Na cmentarzu (Aspis, 1876)/VI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bogumił Aspis
Tytuł Na cmentarzu
Data wydania 1876
Druk Drukarnia S. Burzyńskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały poemat
Pobierz jako: Pobierz Cały poemat jako ePub Pobierz Cały poemat jako PDF Pobierz Cały poemat jako MOBI
Indeks stron
VI.

Spią snem cichym umarli... Nad snem ich, milczące,
Patrząc zimno na groby, czuwa Przeznaczenie —
Głowę Starca muskają jasnych gwiazd promienie,
W jego myśli — jak w toni — przegląda się słońce...

Możne stopy oparłszy o posłuszną ziemię,
Co u nóg mu jak lwica uśmierzona siadła,
Rządzi życiem — tu w piekieł okropne widziadła,
Tam znów w twarze aniołów strojąc ludzkie plemię.

∗                              ∗

Tu mdła Zazdrość, zwracając zółte oczy w stronę,
Gdzie mieszka Miłość słodka, rozwodzi w głos żale —
Ówdzie Zemsta w namiętnym, rospasanym szale
Plując krwią, na świat szczerzy zęby zabrudzone.


Tam Niewinność w osobie cudownej dziewicy
Z koszem kwiatów przez ziemię biegnąc rozśpiewana,
Drwi z Mądrości, — co w wielką księgę zaczytana,
Nie może się ostatniej doczytać stronicy.

Nadzieja tam, pod śliczną, postacią, dzieweczki,
Za ptakiem Szczęścia goniąc, ku drzewku się wspina, —
Gdzie skrzydełka do lotu rozwodząc ptaszyna,
Stokroć złowion do setnej zbiera się ucieczki.

Rospasana Rospusta jak wąż tam znów syczy,
Że nie może zaporą stanąć dumnej Cnocie,
Co stopą bieluteńką, po brudnem jej błocie
Nieskalana precz idzie — w przepasce dziewiczej!

Harda Sława w girlandy z laurów wystrojona
Przeskoczyć tam znów jakąś przepaść się zabiera...
Skoczyła — i brzeg depcząc nogą bohatera,
Upada nagle w Śmierci kościstej ramiona!

Biedna Rospacz na kostur niemocy oparta,
Kulejąc za Boleścią chwiejnym krokiem zmierza —
Tam znów Kaprys na wieżę się garnie... a wieża
Z papieru zbudowana, tyleż co on warta! — —

∗                              ∗

Wszystkie te widma, — wziąwszy, — tu jawnie, tam skrycie, —
Na roskaz Przeznaczenia, ludzkie na się ciało,
Toczą z sobą bój wieczny... na tę ziemię całą,
Nieskończone, szerokie, rozrzucając Życie!

∗                              ∗

O Starcze! ty wiesz jeden, jaki cel jest temu:
Dlaczego pada wszystko pod śmierci żelazem?
Czemu w grób wspólny idzie Roskosz i Ból razem?
Ty wiesz jeden: czem śmierć jest?... i żyjemy czemu?...

Więc powiedz...
Pocóż przyszła na świat ta maleńka,
Która rączki swe drobne, z głębi tam kołyski
Wyciągając do życia po same uściski,
Zgasła jednak... jak motyl, co czując maj bliski,
Wybiegł nato, by śmierci dotknęła go ręka!?...







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bogumił Aspis.