Obudziły się te niwy, W wiosny zaranie. — Hej, wiosny! W wiosny zaranie,
Aż tu słyszą: głos jękliwy I dzwonów granie. — Hej, dzwonów! Tych dzwonów granie.
Pyta ziemia: Któż tam puka W te moje wrota? — Hej, kto to?... W te ciche wrota?...
Pewnie będzie — grobu szuka — Jaki sierota. — Hej, biedny! Biedny sierota...
Rzekły dzwony: Wstań, macierzy, Wiedziem ci syna. — Hej, matko! Wiedziem ci syna,
Co nie zbył się twych pacierzy, Matko jedyna. — Hej, ziemio! Matko jedyna!
Wstaje ziemia-ci rodzona, Do wrót się zbliża. — Hej, cicha... Do wrót się zbliża —
I rozwarła wszerz ramiona Z pod tego krzyża. — Hej, krzyża! Z tych mogił krzyża...
I polały się łzy-rosy Na oną trumnę. — Hej, trumnę! Tę w wieńcach trumnę,
I pobiegły dzwonów głosy Smętne, lecz dumne. — Hej, dumne! Ze syna dumne!...