Niebezpieczne związki/List XXVIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Pierre Choderlos de Laclos
Tytuł Niebezpieczne związki
Data wydania 1912
Wydawnictwo E. Wende i Spółka
Drukarz Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. Les Liaisons dangereuses
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

LIST XXVIII.

Kawaler Danceny do Cecylii Volanges.

Jakto, panno Cecylio, czyż zawsze wzdraga się pani mi odpowiedzieć! nic więc nie zdoła pani ugiąć i każdy dzień unosi ze sobą nadzieję, jaka mi z jego brzaskiem zaświtała? Cóż więc jest warta ta przyjaźń, której nie zaprzesz się chyba, iż istnieje między nami, jeżeli nie posiada dość siły, by cię uczynić tkliwą na moją niedolę; jeżeli ci pozwala zostać spokojną i chłodną, podczas gdy ja cierpię wszystkie męczarnie nieugaszonych płomieni; jeżeli nie tylko nie zdoła obudzić w tobie zaufania, lecz nie wystarcza nawet, aby cię natchnąć odrobiną litości? Jakto, przyjaciel twój cierpi i ty nie czynisz nic, aby mu dopomóc! Błaga cię o jedno słowo tylko i ty mu go odmawiasz! i ty chcesz, aby on zadowolił się uczuciem tak wątłem, o którem się nawet obawiasz upewnić go powtórnie!
Nie chciałabyś być niewdzięczną, mówiłaś pani wczoraj: ach! wierzaj mi pani, chcieć płacić miłość przyjaźnią, to nie znaczy obawiać się okazania niewdzięczności, to znaczy jedynie obawiać się ściągnięcia na siebie jej pozoru. Mimo to, nie śmiem dłużej mówić pani o uczuciu, które, skoro pani go nie dzieli, może dla pani być jedynie ciężarem; trzeba mi je za jakąbądź cenę zamknąć w samym sobie, czekając, aż nauczę się je pokonywać. Czuję, jak bardzo praca ta będzie uciążliwą; nie taję, będę potrzebował wszystkich sił moich po temu; ucieknę się do wszelkich środków: jest między nimi jeden, który najcięższym będzie dla mego serca, a mianowicie przypominać sobie często, że twoje jest dla mnie z głazu. Spróbuję nawet rzadziej panią widywać, i już myślę nad tem, aby znaleść jakąś stosowną wymówkę po temu.
Jakto! ja miałbym wyrzec się słodkiego nałogu codziennego widywania pani! Ach, to jedno jest pewne, że nigdy nie przestanę boleć nad tą stratą. Wieczysta niedola będzie nagrodą najtkliwszej w świecie miłości; i tyś pani sama tak chciała, i to będzie twoje dzieło! Nigdy, czuję to, nie odnajdę szczęścia, które dzisiaj tracę; ty jedna byłaś stworzona dla mego serca; z jakąż rozkoszą uczyniłbym ślub, że będę żył jedynie dla ciebie! Ale ty nie chcesz przyjąć tego ślubu; twoje milczenie przekonuje mnie dostatecznie, że serce twoje nic do ciebie za mną nie przemawia; milczenie to jest zarazem i najpewniejszym dowodem twojej obojętności i najokrutniejszym sposobem okazania mi jej. Żegnam więc panią.
Nie śmiem już łudzić się nadzieją odpowiedzi; miłość byłaby ją skreśliła z zapałem, przyjaźń z życzliwością, litość nawet z wyrozumieniem: ale litość, przyjaźń i miłość zarówno są obce twojemu, pani, sercu.

Paryż, 23 sierpnia 17**.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Pierre Ambroise François Choderlos de Laclos.