Na sprowadzenie prochów Napoleona (1894)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Juliusz Słowacki
Tytuł Na sprowadzenie prochów Napoleona
Pochodzenie Dzieła Juliusza Słowackiego tom III
Redaktor Henryk Biegeleisen
Data wydania 1894
Wydawnictwo Księgarnia Polska
Drukarz Drukarnia i litografia Pillera
i Spółki
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Indeks stron
NA SPROWADZENIE PROCHÓW
NAPOLEONA.



I.

I wydarto go z ziemi, popiołem;
I wydarto go wierzbie płaczącéj,
Gdzie sam leżał, ze sławy Aniołem;
Gdzie sam leżał, nie w purpurze błyszczącéj;
Ale płaszczem żołnierskim spowity,        5
A na mieczu jak na krzyżu rozbity.


II.

Powiedz, jakim znalazłeś go w grobie
Królewiczu, dowódzco korabli?
Czy rąk dwoje miał krzyżem na sobie?
Czy z rąk jedną miał przez sen na szabli?        10
A gdyś kamień z mogiły podźwignął,
Powiedz, czy trup zadrżał, czy się wzdrygnął?


III.

On przeczuwał, że przyjdzie godzina
Co mu kamień grobowy roskruszy,
Ale myślał, że ręka go syna        15
W tym grobowcu podźwignie i ruszy,
I łańcuchy zeń zdejmie zabojcze.
I na ojca proch, zawoła — Ojcze!


IV.

Ale przyszli go z grobu wyciągać,
Obce twarze zajrzały do lochu;        20

I zaczęli prochowi urągać,
I zaczęli nań wołać — wstań prochu!
Potém wzięli tę trochę zgnilizny
I spytali — czy chce do ojczyzny?


V.

Szumcie! szumcie więc morza lazury        25
Gdy wam dadzą nieść trumnę olbrzyma.
Piramidy! wstępujcie na góry
I patrzajcie nań wieków oczyma.
Tam! — na morzach! — mew gromadka szara
To jest flota z popiołami Cezara.        30


VI.

Z tronów patrzą szatany przestępne,
Car wygląda blady z poza lodów,
Orły siedzą na trumnie posępne
I ze skrzydeł krew trzęsą narodów,
Orły niegdyś zdobywcze i dumne,        35
Już nic patrzą na słońce — lecz w trumnę.


VII.

Prochu! prochu ! o! leż ty spokojny
Gdy usłyszysz trąby śród odmętu;
Bo nic będzie to hasło do wojny,
Ale hasło pacierzy — lamentu...        40
Raz ostatni hetmanisz ty roty
I zwyciężysz — zwycięztwem Golgoty.


VIII.

Ale nigdy — o! nigdy — choć w ręku
Miałeś berło, świat i szablę nagą:
Nigdy — nigdy nie szedłeś śród jęku        45
Z tak ogromną bezśmiertnych powagą
I mocą... i z tak dumném obliczem
Jak dziś wielki! gdy wracasz tu niczem.



Słowacki Dzieła t.1 page 270a.jpg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Juliusz Słowacki.