Przejdź do zawartości

Na rozdrożu (Rosenfeld, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł Na rozdrożu
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Samuel Hirszhorn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

NA ROZDROŻU.

Wśród gęstej mgły, znękany, drżąc jak liść,
Ja widzę wkrąg bezkresne szlaki mnogie,
Z góry grzmi głos: „Tułaczu, ruszaj w drogę!“
O, Boże, racz mi wskazać, dokąd iść!

Zbolały, w dal wytężam wzrok i słuch:
Chcę widzieć, skąd mi jasny świt zabłyśnie,
Gdzie droga zła, gdzie można przejść pomyślnie:
Gdzie woła mnie — chcę słyszeć — wierny druh.

Niestety, och! gdzie spojrzę — wszerz i wzdłuż —
Nieznany świat się ciągnie: lądy, wody:
Tu widać las, tam pola i ogrody —
Gdzie znajdę dom? czy jest on bliski już?

Serce mi drży, ból dręczy mnie i strach:
Gdzie znajdę schron, gdzie odpoczynek błogi?
Do ziemi już przyrosły słabe nogi, —
Myśl pnie się wzwyż i buja w złotych snach.

A z ziemi głos potężny woła: „Pędź?“
O, Boże! kres już połóż mojej męce:
Mój przyszły los we Twoje składam ręce,
Ufny, że dasz mi kiedyś ziemi piędź.


Tyś ongi mnie przez wielkie morze wiódł,
Dałeś mi kraj, gdym przeszedł przez pustynię:
Czy także dziś w wędrówce swej nie zginie
Izrael Twój, wybrany przez Cię lud?

Ja słucham Cię, Tyś ojciec mój i Bóg!
Każesz mi iść więc mknę w szalonym pędzie:
Niech mi Twa dłoń przewodnią gwiazdą będzie —
Niech strzeże mnie od krzywd i błędnych dróg!

I, kryjąc ból, protestu tłumiąc głos,
Ja w rękę kij ujmuję znów tułaczy:
Przyspieszam krok, lecz oko w niebo patrzy,
Bo w Twoją dłoń złożyłem byt i los!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Samuel Hirszhorn.