Nieśmiertelni. Fotografie literatów lwowskich/Emil Habdank Dunikowski

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Chołoniewski
Tytuł Emil Habdank Dunikowski
Pochodzenie Nieśmiertelni. Fotografie literatów lwowskich
Data wydania 1898
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały cykl
Pobierz jako: Pobierz Cały cykl jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Emil Habdank Dunikowski.

Koniecznie „Habdank“! Na wszystkich bowiem feljetonach, opisach podróży i książkach szan. profesora błyszczy, jak dyadem w koronie, herb „Habdank“. Duma szlachecka przeszła mu widocznie w krew wraz z szumem pól podolskich, które go wykołysały. Coś z junaka pozostało w nim dotąd, pomimo bardzo poważnego i zaszczytnego stanowiska profesora mineralogii w uniwersytecie lwowskim i uznania, jakie sobie zdobył w świecie naukowym. Był kiedyś oficerem i jednym z największych zawadyaków, obecnie swoją rzutkość i ruchliwość zawarł w żyłce podróżowania. Przed czteremy laty odkrył uroczyście „czwartą dzielnicę polską“: Stany Zjednoczone, po których odbył tryumfalny pochód kilkumiesięczny, przyjmowany owacyjnie przez tamtejszych Polaków, respektowany, jak król, otoczony nimbem reprezentanta „starego kraju“. Szedł nakształt legendowej postaci od Nowego Jorku do Chicago, wśród szumu szampańskiego wina, entuzyastycznych mówek, alarmu gazet i szpalerów dziewczątek, sypiących mu białe róże pod stopy. Echa tego marszu dochodziły do Lwowa i dostarczyły jednym tematu do różowych nadziei z nawiązania się stosunków z Polonią amerykańską, zaś innym — do sarkastycznych uwag, w których całą tę jego kampanję łączono z pewnym ściśle amerykańskim rzeczownikiem. Po powrocie, pasowany na „polskiego Kolumba“, urządził Dunikowski szereg odczytów, którymi, jako doskonały narrator, potrafił zainteresować publiczność galicyjską dla półtoramilionowej masy polskiego ludu w Ameryce. Te i inne swoje wspomnienia ogłosił potem w kilku książkach, napisanych zajmująco i barwnie. W r. 1894 sprowadził na wystawę krajową teatr murzyński z Ameryki i spopularyzował słynny amerykański napój coack tail („koguci ogon“). Obecnie z wielkiem powodzeniem kopie naftę w Galicyi. Średniego wzrostu, dobrej tuszy mężczyzna, o powolnych ruchach; wąsy szlacheckiego kroju, niebieskie oczy, bujne włosy. Jest stałym gościem handelku Musiałowicza, gdzie w towarzystwie przyjaciół koncertowo pije pilznera.


Antoni Chołoniewski - Nieśmiertelni p0102.png


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Chołoniewski.