Przejdź do zawartości

Na spacerze

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł Na spacerze
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Samuel Hirszhorn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

NA SPACERZE.

Słoneczko lśni miłe. Przez miejską ulicę
Z chłopczykiem mym idę: wybladłe ma lice
W wystawie się piętrzą owoców tysiące —
On do nich spojrzenia posyła gorące;
To rączkę wyciągnie, to tupnie znów nóżką —
Jak chętnie by spożył rumiane jabłuszko!
Uderza mu serce, napoły przytomnie
To wzrok do owoców kieruje — to do mnie.
O, wiem, czego pragniesz, nieszczęsne me dziecię, —
Lecz owoc nie dla nas dojrzewa na świecie!

Idziemy więc dalej... Z sklepowej wtem szaki
Wabiąco nań patrzą prześliczne zabawki.
Mój chłopczyk z uśmiechem już na nie spogląda,
A potem znów na mnie — czy wiem, czego żąda.
Przymila się, stroi pocieszne swe miny
I gwałtem mnie ciągnie do lśniącej witryny.
Ach, wiem, czego łaknie to serce dziecinne —
Chce także, jak dzieci zabawić się inne.
Chcesz cacko? Czy nie wiesz, kochane me dziecię,
Że cacka nie dla nas istnieją na świecie?

Przysiągłem więc wówczas, że miejskim już szlakiem
Nie będę przechodził z nieznośnym chłopakiem.
On płacze i błaga: „na spacer chcę, ojcze!“
Choć wiem, że dlań w domu powietrze zabójcze,
Lecz: „cicho!“ mu mówię, a serce mi pęka,
Że dręczy się już ta istotka maleńka,
Że zgrzyt już się wziera w serduszko dzieciny —
Ach, za cóż to wszystko, za czyje to winy?!..
A jednak, hamując swój płacz pokryjomu,
Odzywam się szorstko: „masz siedzieć tu, w domu!“





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Samuel Hirszhorn.