze umiano obrabiać własne przedmioty, nieustannie się do podań starożytnego świata uciekając i gwałtem między niémi a drugim cale światem, stanowiąc niepojęty związek.
Worek Judaszów, to jest złe nabycie majętności[4] przypisany przyjacielowi farbowanemu, którego niejeden kroć dotknął w tym poemacie Klonowicz. Co do planu, a bardziéj jeszcze w szczegółach podobny do wielkiego poematu łacińskiego Victoria Deorum, równie moralny, równie cały w ustępach samych, okazujących rodzaj talentu autora, biorącego się tylko takich przedmiotów, gdzie nie bardzo pilnując jednéj nici, można było rzucać się ciągle na bok wedle upodobania.
W poetycznym zaraz wstępie, od razu wychodzi na scenę Judasz. Obraz jego dobrze odmalowany. Autor wynajduje w tym prototypie przewrotności, wszystkiego złego, wszelkiego rodzaju zarody, jakie ma w rozgałęzionéj jego familij malować.
Piérwsza sztuka worka Judaszowego z Wilczej skóry, dzieli się na VIII części: I, o tajemném przywłaszczeniu rzeczy cudzych, gdzie Merkury pobratał się cudacko z Judaszem. Porównania złodzieja do zmiennobarwnego Polypa, w którego by się chciał dla niepoznaki obrócić i do Sepij otaczającéj się czarnym wytryskiem; są wyborne.
Część II dzieli złodziejów na rodzaje: ten sposób poczynania z przedmiotem wcale nie poetyczny, jest to raczéj analiza metodyczna moralisty, niż zbiorowe spójrzenie poety, którego porządek w piękności, nie w regularném rozcięciu myśli, na kawałki. Prawdziwy poeta bierze obrazy i charaktery nie mierząc ich z sobą i nieustawiając wprzódy jak słoiki na półkach, a jeśli nawet na zimno swój przedmiot podzielił wprzód i uregulował, kryje kwiatami skelet budowy i cyrklowane linje, aby ich znać nie było. Ale nasz poeta-moralista, bez ceremonij w tém sobie analitycznie postępuje; pisze ón:

Przed wszystkiémi rzeczami trzeba ograniczyć
Złodziejstwo i złodziejów rodzaje wyliczyć.

Naprzód więc z kodexu wzięta definicja złodziejstwa; potém piérwsza klassa złodziei rzeczy ruchomych, przenośnych, z wykadem nadużyć, które się do złodziejstwa zbliżają w użyciu cudzéj własności — złodziejstwa ziemi w sprawach o granice. Nie przepomniał tu złodziei, o których Gall tak szeroko pisze, którzy kradną nie dla korzyści, ale przez amatorstwo sztuki, z niesłychanego jakiegoś do złodziejstwa wrodzonego popędu.
Z rzeczy jednéj w drugą wpadając, prawi długo o cyganach, niemijając nawet ich wywodu, o czarach, o chiromancij. — Dzieli wreście złodziei na: świętokradźców, pszczołołupców (??) simoniaków, urzędokupców (Ambiliosi) skarbokradźców (co Rpbl. bona kradną) tyranów poddanych swoich, abigestes i plagiatorów.
W części III o świętokradztwie, jak wszędzie przykładami starożytnemi rzecz jest poparta. W części IV, o pożądaniu dostojeństw i urzędów; tu bardzo ciekawy opis nędznego stanu naszych miasteczek i życia biednego PP. Burmistrzów:

Ale w takowych mieściech gdzie lichota wieczna
Tam twoja ambicja jest niepożyteczna,
A zwłaszcza gdzie podwoda, gdzie Burmistrz furmanem[5]

Już będzie kłopotarzem, nieborakiem panem,
Zawsze kwili, sąsiady[6] ustawnie wydziéra,
Chude szkapy nosate z obory wywiéra —
Czasem sobie z przystojną powagą zasiędzie
Na ratuszu, na sprawach, na swoim urzędzie,
A przed nim cudzoziemcy stoją Lubeczanie
Włosi, Prusowie, Niemcy i Noremberczanie.
Gdy się strony o wielkie summy rozpiérają,
Sędziowie się z powagą swą rozpościérają
Burmistrz dekret feruje, strony się uciszą,
Bo im idzie o wielką: drudzy w akta piszą.
A w tym wnijdzie podwodnik — Burmistrzu daj koni
Na podwodę! Lękną się cudzoziemcy oni,
Patrzą co się to dzieje; a pan się porywa:
Czasem nieborak Burmistrz i szwanki obrywa,
Wstydzi się obcych ludzi, jakoby go z stołu
Zrzucił, albo z kobierca z Radnemi pospołu.
Cóż mawa bracie czynić, już daléj nie wiéwa,
Podobno tu przyjdzie iść od Sądów do chléwa,
Szukać koni po stajniach, odbieżawszy onych,
Gdańszczanów, Wrocławianów bardzo potrwożonych —
Na drugie Burmistrzostwa włożono szarwarki
Miasto rządów i sądów pilnują grabarki:
Kiedy ondzie na wiosnę poczną się rwać stawy,
Już tu panie Burmistrzu połóż insze sprawy,
Już tu bracie z barłogiem i z gnojem najpierwéj
Mykaj, niżli się zejdzie pospólstwo do przerwy.
Jeśli po czasie przyjdziesz (niestety na świecie!)
Odniesiesz od Starosty korbaczem po grzbiecie.

Taki to właśnie był urząd, los i życie naszego autora, który przeburmistrzował w Lublinie, swoje drogie lata; jedną ręką skandując swe wiérsze, drugą wartując Saxon, a co chwila od obojga odrywany wołaniem — Burmistrzu! daj koni, Burmistrzu, ruszaj na gościniec! Szczęście jeszcze jeśli głos żony pijanéj i wesołych gachów, nie przymięszał się do téj wrzawy.
Część V traktuje de poculatu, osadzona przykładami starożytnemi, ulubionemi poecie. Część VI, o złodziejach bydlęcych. Śliczny tu opis opuszczonego konia, włożony w usta złodzieja, który się tłumaczy, że go przywłaszczył:

— Przetom lekce rozumiał o wzgardzonym koniu,
Co go pasą dziewanną i piaskiem na błoniu,
Co koło Bożéj męki, na pustym przyłogu
Blisko domu łbem kiwa, a ledwo nie w progu,
Bielunem i piołunem leczył się za gumnem.

W VII części, historja Cacusa.
W VIII o ludokupstwie, a mianowicie o zaprzedawaniu ludzi w niewolą turecką przez podstęp. Tu cytuje karę jednego takiego ludokupcy, którego:

Przed czterdziestu lat w Węgrzech w miasteczku Pezinku
Byłem kiedy jednego na takim uczynku
Zachwycono....

Miarkując z domyślnej daty pisania Judaszowego worka, przez dedykacją, wypada, że Klonowicz odbywał tę podróż do Węgier, dla niewiadomych nam przyczyn około roku 1565 zapewne.
Następuje o przyczynach wszego złego, to jest o próżnowaniu, zamiłowaniu roskoszy i z tąd pochodzącém ubóstwie.
Wszędzie mnóstwo pięknych maleńkich obrazków, połyskujących jak kamyczki w pierścieniu. Z nich to cały się poemat składa. Oto naprzykład obraz nędzy:

Zdybie go tak ubóstwo pod dachem odartym,
I w ubraniu dziurawém i w płaszczu wytartym,
Na piérsiach niezapiętych żupan kliowaty
Na łokciach, na kolanach różnéj maści łaty,
A z czobotów dziurawych wyglądają wiechcie
Tak cię nędza ubierze.....

Pełno powiastek, opisów.
Sztuka druga worka, o skórze i naturze lisiéj, a naprzód o tych, którzy oszukiwają pod płaszczykiem nabożeństwa. Tu wystawia ubogich, żebraków, głoszących nowe cuda i żebrzących w imie Boże.

— Widziałem, pry, pod lasem miłą matkę Bożą,
(A Baby się słuchając onych pieśni trwożą)
Wielka światłość wynikła w choinowym borku
Na pieńku nowo ściętym, na cudnym pagórku,
Więc ón niezbędny oszust twierdzi w rzeczywistą
Że widział własném okiem dziewicę przeczystą.

To nam nastręcza uwagę o żebractwie w Polsce, o którém już gdzieindziéj kilkakroć wspominaliśmy. W XVII wieku było ono prawie rzemiosłem i niezłém, ogromne hordy dziadów wlokły się z odpustu na odpust, wróżąc, śpiéwając, czasem kradnąc, czasem strasząc, a zawsze obławiając się nieźle po drodze. Następca jaki polski Walter Scotta, wielce by mógł korzystać z tych postaci tak dziwacznych, tak oryginalnych, dziadów i bab, przynajmniéj tyle zajmujących co Szkoccy u sławnego Baroneta, a Irlandscy u Banima, nic nie zmyślając, znalazł by je gotowe w broszurach XVII wieku.
Czytać o nich, ich praktykach, obyczajach, podstępach w Nowéj komedij Rybałtowskiéj 1615, nadewszystko, w peregrinacij dziadowskiéj, zwłaszcza onych jarmarczników trzęsigłowów, w który sposób zwykli bywać na miejscach świętych, nie tykając tych, którzy sprawiędliwém karaniem Bożem nawiedzeni, przy kościołach albo w szpitalech siedzą[7].
Tu wystawiony jest wszelki rodzaj żebractwa, od pątników-pielgrzymów, co niby do Rzymu idą, do najostatniejszych włóczęgów, pomagających cyganom do złodziejstwa, do tych co małemi niby-handlami i przedażą, to mniemanych leków, to wotów na odpustach utrzymują się. Cały ten obraz nie fantazyjny, ale z żywéj natury, ma też wielką prawdę, choć czasem zbyt aż odrażającą i nagą. A co to za imiona tych sprośnych dziadów i bab, wymyślone, czy raczej pochwytane. Są tu: Chelpa, Lagus, Wyrwant, Toboła, Dygubej, Kałwica baba, Marek, Barabasz, Kubrak, Choroba, Chrapek, Kula, Klimek, Labaj, Chmielarz, Drabant, Kuźma, Lech, Stypuła, Kropiński, Sztyła, Wilkołek, Lepiarz, Korman, Ślepy, Chroma baba, Guza Baba, Labajka, Latawica (rodzaj wiedźmy) Stępa, Zając dziad i t. d. Kończy się rozprawa ona poetyczna tym dystychem, poświadczającym prawdziwość jéj obrazów:

Tę książkę ofiaruję za kolendę Dziadom
Com pisał, to prawdziwie, bom sam tego świadom.

Cour des miracles paryzka, tak ogniście odmalowana w Nôtre Dame Viktora Hugo, znalazłaby się i u nas, wszakże po miastach, były Bractwa i Cechy żebraków, mające ustawy swoje, starszych, pisarzy, biczowników i t. d.
Ale wróćmy do Klonowicza, który wspomniawszy o mniemanych cudach rozgłaszanych dla wyłudzenia jałmużny przez dziadów, lękając się częstego podejrzenia o niedowiarstwo i mędrkowanie, odzywa się zaraz, broniąc od zarzutów:

Kto im gani te brednie, heretykiem zowią.
................
Wolę tu nie obrażać animuszów chorych
Do pomówienia dawnéj wiary barzo skorych
Kładę to na Biskupy i na starsze głowy.

Kwesty, jałmużny i z nich wypływające nadużycia, szeroko opisane — ciekawa znowu kartka, do historij obyczajów. Najobszerniejsze są zawsze opisy scen, o których poeta mógł powiedziéć:

quorum pars magna fui.

Przechodząc do obyczajów dworskich i wojskowych, nieszczęśliwy małżonek tak maluje gachów, których nauczył się znać we własnym podobno domu.

Za nic widzisz niecnoty pacholarzów onych,
Co patrzą cudzych żonek, żonek wyłysionych,
Muskanych i barwionych i kamforowanych,
Roszczonych, malowanych, podolejowanych.
Patrzajcie jak się stroi ón czuryło młody,
Czuprynę podmuskuje, kocha się z urody:
Ostrzy wąsik, uczy się mrugać na uczynne.
................
Niémasz nic męskiego w nim, lecz jako szort płaski,
Migi, mrugi i mizgi ma za datek łaski:
Całuje rękę, wzdycha, mówkę sobie stroi,
Ani się ludzi wstydzi, ani Boga boi....
Mniema by wszyscy ślepi, jedno ón sam widzi,
A no co żywo, z niego jeszcze wczoraj szydzi.
Sięga gdzie nie przystoi, mówi co niesłusza,
Nie czuje się, choć ludzi cnotliwych obrusza,
A gdy cnota stateczna, więc pan do niecnoty
Tam już ma wolny przystęp szerokiemi wroty

Jątrewek Judaszowych równych sobie szuka
A tam nie tylko prosi, ale też i fuka.
Więc czuje i przez skórę, gdzie dom nie po bodzie
Gdzie mało dba o męża niepewna gospodzie
Gdzie dygi mają miejsca, nieprzystojne godło:
Już się tam będzie panu według myśli wiodło;
Tam już swoje proporce rozpościera gaszek
I już się tu napatrzysz rozmaitych fraszek:
Jak mężowi pochlebia, jako go podchodzi,
Gdy mu nieborakowi szwagrem zostać godzi.
Czyni się przyjacielem, towarzyszem wiernym,
I nabożnym i ludzkim i już miłosiernym.
Gdy gospodarz obżerca, kuflem go pokona,
Już tam cnota domowa będzie przewierniona.
Zatym pani nie skąpo pana gościa chwali,
Od wstydu, od pokory i tak mężem szali;
Cnotliwy to młodzieniec, Jakóbie niebóże,
Wstydliwy prościneczka tak jako być może.
Y tak k... oszuka nieboraka męża,
Który w donlu chytrego przechowuje węża.
A choć niéma pieniędzy młodzieniec Salacha
Mężowemi pieniędzmi podejmuje Sacha.

I daléj jeszcze:

Nosząc brzemię kradzione, więcéj niż uczciwa.
Stęka, zmyśla choroby, jak by prawda żywa,
Straszy męża, przeklina. Dla ciebie umiéram
Zły człowiecze, swą młodość i latka swe tyram,
Widzisz dobrze, żem zawsze chora białogłowa
Proszę byś mi dał pokój — bom i tak niezdrowa,
A ty niezbyty trupie czynisz mi bezprawie,
O zdrowieś mię przyprawił i dokonał prawie.
A wszakże miły bracie, jeślić Bóg potomka
Da żywego bez grzéchu: weź sobie za kómka
Pana gościa owego, co to rok chudzina
Stał u nas....

Słowo w słowo ten sam obraz tak żywy, bo z natury wzięty, bo może we łzach pisany, biédny Klonowicz malował znowu w swojéj Victoria.
Część III worka, o skórze i naturze rysiéj, a naprzód o tych, którzy pod pokrywką prawa, szczęścia, kontraktu, słowa obojętnego, wykładu wyszpoconego, prace, dobrodziejstwa, przyczynki jakiéj niewiadomości, niepamięci, czasu, głupstwa zmyślonego i t. p., szkodę czynią i zdradzają.
Tu autor z oburzeniem szlachetném dowodzi, że niéma sprawiedliwéj sprawy, tylko ta, która jest słuszną i prawą, że ta którą zowią prawną acz niesprawiedliwa, nie jest przez to samo prawną, gdy nie jest prawą. Tu wszystkie oszukaństwa rodzaje na scenę wychodzą, aż do małżeństw po pijanu zawiéranych. Powiastka o księdzu i umiérającym, na swój czas charakterystyczna i dowcipna. Lichwiarze, pieniacze i t. d.
Czwarta i ostatnia sztuka tylko osiém wiérszy zamyka, o lwiéj skórze, bo, dodaje autor.

Strach o téj skórze pisać.

Kończy poemat Akeldama, krwawa rola; myśl tego wiérsza jest o użyciu źle nabytego dobra i wiąże się z ogólną, a raczéj z tytułem. Reszta rodzaj modlitwy i wykrzyku zawiéra — piękne są wiérsze:

Samci leżał mój panie w grobie pożyczanym,
Sobąś pogrzeb zapłacił pielgrzymom zbłąkanym
Przez śmierć, przez krwawą rolę w tym tu obcym kraju
Ciśniemy się do ciebie za łotrem do raju.
Jak się Phaenix przez ogień, przez popiół odmładza,
Tak się człowiek przez ziemię, przez próchno odradza.
Jeśli przez krzest starego Adama utopi....

Oto — cały ón Worek Judaszów, zszyty z wilczéj, lisiéj, rysiéj i lwiéj skóry; osobliwsza satyra, w któréj rozumowania, cytacje, osobiste uczucia, moralne sentencje, obrazki, modlitwy, pdmięszane razem leżą i na pierwszy rzut oka trudno pojmującą się całość porządną składają.
Żale nagrobne na szlachetnie urodzonego y znacznie uczonego męża, nieboszczyka pana Jana Kochanowskiego Wojsk. Sandomiérskiego etc. Polaka zacnego, szlachcica dzielnego i poety wdzięcznego etc.[8]! Sam autor przyznając, że te żale napisał na kształt i podobieństwo Idyllon Teokrytowego, które ma napis: Epitaphos Bionos. Trzeba albowiem wiedziéć, że jak się z licznych miejsc Victoria pokazuje, Klonowicz, znał dobrze język grecki. Żalów tych jest trzynaście, przypisanych Pawłowi i Piotrowi Czernym z Witowie. Wiele tu poetyczności, a wiérsz nie wszędzie tak łatwy i gładki jak w Worku. Oto z żalu VIII piękny urywek, choć myśl jego dość pospolita:

Ach mój gospodzie jedyny, czémże ziemiorodne
Drzewa i zioła tak godne,
iż w tém nad człowieka mają, obumarwszy w roli
Młodzą się zaś latu kwoli.
Niezbyty kopr ciężko wonny, gorczyca płaczliwa,
Zawsze na wiosnę ożywa,
Więc i pokrzywa żądlista nienawisne ziele
Nikt jéj nie sieje, nie piele,
Jednak się z ziemie napiérwéj na wiosnę wydźwignie
Trzykroć pożytki wyścignie.
Patrzaj jak skoczna wierzba od matki odcięta
Wynika z małego pręta.
Spróchniały pień podsieczony, patrz jako za czasem
Osadza się nowym lasem.
Z ciała matki się winna macica ani chmiel nieboi
Choć owo o szczudle stoi,
Bo się sam z samego siebie na każdy rok sieje
Skoro się wiosna rozśmieje.

Ten cały żal dość piękny. Następny także, w którym grób Jana opisuje, od innych myślą się odznacza. W XII żalu o nagrobku i mistrzach co by się go podjęli robić, kilka myśli pięknych, ale smaku i artystycznego pojęcia braknie, w nagrobku domniemanym. Co powiecie o posągu malowanym, jaki chciał Kochanowskiemu wystawić? Taki przecie postawiono w Stratfordzie nad Awonem, nieśmiertelnego Shakspeara popiołom. Gdzie mówi o nieudolności swojéj, wielka prostota:

Sam się téż tu prawie wyrwał z motyką na słońce,
Tylko rymem zawięzując u wiérszyków końce,

A daléj:

Przetoż o szczęśliwa duszo, te wiérsze na grobie
Przyjmij z wdzięcznością odemnie, albo wstań, pisz sobie.

Wybornie!
Żale te są widocznie prostém naśladowaniem, prześlicznych żalów Kochanowskiego po śmierci Urszulki; ale wielka różnica! Tamte wypłynęły z ojcowskiego, żalem przepełnionego, bolejącego serca, te po prostu, na zimno, nieznający mistrza, nie przyjaciel, nie blizki, jako poezją tylko, napisał Klonowicz. To téż Klonowicza żale niedotkną nikogo, nie wywołają westchnienia nawet, bo westchnienie ich nie zrodziło, łza nie polała, powiedział sobie, napiszę — siadł i napisał z uwagą, z zimną krwią, rozmysłem; inaczéj podobno całkiem swoje utworzył Kochanowski.
Na żalach kończemy przegląd znaczniejszych pism polskich Klonowicza, zamierzając zdać sprawę z wielkiego poematu jego łacińskiego, pod tytułem Zwycięztwo Bogów. (Victoria Deorum.)


Na exemplarzu Czackiego znaleziony napis świadczy, że to główne dzieło swoje Acernus, lat dziesięć wypracowywał[9]. Począł je był któś tłumaczyć, jak świadczy tenże Czacki, lecz pracę tę podobno potępienie Jezuickie, wyrażone w dwóch wiérszach niby-łacińskich, zabiło.

Quid praemii versibus tam dignis?
Nisi carnifex et ignis.
Godna tych wiérszy zapłata
Stos ognia i ręka kata.

Zginęło gdzieś w pyle porzucone tłumaczenie, bo i oryginał zakazany został, i na Indexie naznaczony.
Wielkie to poema zasługuje na uwagę, jako dzieło w swoim czasie bardzo głośne, dziś już niezmiernie do widzenia trudne, dla rzadkości swéj, któréj przyczyną i potępienie wspomniane i tytuł i miejsce druku w Rakowie; nareście jako pomnik na zejściu się dwóch wieków XVI i XVII wzniesiony, pełen znaczenia i charakteru. Niemożna go bez wyraźnéj szkody pominąć pisząc o literaturze naszéj, o dziejach opinij u nas, o historij obyczajów, do któréj mnogie rysy zawiéra; ta sturamienna satyra, głową w starożytnych niebiosach Grecij i Rzymu, nogami na naszéj ziemi stojąca, odbijająca na przemian to obrazki poetycznego świata zmarłego, to żywe życie swojego wieku.
Nazwać musiemy Victoria Deorum, poematem, dla formy ego marerjalnej, dla wiérsza, w któren się ubrał, co do planu autora, budowy, niéma tu nic poematowi właściwego, raczéj wielki traktat moralny, podzielony na rozdziały, cały w argumentach i dowodzeniach. Sztuka i poezja tyle tu wpłynęły, ile było potrzeba do ukwiecenia materij suchéj, do upoetyzowania i połączenia szczegółów i przykładów, w niezmiernéj liczbie zebranych[10].
W przypisie xiążki dość obszernym, wykłada myśl główną poematu i plan niejako jego, osnowę moralną, w ten sposób: „potrzeba się dobrze urodzić, żyć dobrze i dobrze umrzéć (bene naści bene vivere, et bene mori), ten jest dobrze urodzony, kto żyje dobrze, dobrze zaś żyje, kto dobrze umiéra, do okazania tego, cała nasza zmierza książka.
(Ille bene natus est, qui bene vivit, bene autem vivit, cujus exitus est honestus et salutaristotus ille libellus noster ad eos fines, ad illumque aureum scopum tendit et collimat, ut bene vivere et mori possumus....)
Z samego tego założenia widziemy, że to nie jest właściwie poemat, co by mówił do serca, do uczucia, do imaginacij, co by był pomnikiem sztuki, wynikłością zapału, natchnienia — jest to raczéj traktat do rozumu i przekonania, z namysłem, rozwagą zimną i misternym planem dokonany. Zepsucie obyczajów ówczesne, jak sam autor pisze, skłoniło go do téj potężnéj przeciw niemu fillipiki wiérszowanéj.
(Movit nos igitur et incitavit ad hoc opus aggrediendum; morum nostri saeculi superba, invidiosa et insignis depravatio, qua propter haec scripta nostra multis in locis accedunt ad Satyricam petulantiam).
Nie wyraża nigdzie Klonowicz w swéj dedykacij — przemowie, aby go ta ogromna satyra, dziesięć lat pracy kosztować miała, wspomina tylko: complurium annorum labores et vigilias. Jeśli w istocie tak długo nad swém arcydziełem pracował, nie dziw potém, że mu brak jedności, zapału, poezij, bo dziesięć lat pisać dzieło uczone, traktat filozoficzny, badania, historją, nie tylko można, lecz niewątpliwie wpływa czas na doskonałość, ale dziesięć lat tworzyć poemat, obracać się i żyć tak długo w stworzonym przez siebie idealnym świecie, dziesięć lat rodzić jedno, choćby to jedno miało być Illjadą Homera, tragedją Shekspeara, poematem Goethego — zdaje się niepodobna. W poezij większy udział ma natchnienie od rozmysłu, więcéj znaczy ogół od szczegółów, a jedność poetycznego prawdziwie dzieła, w dziesięciu latach budowy rozprysnąć by się musiała. To téż Victoria, nie jest poematem, ale traktatem bogatym w poetyczne szczegóły i epizody, niéma działających osób, akcij, zawiązku, jedności czynu; jest to w sferze abstrakcyjnéj myśli, długa patetyczna parafraza idei jednéj, i wielu z nią stykających się o życiu, o świecie, rozlicznych wypadkach, stanach, charakterach, osnuta na głównéj myśli-matce, o jak najdoskonalszém wychowaniu człowieka.
Niepodobna dać wyobrażenia o tém dziele Klonowicza, krótką jego treścią, potrzeba je, jako całe w epizodach, rozebrać szczegółowie, po kawałeczku, każdego rodzaju spisując treść (argumentum), tak jak je sam autor, przy ostateczném dzieła wykończeniu, położył. Tak drobnostkową analizę poematu tego, podjętą przez nas, usprawiedliwiać powinno, naprzód, całkowity brak wyobrażeń o tém dziele w naszych historjach literatury, w których tylko tytuł dzieła i wielką rzadkość wzmiankują; powtóre, wielka jego niegdyś sława, a dziś rzadkość i zapomnienie.
Rodział I w którym, po wstępie, podział ludzi na dwie klassy, synów Jowiszowych, mądrych, sprawiedliwych, odważnych, i synów Neptunowych dzikich nieludzkich i złych.

In hoc primo capite continetur, inprimis totius libri proemium. Deinde rerum tractandarum ordo ordinisque ratio. Filios Jovis a poetis fingi sapientes, justos, fortes de genereque hominum bene meritos. Filios vero Neptuni feroces et inhumanos fereque naturae pestis.

Samo poczęcie poematu, dawnym obyczajem bardzo szumne, podział zaś swój ludzi tak tłumaczy:

Nam Jove progeniti, mites finguntur et acres
Propugnatores hominum legumque patroni
Et portentorum domitores, ut fuit olim
Herculeum genus, Alcmenae divina pronago etc.

Sed quos terrarum genuit quassator et ingens
Nympharum domitor Neptunus ad aequori undam
Hi plerumque; mali, nulla flectuntur ab arte
Legibus obsistunt, humanaque faedcra solvurit.
Ut mala tempestas et inexorabile murmur
Oceani, rapto dum venti carcere perflant —

„Jowisza dzieci rodzą się łagodni, obrońcę ludzkości, praw stróże i poczwar zwycięzcy, jakim był dawniej Herkules, syn boskiéj Alkmeny. A ci, których rodzi Neptun niszczyciel, a pan Nymf wodnych, ci są najczęściej źli, niczém niepokonani, niepohamowani, żadnemu prawu nieulegli, ludzką rwą spokojność, jak burza i nieubłagana nawałność Oceanu, gdy nad nim powioną wypuszczone z jaskiń wiatry i t. d.”
Że się na walkę ze wszystkiém złem ziemi porwał, tak się autor w końcu tłumaczy:

Sed rides forsan, quod parvus homuncio pugnem
Cum vi terrigenum, tanta cum nube Gigantum
Cum nemo possit minimum suffere talitrum
Ungue Giganteo impactum, quales modo sera
Tempestate homines, et summo nascimur aevo,
At me Davidis movit victoria parvi,
Qui Cyclopa ferum bello prostravit aperto
Ardua deijciens Balcari corpora funda.

„Lecz śmiech ci zapewne, że mały człowiek walczę z siłą dzieci ziemi, z taką ćmą olbrzymów, gdy nikt nie może znieść ich ręką zadanego najlżejszego trącenia (co do słowa: pstryczka), takiemi się dziś w ostatnich czasach słabemi ludźmi rodziemy; — lecz mnie pobudza małego Dawida zwycięztwo, który w otwartéj wojnie Cyklopa położył, twarde jego ciało pożywszy Balcarską procą.”
Rozdział drugi zawiéra, rozróżnienie prawdziwego od fałszywego ślachectwa, pokazuje jako zasadę prawdziwego, cnotę i pracę, fałszywemu zaś wszystko przeciwne przyznaje; zabierając się następnie, pojedyńczo, wszystkie jego sprosności ukazać i obrzydzić.

Differentiam continet verae et falsae nobilitatis. Verae quidem nobilitatis fundamentum esse Virtutem et laborem. Falsam vero nobilitatein vel potius Thrasonissmam, niti vulgaribus opinionibus, quae hic veluti causae procatarcticae seu impulslvae ad scribendum recensentur, in sequentibusquc capitibus suo confutantur ordine.

Wylicza wszystkie rodzaje mniemanego ślachectwa, a raczéj państwa, potém wywodząc prawdziwe ślachectwo, które na cnocie zasadza, dodaje:

Nobilitatis opus, tanto felicius ibit
Quanto regificum te blandius aspicit astrum,
Et si te caelum radio percussit amico
Natalique tuo, non stella malignior arsit,

„Tém szczęśliwsze będzie ślachectwo, im łagodniej spojrzą na cię gwiaździste niebiosa, im przyjaźniejszym uderzą na cię promieniem, a dniowi twego urodzenia złówroga nie zaświéci gwiazda.” Jako poecie wybaczyć można Klonowiczowi przesąd gwiazdarski, chociaż już w tym czasie pisano i w Polsce przeciw niemu, a Szczęsny Żebrowski w Zwierciedle roczném (1603) część jedną zbijaniu przesądu tego poświęcił. Że zaś autor od Boga, który duszę daje, wywodzi ślachectwa i cnoty początek, nic dziwnego, a raczéj nic nadto naturalniejszego.
Rozdział trzeci, o początkach i przyczynach ślachectwa, wziętych z charakteru ludzi jednych do posłuszeństwa, drugich do rozkazywania stworzonych, słabych i odważnych, ograniczonych i rozumnych. Z pierwszych składa się tłum ludu, z drugich wybór jego, starszyzna, ślachta, dowodzi autor tej prawdy argumentalnie z natury i z prawa, przytaczając, że czasu niepokoju, wojny, lud zawsze głowy sobie szuka. Dowody wzięte z przykładów na zwierzętach, zdaje się nawet zbyteczne.

Continet ortum seu causas efficientes nobilitatis. Ostendit hominum alios esse ignavos alios strenuos. Ex ignavis constare plebem, strenuos vero propter Virtutem suspici et honorari. Quod probatur tum ex jure, tum ex Natura ipsa. Item discriminibus et bellis coactum esse vulgus ut confugiat ad meliores eisque deferat.

Przywodzi tu poeta i żórawie, które do podróży wybiérają sobie wodzów (duces) okazując, że ci są mędrsi, ślachetniejsi i na wyższych stworzeni, którzy posiadają odwagę, to jest uczucie sił własnych.
Piękny tu wiérsz:

Dum trepidant stulti, sumit prudentia vires.

„Kiedy drżą głupcy, mądry sił nabiéra.”
Ale nigdzie tu poezij, natchnienia, zapału, wszędzie suche, prawidłowe, wymierzone rozumowanie, wielkiemi tylko słowy i gładkim wierszem ubrane.
O sławie tak się tu odzywa:

Non spernat vivax hominum praeconia Virtus
Non aspernatur suffragia sera nepotum.
Sed velut in speculo se contemplata liquenti,
Ad famam populi, torpentia corrigit acta.
Excitat ingenium, dulces facit esse labores etc.

„Pełna życia cnota, nie gardzi jednak poklaskami ludzi, ani uwielbieniem późnych potomków, lecz przeglądając się w nich jak w przezroczystem zwierciedle, na głos ludu, słabnąca się rozgrzéwa, pobudza umysł i osładza pracę i t. d.”
Rozdział IV. Opis i pochwała cnoty i sztuk wyzwolonych, cnoty jako zasady ślachectwa, sztuk jako pomocnic do niego(?) nareście o cnotach rycerskich i pogardzie śmierci.

Continet virtuti, et artium liberalium descriptionem et Encomium, illa enim est fundamentum, hac vero sunt adjumentum verae nobilitatis. Multa hic etiam dicuntur de contemptu mortis et aliis virtutibus militaribus.

Znaczenie ślachectwa Nobilitas wywodzi autor z jego przypuszczonéj etymologij od nosco, ergo, dodaje na marginesie nobilis polonice znaczny. Oto jest obraz ślachcica-pana, czyli jak Klonowicz zowie, znacznego człowieka:

Nobilis est vere, quem talia stemmata pingunt
Qui Superis charus, partiam tutatur et ornat,
Miscuit ingenuas, sociis virtutibus artes,
Mente quod instituit, manibus feliciter egit.
Hic duce natura, velut ignis fertur in altum,
Ardua molitur, nunquam vulgaria tractat,
Artis praesidio, multo sapientior exit
Longaque prudentem facit. experientia rerum.
Dexteritate sua naturam vincit et astra
Indeque fama comes, totum dimanat in aevum,
Prospera succedunt invitis omnia fatis.
Nam caeli decreta, vigil sapientia vincit,
Invitamque tenet fortunam, conscia stellis,
Si Deus et virtus ingentia cepta gubernant;
Nobilis est vere quem benefacta coronant etc.

„Prawdziwego ślachcica, takie godła (herby) zdobią: Bogom miły, ojczyznę zdobi i broni, cnoty towarzyskie łączy z nauką; co głową pomyśli, to rękoma szczęśliwie wykonywa. Za natury swéj popędem, jak płomień wzbija się ciągle do góry, rozbija zawady, gardzi łatwem i powszedniem, nauką pomnaża wrodzone dary, a starzejąc, mędrszy coraz doświadczeniem, przebiegle walczy z naturą i losem. Wreście z sławą u boku, na wieki pozostaje, przeciwności mienią się mu w pomyślność, i same niebios wyroki, czuwającą mądrością zwycięża; niechętną fortunę i gwiazdy pokonywając, byleby z Bogiem i cnotą dzieło rozpoczął. Prawdziwy to ślachcic, którego piękne zdobią czyny i t. d.”
Maluje potém széroko cnoty bohatérskie, między które kładzie wysoko pogardę śmierci, długo jéj potrzeby i słuszności dowodząc przykładami, świętych pańskich i Chrystusa Pana, za wzór stawiąc. Wyraz virtus, w łacińskim języku tak obszérne znaczenie mający, a wyłącznie prawie męzką cnotę i odwagę oznaczający, często autorowi w ciągu tego wykładu pod pióro podchodzi, a ile kroć się to trafia, wielkiemi go pisze głoskami. Ten rozdział jest już bogaty w przykłady i cytacje, okazujące wielką erudycją autora i zasoby jego naukowe. Kończy się temi słowy:

Sed me destituunt vires et Apollinis ardor
Deferor in terras, qui raptus in astra videbar.

„Lecz oto słabnę już, opuszczają mnie siły i zapał wieszczy, com się zdawał być w niebie, upadam na ziemię.”
Rozdział V dowodzi, że wielu Bogów i bohatérów było, co nizko się urodzili, a wysoko o własnych siłach doszli, stawiąc na to święte i historyczne przykłady, że nie urodzenie, lecz cnota ślachectwo stanowi prawdziwe.
O Adamie tak śpiéwa:

Die ubi tum generis discrimina tanta fuerunt
Dum primaevus Adam, comitatus conjuge sola
Sub Jove, desertis pernox egisset in agris
Gramineoque toro, dulci requievit in umbra?
Iste colonorum pater est, Regumque, Deumque,
Hic genuit lectum spreta cum plebe Senatum.

„Powiédz gdzie wówczas były tak wielkie między ludźmi różnice, gdy piérwszych ziemi wieków, dziécię Adam, z jedną tylko żoną, pod gołém niebem, błądził po nocy w śród pustych pól, lub na łożu z murawy, spoczywał w miłym cieniu? Ten jest ojcem Królów i Bogów ziemi, z niego pochodzą równo i wzgardzony lud i Senat wybrany.”
Podobno sędziowie co potępili poemat ten, na pozór dla pogańskich przypomień politheizmu, jakich wszędzie naówczas i po jezuickich dziełach pełno było, dla oka tylko ten zarzut zrobili, gdyż tu stawi autor często bardzo pismo święte i przykłady z pisma, w które mieć się zdaje głęboką wiarę. Raczéj mu mogli zadawać zbyteczne pomięszanie wyobrażeń pogańskich z chrześciańskiémi.

Non misceantur sacra profanis. —

Ale stos i kat karą byli, nie za bogów starożytności często wspominanych, więcéj za ducha poematu, za powstanie przeciw szlachcie, za wywrócenie przyjętych zasad.
Rozdział VI. Jeszcze przykład z pisma świętego, na ojcu patrjarchy Abraama, który był Chaldejczykiem, nie bardzo znakomitego rodu, nawet, jak autor wspomina, podobno bałwochwalcą.

In quo proponitur exemplum Sancti Patriarchae Abraami cujus pater Thare in Chaldaea, non usquequaque nobilis et insignis fuit, non desunt qui affirrnent fuisse idolatram, sed plures sunt qui reclament. Quod autem Thare genuit Abraamum et Nachor filios vide Genesis 11 et Josue 24 Capt.

Na dowód jak sądził Klonowicz bałwochwalstwo, jeszcze wiérszy kilka:

....Ereptus de gente fcra, de gente maligna
Quae vetitis Idola colens pallentia fanis
Vulcano devota fuit, pia numina spernens.

„Wyrwany z pośród dzikiego i złego narodu, który w potępionych bóżnicach, czcząc blade bóstwa, kłaniał się ogniowi, gardził najwyższą istotą.”
W rozdziale siódmym, przykład Mojżesza:

In quo proponitur, exemplum Moysis viri Dei Ducis etlegislatoris Judaeorum, non tantum obscuris verum etiam captivis et calamitosis parentibus nati Fxodi Cap. II.

W następnym ostatnie przykłady z pisma świętego, Samuela i Dawida.

In quo proponuntur exempla Samuelis et Davidis ex libro regum et hic finientur exempla ex sacris literis petita.

Rozdział dziewiąty, poczyna szereg przykładów mythologicznych na poparcie założenia, że nie ród, lecz cnoty, ślachectwo stanowią, gdy wielu z liczby Bogów i półbożków, nizko się lub nieprawnie urodziło.

In quo incipiunt proponi exempla profana quibus probatur Nobilitatem non pertinere ad familiam, sed ad solam Virtutem, quando quidem multi Deorum Heroumque ex obscuris vel certe infamibus progenitoribus plerumque nascuntur.

Oburzać mogło w XVII wieku i musiało, takie zbliżanie i stawianie, obok przykładów z pisma świętego, dowodów z bajecznéj starożytności, a choć przywiléj poety dozwalał tego Klonowiczowi, duchownym się to surowszym podobać nie mogło. Są tu: historja Jowisza, urodzenie Orjona, Caecula syna Wulkanowego, Wenery i t. d., kończy się wiérszem:

Scilicet, una fuit Divumque, hominumque propago.

„Tak więc jedno było pochodzenie Bogów i ludzi.”
Zdaje się, że Klonowicz w bogach i bohatérach starożytności, wystawia, i pod niémi rozumie, panów, ślachtę, możnych.
Rozdział dziesiąty ciągnie daléj przykłady mythologiczne.

Hic ponuntur tria exempla Grecca, Gygis pastoris, postea tandem Lydiae Regis. Item Cyri Persarum Regis mediocri parente procreati educatique inter pecora Agatoclis Syciliae tyranni progeniti patre figulo.

Toż zawiéra jeszcze jedénasty:

Proponuntur hic Romana exempla, Tulli Hostilli pastoris, Tulli Servilii vernae Tarquinii Prisci ex mercatore Corinthio geniti, Terentii Varronis ex patre obsonario, Portii Catonis Rustici tusculani, et M. T. Ciceronis Arpinatis.

Nareście wkracza autor w przykłady wzięte z bajecznych dziejów domowych o Piaście i Leszku.

In quo proponuntur etiam domestica exempla, duorum Ducum Polonorum, Piasti Crusphiciensis et Lesconis Secundi, rustici adolescentis, qui ambo in Ducatum Poloniae communi procerum acclamatione promoti sunt.

W trzynastym rozdziale powraca autor do przykładów bohatérów, którzy się urodzili z nieprawego łoża, cytując Herkulesa, Achillesa, Eneasza, Alexandra W., Romulusa i Remusa i t. d.

Cpt. XIII. Ostendit praestantissimos Heroum etiam relatorum inter Deos, fuisse spurios et furtivis nuptis ortos. Ubi recensentur exempla Herculis, Achillis. Aenae, Alexandri Ma. Romuli et Remi, qui tamen ita se gesserunt, ut maculam ortus, detersit virtutum splendor et rebus gestis parta autoritas.

Nareście następuje dowodzenie odwrotne, iż często z znakomitych rodziców nikczemne wyradzają się dzieci, naprzód zaś za przykład służą dzisiejsi żydzi, potomkowie patrjarchów, żydzi, ku którym nieprzezwyciężoną odrazą oddycha we wszystkich swych dziełach autor.

Cpt. XIV. Probatur ulterius nobilitatem non esse sanguinis sed strenuitatis, ductis a contrario argumentis. Hactenus enim exemplis comprobatum est, saepius ex vilibus progenitoribus Deos heroasque natos esse vel alioqui ex illegitimis nuptiis, nunc autem probabitur contrarium, quomodo videlicet ex Magnis et strenuis parentibus nascuntur viles ac degeneres filii. In praesenti ergo capite primum exemplum est imbellium et meticulosorum Judaeorum longissime degenerantium a Sanctis patriarchis. Alterum exemplum quomodo Japetus genuit Epimethea nauci filium, qui damno accepto tandem sapere consueverat.

Żydowską chciwość i opędzanie się za zyskiem tak maluje autor:

Interea celebres usuris aggravat urbes,
Miris aucupiis captans ignobile lucrum.
Et quamvis mercatur aquas, mercatur et auras
Mercatur pacem, et precio venalia juro.
Unde tarnen mercetur, habet placetque monarchas
Undeque consueti jaciat sua semina lucri,
Quos dum praefecti spoliant, spoliantur ab illis
Non etiam fiscus tali securus ab arte est,
Omnes usque adeo violentum fascinat aurum
Haec est Abraami (si Diis placet) unica proles,
Justitiam et primi mores imitata parentis. —

„Tym czasem żyd lichwą cięży wielkim miastom, dziwnémi sidły dobija się podłego zysku; przedaje wszystko, handluje wodą, handluje powietrzem, handluje pokojem, frymarczy przedajném prawem. A wszędzie, gdzie się z handlem wciśnie, przymili się panującym, aby zarzucić sieci zwykłego sobie obłowu, szarpią go i zdziérają urzędnicy, lecz ón ich nawzajem, bo nikt, celnik nawet nie ustrzeże się jego fortelów, tak wszystkich nagle oślepić może złoto. Otoż to Abraama, podobno, jedyne potomstwo, naśladujące święte i sprawiedliwe obyczaje przodków i t. d.”
Wiadomo, że Klonowicz był w Lublinie sędzią spraw żydowskich, pisał więc ten ustęp i wiele innych o żydach, z dotkliwego przekonania o rzeczywistości. — Zobaczyć jeszcze w Roxolanij jego.
Jeszcze jeden przykład w Rozdziałe XV. Wulkana, dziecięcia największego z Bogów Jowisza, a jednak kulawego, brzydkiego, odrzuconego z Olympu, męża zalotnicy Venery:

(In quo proponitur exemplum Vulcani, qui est Jovis Opt. Max. Junone sorore simul et uxore legitimus filius, deformis tamen et claudus, accubituque Deorum immortalium prohibitus, a Minerva in conjugium petita repulsam passus. Venerem tandem adulteram duxit. Unde constat etiam Jovem ipsum gignere degeneres filios, quibus parum confert ex Jove natos esse.)

Następują znowu nieskończone przykłady: Sardanapala, Xerxesa, syna Cyceronowego, Fabjusza, Corbiona i t. d. Sardanapala mieni Klonowicz wynalazcą zwierciadeł i bielideł.

Hic etiam (Cpt. XVI) quinque exempla recensentur, primum Sardanapali ultimi et ignavissimi Assiriorum Regis, secundum est Xerxis Persae ex Dario rege progeniti, tertium est Ciceronis filii. Quartum Fabii Allobrogis etiam filii. Quintum vero et ultimum est Corbionis qui fuit indignissimus. Hortensii nepos, cutinae cellarii que buratrum.

Nareście przeszedłszy szereg tych nieskończonych przykładów, które suną się jak fantazyjnie zmięszane marzenia nocne, nasz poeta zawsze zaprzątniony regularném dowodzeniem według wszelkich prawideł dialektyki, argumentuje znowu: że jeśli państwa wielkie giną, familje ciągle wjednostajnéj świetności trwać nie mogą i przeradzać się muszą, maléć, drobnieć, upadać. Na dowód, (choć tu by się może bez historycznych dowodów obeszło) wywodzi niezmordowany autor historją upadku monarchij Assyryjskiéj i wieży Babel, Troi i Persij, Macedonij i Aten, Sparty i Kartageny, a nakoniec Rzymu. Zaiste piękne tu było pole dla śpiéwaka!

Cpt. xvn. In quo ducitur argumentum a Majori ad Minus. Si Imperia et Regna dispereunt, quamvis eorum dignitatem et potentiam multae nobiles familiae tuentur, ergo una aliqua familia perpetuo durare et splendere non potest. Ubi occasus et periodus aliquot Monarchiarum tractatur et per occasionem de aeternitate Impcrii Romani nonnulla adiciuntur.

Tu jeszcze męczy poetę zarzut zamknięty w następnych wiérszach Horacjusza.

Fortes creantur fortibus et bonis
Est in iuvencis, est in equis, patrum
Virtus. Nec imbellem feroces
Progenerant aquilae columbam.

(Mężni się rodzą z mężnych,
Patrzcie na zwiérząt przykłady
Nie zrodzi słaby potężnych,
Orłami orłów są dziady.)

Potrzebując uprzątnąć sobie drogę ze wszystkiego, co by mu zawadzać mogło, Klonowicz odpowiada na to, że przykłady zwierząt służyć i stosować się do ludzi nie mogą, bo naprzód zwiérzęta żyją tylko ciałem, ludzie duszą. A istoty nawet inne, jak drzewa naprzykład, nie zawsze jednaki owoc dają, raz cierpki, to znów słodki. Nareście zwiérzęta rodzą się w pewien regularny sposób, w pewnych porach łącząc się, które im instynkt wskazuje, człowiek nadużywa siebie w sprawie odrodzenia, szukając tylko roskoszy, dopuszczając się cudzołóstw nieznanych zwierzętom, od których familje przeradzają się i niszczeją.

Capt. XVIII. In quo respondetur ad vulgarem obiectionem stirpistarum occinentium illud ex Horatio
Fortes etc. (ut supra)
Respondetur ergo, similitudinem istam brutis animalibus sumptam claudicare. Brutorum enim virtus, tota in corpore est. Virtus autem hominis, maxime consistit in animo. Item bruta etiam degenerare solere a patribus, et ex eadem arbore poma decerpi, alia salubria, alia morbosa. Item bruta tantum semel indulgere Veneri in anno, hominum vero libidinem esse infinitam. Ad haec inter homines committi adulteria quibus confunduntur familiae, quod in brutis rarum est.

Wszedłszy na to zbijanie pospolitych przysłów, niedaleko pada jabłko od jabłoni, nie urodzi sowa sokoła i t. d., széroko się rozwodzi, a na dowód przerodzenia w zwiérzętach, muły naprzód wprowadza; potem rozwiązłości ludzkiej dotknąwszy, széroko o jéj skutkach i wpływie na zniweczenie ślacheckich linij rodowych, rozpisuje się. Tu znowu gwiazdy i wpływy ich na ród ludzki wprowadza. Człowiek, powiada (może żonę swoją przypominając Klonowicz), przeszedł w rozwiązłości wszelkie zwiérzę ziemi. Łatwe dowodzenie, materja podała mnóstwo przykładów, jakoż Bogowie dawni, Omfale, spór Agamemnona z Achillesem, Clytemnestra, Alkmena, Olympias, występują tu na scenę. Kończy się obrazem ojca, któremu niéwierna żona cudze dzieci, za własne podaje:

Sic pater assentit muliebri victus ab arte
Suppositam prolem, vero complexus amore.
Ut curruca salax, alienis ineubat ovis,
Obtrusosque suis nidis, exeludere pullos
Cogitur, immundosque nothos tolerare sub alis
Callida quos peperit volucrum meretricula Coccyx.

„A ojciec sztuką niewieścią zwyciężony, płód fałszywy, prawdziwą kocha miłością, jak skokliwa pliszka, co cudze wysiada jaja, a potém widzi zawalone gniazdko nieczystym płodem, którego matką zalotnica ptasia — kukułka.”
Za powody zepsucia podaje autor próżniactwo naprzód, potém ludzką słabość, która ciągnie ku rzeczom zakazanym.
Daléj jeszcze zbijając (Rozd. XIX) porównanie wzięte z Horacjusza, pokazuje Klonowicz, iż zwiérzęta wszystkie jednako i od własnych rodziców są karmione, gdy ludzi zwykle własna nie karmi matka i rozliczne napoje i jadła, naturę w nich zmieniają. Tu wpływ pokarmów na organizacją, a przeto i życie i postępowanie i charakter człowieka wyjaśnia.

Cpt. XIX. Quod commonstrat uberius non quadrare homini similitudinem sumptam abrutis, non solum ratione procreationis verum etiam ratione et intuitu ipsius educationis, brutorum enim unumquodque lactat propriis uberibus, aves et pecora iisdem vescuntur pabulis, matres vero hominum, conductas fovent nutriculas, et adultior fretus variis non simplicibus nec uniformibus epulis assvescit, cum nutrimentum ad immutationem naturae et morum, non parum momenti habeat, ut ex eisquae sequuntur, patebit.

Znowu autor rozwodzi się nad rozwiązłością ludzką, daleko zwierzęta przechodzącą, kobiétom przyznając większe nad mężczyzn zepsucie.

Ast homo turpis, iners, homo sollicitator amoris
Vicinique tori, bruto lascivior omni

Furatur Venerern decerpens oscula matrum,
Cognatum infamat genus, interseminat audax
Certis pignoribus, thalami ludibria justi
Hybridas atque nothos materni crimen honoris
Haeredes, olini sub nomine ventris iniquos
Et Minotauros Labvrinthis mille reclusos.
...........Sed faemina quam vir
Luxuriosa magis superatque Iibidine tigres.

„A człek brzydki, bezwstydny, człek chciwy, pożądnik miłości i łoża sąsiadów, rozwiąźlejszy jest od wszystkich zwiérząt, kradnie miłość w pocałunkach matek, własny swój ród plami i do prawych dzieci, mięsza na pośmiéwisko i mieszańce, dziedziców matczynego bezwstydu i występku — których dawniéj jak obrzydłego Minotaura zamykano w niedościgłym labiryncie. — Kobiéta zaś jeszcze przewyższa rozwiązłością męża i tygrysy same....”
Znać ztąd bardzo, jaką miał żonę nasz nieszczęśliwy poeta, bo zacytowawszy tu Messalinę Klaudjuszową, o jakże długo i z jakim zapałem, nad zepsuciem kobiét się rozwodzi. Tu żal go bierze nad nieszczęsnémi, opuszczonémi, uwiedzionémi dziewicami, które do złego, cudzołożne niegdyś stare niewiasty, przyprowadzają:

Porro matrona est vitiata virgine peior,
Virgine quam procus improbior traducit amando
Sollicitatque fidem donis, animumque pudicum
Vi pretio, precibus, promissis, fraude, iocisque

Interdum ruens luctantes carpit amores.
Luget enim semper, pascit jejunia fletu
A moli decepta viro virguncula, simplex
Infaelix uterum surgentem celat et abdit,
Atque tegens ignorniniam spectacula vitat.

„Lecz gorsza jest zamężna niewiasta od uwiedzionéj dziewczyny, którą miłując zdradził zwodziciel, któréj się naprzykrza darami i umysł bojaźliwy, siłą, złotem, prośbami, obietnicami, zdradą, igraszkami pokonywa, a nieraz walcząc gwałtem się miłości dobija. Ta biédna płacze, schnie i łzy leje prostoduszna dziewczyna, zwiedziona od przebiegłego mężczyzny, nieszczęsne łono wznoszące się pokrywa i tając swą hańbę unika ludzkich oczu.”
Tak się zapalił autor w obwinieniu całéj płci niewieściéj, iż nawet cnotę Penelopy i Junony, niemożności tylko zgrzeszenia przypisuje, a za to zaraz Helenę, Pazyfaę, Fedrę, Sterobeę, Alkmenę, Ledę przywodzi. Przeczuwał ón a raczéj zrozumiał, jak nienaturalne i szkodliwe jest oddawanie dzieci na obce mamki, i uboléwa nad tém wymownie opisując, że dziécię z piersi macierzyńskiéj nie tylko mleko i pokarm ciału, lecz naturę, charakter i duszę prawie wysysa. Tu ón wyprzedził wiek swój o wiele:

Non iecur et quos dat Mesaraica vena liquores
Sorbillat solum puer adducitque labellis:

Sed fibras ipsas liibit et penetralia vitae
Ingenium sensumque, ligurit ab ubere matris.

„Nie wątrobę, nie soki, które pierś daje wysysa dziécię, ściskając ją wargami, lecz samo życie i żywotne duchy, umysł, uczucie, ciągnie z łona matki.”
Oddawanie na mamki cudzym kobiétom, liczy poeta za przyczynę najważniejszą przeradzania się ludzi, zmian ich charakterów i bez wątpienia słusznie. Przeczuł ón i uprzedził dobrze późniejsze nauki Russa w Emilu, które za taką nowość okrzyczane były. Ale jest li to poetyczne? to li poezja??
W rozdziale dwudziestym niebezpieczeństwo dla dzieci z obcowania z mamkami i nańkami wynikające okazuje, których zepsute obyczaje, łatwo się przyjmują i wyciskają na miękkim umyśle.

In quo numerantur vitia puerorum quae non tantum cum lacte nutricum suguntur, verum etiam ex carum lascivis moribus, lusibus, cantibus, et fabellis, praesertim si praeceptor accesserit parum diligens, non inolescunt modo, sed adolescunt etiam nobiscum, in omnemque durant aetatcm. Obiterque, recensentur exempla similitudinesque, a natura plantarum, regionum et gentium sumptae; quibus palam sit, plus valere genuinae matris alimentum, quam lac vel novercae naturis bonis magno detrimento instillatum.

Trudno jednakże od naszych nianiek to posłyszéć, co im w usta przesycony starożytnością autor, kładzie.

.......Canit Hellcspentiaco dignissima trunco
Carmina, quae tyrsos deceant, aut orgia Bacchi
Festaque Romanae Florae, xel Adonidis hortos.

Za drugi powód przeradzania się familij liczy poeta (Cpt. XXI) wychowanie miękkie, pokarmy i napoje wyszukane, niszczące ciało, od którego stanu i stan duszy zależy, gdyż ono jest narzędziem jéj działania na świecie.

In hoc capite aperitur altera causa praeter lac nutricis ob quam bonae naturae soleant immutari, imo vero enervari et effeminari. Nempe mollis ac delicata educatio ciborumque sumptuosa et prodigiosa copia et varietas. Ubi quoque obiter describitur nobilium nostri saeculi luxus. Describuntur item quae ex voluptate proficiscuntur. In fine fero laus rusticae vitae et frugalitatis apponitur.

Tu są obrazy zbytków, bankietów, rozpusty żarłoków, z któréj autor wywodzi początek wszelkich chorób, jako hydropizij, podagry, chiragry, suchot, astmów i t. d., nareście przychodzi i morbus Gallicus Hispanicus seu Neapolitanus, o którym Historja:

Utque volunt alii, genitrix Hispania morbi est,
Distribuit tamen in totas contagia gentes
Sic a vicino contraxit Gallus Ibero
Turpe malum, Veneris referens ignobile pingus

Atque voluptatis fructum: post terga sequentem
Attigit aucta lues Romam Ausoniasque puellas
Progressuque suo nostras penetravit in oras,
Scrpens per niveas Alpes, per flumina, silvas.

„Inni mówią, że się ta plaga w Hiszpanij zrodziła, lecz z niéj rozeszła się po wszystkich krajach. Tak od sąsiada dostał jéj Francuz, jako zakładu miłości, idącego w ślad za roskoszą, potém zabiegła do Rzymu i auzońskich dziewcząt, zkąd wzrósłszy i do nas się dostała, jak wąż sunąc się przez śniéżyste Alpy przez rzéki i lasy.”
Są tu i skutki chorób i kuracja ich nawet opisana!! Oto jeszcze kilka wiérszy o kuchni:

Diliciasque gulae meditatur, aromata miscet,
Stiptica mellitis, mellitaque condit amaris,
Et stomachos imbecilles irritat aceto.
Addit odoratis faetentia et humida siccis,
Frigida commutat calidis, antiqua modernis,
Et peregrina domi nascentibus, horna vetustis
Elixis assisque solet praetexere cruda,
Carnibus apponit piscem, conchilia pavis etc.

„Rozmyśla o roskoszach żołądka, mięsza pachnidła, mięsza ściągające ze słodkiemi, słodkie rzeczy z gorzkiémi, słabe żołądki drażni kwasem, dodaje swędu do woni, wilgoci do suchego, przekłada chłodne gorącém, stare młodém, domowe zamorskiém, świéże przestarzałém, mięsza uwarzone i spalone z surowém, do mięsa dodaje ryby, a pawie okłada konchami i t. d.”
Opisawszy choroby ze zbytków pochodzące, zaczyna opiéwać życie wieśniacze, leki proste na proste ich choroby, zatrudnienia i prace wiejskie, jako antithezę poprzedzającego obrazu zbytków. Nareście zbiéra i powtarza wszystko w kilku ostatnich wiérszach.

Nobilitas igitur sola virtute paratur,
Virtutis vero sunt partes officiumque
Fraena voluptati durosque imponere camos —
Sanguis adulterio, sanguis vitlatur et astro,
Ubere nutricis, convictibus atque diaetis,
Praeceptore malo; coenis largoque Lycho etc.

„Ślachectwo sama cnota stanowi, a cnoty jest rzeczą, ujarzmić i ukrócić cugle roskoszy. Bo krew psuje się cudzołóztwem, ród przeradza się gwiazd wpływem, piersią mamek, pokarmami, złém wychowaniem i zbytkowném jadłem i napojem i t. d.”
Następujący rozdział poświęcony jest obronie autora, przeciw zarzutowi zupełnéj wzgardy ślachectwa i rodu, od któréj się wymawia ostrożnie.

Cpt. XXII. Inquo respondetur illorum incitae obiectioni, si qui forte existimaverint nos universum damnare splendorem generis antiqui et autoritatem veterum familiarum. Quod quidem propositi nostri non est, deferimus enim majorum virtuti et meritis, deferimus illorum generi et sanguini, deferimus inveteratae opinioni de familiis bonorum virorum antiquibus conceptae. Sed tamen hic, ut alias ubique, illud agitur, ut at virtutem referantur omnia quae est parens novae nobilitatis et resuscitatrix intermissae. In fine capitis ponitur Herois Etymologia.)

Wywód wyrazu Heros (bohatér) przyjmuje nasz autor απο της Ηρας, od imienia Junony, przybiérając się tłumaczyć następnie, dla czego. Różne są inne domyślne etymologje tego wyrazu, oprócz użytéj przez Klonowicza, a może najpoetyczniejszéj, bo ta oznacza przeciwność, któréj pokonanie stanowi bohatéra. Juno bowiem poddając niebezpieczeństwa Herkulesowi, uczyniła go wielkim, gdy je wszystkie przemógł. Etymologie inne tego wyrazu są: Platona od ἔρος, amor (miłość) lub od ἔιρω celebro (sławię), Serwiusz i Martian Capella wywodzą go od ἤρα zamiast ἔρα, teraz Bekman i Vossiusz z Chaldejskiego chora, notum fecit, lub hebrajskiego chor canduit, z kąd chorim nobiles, illustres, a następnie Heroes. (Becm Orig. L. h. p. 534. Voss. Etymol sub. Heros p. 288 et Martin Lex. philol. sub Heros T. I. p. 560). Klonowicz przyjął opinją Augustyna.
Dowodzi autor swojéj etymologij, pokazując przykładem Herkulesa, że przeciwności są matką wielkich czynów, bez których niéma bohatérów, łączy do tego historje Ulissessa i Eneasza, dostarczające mu ulubionych epizodów.

Cpt. XXIII. In quo recensentur obiecta verae nobilitatis et virtutis. Nompe cum laboribus et acrumnis perpetua colluctatio et oppugnatio monstrorum ab Junone Heroum noverca excitatorum. Ubi etiam obiter attingitur locus communis de faelicitate et otio malorum inutiliusque virorum, et de bonorum continuis laboribus et periculis.

Następny rozdział jest osobliwą mięszaniną przedmiotów, i w nim autor opisuje tarcze i znamiona bohatérów, a razem wykrzykuje na xięży, którym ród wysoki daje prawo do bogatych prebend, niedościgłych ubogim. Wszystko to pospinane wiérszami.

Cpt. XXIV. Continet Deorum hominumque ornamenta quae Graeci stemmata vocant. Ubi describitur Clypeus Achillis de quo Homerus. Item scutum Herculis de quo Hesiodus, denique scutum Aeneae de quo Virgilius docti et antiqui poetae scripserunt. Tangitur quoque fabula de pallade ex cerebro Jovis nata, qua docemur nobilitatem non ex conjugio sed virtute et sapientia nasci quae sub nomine cerebri adumbratur. Ex tremo loco bonarum artium contemptus deploratur. Deplorantur et ambitiosi sacerdotes Ecclesiasticarumque dotium abusus.

Oto co pisze o nich:

Tu quoque rixaris de nobilitate sacerdos
Ostentas atavos, vivaria mira ferarum

Exprimis in cera, tabulas mentiris inanes,
Scribis, acupingis, liquidisque coloribus ornas
Plantas atque feras galeataque signa parentum.
Et nullum mitra dignum bifidaque tiara
Esse putas, villis et pontificatibus aptum
Quem non exornet longaeve stirpis imago.
Auratos equites Domino secernis egeno
Qui pedes et nudus causas et iura salutis
Prosequitur signisque caret proavisque paternis.
Cur humili Petro piscatorique pusillo
Sanguine Titanum inflatos succedere mavis
Quam pietate graves?....
.....Imo non ascribuntur in album
Caelitum, tenues animae, Manesque pusilli
Divitibus solis, aperitur scansile caelum;
Divitibus solis magnum metatur Olympum etc.

Gniéw duchowieństwa na to dzieło, po części się już temi słowy i obszerną przeciw niému diatrybą usprawiedliwia. Przychodzi koléj na ślachectwo kupne, które ostróżnie wyśmiéwając, Klonowicz ku końcowi rozdziału śmiéje się znowu z ubogich, wynosi bogatych, cytując bajkę o koniku polnym i o mrówce. Znać pociągniony przekonaniem do pisania przeciw ślachcie i panom, ze strachu zaraz kładnie lékarstwo na ranę zadaną przez siebie.

Cpt. XXV. In quo reprehenditur venalis nobilitas quae numis non virtute nec meritis comparatur. Perstringit etiam illos principes, qui stipendia virtutis decernunt ignavis et inutilibus viris, modo quod dent habeant. Numerat quoque labores Heroicos quibus vera nobilitas conciliatur. In fine vero lex Roscii Othonis explicatur.)

Potém zbija jeszcze zdanie, jakoby ślachectwo, na samém się zasadzało bogactwie.

Cpt. XXVI. In quo deinceps respondetur ad tertiam hominum opinionem, qui genuinam nobilitatem ponunt in divitiis et rerum opulentia, virtutem interim supprimentes. Quae opinio confutatur imprimis a contrariis acquirendi modis. Nobilitas enim non potest acquiri nisi Virtute labore et bonis artibus, cum divitiae malis, ut plurimum artibus partae, obveniant etiam indignissimis. Denique vero nobilitatis intentio est finisque proprius Honestas. Divitiae vero constant emolumentis et utilitatibus, quas plerumque contemnunt generosi et vere nobiles aniini, sola contenti gloria, vel ccrte sola conscientia. Itaque nobilitatem constat esse virtutis, Divitias vero fortunae.

Oto naprzykład ucinek.

Vis cito ditari? Nulli tua cede roganti,
Invitis aliena rape in tua iura trahendo:
Cum dandum est aliquid, subitam tibi finge chiragram.

„Chceszli prędko zbogaciéć? nikomu nic nie dawaj, a gwałtem bierz wszystko wszystkim, gdy ci dawać wypadnie, umyśl nagłą chorobę w ręku.
Obraz żyda znowu:

En Judacus iners, et mundi totius exul,
Exemplum saecli iugisque rapina potentum
Urbibus in mediis ingentem condit opum vim,

Quos numerare nequit, numos metitur acervis:
Attamen infamis trepidat, fugat aura paventem
Quamvis divitias Judaica strangulet arca:
Non animos addit famosa pecunia genti.
Nam servile caput semper conquerit et ima
Figitur in terra, dubitans attollere vultum
...............
Non mutat fortuna genus, nec pectora census
Prominet in terram ex humoris ignobile collum

„Oto żyd bezwładny, z świata całego wygnany, łupieztwem nabywa skarby, które po miastach w wielkiéj liczbie gromadzi, liczyć ich niechce, mierzy je kupami; a jednak podły drży, oddychać nie śmié, choć jego skrzynie duszą złoto niezliczone, nie doda odwagi piéniądz, zgina spodloną głowę, nieśmiejąc podnieść oczów.... Nie zmieni bogactwo rodu, majątek uczucia, nie podniesie głowy spuszczonéj tchórzliwie ku ziemi.”
Tu się znów autor rozpisuje o nierządzie, wspomina o powieści znajoméj wybudowania piramidy Rodopy, o Lais Koryntskiéj, o Pazyfai i t. d. Godne uwagi dwa ku końcowi wiérsze:

Ergo Romani in Divos meretrice relata[11]
Lenonem fecere Jovein, caelumque lupanar.

Porzuciwszy ślachectwo, autor zwraca się do bogactw, o których rzecz po swojemu, metodycznie, dzieli na trzy części; o sposobach nabywania, o osobach nabywających i o użyciu nabytego. Tu naprzód opisane sposoby nabycia bogactw. Nadzwyczajnie rozdrabia swój przedmiot autor, niespracowanie poszukując szczegółów, śledząc ustępów i epizodów. Rozprawia tu o żegludze jako o jednym z posobów nabycia mienia.

Cpt. XXVII. Continet Epilogum proximi Capitis. Postea dividit praesentem de divitijs tractatum, trifariam: In modum acquirendi. In personas acquirentes, et in usum corum quae acquisita sunt. Principis itaque modus quaerendarum facultatum explicatur. Licet autem superiori capite de malis ac turpibus modis ditescendi praelibatum sit, tamen in sequentibus capitibus dicetur de melioribus modis. Sed inprimis invitantur homines praesertim illi quibus liberi sunt, ut rem familiarem justis rationibus consectentur: quia parte turpiter, turpius etiam intercidant, perditura potius quam promotura illos quibus rchnquuntur. Postremo deploratur avaricia parentum simul et stulticia. Avaricia quidem, quia cum detrimentis hominum conquirunt bona filiis; stulticia vero, quia cum bona congerunt filiis, non curant interim ut ipsi sint boni: cum tales sint opes qualis est animus possidentis, praesens autem caput ad personas plebeias cum primis pertinet.

Dobry tu obraz wychowanego w mieście młodzieńca, pieszczocha, wytwornisia, który boi się słońca, aby się nie opalił, zimna aby się nie przeziębił, wiatru, aby mu skóra na twarzyczce nie zgrubiała. I tak wyrasta:

Denique crescit inops, imo putrescit in urbe
Civica progenies, nullosque paratur in usus,
Nata voluptati, curando dedita ventri.
Cacnis et choreis, assvetaque turba theatris
Lurcarique popinarique in fornice discit
Atque nepotari patrivique profundere census.

„Tak niezdatny wyrasta, a raczéj gnije w mieście mieszczańska dziecina, bez celu i użytku, na rozpustę gotów, do biesiad, tańców, swawoli, teatrów. Uczy się po zamtuzach hulać i pić, a ojcowiznę roztrwaniać.”
Daléj jeszcze o złem zbiéraniu bogactw z uciskiem poddanych, których nędzę dotkliwie śpiéwa poeta.

Cpt. XXVIII. Reprehendit ipsos etiam Dynastas et magnates et eos qui ex oppressione hominum opes impias congerunt. Ubi etiam poenae tyrannidis obiter enumerantur. Nempe sinistra valetudo, vitae brevitas, sterilitas, orbitas, mors tragica, haeredis profusio, interitus familiae, vel certe generis obliteratio. Hic addita est rusticorum et agricolarum commendatio et conditionis illorum deploratio, quia tam innocens et utile hominum genus pessime tractetur.

Obraz ucisku włościan, długi lecz wyborny:

Semper in acrumnis, excarnificatur, auhelat
Arida rusticitas, horret, sitit, esurit, alget,
Sudat, portat onus, queritur, suspirat et omnes

Noctes atquo dies operatur et omnia debet
Ingrato Domino etc.

„Zawsze w nędzy, dręczony kmieć, wzdycha, drży, łaknie, pragnie, męczy się, poci, znosi ciężary, dzień i noc pracuje, a wszystko dla niewdzięcznego pana etc.”
Tak przez wszystkie pory roku przeprowadza wieśniaka autor; wszystkie plagi żywota jego opisuje, mór, głody, wojny i t. d. Z tego przechodżąc do panów, rozwodzi się nad samémi rodzajami napojów jakich używają, a nad których przygotowaniem biédny wieśniak pracuje i t. d. W następnym rozdziale spisuje jeszcze wiejskie zatrudnienia, chów bydła, owiec, kóz, koni, wszystko w obrazach pełnych przypomnień starożytnych; są tu nawet kury, gęsi, kaczki, pszczoły, uprawa winnic i ogrodów. Następują Artes heroibus prohibitae, do których liczy handel, sztuki teatralne, obżarstwo(?) pijaństwo(?) (wszystko to są artes) wieszczbiarstwo, gusła, zabobony, alchemją, lichwę, — i Artes concessae et liberales, Encyklopedją(?) Mathemata, o których dosyć prozaicznie rozprawia.

Scire paralelios, Spiram, Cochleaeque figuram,
Convenit ingenuas mentes hominemque politum,
Quid segmentum sit, quid mensa? quid angulus aequus?
Quid vc sit obliquus? Diarnetri reguła quae sit etc.

Z tego wpada na Archimedesa, idzie daléj do filozofij, którą zwie naturalną z nią się równie szczegółowie popisując, mięsza jeszcze anatomją, filozofją moralną, jurisprudencją, naukę rządzenia, sztukę łowiecką, rybołówstwo, wszystko to w obrazach epizodycznych malując. O samych łowach pisząc nie zapomina wilczéj jamy, z wilczéj jamy wpada na powieść o wpadłych w nią ludziach z wilkami razem, daléj szeroko o łowach ptaszych. Słowem, czego tylko mógł zaczépić, wszystko to po drodze zsuwa i zbiéra do kupy.

Cpt. XXIX. Incipit honestiores modos quaerendae rei familiaris et liberaliora Heroum studia recensere: nempe Oeconomiam, agriculturam, venationem, artes liberales atque adeo totam Cyclopaediam, Philozophiam et Jurisprudentiam. Tandem enumeratur artes ignobiles et prohibitae coinquinatesque veram Nobilitatem. In fine Capitis respondetur illorum opinioni, qui summam nobilitatis posuerunt in perpetuo venationis studio, ubi et fabula Acteonis tractatur cui annexum est suum Epimythium.

Pokazuje nareście Klonowicz, co za zatrudnienie uznaje istotnie właściwém dla ślachcica, a to rycerskie, wojenne męztwo w boju mając za główną ślachecką cnotę.

Nempe bonus Chiron Centaurus et ille bimembris
Crede mihi, nihil est quam nobilitatis imago etc.

Cpt. XXX. In quo dcscribitur proprium et peculiare vere nobilitatis officium. Nempe labor et studium militare, tum etiam conficiendi belli celeri tas, quae ad aggrediendum et antevertendum hostem, moribus et exemplis majorum, utilissima esse comprobatur. Item bellum esse docetur virtutis examen et occasio comparandae novae nobilitatis et resuscitandae veteris. Denique ponitur in fine querela, qua bombardarum (quas et sclopetas vocant) deploratur inventio et abusus.

Następny rozdział zajmuje dowodzenie, że bogactwa złych nie zdobią, ani ich poprawują i uślachcają. Tu historje Midasa, Marsjasza i długie wykrzykniki o złém użyciu pieniędzy.

Cpt. XXXI. Absoluta prima parte de modo quaorendarum divitiarum; nunc deinceps altera pars sequitur, quae tractat de personis ipsis quibus obtigerunt opes, probatque caput praesens nihil prodesse divitias nisi animus quoque possidentium dives ac bene institutus fuerit. Ubi quoque refertur et obiter explicatur fabula Midae Phrygum Regis, ditissimi quidem, sed multo stolidissimi: cui propter insignem stupiditatem, asinias aures affinxit antiquitas.

Tu znowu autor pogardę bogactw opiéwa i uczy przykładami, iż jéj bogowie ani bóg nie wymagają. Jest tu w epizodzie długi opis Rzymu, ubóstwa, późniejszych zbytków.
Wszędzie mnóstwo niezliczone zdań, przypomnień, cytacij. Jest tu i owo dictum Bonifacego papiéża o xiężach.

.................fertur.
Aureus ex ligno superis libasse sacerdos,
Ac modo pitissat caelato ligneus auro.

„Dawniej złoty xiądz z drewnianego naczynia lał bogom ofiary, dziś ksiądz drewniany i u stołu spija ze złotéj czaszy.”

Cpt. XXXII. Probat sapientiam sine divitiis multo esse praestantiorem, quam divitias sine sapientia, quod confirmat, exemplis veterum Romanorum. Confertque luxam divitis ac delicati helluonis cum frugalitate honestae et non immundae paupertatis. Tandem in fine canitur encomium paupertatis cuius rei argumenta summuntur, iam ab effectibus, iam ab exemplis antiqui Latii et nascentis atque etiamnum infantis Romae, nec non templorum et fanorum, Diis antiquis sine ulla ambitione aedificatorum. Item a natura ipsa et autoritate Christi Domini et sanctorum virorum.

Przychodzi do pokazania jakie być powinno prawdziwe użycie bogactw, na wsparcie kraju, religij, praw, ubóstwa, wykrzykuje na skąpych i skąpstwo.

Cpt. XXXIII. Tractatus de divitiis Capite vigesimo septimo trifariam divisus erat. In modum acquirendi. In personas acquirentes, et in usum eorum quae acquisita sunt. Absolutis ergo duabus partibus nunc de usu dicendum est. Usus dcinceps divitiarum dividitur in publicum et privatum. Praesens igitur Caput principio de usu publico disserit. Absoluta prius occupatione eorum quae nobis ab aduersario tanquam vituperatoribus divitarum obiici poterant. Usus ergo publicus est: promovere religionem, virtutes, leges, ordinem politicum et bonas artes domi: patriam vero ornare et propugnare foris.

Rozdział który następuje znowu o ślachcie na dworach królów, o zbytku ślachty prawi; godne tu uwagi, filozoficzne zdanie, nad wiek w którym Klonowicz pisał wyższe, iż praca ręczna nawet ślachcica nie kazi. Z tego powodu przypomnijmy sobie, że kilka już tego rodzaju śmiałych i nowych myśli w tym poemacie wskazaliśmy, nie licząc głównej o ślachectwie.

Cpt. XXXIV. In quo Satellitii usus, et quibus illud quotiesve conveniat planissimo stylo describitur. Regiam dignitatem et salutem constare fida et frequenti corporis custodia. Reprehenditur etiam quorundam Nobilium Cacoselia, qui regiam magnificentiam aemulantur, cum in alio luxu, tum etiam in magno inutilis famulitii comitatu praesertim si ejusmodi locusta nutritur sub bonis legibus et pacis tempore. Item aulicorum otium et infrugifera studia ad oculos ponuntur. Confutatur item nova multitudinis opinio, quae putat mechanicis atque sedentariis artibus ius nobilitatis amitti. Recensentur item artes et studia vel potius vitia, quae demum derogant verae nobilitati. Denique qui et quales famuli et quomodo sint alendi.

Do tego rozdziału podały myśl Klonowiczowi zbyt tłumne dwory panów polskich, ogromne orszaki dworzan, dworskich, pajuków, rajtarij, kozaków i t. d. Czereda ta próżniaków, którą mianowicie czasu pokoju, Klonowicz, szarańczą nazywa, oburzyła go swojém zuchwalstwem i zupełną bezużytecznością (infrugifera studia). Wszystko jednak co tu pisze, starożytną tak się pokrywa barwą, iż wcale nie znać, że się to sprawa domowa toczy. Doskonały tu obraz próżnującéj gawiedzi chciwéj jadła, napoju, niszczącéj kmiecia, wysysającéj pańskie dostatki, a przy tém hultajskiéj i lubiącéj więcéj zapiecek ciepły, niż pole bitwy, obóz i trud wojenny. Gdy przychodzi do dowodzenia potrzeby pracy chociażby ręcznéj dla ślachcica, ostróżnie się wielce do tego bierze i przywodzi przykłady Dionizjusza w Koryncie, Pawła Ś. aktora tamże; wyjmując wszelako kilka rzemiosł z tych, które dozwala ślachcie.

Damnatas artes noster vitaverit heros,
Sed iustas operas fido sudore maventes,
Quis rogo culparit?

„Niech nasz bohatér sztuk potępionych i zakazanych unika, lecz pytam, kto mu za złe miéć może, jeśli się uczciwém zajmie rzemiosłem?”
Jeszcze daléj rzecz o użyciu bogactw się ciągnie, ale czegóż tu już niéma w tym opisie! Cztéry żywioły, różne tyczące się jadła przyprawy, opis złotego wieku, opis poświęconych gajów, opis młynów, sposób robienia chleba i t. d. Potém luxus nostri saeculi, obiady, wieczerze, podkurki (epidipnides) pijaństwo, przykłady pijaków i t. d.

Cpt. XXXV. In quo absoluto iam tandem publico divitiarum usu proponitur usus privatus, qui dividitur in tres partes potissimum. Erogantur enim divitiae vel in vestimentum vel in domicilium. Sine nutrimento, nullo modo vivitur, sine reliquis vero commode vivi non posse. In praesenti ergo capite agitur de nutrimento, an et quomodo et quatenus adhibendum sit. Additur etiam doctrina de veteri frugalitate et aurei saeculi brevis descriptio. Denique enumerantur incommoda gulae et ebrietatis, variis elucidata similitudinibus et argumentis.

Jako o użyciu bogactwa mówi następnie, bardzo logicznie rzecz zawsze dzieląc na zimno i z uwagą — o ubiorach i strojach. Ten rozdział można przedstawić jako próbkę erudycij autora i jego sztuki łączenia w jedność tysiąca odłamków. Wszystko co się do odzienia stosuje, wspomniano tutaj, zaczyna się od nagości ludzkiéj, od ubioru przyrodzonego zwiérząt, naśladowania go przez ludzi, o materjach wełnianych, ozdobach do stroju należących, złocie, azbeście, amiancie, xylinon, purpurze. Kończy się użalaniem na zbytek w strojach tamtych czasów.

Cpt. XXXI. In quo secundus divitiarum usus exprimitur. Nempc corporis vestitus et operimentum. Rursus autem vestimenti triplicem esse finem, ut tegat, ut exornet, ut muniat. Tegimus enim corpus propter nuditatem, ut iniuria caeli propulsetur: ut naturali verecundiae subveniatur. Exornarnus eas nostri partes, quac deformem aspectum essent habiturae. Tuemur vero propter imbecillitatem, ut ictus et plagae repellantur, omnisquae impetus et violentia, cum natura sponte fugiat sui corruptionem Ostendit item, turpe ac miserandum esse ea convertere ad superbiam quae Deus imposuit paenam. Vestis enim et ornamentum, sunt monumenta turpitudinis, fragilitatis ac defectus naturalis, paenaequo pro peccato iniunctae, testimonia.

W następnym rozdziale o domach, pałacach i wszystkiém co się schronieniem zowié, ale prócz tego, jak zawsze ustępy, o małżeństwie, o przyjaciołach, opisanie wiejskiego domku. Piękny jest wiérsz następny, nie jako poezja, lecz jako sztucznie wyrażona, myśl trafna.

Namque amor est iuveni fructus, crimenque senectae.

„Miłość jest młodych lat owocem, występkiem w starości.”

Cpt. XXXVII. In quo attingitur tertius et ultimus divitiarum usus, nempe honestum et competens domicilium. Qui quidem usus, naturali necessitate introductus est, cum et vulpes habeant foveas et aves congerant nidos, at ipse servator noster inquit. Isto quoque Capite docetur, vitam caenaculariam et migraticiam, esse miseram. Recte igitur praecipere Hesiodum, ut futurus occonomus, imprimis domum habeat et uxorem, et familiam et bovem aratorem etc. In fine Capitis describitur, qualis domus ex qua materia et quibus in locis aedificanda sit. Quae uxor qui famuli et quinam amici deligendi sunt. Alia denique non parum multa praecepta tam Ethica quam politica, imprimis vero oeconomica attexuntur.

Kończy się rozdział Dystychem:

Hactenus et mores et opes descripsimus; at nunc
Heroum vera de libertate loquamur.

„Dotąd opisywałem obyczaje i dostatki, teraz o prawdziwéj bohaterów swobodzie mówić będę.”
Jakoż w następnym bardzo a bardzo obszérnie wywodzi co jest swoboda, co swawola i jako swoboda przystoi i potrzebna jest.

Cpt. XXXVIII. Perpetua Onomatopeia est, in qua libertas ipsa loquitur et causam suam tuetur. Seipsam definit, dividit, ornat, et more virtutum, quarum illa campus vel potius regnum est, sedem suam in medio collocat. Nempe inter servitutem et licentiam ponitque discrimen inter se et illas. Moderatur etiam sua obiecta, videlicet animum hominis, sensus item externos, animi fenestras et canales, corpus ipsum liberi hominis et quam vocant Locomotivam. Imprimis vero perturbationes animi et linguam utriusque fortunae remum et gubernaculum, intra suos fines continet. Ortum usum et abusum sui, cognitas item virtutes, item vitia specie et similitudine libertatis fallentia, describit: Alia denique ad eam materiam pertinentia, suo ordine prosequitur.

Dopiéro w następnym XXXIX rozdziale dowiadujemy się z czém tytuł xiążki miał związek. Autor zbijając zdanie tych, co zasadą ślachectwa mienią srogość i okrucieńswo, przywodzi historją olbrzymów porywających się na Jowisza i tu się stosować ma owa Victoria Deorum. Pokazuje się tedy, że tytuł dany jest aby zbyć, gdyż tysiąc trafniejszych i stosowniejszych mógł znaleść autor temu filozoficzno moralnemu traktatowi, który podobało mu się wystroić na poemat. Tych tytanów stawi Klonowicz, jako przykład złych ludzi (złéj ślachty myślę) złego użycia sił, a korzystając z okoliczności całą procedencją i historją ich opisuje széroko. Wszystko u autora per occasionem znaleść może miejsce w poemacie i zdaje się, że takich okazij tylko szuka, wpadając z epizodu w epizod. Tytani Klonowicza są to wyraźnie ślachta i panowie polscy, zawiązujący rokosze przeciw Zygmuntowi III, pokazuje, to dobitniéj jeszcze poprzedzający rozdział w którym mowa o swobodzie i swawoli.

Cpt. XXXIX. In quo absoluto iam tandem divitiorum usu et abusu reprehendantur praeposteri hornines, qui certissimam nobilitatis tesseram putant esse crudelitatem et mores efferos. Deinde sequitur tractatus titulo huius libelli corrcspondens, nempe de Gigantibus quos Moses Nephilim vocat, qui cum Jove Opt. Max. pugnasse dicuntur. Ubi ponitur veterum opinio de illorum ortu, moribus, corpulentia et enormitate. Item historia de Centauris, de pugna Psyllorum cum Austro, et quomodo in eodem bello ad internecionem usque interierint.

Rozdział następny zawiérający niby dalszy ciąg poprzedzającego, opisuje jeszcze téż wojny Gigantów, napad jakiś na miasto i per occasionem pochwała miasta, nareście zwraca się znowu do przedmiotu walki Tytanów. Zrobim tu tylko przelotną uwagę, że Lublin w czasie rokoszów za Zygmunta III kilkakroć był napadnięty przez rokoszan.

Cpt. XL. Exponit superiores fabulas de Psyllis, de Centauris, de Cyclopibus et Gigantibus. Invehitur in civitatem invasores et vi publica grassantes ubi per occasimcm canitur encomium civitatis. In progressu capitis attingitur Catalogus quorundam Tyrannorum et quis autor, quaeve paenae sint tyrannidis. Denique argumenta et signa quaedam fuisse Gigantes.

Musiał być świadkiem sławnych onych napadów na Lublin i jego bogate jarmarki nasz poeta, gdy tak opisuje najezdźców:

O quam Psyllorum similes mea saecula cernant
Oppugnatores Austri, qui fulmine turbent
Innocuum caelum: Zephyrosque Jovemque serenum,
Aethereasque plagas accenso sulphure terrent
Machina, qua bello fuerat servanda cruento
Urbibus in mediis vano consumitur usu
Dum iaculata globos levis et vitiosa iuventus
Heu gravides matres, aegrotaque corpora quassat,
Enecat infantes, odiosa senilibus annis.
Intemplis etiam conturbat vota praccantium,

Ex stedijs obstat museaquo docta molesto
Exagitat sonitu; sacris infaesta Camenis etc.

„O jak podobni Psyllom dzisiejszych wieków najezdcy burzliwi, którzy piorunami spokojne niebo kłócą, zefirów pogodę i spokój siarczystemi wystrzały odstraszając, machinami na srogie przeznaczonemi wojny bezużytecznie wśród miast postrach rozsiewają, pociski miotą na niewinną młodzież na ciężarne matki, schorzałych starców i słabe dzieci, obrzydli rodzicielskim sercom, w kościołach nawet niedają modlić się ludziom, ze szkół wyganiają muzy hukiem nieprzyjaznym wieszczym rymom etc.
Zdaje się, że autor daleko byłby stosowniéj mógł nazwać, swój traktat-poemat dając mu tytuł: De vera nobilitate, bo zaraz tu rzucając walkę Tytanów, przechodzi do ślachectwa, zbijając mniemanie jakoby onego podstawą miała być siła zwiérzęca, przemoc. Tu znowu per occasionem proroctwo przeciw Turkom i zachęcenie do boju przeciw nim. Wiérsz, który Klonowicz wydał osobno po polsku pod tytułem: Pożar; upominanie do gaszenia y wróżka o upadku mocy tureckiéj; jest tłumaczeniem tego miejsca z poematu[12]. Sam o tém wzmiankuje poeta w dedykacij Pożaru. „Przełożyłem ten pożar na polskie z xiążeczek, którem nazwał Victoria Deorum, żeby przynajmniéj ludzie nasi a zwłaszcza rycerscy y przełożeni miast y grodów teraz o sobie czuli.” Następują epizody o rozpuście żołniérzy, ucisku ludu, na któren tak wymownie uskarżano się w początkach XVII wieku, w mnóstwie drobnych pisemek. W wiérszu przeciw Turkom zachęca do wojny opisem kraju, nadzieją zwycięztwa, myślą, że Turcy kraj ten na Chrześcianach niegdyś podbili etc.

Cpt. XLI. Respondet illorum opinioni, qui veram nobilitatem corporis magnitudine egregisque forma et morum immanitate metiuntur. Haec autem opinio confutatur multis multorum exemplis et argumentis. Ubi ad virtutem solam, tanquam omnium vitae ornamentorum parentem referuntur omnia. Tandem ubi de crudelitate tractantur inseritur vaticinium de interitu τῆς Ληςἀρχἰας Turcarum, contra quos canitur etiam carmen classicum. In fine capitis deploratur nostrorum quoque Christianoram in subditum vulgum crudelitas quae quidem deploratio concluditur ejusdem vulgi seu plebis encomio.

Zbiwszy opinją, że ślachectwo, daje piękność cielesną, daje siłę, że one wyłącznie są jego tylko udziałem, udziałem pewnéj rasy ludzi uprzywilejowanéj; opisuje poeta nieokrzesanych, prostych (rustici), gburów, dzieląc ich swoim metodycznym zwyczajem na klassy, wiejskich, miejskich i półmędrków, tu znowu per occasionem w końcu rozdziału śpiéwa pochwały sztuk pięknych i urzędów a urzędników uczonych (sam właśnie należał do téj kategorij.)

Cpt. XLII Invehitur in Rusticitatem, astutam, ingratam et malignam cujus tres gradus facit, nempe Villaticam, Urbanam et semidoctam. Villanos esse plerumquo moroses tetricosque. Urbanos versipelles et lucriones, avaros et ambitioses. Literatores vero et semidoctos esse arogeutes et Sycophantas, doctis viris multo consideratiores. Tandem per ocasionem circa finem capitis excurritur in laudes bonorum artium et magistratuum ac rerum publicarum, quibus praeficiebantur eruditi solideque docti.

Oto obraz pół-mędrków:

...............veniamus ad illos
Qui saltem procul a feribus videre
Camaenas Vestibulo in primo stantes templique fronas,
Extra Romanas arces portamque Capenam!
Forsan dormivere tua Parnasse sub umbra
Ex tua fecerunt illos insomnia doctos.
Semiferum vulgus quod non perfecit Apollo
Artibus armatum oppugnat furialiter artes
Telaque Musarum castis deprompta pharetris
Dirigit in Musas, violat sacraria phaebi etc.

Przystępuje wreście do Epilogu autor, reassumując cały poemat, z czego się znowu pokazuje, że założeniem jego było pokazać, co jest i na czém się opiera prawdziwe ślachectwo.

Cpt XLIII, Habet Epilogum et Anacephaleosin totius operis, in quo summatim recoliguntur ea, quae spärsim toto isto libro tractata sunt ect.

Śpiéwa jeszcże sobie Epinicion to jest wiérsz zwycięzki na swój poemat, potém Victoriam virtutis t. j. tryumf cnoty, prosi o nieśmiertelność dla swego poematu, odzywa się o łaskawe jego przyjęcie do Zygmunta, do młodego Władysława i do Jana Zamojskiego.

Cpt. XLIV. In quo continetur Epinicion sen Carmen triumphale in totam istam Victoriam Deorum. In fine ponitur Victoria virtutis quae inter Deas, Dearum praestantissima censetur. Denique Votum pro poematis immortalitate.

Zgadł, gdy śpiewał, że dopiéro może nad jego popiołami zabrzmi pochwała i późna sprawiedliwość myślom jego oddana[13],

Forsitan ad Manes dulcedo posthuma laudis
Perveniet nostros et seri sensus honoris.

ale życzeniom użyteczności poematu, stanęło na przeszkodzie potępienie jego dawniejsze, a dzisiejsze zapomnienie.
Jako o poemacie i dziele sztuki trudno dać zdanie, o téj pracy Klonowicza, bo choć tu tysiąc jest obrazów poetycznych, których starożytność dostarczyła, lub uczucie samego autora, układ wszakże, budowa wcale nie poetyczna, sucha, zimna, wymyślna, chłodną moralizacją oblana, przypomina traktaty moralno-satyryczne XVI wieku; ale niepodobny do niczego co się dotąd poematem zwało. Zdaje się, że autor mając przez życie swe uzbiéranych wiele bardzo wierszy łacińskich w najrozmaitszych przedmiotach, zszył je tylko potém, jedną myślą, aby całość z nich zlepić.
Ogromna eruducja autora swym wylewem niczém nie powstrzymanym, pomogła do rozdęcia przedmiotu, przyszywając coraz nowe per occasionem, epizody do epizodów. Jako dzieło sztuki zastanawia tylko Victoria łatwą i piękną budową wiérsza, który płynie rzadko zeszpecony barbaryzmem, lub wyrażeniem nowszéj polsko-złéj łaciny, często przypomnieniem poetów starożytnych ukraszony. Jest to dzieło charakterystycznem i zajmującém w wielu miejscach, gdzie przez starożytny krój jego, przebiły się obyczaje współczesne, obrazy pożycia, rysy czasowi właściwe, zdania XVI i XVII wieku, jest zajmującém najbardziéj, pod względem idei głównéj — anti-ślacheckiéj, anti-aristokratycznéj. Przychodziło właśnie w porę, gdy w Polsce aristokracja w siły się zbijała, tworząc się ciałem osobném i niezależném w narodzie. Uważmy jak Klonowicz tu swą ideę, mimo utopienia jéj w tylolicznych niepotrzebnych nawet szczegółach rozwinął.
Nie dochodząc do ostatecznego, fałszywego pojęcia równości, uznaje ón naprzód aristokracją, czy ślachectwo, jako fakt, jako konieczność wypływającą z rozmaitych usposobień ludzi, z których jedni rodzą się z mniejszémi, drudzy większémi zdolnościami, na wyższych i podwładnych. Uznawszy tym sposobem ślachectwo, od razu (Cpt. II) powiada na czém się prawdziwie zasadza. Na cnocie i pracy. Tu wymienia, że fałszywe pojęcia o ślachectwie do pisania przeciw nim go skłoniły. Dalej jeszcze (Cpt. III) wywodzi z różnych usposobień, rozmaitych sił ludzi, konieczność klassy wyższéj, ale wyższéj umysłem, cnotą, zdolnościami, męztwem. Męztwo nasz poeta, nie bez przyczyny, jako jedną z cnot zasadniczych ślacheckich okazuje. W istocie pierwsi ślachta, byli to najodważniejsi żołnierze i męztwem jeszcze w czasach, w których pisał autor, w czasach nawet naszych, najłacniéj człowiek się uślachca.
Przesąd rodowy, przywileje urodzenia i ślachectwo rodu, wprawdzie pospolitemi ogólnikami, ale niemniéj silnie zbija poeta. (C. V.) Przywodzi przyczyny przeradzania się rodów, degenerowania ich, spodlenia, znikczemnienia; przykłady tych co się wznieśli wysoko, z niska wyszedłszy. Tem ustala założenie swoje, że ślachectwo jest rzecz nabyta, a zatém osobista, że przymioty ojców nie spadają na synów i t. d. Szeroko tu rozwiedzione dowody, że rassy nikczemnieją i ślachcą się, nigdy nie utrzymując ciągle w jednym stanie. — Godna wspomnienia myśl, między innémi zastanawiająca, o piersi mamek najemnych, co z pokarmem, charakter, skłonności swe wychowańcom dają; o wychowaniu gnuśném, rozwięzłości i t. d. i t. d.
Tu zastanowiwszy się, zabezpiecza się autor od zarzutów zupełnéj wzgardy rodowego ślachectwa (C. XXII), bo je uznaje, ale nie absolutnie, tylko względnie, zawsze wracając do zasady swéj, że cnota jest podstawą ślachectwa ad virtutem referantur omnia, que est parens novae nobilitatis et resuscitatrix intermissae. Zrobiwszy ślachectwo nabytém, tém samém zaparł jednak poeta zupełnie, rodowe, lub nic nieznaczącém uczynił; przypominając daléj jeszcze, że rzeczą ślachty (Heroum) jest walczyć, pracować, odznaczać się, aby na tytuł swój zasłużyć. (Cpt. XXIII).
Wzgardza też Klonowicz ślachectwém a raczéj w znaczeniu dzisiejszém aristokracją piéniężną (C. XXV) zapiérając aby zapłacić można i kupić piéniędzmi. (Nobilitatem constat esse virtutis, Divitias fortunae). Cnota powtarza znowu, cnota (w najobszerniejszém znaczeniu tego wyrazu) jedna ślachectwo daje.
Tu powstał na ucisk wieśniaków wymownie narzékając, prorokując tyranom wygaśnienie ich rodu, choroby, męczarnie sumienia i t. d. a malując obraz włościan podniósł ich na równią prwcie, z ślachtą, przynajmniéj w oczach Boga, w oczach prawa i sprawiedliwości. Ślachcicowi Klonowicza nie wzbronne są rzemiosła, nawet ręczne, takie które wedle wyobrażeń wieku kaziły już ślachectwa, małą tylko liczbę podłych zatrudnień, wyjmuje. Oddajmy mu sprawiedliwość, że nad swój czas, umiał się wyżéj wznieść i myśli swoje snuć sam z siebie. Jednakże rycerskie rzemiosło jako najwłaściwsze ślachcie ukazuje a inaczéj żyjąc w Polsce i w XVII wieku uczynić nie mógł. (C. XXX).
Tu wpadając na porównanie ślachty burzliwéj bombardującéj tron i dobijającéj się władzy, z tytanami, porównanie nastręczone wypadkami współczesnémi, bo Klonowicz żył w czasie rokoszów Radziwiłła i Zebrzydowskiego — defmjuje swobodę i odróżnia ją od swawoli i anarchij, tytułem poematu, niestety fałszywie, prorokując Jowiszowi wygraną!
Znowu powracając do cech ślachectwa, oburza się przeciw tym co je na sile materjalnéj, na burzliwości i okrucieństwach gruntują; tu zaraz wskazywać się zdaje na Turcją, jakby na teatr na którym radził burzliwéj ślachcie, dowieść odwagi i użyć siły.
Widać, że w czasach Klonowicza, przywięzywano już do ślachectwa rodowego ideę piękności fizycznéj, postawy wspaniałéj i t. d., bo poeta dowodzi jako nie zawsze brzydkie, potworne, nieudatne istoty, w duszy także są lakierni; jako nie zawsze wielkiego rodu ludzie odznaczają się twarzą i postacią.
Tu znowu jeszcze powtarza aż do zbytku i bije w uszy do końca — założeniem. Cnota i praca ślachcicem czynią, nie ród, nie siła, nie bogactwo, nie rysy twarzy, nie zuchwalstwo i t. d.
Nareście czemuż się autor obrócił z poleceniem swego poematu, do Zygmunta III, do Władysława IV, do Zamojskiego? Zdaje mi się łatwo to zgadniecie, dla czego cieniom Batorego, poemat poświęcił, tego — Stefanka za którego strach był na panka. — I to nie tajemnica.
Otóż myśl poematu zasadna cała — myśl o nadużyciu ślacheckiego tytułu i praw ślachty myśl reformy socjalnéj! Biedny mieszczanin, co chciał Polskę reformować poematem łacińskim w XLIV rozdziałach!!
Wskazaliśmy w krótkim naszym przeglądzie, miejsca zajmujące obrazami obyczajów polskich, te są mianowicie — o żydach, o rozpuście, o dworach wielkich panów, o duchowieństwie i t. d. W nich historyk-moralista, znajdzie ciekawy materjał do dziejów epoki, którą Klonowicz widział smutnémi oczyma przyszłości. Dziwna i ledwie pochwycona fiziognomja poematu, nie dozwala nam go ściśléj rozebrać i osądzić, jest to bowiem z tych czasów utwór najdziwniejszy; mimo swéj pozornie regularnéj budowy, najnieregularniejszy, zszyty cały z epizodów niezmiernie długich, niepołączonych żadnym węzłem żywszym, żadną żyjącą powieścią ciągłą, wymyka się z pamięci zacierając rozdział rozdziałem. Jedném słowem Victoria, jest to traktat satyryczno-filozoficzno-moralny, którego ideą matką, że ślachectwo jest tylko przesądem, a cnota i praca najważniejszemi człowieka przymiotami, najślachetniejszém ślachectwem. — Nieszczęściem głos naszego biédnego Rajcy Lubelskiego do ślachty, był głosem wołającego na puszczy; i za to go pewnie osądzono na stos i kata, że śmiał, ón, mieszczanin jeden, nie herbowny, powiedziéć, iż cnota prawdziwe ślachectwo!
Niewiémy o ile cnotliwy był nasz poeta, ale że nie był ślachcic to pewna.

Maj 1838 r. Horodec.
Listopad 1842 r. Gródek.
Koniec Tomu piérwszego

Przypisy

  1. Sebastyana Fabiana Klonowicza z Sulmierzyc. Juvenalis Satyra XII. 7 nunc et ventis animam committo etc. Drukował Sebastyan Sternacki. Na dedyk. podpisany Seb: Acemus R. Lub. W. Ps.
  2. Dedyk. podpisana z Wólki Jozefowskiéj w dzień nowego lata 1595 r.
  3. Gostomscy, którym przypisany poemat byli dyssydentami, równie jak wszyscy prawie, którym Klonowicz swoje xiążki przypisywał. Niesiecki T. II. 289. To pokazuje, że może i sam skłaniał się duszą ku reformie, a zatém, że Jezuici nie dla tytułu tylko poemat jego na stos wskazali.
  4. Kraków 1607 r. W nowém wydaniu krakowskiém Klonowicza mnóstwo niezliczone omyłek, dla których czytać go prawie niepodobna.
  5. Niektóre tylko miasta większe miały Libertationem a podwodis, inne zmuszone były je dawać na zawołanie wyższych urzędników ziemskich, pod przejazdy znakomitszych, pod posłów, pod dwór, pod wojsko i t. d.
  6. Sąsiady — lokatorowie, mieszkańcy, takie ten wyraz ma znaczenie po aktach miejskich.
  7. Januarius Sowizralius Annus Dominus 8319 54730 (w istocie 1614) 4o typ. goth.
  8. Kraków 1585
  9. Decem annis rarum hunc librum author conficiebat 1793. 23 Jun. Jan. Szczekociniis.
  10. Całkowity tytuł jest następujący:
    Sebastiani Sulmircensis Acerni Victoria Deorum in qua continetur veri herois educatio

    Nasoni Sulmo patria est. Sulmircia nobis,
    Nosque poetastri. Naso poeta fuit.

    Na odwrócie: Diis manibus Invictissimi Stephani Regis poloniarum etc., persolvitur votum (w ośmiu wierszach). Dedykacja: Magnifico Dno Dno Adamo Gorajski de Goraj in Bielgoraj, Radzecin, Nowawola, Zalepsko, Rzeczyca, Osmolice, Niedrwica, Prawiedniki etc. Domino et Haeredi S. R. Majestatis cohortibus praefecto patrono literarum et humanitatis clementissimo. Podpisano: (po XI kartach) Lublini nostris ex aedibus Sebastianus Fab. Acernus Sulmircenus Cons. Lublin. — Ten Adam Gorajski Podkom. Lubelski, znacznéj rodziny potomek, spokrewniony z Radziwiłłami i wielą innemi domy w Polsce i Litwie. Pisze Niesiecki, że za jego czasów niebyło już tych Gorajskich, co pobożnie przypisuje, haerezij w téj familij wkorzenionej T. II. 255.

  11. Flora.
  12. Dedyk. X. Janus. Ostrowskiemu Kaszt. Krak. Podpis dedyk. z Lublina XXII. Aug. 1596. Carmen classicum w Victorij kończy się na str. 615.
  13. W całéj xiędze 683 pp. kursywą 8.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.