Meghadûta

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kalidasa
Tytuł Meghadûta
Podtytuł Obłok posłem
Pochodzenie Dywan wschodni, dział Indye
Redaktor Antoni Lange
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wydania 1921
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Józef Szujski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały dział Indye
Pobierz jako: Pobierz Cały dział Indye jako ePub Pobierz Cały dział Indye jako PDF Pobierz Cały dział Indye jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


KALIDASA.
MEGHADUTA.
(OBŁOK POSŁEM).

Królewski rozkaz na rok cały
Od małżonki Jakszę goni;
Gdzie u Ramy wzniosłej skały
Srebrny Sity strumień dzwoni,
Tam wygnany Jaksza biada.
Stęsknionemu za małżonką
Naramiennik z ramion spada.

Lipcowych deszczów goniec chyży,
Ciemny się obłok w lot pokaże,
Na górę Ramy skrzydłem zniży,
Miła ochłoda w letnim skwarze.
Pełen tęsknoty Jaksza młody
Nadpływający obłok wita:
O, leć obłoku jak wróżbita
Do mojej lubej leć w zawody.

Leć, kędy gajów cień uroczy
Gdzie się w księżycu gród mój bieli,
Tam mojej żony tęskne oczy
Gonią gdzieś w przestrzeń, co nas dzieli
Tam od razstania ciężkiej chwili
Radość w jej sercu znikła młodem
Niby u kwiatka, co się chyli
W listki ze słońca zachodem.

Leć nad mieszkania mego broną,
Teraz tam jasna tęcza strzela
Około okien rajskie drzewo
Zielone liście swe rozściela,
W ogrodzie, kędy staw cichutki

Zielone brzegi falą muszcze,
Złote lotosy sterczą z stawu,
W cieniach powiewne wieją bluszcze.

Białe łabędzie z cichym szumem
Po gładkiej stawu płyną fali
Nad stawem w gaju platanowym
Złote się słońce jarko pali.
Ztamtąd, obłoku, w domu głębie
Spojrzyj i miłej szukaj żony,
A smutna będzie, o obłoku,
Jak lotos, mrozem powarzony.

Patrz, zdjęła z ciała strój bogaty,
Na łożu smutną główkę kłoni;
O! lekkim obudź ją powiewem
Jak powiędnięty kwiat na błoni;
A kiedy wyjrzy przelękniona
Gdzieś za błyskawic śledząc lotem,
To jej wypowiedz, coć polecę
Twym uroczystym powiedz grzmotem.

Powiedz, że żyje tam na górze
Wierny przyjaciel ulubiony,
A miałby w piękne ucho twoje
Niejeden sekret rzec pieszczony,
Powiedz że tęskni za twem licem
Za pocałunkiem tęskni oto,
A szle ku tobie słów tysiące
Co tą serdeczną tchną tęsknotą,

O, gdyby jako chwila jedna,
Długa minęła noc rozstania,
Gdyby dzień każdy w noc zapadał
Zaledwo ruszy się z posłania.
Bo dziś, gdy spełnić się nie mogą,
Życzenia, które marnie roję,
Od twoich ocząt, ulubiona,
Niema spokoju serce moje...


(J. Szujski).




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Kalidasa i tłumacza: Józef Szujski.