Melancholia (Berzsenyi, 1899)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Dániel Berzsenyi
Tytuł Melancholia
Pochodzenie Przekłady
z poetów obcych
Wydawca „Gazeta Polska”
Data wydania 1899
Druk J. Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Melancholia.
Te a sötet erdök vadonjain
Szeretsz almodozni, o melancholia!

W ciemnych lasów najdzikszych gęstwinach,
Melancholio, lubisz ty przebywać;
Lubisz śnić na pustych miast ruinach,
Smętnym wiatrom echem się odzywać!

Szczyt granitu, w mgieł ujęty chmury
I dolina dzika są ci miłe;
Blady księżyc i gotyckie mury
Czarodziejską mają dla cię siłę.

Na mogiłach mchem pokrytych siadasz,
Tam swą lutnię podnosisz w milczeniu;
I spoglądasz w przyszłość i upadasz,
Rozmodlona w elegijnem tchnieniu.


Tylko płochość, ziemią upojona,
Blade róże rwie rzeczywistości;
Lecz ty zawsze żyjesz pogrążona
W cudnych snach przeszłości i przyszłości.

Tyś mi dotąd była duszą brata,
Kierowałaś młodzieńczemi laty,
Gdym uchodził od płochości świata
Pod twe ciche, cieniste namioty.

Młodzieńcowi melodyą żałoby
Tyś natchnęła serca wszystkie tętna;
Ach, starcowi zlej na uczuć groby
Ciche światło swe — potęgo smętna!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Dániel Berzsenyi i tłumacza: Antoni Lange.