Myśli św. Jana Chryzostoma/Szatan

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Chryzostom
Tytuł Myśli św. Jana Chryzostoma
Redaktor Józef Birkenmajer
Wydawca Księgarnia Św. Wojciecha
Data wydania 1937
Drukarz Drukarnia Św. Wojciecha
Miejsce wyd. Poznań
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


SZATAN

46.
Diabeł nie jest daleko od nas.

47.
Choćby złe duchy mówiły nawet coś pożytecznego, ty nie zważaj na nie.

48.
Nic nas nie czyni tak uległymi diabłu, jak chęć posiadania coraz to większej majętności i chciwość.

49.
Czarci, którzy chcą, by w piekło nie wierzono, sami wyznają, że jest piekło; a ty, który korzystasz z tak wielkiej łaski, który stałeś się uczestnikiem tajemnic Bożych, nawet szatanów nie naśladujesz, ale stałeś się od nich gorszy, bo mówisz: „Któż z tych, którzy są w piekle, wrócił i o wszystkim, co się tam zawiera, nam doniósł? I któż wrócił z nieba i oznajmił, że jest Bóg, który to wszystko stworzył?“

50.
Warowne miasta, których nie mogły zdobyć ani pociski, ani machiny oblegających, niejednokrotnie bez trudu dostawały się w ręce nieprzyjaciół przez zdradę jednego lub dwóch obywateli w nim mieszkających. Podobnie z tobą. Jeżeli nie zdradzi cię żadna z myśli mieszkających w tobie, to choćby zły duch postawił przeciwko tobie sześćset kusz, daremne będą jego szturmy.

51.
Szatan wiele nam obiecuje, nie po to, by nam dawać, ale by odbierać. Obiecuje nam łupy z grabieży, aby ograbić nas ze sprawiedliwości i z Królestwa niebieskiego; rozstawia skarby, jakby sidła i pułapki, by pozbawić nas zarówno tych skarbów jak i skarbów niebieskich; chce nas wzbogacić tu na ziemi, żebyśmy nie wzbogacili się w życiu pośmiertnym. Jeżeli doczesnymi bogactwami nie może wyzuć nas z dziedzictwa niebios, stara się dotrzeć do nas inną drogą, a mianowicie przez ubóstwo, jak to niegdyś uczynił z Jobem. Gdy widział, że bogactwa mężowi temu nie uczyniły szkody, zastawił nań sidła nędzy, spodziewając się, że w ten sposób osiągnie zwycięstwo. Ale czyż może być zamysł bardziej niedorzeczny? Wszak ten, kto umiał mężnie żyć w dostatkach, mężniej jeszcze zniesie ubóstwo, a kto nie pożądał bogactw, gdy były blisko, nie będzie ich szukał, gdy je utraci. Tak to było ze wspomnianym mężem cnotliwym. Bogactwa mógł mu zabrać złośliwy demon, nie mógł natomiast odebrać mu miłości do Boga, owszem uczynił ją gorętszą i mimo woli przyłożył rękę do tego, że ów człowiek odarty ze wszystkiego jaśniał odtąd wielkością dóbr najwspanialszych.

52.
Spójrz, jak diabeł różnymi sposobami stara się nas skłonić, byśmy przeoczali łaskawość Bożą. Oto miesza sługi z panami (podobny w tym do złośliwego niewolnika, który usiłuje człowieka wolnego przywieść do tegoż samego nędznego stanu); niby to kwestionuje sam wyrok Boży, a właściwie kwestionuje samego Boga. Ot, powiedziawszy po ludzku: „Jeżeli nie ma słusznego wyroku, tedy Bóg nie jest sprawiedliwy. Jeżeli Bóg nie jest sprawiedliwy, nie jest Bogiem. Jeżeli nie ma Boga, wszystko w świecie jest obojętne, nie ma ani cnoty ani występku“. Ale wszystkiego tego diabeł nie mówi wyraźnie. Czy nie dostrzegłeś, jaki jest zamiar szatański? Jak z ludzi chce uczynić głupców, co więcej, zwierzęta, co gorsza, demonów! Nie dawajmy mu posłuchu! Jest sąd Boży, są Boże wyroki, o nędzny i nieszczęśliwy człowiecze!

53.
Diabeł nas wtedy najwięcej napastuje, gdy nas widzi w samotności i odosobnieniu. Tak na początku kusił Ewę, gdy ją znalazł samą, daleko od męża. Gdy widzi nas kilku zgromadzonych i zjednoczonych, nie odważa się uderzać.

54.
Diabeł nas dlatego wtrąca w myśli rozpaczliwe, by z nas wyrwać pokładaną w Bogu nadzieję, bezpieczną kotwicę, podporę naszego życia, przewodniczkę w drodze ku niebu, zbawczynię dusz zgubionych. Ona bowiem, jakby łańcuch mocny zwisający z nieba, podnosi nasze dusze, ciągnąc zwolna ku szczytom tych, którzy się jej silnie trzymają, i ratując ich z nawałnicy nieszczęść doczesnych. Jeżeli kto przez swe niedbalstwo wypuści z rąk tę świętą kotwicę, runie natychmiast w przepaść i zginie, zaduszony wyziewami złości.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie .