Najpiękniejszy sen

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Najpiękniejszy sen
Pochodzenie Cisza leśna
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1928
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


NAJPIĘKNIEJSZY SEN

Wczoraj śnił mi się znów, dla odmiany
najpiękniejszy mój sen — niezrównany!
o pływaniu w powietrzu jak w wodzie.

Ludzie ze snu nic o tem nie wiedzą.
Wciąż się szczycą postępem i wiedzą
i są z prawem grawitacji w zgodzie.

Siedzę z nimi, piję czarną kawę
omawiamy rzeczy nieciekawe
wychwalamy jakąś panią okropną...


Nagle strącam talerzyk i ciastko,
skaczę na stół, ręce składam spiczasto,
i wypływam przez otwarte okno.

W niebie czystem jak turkus i djament
słyszę z dołu dochodzący lament,
krzyk, że djabeł mnie porwał w powietrze!

Tłum ponury zalega ulice —
zapalają kadzidło, gromnice —
widzę twarze od papieru bledsze.


Wiec odpływam coraz dalej i dalej,
bryły wiatru roztrącam jak fale,
zaśmiewając się z głupiej parafji —

z sercem twardem, unurzanem w dumie,
że tej sztuki nikt prócz mnie nie umie —
każdy patrzy a nikt nie potrafi.

Odpoczywam na drzewnych wierzchołkach,
i w obłokach udaję aniołka,
choć policjant z dołu na mnie woła.


I znów pływam najnowszą metodą,
wzdycham piersią niestrudzoną, młodą,
i jaskółki odgarniam z nad czoła.

Potem w dali doganiam pilota
co się w chmurach koziołkuje i miota,
głową na dół, wśród wspaniałych skrętów.

Ścigam jego samolot po niebie —
aż mnie wciąga silną ręką do siebie,
jak syrenę co się czepia okrętu


O, nie całuj, nie całuj, pilocie!
Nie ogarniaj mnie ramieniem w locie
bo za prędko spadniemy na ziemię.

Twarz masz słodką, brązową i świętą,
ascetyczną jak mnich z quatrocento
szczęście moje pod Twem skrzydłem drzemie.

A wieczorem powracam piechotą —
siadam w domu pod żarówką złotą,
jakby nigdy nic nie było zaszło.

Wszyscy siedzą, uroczyści ogromnie,
obrażeni, nikt nie mówi do mnie —
przecierają okulary i kaszlą.










Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.