Na hali (Orkan)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj


Pójdziemy, serce... Na hali • Z martwej roztoki • z cyklu Z różnych chwil • Władysław Orkan Jasna dolina
Pójdziemy, serce... Na hali
Z martwej roztoki
z cyklu Z różnych chwil
Władysław Orkan
Jasna dolina

NA HALI.


Jaki tu ogłuszały, martwy spokój!... Zda się,
Życie morzem spłynęło od mych stóp na wieki
I oniemiało w dole... Wyschły gwarne rzeki
I odleciała pamięć o umarłym czasie.

Siadłem na opuszczonym progu przy szałasie.
W niżach, oczom otwarty, siny kraj daleki —
Bliżej wrąb; wśród białych pniów, niby wśród pasieki,
Stracone jagnię, idąc, samotnie się pasie.

Powoli mrok poczyna wyzierać z uboczy
I, okrążając wzgórza, pełza pomalutku,
Poza pniaki przed zorzą zachyla się skrycie —

Patrzące ku mnie śmiercią widzę jego oczy,
Widzę owe przepastne, nieme oczy smutku,
W których na dnie otchłannem odbija się życie...


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.