Przejdź do zawartości

Matka Dzika/I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Guy de Maupassant
Tytuł Ojcobójca
Pochodzenie Ojcobójca
Wydawca Wydawnictwo "Taniej Książki"
Data wyd. 1927
Druk Warszawa : I. Haendler
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


I.

Od piętnastu lat nie odwiedziłem ani razu Wirlonji. Przyjechałem tam jesienią na polowanie do przyjaciela mego Serwala, który kazał nareszcie odbudować swój zamek, zniszczony przez prusaków.
Lubiłem ten kraj niewymownie. Są na ziemi zakątki prześliczne, które mają dla oka powab iście zmysłowy. Kochamy je miłością fizyczną. My, których nęci ziemia, zachowujemy wspomnienia czułe o pewnych zdrojach, gajach, pewnych strumieniach lub pagórkach, któreśmy często widzieli i które nas przejmowały rozrzewnieniem jak wydarzenia szczęśliwe. Często powracamy myślą do kącika lasu, skraju wybrzeża lub ogrodu, okrytego kwiatami, widzianego raz jeden w wesołej chwili i zachowanego w sercu, jak obrazy kobiet, o któreśmy się otarli na ulicy w piękny dzień wiosenny, gdy w stroju jasnym 1 przejrzystym, przesunęły się obok nas, pozostawiając w zmysłach i duszy pragnienie niezaspokojone, niezapomniane, uczucie szczęścia.
W Wirlonji lubiłem całą wieś, umajoną małemi gajami, poprzerzynaną rzeczkami, które płynęły po gruncie, niby arterje, roznoszące krew po ziemi. Łowiło się tam raki, pstrągi i węgorze! Boskie, szczęście! Miejscami można się było kąpać, niekiedy spotykać słomki, ukryte w wysokich trawach, wyrosłych nad brzegiem tych wąskich strumyków.
Szedłem lekki jak jeleń, patrząc jak moje dwa psy harcowały przede mną. Serwal o sto kroków na prawo ode mnie deptał niwę lucerny. Mijając krzaki, które tworzą granicę lasu, ujrzałem chałupę w gruzach.
W tej chwili przypomniałem ją sobie taką, jaką widziałem po raz ostatni w r. 1869 czystą, osłoniętą winnemi latoroślami, z kurami wokół domu. Czy może być coś smutniejszego, nad szkielet martwego domu, zniszczony, złowrogi?
Przypomniałem sobie także, że w domu tym jakaś dobra kobieta koiła moje zmęczenie szklanką wina i że Serwal opowiedział mi wówczas dzieje jego mieszkańców. Ojciec, stary kłusownik, został zabity przez żandarmów. Syn, którego niegdyś widziałem, wysoki, chudy chłopak, uchodził również za okrutnego trzebiciela zwierzyny. Zwano ich Dzikimi.
Byłoż to nazwisko czy przezwisko?
Huknąłem na Serwala. Zbliżył się swoim długim, czaplowatym krokiem.
Zapytałem go.
— Co się stało z tymi ludźmi?
Opowiedział mi historję następującą:




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Guy de Maupassant i tłumacza: anonimowy.