Memoryał względem pisania Historyi Narodowéj

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Przedmowa do tłomaczenia Tacyta Memoryał względem pisania Historyi Narodowéj • Wybór poezyj • Pisma prozaiczne i listy • Adam Naruszewicz Głos Adama Naruszewicza, biskupa łuckiego i brzeskiego...
Przedmowa do tłomaczenia Tacyta Memoryał względem pisania Historyi Narodowéj
Wybór poezyj
Pisma prozaiczne i listy
Adam Naruszewicz
Głos Adama Naruszewicza, biskupa łuckiego i brzeskiego...

MEMORYAŁ

względem pisania

HISTORYI NARODOWÉJ.




Paret amor dictis.
Virg.


Najjaśniejszy Miłościwy Królu!


Zawołany od W. K. M. do pisania Historyi Narodowéj, nim do tak przeważnego dzieła powolną zawsze na rozkazy pańskie rękę ściągnę, niech mi się godzi z powinnym ku monarsze respektem, a poufałą ku dobrodziejowi szczerością, otworzyć serce, co o téj pracy myślę, czego do jéj wykonania potrzebuję; ażebym nadziei o zdolności mojéj powziętéj płochą porywczością nie zawiódł; a wszedszy raz na ten plac obszerny, nie miał więcéj zawady w tak trudnym, i od żadnego jeszcze od dwu wieków nieprzedsięwziętym biegu.
Przepędziłem, Panie Miłościwy, lat wieku mego czterdzieści i dwa w pracach od młodości przykrych i nieustających; a lubo stan mój w zaciszy nie chlubny i nie okazały, nie narażał mię na brzmiące owe, próżnym częstokroć hałasem, zasługi, śmiele jednak mówić mogę, żem próżnowania nie lubił, będąc i z przeszłego powołania mojego do ustawicznych robót przyuczony, i punktem honoru, szacunkiem zgromadzenia, a wrodzoną miłością sławy do wytrwania w nich zasilany.
Panowanie W. K. M. dodało mi więcéj jeszcze ochoty. Nie znając w sobie innéj ambicyi, nie czując innego zysku, prócz podobania się kochającemu i krzewiącemu nauki panu, wielem pisał i czynił w przeciągu ostatnich tych lat dwunastu; gdybym nie miał na to świadectwa ludzi, mam dosyć na własnym czułego sumnienia przeświadczeniu.
Człowiek jestem, już poniekąd pracami na zdrowiu, siłach i rzeźwości umysłu przytępiony. Dowcipy ludzkie są jako zorza; wiek one obraca, jednym z długim światłem późny zachód, drugim rychły upadek zakreśliwszy. Jestem do tego ksiądz i pleban, powinnościami urzędu mego zaprzątniony: jestem gospodarz i ziemianin, około czeladzi, roli i nudnego prawa zabawny; a bardziéj już myślący o sobie i swoich, niżeli przed laty; kiedy rząd nade mną zakonny, przyjąwszy na siebie zupełną troskliwość o mojéj sytuacyi, zostawił mię w jedynym tylko tych myśli okresie, ażebym czytaniem, rozmyślaniem, uczeniem i piórem, jemu sławę a krajowi pożytek mnożył.
Z odmianą i dalszym postępem życia mojego mając już inny cel zamierzony, to jest swobodny spoczynek, a kapłańskie tylko, rolnicze i przyjacielskie zabawy, myśliłem to czynić co i drudzy duchowni, to jest siedząc w domu otiari cum dignitate. Nowe to życie nie zdawało mi się być trudnym, bo mi przywróciło wolność, uchylając od przykrych pod klauzurą prawideł; a co największa, nie narażając w stolicy królestwa, na potrzebne wprawdzie, ale stan mój ekonomiczny przewyższające wydatki, ukazywało nadal ozdobny ów i mniéj kosztowny bytu wieśniaczego portret, do którego i rzymski liryk ze stolicy świata tęskliwie wyglądał: Beatus ille...
Jakoż, Najjaśniejszy Panie, przekonany jestem długim doświadczeniem o próżności zdań owych, którzy ustawiczne z naukami zabawy najsłodszą w życiu rozrywką być rozumieją; którzy nieśmiertelność sławy literatom obiecując, w złotych wieczności księgach, w niezwiędłych wieńcach, płonnemi wiatrami nadzieje ich i potrzeby tuczą; którzy nakoniec wspaniałych nadgród od publiczności spodziewać się każą. Straciłem do połowy zdrowie z temi Parnasu pieścidłami, a gdybyś W. K. Mość z osobliwszéj łaski swojéj wesprzéć mię nie raczył, zostałbym a publico tak obdarzony, jak wielu godniejszych ode mnie ex-jezuitów, którzy nabywszy sławy przez pożyteczną pracę, sposobu do życia nie mają. Wziąwszy go z ręki W. K. M. chciałem wprawdzie i potym pracować; ale już wolniéj i nie przywiązując się do jednéj ciągłéj a miejscowéj roboty, i chcąc miéć tylko nauki za rozrywkę umysłu; gdy mię w tych myślach zaszedł rozkaz pański, abym i resztę życia miedzy brogami papierów trawił.
Nie wiem, dobroczynny monarcho, jeśli mi wiek posłuży do wykonania tak ogromnego dzieła, które lat najmniéj kilkunastu, w ustawicznéj aplikacyi, siedzeniu miejscowym, z azardem zdrowia, z wyrzeczeniem się wszelkich swobodnéj myśli ponętów, dla wielkości i rozmaitości swojéj, sprawiedliwie potrzebuje. Nie jestem ja zaiste tego gatunku człowiek, ażebym ująwszy się raz oburącz pługa, folgować sobie umiał. Mam punkt honoru, mam ambicyą i miłość sławy, mam zaszczepione z gruntu, łaskawością i dobrodziejstwami W. K. M. do pańskiéj jego osoby przywiązanie: a to mając, czuję wcześnie, jakbym pracował. Wszakże, mimo te wszystkie trudności i bojaźń ich przyrodzoną, wola W. K. M. wskrzesza we mnie ochotę, umacnia siły, ożywia dowcip, uchyla z oczu długą pracowitych lat perspektywę. Jestem gotów służyć temu, któremu wszystko winienem.
Rzemieślnicy, którzy szukają zysku z rękodzieł swoich, wymierzając zapłatę czasem i trudnością roboty, umieją wielkość i przewagę pracy swojéj wymownie opisywać. Ja nie czynię targu, nie wchodzę w kontrakt z panem moim, który umie ważyć przymioty, zdatność i usługi, umie je nadgradzać i nadgradzając zachęcać: praemiando incitare. Miło mi jednak przełożyć wielkość rzeczy przedsięwziętéj i pochlubić się nieco z podsytą miłości własnéj, że służąc w tym rozkazie panu mojemu, będę mu służył, prawdziwie w krwawym pocie czoła, z ofiarą zdrowia i wolności, droższéj nad wszystkie skarby; a kiedy mi on powie, Euge serve bone, będzie to dla mnie najszacowniejszą nadgrodą.
Wytłómaczyłem Tacyta, napisałem historyą Chodkiewicza, przy innych dziełach moich, wiadomych W. K. M. i krajowi, dla których przysługi pracowałem. Byłyć to wprawdzie pracowite i długie zabawy, czasu i uwagi do wykonania swego potrzebujące, mianowicie przy owym przez lat 17 uczenia szkół roztargnieniu, atoli rozbierając przyszłe, na które wyznaczony jestem, mówić mogę, iż one tylko były harcem niejakim i szermierską przed zaczęciem walnéj bitwy przegrawką, arma lusoria: a to, co mię czeka, większych nierównie znojów, dzielniejszéj odwagi i ofiary wyciąga. Albowiem tłómacze pism cudzych, ich tylko wynalazki, ich symetryą, żywość i wdzięki, przenośnym na inne płótno, jako naśladowcy wielkich malarzów, przekładają pędzlem; biografowie, do jednéj się tylko przywiązując osoby, z powszechnéj dziejów narodowych masy drobniejsze i samotne kształtują wizerunki. Dziejopis powszechny, sam wynajdować i formować wszystko, sam jako w niezmiernym obrazie, wszystko urządzić i ozdobić powinien.
Nie jest to zaiste rzecz mała, pisać historyą wielkiego, dawnego, z różnych prowincyj, sobie częstokroć nieprzyjaznych złączonego, a to jeszcze w rządzie pomieszanym, tysiącem wpływających prywatnych intryg i fakcyj, w dziejach swoich nieskończenie zagmatwanego narodu. Nie jest też łacno, pisać ją wiernie, dokładnie, porządnie, rozumnie i gładko, w tym mianowicie wieku, gdzie przecedzony przez tyle przetaków rozum ludzki, upatrując w dziełach najmniejsze wady i wydziwiając niejako w najwyborniejszym smaku, szuka prawdy bez przysady, pożytku bez pozoru, piękności bez nagany.
Trzeba przewartować niezmierne ksiąg starożytnych, a zapleśniałych po archiwach i prywatnych bibliotekach papierów stosy. Trzeba z nich wszystkich jednę i tuczną ulepić masę: z niéj wykształtować rozsądkiem jedno porządne i regularne ciało; ożywić ten martwy zlepek duchem prawdy; nakoniec kolorami jasnemi stylu i wymowy umilić i oświecić. Czworaka zatym dla piszącego historyą powszechną zostaje praca: zebranie rzeczy pilne i oszczędne; rozłożenie łatwe i porządne, krytyka mądra, ozdobienie gładkością pióra powabne, a ochotę czytania utrzymujące. Ani się na to spuszczać zupełnie można, że przydani piszącemu pomocnicy wezmą na siebie pracowitą zabawę zebrania i przejrzenia materyałów. Należy pisarzowi wejrzéć samemu pilnie i, że tak rzekę, skrupulatnie we wszystko, jako mającemu zdać rachunek publiczności wielookiéj. Często się albowiem zdawa mniéj potrzebnym zbieraczowi, jako człowiekowi do cząstki dzieła tego obranemu, ani wchodzącemu w całość rzeczy, co w istocie saméj pisarzowi, mającemu na umyśle całą rzeczy osnowę, być może zdatnym i koniecznym.
A naprzód, co się tycze zebrania, to jest ułożenia niezgrabnéj owéj, niekształtnéj i nieuczłonkowanéj bryły, na to wielka część czasu i ledwo nienajpracowitsza łożona być musi. Mamy wprawdzie w druku wielu autorów rodaków naszych, piszących o rzeczach polskich w powszechności i szczególności, z których zniesienia, a nadstawy z jednego, co drugiemu braknie, uczyni się jeden zlewek. Mało jednak na tym, jeśli swoich pisarzów drukowane powieści nie będą podsycone dodatkiem rzeczy, częstokroć przez miłość kraju, albo dla względów prywatnych na osoby, od piór narodowych pominionych, a od obcych szczerzéj i rzetelniéj (wyjąwszy te, którym się sama podoba potwarz i oczernienia złośliwe), o nas powiedzianych. A jako narody nas otaczające będąc w nieprzerwanéj spółce z nami interesów publicznych: jacy są Niemcy, Szwedowie, Muzułmani, Węgrzy, Brandeburczycy, Moskale, Wołosza, Siedmigrodzianie, Czechowie, albo sami co pisali o dziejach swoich, albo co o nich od innych jest napisano: tak i z tych wszystkich, jakimkolwiekbądź językiem dzieł napisanych, należy wybrać z rozsądkiem piszącemu historyą polską, co do niéj potrzebnego być osądzi.
Do historyj powszechnych drukowanych, tak swoich jako zagranicznych, przydać należy wszystkie także pisma w druk podane, które albo z zamierzenia swojego o szczególnych rzeczach, zdarzonych w narodzie wiadomość dawają, albo tylko nawiasem o nich traktują. Takie są geografie, księgi o starożytności Polaków, heraldyce, o familiach obywatelskich, o życiach ludzi znakomitych, o ich nadgrobkach; historye kościelne, zakonne, mnisze, kapitulne; historya kraju naturalna; historye albo opisania miast i prowincyj, osobliwych przypadków w czasie pokoju i wojny, obrazów nawet cudownych: boć to i w tych częstokroć pobożnych ramotach, wielkie i ważne, do oświaty ciemnych w historyi zakątów znaleść można dowody.
Prócz druku, wyszukać i poradzić się należy różnych rękopismów; a te są dwojakiego gatunku. Najprzód od prywatnej spółczesnych ludzi ciekawości zostawione: bo w nich częstokroć znajdują się szczególniejsze rzeczy działanych opisy, w których pióro, nie bojąc się publicznéj w druku cenzury i nienawiści, swobodniéj i okoliczniéj zdarzone przypadki okréśla, a ich sprawców charaktery z prywatnych pobudek wynikające, istotniejszą piętnuje cechą. Powtóre autentyczne lub w kopiach instrumenta publiczne, w których wyrażone od obecnych i interesowanych ludzi osobiście sprawy, jaśniejszemi są nierównie prawdy historycznéj dowodami, niżeli wszystkie historyków domysły i wnioski, położone na wypełnienie miejsc przerwanych, gdzie ukryta prawda swojéj pochodni uchyliła. Mówię o nich porządnie.
Naród polski wzrastając powoli, obyczajem wszystkich na świecie mocarstw, przyszedł do zupełności swojéj, jednych prowincyj i miast zawojowaniem, drugich dobrowolnym przyłączeniem się, innych wejściem przez sukcesye dziedziczek. Do téj historyi części, to jest, co się tycze zjednoczenia w jedno powszechne ciało różnych narodów, których nazwiskami monarchowie polscy tytuły swoje pomnażają, należą wszystkie autentyczne lub w kopiach zostawione dokumenta, prawo polskie w sprawiedliwym nabyciu tych dzierżaw utrzymujące. Takie zaś są instrumenta unii, inkorporacye, pacta subjectionis, infeudacye, przysięgi poddających się prowincyj; memoryały umów i innych tranzakcyj miedzy biorącemi i poddającemi się; cesye, renuncyacye, kwitacye obcych prawo sobie ścielących; pretensye narodowe w manifestach o sumy pieniężne, zapisy, wnioski dziedziczek, i tym podobne pisma. A że te prowincye i miasta mogły być przed swoim wcieleniem wolne i niepodległe, powinien pisarz historyi mieć pod okiem wszystkie, ile być może, dokumenta, tyczące się w szczególności ich prawa, rządu, granic, skądby się przez partykularną znajomość cząstek, powszechne historyi ciało dokładniéj i gruntowniéj ułożyło.
Lecz nie dosyć na tym historykowi, wypisać co Polacy i jakim sposobem zdobyli, jeśli w ciągu powieści swojéj nie ukaże, jak swój nabytek w kwitnącym stanie utrzymywali, lub go niedbalstwem i nierządem słabili i utracali. Moc oręża, spadki dziedziczne, unie i inkorporacye rozszerzają granice królestwa: mądre prawodawstwo, rząd wewnętrzy, zdolne do utrzymania onego magistratury, handel, rolnictwo, rękodzieła i nauki, krzewią one, zdobią, bogacą i zasilają. Do doskonałego zatym téj tak głównéj historyi części ułożenia, należy pracującemu około niéj miéć zebrane wszystkie prawa narodowe, tak w rękopismach starożytnych polskich, jak w łacińskich i słowiańskich; a to dla zniesienia z niemi drukowanych, po bibliotekach i archiwach znajdujących się. A że po osłabieniu w narodzie naszym władzy monarchicznéj, zupełnéj za Piastów, a tchnącéj jeszcze jakokolwiek za Jagiellonów, źrzodłem legislacyi krajowéj zostały sejmy; należy miéć także wszystkie onych dyaryusze, gdzie szczególniéj opisane charaktery senatorów i posłów ziemskich, tudzież ich prywatne interesa i zatargi, wpływają niepomału w ułożenie krajowego prawodawstwa, i do owéj ogromnéj mnogości ustaw, znaku pewnego skażonéj Rzeczypospolitéj, bo corruptissima Republica plurimae leges. Przytém powinien zebrać historyk wszystkie przymierza handlowe z obcemi narodami; umowy z niemi względem bezpieczeństwa wzajemnych granic, wprowadzania i wywozu pieniędzy, ich ligi i waloru, rewolucye monet, przywileje i wolności miast handlowych i nadmorskich od królów nadane; weryfikacye komor celnych, rachunki podskarbich na sejmach, płace wojskowe, łożone koszta na zamki, arsenały i inne gmachy publiczne, kwoty dochodów i produktów czyli towarów krajowych, liczbę obywatelów, przyczyny ich ludności lub umniejszenia. A co się tycze nauk, wiedziéć ma pisarz szczególne opisy, przywileje, powinności akademij, szkół, far, życia, dzieła i nadgrody ludzi uczonych, wprowadzenie i nadawanie duchowieństwa z powołania swojego dla nauki i oświecenia ziomków, dobroczynnością królów, miast i prywatnych obywatelów utrzymywanego; skądby mógł poznać, jako u nas nauki, rękodzieła, przemysł, porządek, bogactwa wzrost brały, lub słabły i upadały.
Dzierżawy narodu naszego, jakimkolwiek sposobem nabyte w porządku lub nieładzie utrzymywane, nie były nigdy tak spokojne, aby ich spokojności postronny oręż nie mieszał. Wojny nie mogą być bez wojska, bez ligi z sąsiadami, dla dania odporu potężniejszemu częstokroć nieprzyjacielowi. Tu już historyk powinien wyszukać opisania stanu wojsk naszych, tak ze skarbu publicznego, jako od prywatnych obywatelów, bądź z dobréj woli, bądź z włożonych na nich obowiązków, dla usługi ojczyznie zaciąganych. Nadto opisania okoliczne negocyacyj miedzy wchodzącemi w przymierze narodami; dawanych od monarchów sekretnych i publicznych posłom swoim instrukcyj, memoryałów, czyli pamiętników od tychże posłów, w przeciągu traktowania o pokój, lub przymierze zostawionych; dyaryuszów szczególnych wypraw wojennych, wydawanych bitew, posady i ruszania obozów; oblężenia miast i zamków, traktatów zaczepnie i odpornie zawartych, prywatnych nawet w téj mierze miedzy ludźmi, w okazyi znajdującemi się, korespondencyj; nakoniec traktatów wieczystych lub kilkuletnich, kiedy już pokój miał być uchwalony.
Jeśli Polska nasza miała szkodliwe od postronnéj broni wzruszenia, srodzéj ją nierównie wewnętrzne burzyły zamieszania. Wszystkich zamieszków krajowych, mianowicie od ustanowienia u nas mieszanego rządu, były niewyczerpanym źrzódłem: duma prywatnych magnatów, bezkrólewia i elekcye królów, odmiana religii i wprowadzenie wiar zagranicznych. Traktując o tych materyach dziejopis polski, miéć powinien wszystkie dyaryusze interregnów; opisywania rokoszów, konfederacyj cywilnych i żołnierskich, zrywanych sejmów, burzliwych sejmików; kongresów, zbrojnych trybunałów, związków dysydenckich, ich praktyk z zagranicznemi protestantami, zjazdów z katolikami dla dysput i ugody, wojen chłopskich, tudzież innych, tym podobnych memoryałów, do materyi zamieszania wnętrznego ściągających się.
Jako ciała ludzkie, istotą duchowną ożywione, przez wnętrzne i zewnętrzne niemocy, które je słabią, mają osobliwsze jakieś przymioty, jedne od drugich, w głosie i ustach, spojrzeniu, chodzie rozróżniające: tak wszystkie narody, duchem rządu zasilone, prócz ukrytych w sobie nasion słabości, a przypadkowego zewnątrz poruszenia, mają właściwe krajom swoim przydatki. Mówię tu o krajowych obyczajach, o charakterach wieków i ludzi, które nie są tak pospolitą materyą, aby historyk, piszący o tym materyalnym narodowym ciele, o jego duszy, to jest rządzie, jego rozlicznych symptomatach, to jest zamieszaniach, nie miał dotknąć téj powierzchownéj cechy, częstokroć grunt i skłonności wnętrzne narodów wyrażającéj. Do objaśnienia tego punktu służyć mu powinno to wszystko, cokolwiek do obrządków i ceremonij, tak świeckich, jako duchownych, przynależy. Takie są opisania inwestytur, ustanowienia trybunału, kreacyj i obrzędów orderowych, wjazdów publicznych na magistratury, koronacyj królów, ich ceremoniału podczas widzenia się z postronnemi monarchami, ślubów, pogrzebów, igrzysk, tudzież innych festynów publicznych. Przytym, jaką u nas miały gradacyę mody, aparencye, w sukniach, pojazdach, dworach i budowaniu: do czego starożytne nawet obrazy, rzeźby i malowidła pomocą być mogą.
Znakomitych w narodzie osób, mianowicie wysokiemi urzędami zaszczyconych, domowe interesa, osobliwie te, które się tykają publiczności, wpływają także mocno do historyi narodowéj. Tu się ściągają testamenta królów, biskupów, senatorów, in rem rzeczypospolitéj uczynione; zapisy monarchów żonom, zapisy ich małżonek krajowi, jakie były miedzy innemi Anny Jagiellonki. Nadto ustanowienia ordynacyi, kawaleryi maltańskiéj i inne, tym podobne, pisma.
Te są, Miłościwy Panie, po części ode mnie wzmiankowane obfite źrzódła, z których piszący historyą polską, prócz drukowanych autorów, czerpać powinien materyą do przedsięwziętego dzieła, a nad samym onych zebraniem przez lat kilka zabawić się. Lecz to, zaiste, niezmierny, a na samo wejrzenie okropny, ale las tylko, rudis indigestaque moles, jeśli z téj otchłani porządny jaki i kształtowny płód nie wyniknie. Nie dosyć albowiem, jak-em mówił, zebrać; trzeba zebrane materyały, idąc za światłem chronologii i regułami historyi, porządnie każdą powieść na swoim miejscu osadzić i uszykować. A tu już powtórna w przejrzeniu, weryfikowaniu, ułożeniu i symetryi zebranych rzeczy zostaje praca, aby czytelnik, mając przed oczyma cały różnych od siebie przypadków związek i łańcuch niejakiś, z drobniejszych porządnie spojony ogniwów, pamięci nie zatrudniał, ciągłéj refleksyi nie przerywał, a pisarzowi nie wyrzucał tego niedbalstwa, któremu pospolicie dawni nasi kronikarze podpadają, zapominając na to, co mówi Cyceron: Ordo lumen adfert memoriae.
Tak już ulepiwszy sposobną do roboty masę i onę na proporcyonalne w sobie, a do zupełności regularnego ciała zdatnie przystosowane członki w jedno zgromadziwszy, ma zostać historyk z mechanika, niemego tworu wskrzesicielem i ożywicielem. Historya, jako oświata prawdy, iściec i sędzia dzieł starożytnych, powinna mówić do ludzi, onych nauczać i prostować; nauczać zaś nie może, nie mając w sobie owego ducha mądrości, który mówiącemu kredyt i powagę sprawując, ugina umysły i giętkie, kędy chce, naprowadza. Mówię tu o rozsądnéj krytyce, bez któréj wszystkie historye, bądź najgładszym piórem napisane, czas zabierają bez pożytku, uszy powabnym dźwiękiem łechcą, nie idąc do serca, i raczéj podobniejsze są do utworzonych od bujnéj imaginacyi romansów, niżeli sposobne do instrukcyi czytającego; czego w cywilnym, duchownym i żołnierskim stanie ma się wystrzegać, co czynić i co naśladować. Przykłady przodków nie mogą nas uczyć, chyba same będą pierwéj do pewnych prawideł cnoty, sprawiedliwości i obywatelstwa przywiedzione. Perswazja mocna i wnętrzne przekonanie nakłania dzielnie umysły ludzkie do podobnych czynności. Krytyka uczy rozeznawać dobre od złego, pozór od prawdy, ważyć na szali rozumu sprawy ludzkie, wyśledzać ich przyczyny, roztrząsać sposoby, oceniać skutki. Mało na tym, że kto wygrał bitwę, jeżeli nie wiem, z jakich powodów wojnę zaczął, jakiemi ją drogami prowadził, co za zysk wzięła wygrana, cui bono. W téj probierni doświadcza się odwaga wodzów, mądrość prawodawców, gorliwość duchownych, zdatność magistratur, powinność obywatelów. Ta samym nawet ukoronowanym głowom nie przebacza; a mając przed oczyma samo tylko dobro pospolite, uszanowawszy koronę, szkarłat i infułę, jako znaki rządców, poradników, nauczycielów i ojców narodu ludzkiego; powiada śmiele, kto je zdolnie i pożytecznie piastował. Popełnione zatym omyłki w legislacyi, uchybione pory w potyczkach, zaniedbane korzyści w dobrych okazyach, gorliwość niewczesna, lub interesowana, zła ekonomika w skarbie, złe lub dobre przedsięwzięcia w aliansach, niezdolność urzędników na magistraturach, rzucane nasiona i w pierwiastkach niezatłumione domowych niechęci, wyzuwanie się królów ex regalibus, skutki mieszanego rządu i elekcyi królów, swawolna wolność, przyczyny wielości rzadko kiedy skutkujących praw, uciążliwość i niewola poddaństwa, różność religii i onych tolerancya, tudzież inne tym podobne czynności publiczne i prywatne, mają być celem piszącego z krytyką historyą, to jest, aby powiadając, co się działo, oświecał razem czytającego, bez miłości i nienawiści, jeśli się to dobrze, lub przeciwnie dobru pospolitemu działo.
Poprzedzające około historyi trojakie roboty są dziełem pracowitéj aplikacyi w zbieraniu, rozsądnéj symetryi w rozłożeniu, ostrego rozumu i głębokiéj refleksyi w sądzeniu; czwarta jest darem bujnego dowcipu, żywéj imaginacyi, biegłości w rodowitym języku i gładkości pióra. Niémasz materyi, któréjby cenę delikatność stylu nie podniosła. U Homera i Krasickiego żaby z myszami odnowiły wieki Achillów i Hektorów. Erazm głupstwo nad mądrość Solona i Likurga wyniósł. Lecz niémasz materyi tak zdolnéj i tak potrzebnéj wielkiego pióra, jak dzieje narodowe. Orator i poeta mówi częstokroć o ludziach w szczególności do pewnych ludzi i stanów. Historyk powiada o narodzie do narodu. Tamci w drobniejszych wizerunkach rysują cnotę i występek; ten je na ogromnym rozwija obrazie. W tamtych dosyć podobieństwa do prawdy, ten jéj z gruntu szukać powinien. Ci na rostrach i teatrach, ten z okazałéj wieków i ludzi mogiły głos podnosi do obecnych i przyszłych. Ci nakoniec stosują się do okoliczności, umiejętność swoję w pewnych zamykają granicach; ten o wszystkim pisząc, jest razem mówcą, chronologiem, politykiem, wojownikiem, sędzią i prawodawcą. Takim więc będąc historyk, o tak poważnych interesach traktując, do tak niezmiernéj ludu mnogości rzecz mając, winien takim stylem pisać, jakiego po nim sama rzeczy ważność i okazałość wymaga, to jest gładkim, wspaniałym, płynnym i poważnym. A jako materya w rękodziełach im jest kosztowniejsza, tym delikatniejszéj potrzebuje dłoni, tak w opisywaniu, im okazalszą pióro przedsiębierze robotę, tym ją gładziéj i misterniéj wypracować powinno.
Przełożywszy, Miłościwy Panie, jakie sądziłem być potrzebne pisma, oraz czego potrzeba w ich ułożeniu, rozporządzeniu i ozdobie, winienem przełożyć, jakim sposobem to pracowite dzieło rozpoczęte być może. Żądanie i wola W. K. M. w zebraniu potrzebnych materyałów tak były skuteczne, iż prócz ksiąg drukowanych i różnych zdatnych manuskryptów, w bibliotece publicznéj Załuskich znajdujących się, przychodzą hojnie do biblioteki nadwornéj W. K. M. z różnych stron wyszukane od życzliwych sług rękopisma. Zamysł W. K. M. w wysłaniu kilku zdatnych osób do licznych klasztorów mniszych, do bibliotek po jezuitach pozostałych, do publicznych i prywatnych nawet archiwów, na wyszukanie pism podobnych, pomnoży zapewne liczbę materyj historycznych.
Mając tak hojne, a spodziewając się hojniejszych jeszcze plonów, naznaczony do pisania historyi powinien miéć dom na to osobny, gdzieby wygodnie i sam mieszkał i kancelaryą sobie na ułożenie papierów założył i kilku subalternów do pomocy chował. Kancelarya jego, z pięciu najmniéj osób, od niego samego wybranych i dependujących, złożona być musi, to jest dwóch rejestrantów, dwóch kopistów i jednego archiwisty, któryby razem nad kopistami miał przełożeństwo. Do archiwisty należéć będzie chować pod strażą i wydawać wszystkie potrzebne dokumenta rejestrantom i kopistom; tenże ma dozierać kopistów, aby wyraźnie i wiernie przepisywali, oraz ich przepisy z oryginałami znosić dla uniknienia omyłek. Często się albowiem zdarzają takie papiery, które dla starożytności swojéj ledwo będąc czytelne, muszą być, dla umniejszenia pracy rejestrantom i samemu historykowi, na czysto przekopiowane.
Rejestranci należeć mają do ułożenia porządnego zebranych już materyałów i one nakształt rejestru, czyli, jak nazywamy, repertoryum uszykować. Ci podzielą miedzy sobą materyą pisania na cztery epoki królów w Polsce panujących. Pierwsza ma zawierać panowanie, Piastów, aż do Władysława Jagiełły; druga — Jagiellończyków, do śmierci Zygmunta Augusta; trzecia — dzieje narodowe, począwszy od Henryka, aż do końca panowania Wazów; czwarta od abdykacyi Jana Kazimierza do czasów W. K. M. To zaś wszystko ażeby swoim szło porządkiem, mają rejestranci ułożyć zebrane pisma, do swoich klas należące, pod pewnemi materyami, idąc za chronologią, ażeby pisarz historyi, przystępując do opisywania téj lub owéj sprawy, znalazł bez trudności w swoim repertoryum potrzebne dokumenta.
Bierzmy na przykład panowanie Zygmunta III, najpłodniejsze podobno w rozliczne przypadki, dla długości królowania tego monarchy i zaszłych pod jego berłem rewolucyj. Zaczynając więc pisać o nim, a idąc za chronologią, wstępuję naprzód w burzliwe interregnum po śmierci Stefana. Tu w moim repertoryum znajduję wyliczone wszystkie pisma, do téj materyi ściągające się, jako to: Dyaryusz Orzelskiego, Poselstwo do Szwecyi Leśniowskiego, Listy królowéj Katarzyny do Polaków, chcącéj widziéć syna na tronie, Opisanie przyjazdu Zygmunta do Gdańska, Dyaryusz elekcyi w Warszawie, Scysye miedzy partyzantami i ich manifesty, Listy Maksymiliana i na nie od partyi szwedzkiéj odpowiedzi, Instrukcye posłom do Wiednia i onych tam negocyacye, Wtargnienie Niemców do Polski, bitwy z niemi i wygrana pod Byczyną, Koronacya króla i dzieje sejmowe.
Takim tedy sposobem rejestranci i resztę pism luźnych, ściągających się do dalszych rewolucyj za tego króla i za innych, ułożyć mają. Nie dosyć jednak na tym, ażeby oni same tylko tytuły pism zebranych na karcie podawali. Należy im częstokroć dawać ekstrakty, czyli wypisy z onych, ażeby się pisarz historyi czytaniem karteluszów, po większéj części do siebie podobnych i o jednym mówiących, nie zatrudniał. Jest-to architekt, który lubo wszystko ma obejrzéć, jednak robotą cegieł i okrzesywaniem belek bawić się nie powinien, i tylko gładzić, układać i spajać podane sobie od biegłych subalternów materyały.
Żebym nie zatrudniał W. K. M. przewlokłym pisaniem, nie wchodząc w szczególniejsze i drobne potrzeb moich wyrazy, na tym teraz przestaję, com już przełożył. Znam, Królu Miłościwy, iż to W. K. M. w osobie mojéj wybranie, jest dopełnieniem łaskawego onéj szacunku i razem powodem do zasługiwania się na dalsze względy pańskie. Cieszę się, iż stojąc na stopniu biskupim z łaski W. K. M., pójdę w ślady pracowitego niegdyś dla sławy i pożytku narodu duchowieństwa; tych mianowicie prałatów, którzy blask swoich infuł nie podłą intrygą, nie łakomemi zbiorami, nie próżniackim dostojeństwem, ani powierzchownéj wielkości zbytkownym okazem: ale istotnemi stanowi swemu przymiotami pomnażali, a im więcéj od królów i ojczyzny wzięli, tym gorliwiéj i pracowiciéj odebrane dary odsługiwać starali się. Jakoż biskupi to byli, a biskupi majętni, którzy najwięcéj około zebrania dziejów narodowych pracy łożyli: Kadłubek z Lipskim — krakowscy, Długosz z Sulikowskim — lwowscy, Kromer z Załuskim — warmińscy, Witwicki — poznański, Łubieński — płocki, Piasecki — przemyski, ja — dwa razy zagraniczny, bo smoleński i emauski, jako w sposobie utrzymywania stanu mojego im nierówny, tak nie wiem, jeśli dowcipem zagruntowanéj wiekami ich sławie wydołać potrafię. Cóżkolwiekbądź, będąc tym, czym jestem, z łaski pańskiéj, czynić to powinienem, co pan każe, a dalsze losy moje spuścić na też same ręce, które jakiekolwiek prace moje przeszłe hojnie nagrodziwszy, pomocy swojéj i w dalszym czasie nie ubliżą.

Tu columen vitae praesidiumque meae.

Jakoż, Miłościwy Królu, postawiwszy mię W. K. M. na stopniu niniejszym, odżywiłeś martwy szczątek kwitnącego niegdyś domu, a tym samym wskrzesiłeś otuchę licznéj a podupadłéj familii mojéj, że we mnie wsparcie i poprawę sytuacyi swojéj miéć zacznie. Wyskakują z ziemi na ten młodociany promyk liche ziółka, czekając zasiłku i wzrostu. Jak sprawiedliwe ich są żądania, tak są konieczne moje obowiązki. Atoli poświęcony i oddany za wolą pańską na życie pracowite, zaświeciwszy krótkim blaskiem nadziei powinowatym moim, znowu niejako gasnąć muszę, a w morzu ksiąg i papierów ponurzyć się. Myśl moja, staranie i zabiegi dalsze innego celu odtąd już miéć nie mogą, jak tylko pełnić rozkazy pańskie w zamknieniu i pracy, a jeśli nie osobą, tedy przynajmniéj sposobem życia wrócić się do zakonu. Twoja więc, Najłaskawszy Panie, dobroczynność niechaj już zastępuje moje i moich troskliwości; bo ja zawczasu tak im odpowiadam: „Kochani przyjaciele! Wiecie, że mię, po Bogu, sama jedynie ręka króla naszego wyniosła i sposobem do życia opatrzyła. Obowiązki moje najściślejsze są jemu służyć. Życie moje na naukach przepędzone, na nich samych kończyć się musi. Tak król każe; ale to król łaskawy i miłosierny: ten zapewne i mnie i was nie opuści“.

1775.