Martwe dusze/Mikołaj Gogol

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zygmunt Wielhorski
Tytuł Mikołaj Gogol
Pochodzenie Martwe dusze
Data wydania 1876
Wydawnictwo Redakcya Kuryera Poznańskiego
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Mikołaj Gogol.



Powieści Gogola, które taką miały wziętość w Rosyi i dotąd ją zachowały, tém się odznaczają, że w nich, obok silnego kolorytu narodowego, prostota łączy się z prawdziwym humorem, a przez tryskające życiem opowiadanie przebija głęboki smutek i rzewna tęsknota.
Zastanawiając się nad powieściami Gogola, o każdéj prawie to samo musimy powiedzieć: „Jak to wszystko proste, zwyczajne, naturalne i prawdziwe, a przytém oryginalne i nowe!“ Czytelnik nieraz zadaje sobie pytanie, dla czego jemu taka myśl nie przyszła, dla czego sam nie pochwycił tych typów tak pospolitych, tak znajomych, tak często spotykanych i nie otoczył ich tą siecią zdarzeń, tak prawdziwych, tak powszednich, co nam już w życiu tyle razy dokuczyły, a tu, obleczone w szatę poetyczną, tak nas pociągają i czarują! Otóż to właśnie pokazuje, że są to utwory prawdziwie artystyczne.
Zapoznawając się z osobistościami powieści Gogola, wchodzimy z niemi w tak bliskie stósunki, jak gdybyśmy mieli od dawna z niemi prawdziwą zażyłość i jak gdybyśmy się śród nich obracali; wyobraźnia nasza łatwo dopełnia ich wizerunku i do tego, co naszkicowała potężna ręka autora, dodaje nowe rysy ich charakterom; prawie byśmy mogli opowiedzieć wiele nowych anegdotek z ich życia, gotowiśmy przysiądz, że wszystko, co autor opowiada, jest najistotniejszą prawdą, że tam nie ma ani źdźbła przesady, ani zmyślenia. Prostota pomysłu, pewien brak akcyi i dramatyczności, sama nawet drobiazgowość i naturalność w opisywaniu zdarzeń, łączą się tu z prawdziwą twórczością, jest to poezya realizmu, poezya życia zwyczajnego, poezya głęboka w swojéj powierzchownéj powszedniości.
Utwory Gogola zaczynają się śmiechem, żyją śmiechem, szyderstwem i ironią a kończą się łzami. Jest to śmieszna komedya, a powiedzieć trzeba, komedya życia.
Powieści Gogola, jakeśmy już wspomnieli, mają wysoki stopień narodowy; przymiot ten jest konieczny w artystycznym utworze, jeżeli przez narodowość rozumiemy wierne oddanie charakterów, zwyczajów i obyczajów kraju, o którym piszemy.
Życie każdego narodu objawia się w kształtach jemu tylko właściwych, jeżeli zatém kształty te prawdziwie zostały pochwycone, już tém samém przybierają cechę narodową. Zarzucićby można autorowi „Martwych dusz“ za wiele rubaszności, nawet złego smaku, jednakowoż ci chyba mogą to uczynić, którzy nie znają Rosyi. Gogol musiał utrzymać ton właściwy rosyjskiemu społeczeństwu, żeby pozostać szczerze narodowym.
To samo, co o narodowości, można powiedzieć i o oryginalności; jest ona koniecznym warunkiem prawdziwego talentu. Dwóch ludzi może mieć jednę myśl, ale wyrażenie jéj musi się różnić koniecznie, bo jeżeli to samo natchnienie nie nawiedzi dwa razy tego samego człowieka, to tém bardziéj dwóch ludzi odrębnych. Utwór naśladowany traci wartość artystyczną. Pisarz, kiedy przestaje być twórcą, schodzi do rzędu mniéj lub więcéj zdolnych autorów z rzemiosła.
Jedna z najwybitniejszych oznak twórczéj oryginalności, albo raczéj saméj twórczości, to owe bogactwo typów, jakie się roją w utworach Gogola; u niego każda postać jest typem uderzającym, pierwowzorem. Uderza także w Gogolu druga oryginalność, wynikająca z indywidualnego poglądu a jakoby zależna od szkieł różnobarwnych, przez które się on na świat zapatruje. Ta oryginalność jest u Gogola źródłem humorystycznego ożywienia.
Humor Gogola ma swój odrębny charakter; to humor czysto rosyjski, humor spokojny, prostoduszny. Autor udaje niby prostaczka, niby głupowatego... Zresztą to tylko jest maniera, a rzeczywisty humor Gogola ma swój początek w wierném zapatrywaniu się na świat. Humor ten nigdy się nie zmienia, nawet w razach, kiedy autora unosi poetyczność opisywanego przedmiotu.
Jeżeli Gogol żartował sobie często i szydził ze swoich bohaterów, to bez zgryźliwości i gniewu; pojmował ich nicość, ale nie oburzał się na nich za to, że tak mało są warci; on nawet z pewném politowaniem na nich spogląda, tak, jak dojrzały mężczyzna na zabawy małych dzieci, które go zajmują i przywiązują swoją naiwnością, ale których nie ma ochoty podzielać.
Gogol nie oszczędza nigdy nikczemności, nie stara się jéj uniewinić i upoetyzować, a chociaż umie i nią zająć, budzi wszelako do niéj odrazę. Gogol nigdy nie moralizuje, on tylko przedstawia rzeczywistość, jemu nic do tego, jakąkolwiek ona jest; on maluje z natury. Ten właśnie humor spokojny najskuteczniéj dosięga swego celu, a moralność sama z siebie wynika. Gogol bez żadnych sentencyi sprawia pożądany skutek, bo okrywa występek śmiesznością, a śmieszności ludzie się więcéj boją niż zbrodni.
Przystąpimy teraz do opisania życia Gogola i stopniowo rozwijającego się tego znakomitego talentu, czerpiąc o nim wiadomości to z własnych jego listów, to z biografii wydanéj przez Bielińskiego.




Mikołaj Wasiliewicz Gogol urodził się 19 marca 1809 roku, w miasteczku Soroczyńce, w powiecie Mirgorodzkim, gubernii Połtawskiéj. Pierwszą młodość przepędził wśród swojéj rodziny, która była ogniskiem życia umysłowego tamtéj okolicy. Ojciec Gogola trzymał wiele pism peryodycznych, urządzał amatorskie teatra, i sam pisywał komedye. Mikołaj mówi o nim w jednym ze swoich listów, „że był słabéj kompleksyi i umarł młodo, (w 1825 roku) nie w skutek choroby, lecz z braku sił żywotnych.“ W 1821 roku oddano Mikołaja do nowo otworzonego gimnazyum w Nieżynie, ale zaraz na początku pisał Mikołaj do swego ojca: „piersi mnie tak bolą, że nawet długo pisać nie mogę, każdego dnia łzy leją mi się strumieniem, a sam nie wiem dla czego.“ Trochę późniéj zwierzał się listownie matce. „Odmawiam sobie najpotrzebniejszych rzeczy, żeby tylko módz zaspokoić moje pragnienie widzenia i czucia tego, co piękne. Dla tego piękna poświęcam prawie całą moją roczną pensyą. Za Szyllera, którego zapisałem sobie ze Lwowa, zapłaciłem 40 rubli: wielki to pieniądz w mojém położeniu; ale szczodrże jestem za to wynagrodzony, bo za to kilka godzin dziennie przepędzam bardzo przyjemnie. Nie zapominam także o książkach rosyjskich i zapisuję sobie, co tylko wychodzi najlepszego.“
Przy takich skłonnościach, Gogola więcéj zajmowało wydawnictwo gimnazyalnéj gazety, i urządzenie domowego teatru, niżeli lekcye szkólne i tylko dzięki niezwykłym zdolnościom, mógł przechodzić z klasy do klasy. Skończył nareszcie gimnazyum w 1828 roku, ale był jednym z najsłabszych.
Szkólne próbki literackie Gogola tchną liryzmem i romantyzmem, jaki wówczas samowładnie panował, ale już i wtedy czuć było w nim samodzielne dążności, już wtedy Gogol czuł instynktowo chęć zwrócenia na siebie uwagi drugich; pragnął stanąć na czele, i przewodniczyć... Pisze on jeszcze z gimnazyum do jednego ze swoich przyjaciół, który przed nim ukończył szkoły, i już miał miejsce w Petersburgu:
„Dobrze się rozumiemy, zbratały nas głupstwa ludzkie, razem wyśmiewaliśmy je i razem obmyślaliśmy plan naszego nowego życia. Ty znasz mieszkańców Nieżyna. Oni skazili swoją nikczemną pychą wysokie powołanie człowieka. I ja muszę pełzać między temi istotami.“ Sądząc z tego urywku, widać, jaką Gogol silną miał skłonność do marzycielstwa i do optymizmu, ubranego w kształty mistycznéj wiary w przeznaczenie. Jeszcze lepiéj nas o tém przekonywa list pisany do matki wtedy, gdy ona mu oznajmiła o śmierci ojca: „Pod wieczór doznawałem tylko lekkiéj tęsknoty zmieszanéj z uczuciami czci dla Najwyższego. Błogosławię cię święta wiaro! w tobie tylko znajduję prawdziwą pociechę i uśmierzenie w moich cierpieniach.“
Żeby w szesnastym roku życia tak pisać na wieść o śmierci ojca, trzeba mieć silne podstawy niezachwianéj wiary.
Gogol, kiedy zasiadał jeszcze na szkolnéj ławie, wywierał jak wszystkie podobne jemu natury, na towarzyszów i znajomych bardzo rozmaite wrażenia. „Widzę, pisze on do swojéj matki przed samém ukończeniem szkół, że jestem zagadką dla tych, co mnie otaczają. U was w rodzinie mają mnie za nieznośnego pedanta, mniemającego, że ma więcéj rozumu od wszystkich, i że nie jest stworzony, jak inni ludzie. Wierzajcie mi, że razem z wami w duszy śmiałem się sam ze siebie. Tutaj w gimnazyum nazywają mnie cichą istotą, ideałem łagodności i cierpliwości. Inni uważają mnie znowu za nieznośnego gadułę, inni za mądrego, inni za głupca. Wy mnie mienicie marzycielem, ideologiem, jak gdybym ja sam nie drwił sobie z marzycielstwa? Nie, zanadto dobrze znam ludzi, żeby być marzycielem.“ Dodaje następnie z młodzieńczą afektacyą, która go do śmierci nie opuściła: „Nauczki od nich otrzymane, będą mi na wieki pamiętne, uważam je za rzewną rękojmię mego szczęścia... Komu za każdym razem dawano uczuwać cały ciężar jego niedoli, ten będzie najszczęśliwszym.“
Wszystkie te wynurzenia Gogola — młodzieńca, chociaż tak z sobą sprzeczne, miały w sobie wiele prawdy; przymioty młodzieńcze towarzyszyły mu w całém życiu, rozwijając się coraz bardziéj; musiało jednak w końcu przyjść do strasznéj burzy w nim samym; całe jego życie tworzy jedno pasmo mąk wewnętrznych, które jeżeli nie mogły zniweczyć jego talentu, to tylko dzięki wielkiéj rodziméj sile jego zdolności.
Po ukończeniu szkół Gogol wyjechał do Petersburga, o którym ciągle marzył, jako o raju ziemskim, ale prędko nastąpiło rozczarowanie. Zaraz w pierwszych dniach zrozumiał, że marzenia nie dadzą mu ani wygodnego mieszkania, ani wykwintnego stołu, ani modnego ubioru; własne zaś środki jego materyalne były bardzo szczupłe. Nakoniec w 1830 roku dostał mizerne miejsce kancelisty w ministerstwie dóbr cesarskich, przynoszące mu 500 rubli asygnacyjnych (125 rubli srebrem) rocznie. Służba była ciężka, tak on o niéj pisze do matki: — „siedzę przy stole do pisania prawie przez cały dzień, i muszę przepisywać głupstwa panów naczelników; w całym dniu ledwie mam dwie godziny swobodne.“ — Przed wstąpieniem do służby ogłosił Gogol swoją pierwszą pracę przygotowaną jeszcze w szkołach pod tytułem „Hans von Kiuchelgarten“ i podpisał ją pseudonimem W. Ałow, ale spalił co do jednego wszystkie egzemplarze z powodu żartów i przytyków ze strony znajomych.
W 1830 roku Gogol zmienia sposób pisania i umieszcza w Oteczestwiennych Zapiskach Swinina swoją powiastkę: p. t. Wieczór w wilią Jana Kupały, Bisawriuk, małoruska powieść, opowiedziana przez diaczka Pokrowskiéj cerkwi w celu zapoznania czytelników z życiem ludowém i ludowemi podaniami. W 1831 r. Siewiernyja cwiety drukują jeden rozdział romansu Hetman z podpisem OOOO, a Gazeta literackaa podaje dwie jego powiastki: Nauczyciel i Powodzenie poselstwa z podpisem P. Gleczyk, tudzież Rozmyślania: Kilka myśli o uczeniu dzieci jeografii z podpisem Janow. Dla powiększenia zaś swoich środków materyalnych tłómaczył w 1830 roku z francuzkiego O handlu Rosyan w końcu XVI i początku XVII wieku.
Latem 1830 r. pisze Gogol do matki, żeby mu listy posyłała pod adresem Puszkina do Carskiego Sioła, widać z tego, że już wtedy Gogol był w bliskich stósunkach z Puszkinem, zatém i z Żukowskim, z Pletniewem i ze wszystkimi, którzy stanowili kółko Puszkina. Przyjaźń ta nie mogła mieć za podstawę literackich prac Gogola, bo wtedy bardzo jeszcze był mało ogłosił, ale Puszkin musiał w dwudziestoletnim młodzieńcu odgadnąć przyszłego autora „Martwych dusz“ i „Rewizora.“ W tymże roku Gogol pisze do matki: „Jeden z moich artykułów sprawił, że otrzymałem miejsce z pensyą 1000 rubli rocznie.“ Pod koniec zaś roku pisze znowu: „Podwojona praca i łaskawe względy niektórych osób każą mi się spodziewać, że los mój zmieni się z następującym rokiem i spodziewam się wiele dobrego.“ W rzeczy saméj Gogol się nie pomylił, rok 1831 był dla niego bardzo świetny i bardzo szczęśliwy. Już w kwietniu pisze do matki, że w przyszłym roku przyjedzie do niéj na wieś, nie wymagając od niéj pieniędzy na drogę, a że w 1833 r. będzie nawet mógł przyjść jéj w pomoc — myśl, że rujnuje matkę, zamiast jéj pomagać, męczyła go niesłychanie.
W 1831 roku Gogol zdążył tyle napisać, że w następnym, t. j. 1832 r. mógł wydać dwie książeczki pod tytułem: Wieczory na futorze blisko Dziekanii. Jego przyjaciele, mianowicie Puszkin, chcąc go zasłonić przed napaścią dzienników, poradzili mu nie podpisywać jeszcze swego nazwiska, a Pletniew wynalazł pseudonim: „Powieść, wydana przez pasiecznika Rudego Pańkę.“ W pierwszéj książeczce umieszczone były: 1. Jarmark Soroczyński; 2. Noc majowa, albo Utopiona i 3. Zaginione pismo. W drugiéj: 1. Noc przed Bożém Narodzeniem; 2. Straszna zemsta; 3. Iwan Teodorowicz Szpońka i jego ciocia; 4. Zaczarowane miejsce.
W następnym roku, jadąc na wieś do matki przez Moskwę, Gogol wszedł w bliższe stósunki z Pogodinem i nabrał chęci do historyi; zdało mu się, że na téj drodze powinien pracować. Ze wsi pisał do Pogodina: „Historya musi stanowić przedmiot główny, wszystko inne jest głupstwem. Już to ciągle wracam do téj myśli, żeśmy — tak kończy autor „Martwych dusz“ i „Rewizora“ — nie powinni się rozłączać na drodze literackiéj.“ W saméj rzeczy Gogol zamyślał pisać historyą Małorusi. Dzienniki nawet o tém wspomniały, ale skończyło się na tém, że wydał tylko epopeę: Taras Bulba. W roku 1834 na listowne zapytanie Pogodina, czy będzie dalszy ciąg Wieczorów? tak mu odpisuje: „Czort z niemi! nie wydam już nic więcéj, chociaż przydałby mi się zasiłek pieniężny, ale dla pieniędzy pisać baśni nie mogę. Zapomniałem nawet, że jestem autorem Wieczorów.“
Niedługo jednak potém przyznaje się temu samemu Pogodinowi, że on historykiem tylko z musu, a że dawno marzy już o komedyi, że nawet na grubym czystym poszycie napisany jest jéj tytuł: Włodzimirz[1] trzeciego stopnia. „Ale cóż?“ dodaje w swoim liście, „tyle w niéj złości, soli, śmiechu, że nie będzie mogła być przedstawioną. A co znaczy dramat bez sceny? Nie pozostaje mi, jak wziąć jaki przedmiot niewinny, któryby nawet komisarza policji nie obraził. Ale co znaczy komedya bez prawdy, bez złości? Komedyi zatém pisać nie mogę, wezmę się do historyi. W oczach ciągle przedstawia mi się scena, słyszę oklaski, widzę twarze wysuwające się z loż, z paradyżu, z krzeseł — do diabła historya! I oto dla czego siedzę i próżnuję.“
W owéj właśnie chwili Gogol mianowany został profesorem historyi w uniwersytecie. Ale nowe zajęcie prędko mu się sprzykrzyło i już 1835 reku podał się do dymisyi. Jedyną pracą Gogola na polu historyczném jest wstępna lekcya w uniwersytecie: O wiekach średnich.
W 1835 r. pojawiają się dwa zbiory, każdy w dwóch częściach, pierwszy, pod tytułem Arabeski, obejmuje: 1. Rzeźba, malarstwo i muzyka; 2. O wiekach średnich; 3. O wykładzie historyi powszechnéj; 4. Portret, powieść; 5. Pogląd na położenie Małorusi; 6. Kilka słów o Puszkinie 7. O architekturze tego czasu; 8. Al-Mamun; 9. Życie; 10. Szleze Miller i Herder; 11. Newski Prospekt, powieść; 12. O małoruskich pieśniach; 13. Myśli o geografii; 14. Ostatni dzień Pompei, obraz Bryłowa; 15. Więzień, urywek z romansu historycznego; 16. O wędrówce narodów w końcu V wieku; 17. Notatki waryata. Przedrukowanych było tylko 7 numerów, mianowicie nr. 2, 3, 5, 7, 8, 12 i 13. — Drugi zbiór, pod tytułem Mizgorod, zawiera powieści, będące dalszym ciągiem Wieczorów: 1. Staroświeccy obywatele; 2. Taras Bulba; 3. Wij i 4. Powieść o tém, jak pokłócił się Iwan Iwanowicz z Iwanem Nikiforowiczem. Ten tylko ostatni utwór był przedrukowany z „Nowosielia“ 1834 r.
Nakoniec w r. 1836 pojawia się komedya Gogola Rewizor i przyćmiewa swoim blaskiem wszystkie inne jego utwory. W swoich Autorskich wyznaniach w 1837 r. pisze on o Puszkinie: „Puszkin każe mi zapatrywać się seryo na mój zawód autorski. On już dawno (zatém przed Rewizorem) namawiał mnie do pracy nad większym utworem, i gdy razu jednego, czytałem mu jakiś mój urywek, który sprawił na nim większe wrażenie, rzekł: — Jak można, mając taki dar szkicowania w kilku pociągach całéj postaci człowieka, niby żywego, nie zająć się większą pracą! Jest to grzechem!“ Przy tych słowach Puszkin wskazał na Donkiszota, bez którego Cerwantes nigdyby nie zajął tego miejsca, które teraz zajmuje między pisarzami.“
Oto, do jakiej wysokości Puszkin chciał popchnąć Gogola: rzadka wspaniałomyślność, dostępna tylko genialnym naturom! Puszkin dał także temat Rewizora, opowiadając zdarzenie, które zaszło w mieście Ustrużnie, gdzie jakiś przejeżdżający, podając się za Rewizora, powyłudzał od mieszkańców pieniądze. W ten temat Gogol wlał całą swoją duszę.
Publiczność i Gogol pojęli, że w Rewizorze była nie pusta zabawka, lecz ciężki, niespodziany cios, zadany społeczeństwu w to zbolałe jego miejsce, które do téj pory zawsze było starannie ochraniane przez cenzurę. „Gdyby nie protekcya cesarza,“ pisze, w jednym ze swoich listów Gogol, — „sztuka moja nigdy by się na scenie nie pojawiła, bo znajdowali się ludzie najwyżéj położeni, którzy usiłowali niedopuścić jéj do teatru.“ Gogol nazywał zawsze Puszkina chrzestnym ojcem swojego Rewizora.
Zaraz po przedstawieniach Rewizora Gogol schorzały wyjechał za granicę i przez sześć lat nie wrócił do swego kraju. Jeździł on po całéj Europie, ale pod koniec téj sześcioletniéj wędrówki mieszkał stale w Rzymie. Temat do Martwych dusz był już gotów w wyobraźni Gogola przed jego wyjazdem za granicę i równie jak temat Rewizora pochodził od Puszkina. „Puszkin oddał mi — pisze Gogol — swój własny pomysł, z którego chciał utworzyć poemat i którego, jak sam powiada, nikomu innemu by nie odstąpił, tylko mnie. Puszkin znajduje, że pomysł Martwych Dusz, tém jest odpowiedniejszy dla mnie, że daje mi sposobność wędrowania wraz z moim bohaterem po całéj Rosyi, i wprowadzenia mnóstwa różnych charakterów. Im więcéj rozmyślam nad moim przyszłym utworem, tem więcéj widzę, że nie mogę brać na chybił trafił charakterów, któreby się narzucić mogły, ale winienem wybrać starannie te, w których najlepiéj odbijają się nasze rosyjskie właściwości. Jedném słowem chciał bym, żeby po przeczytaniu mojéj książki, przedstawił się w całości rosyjski człowiek z całą różnorodnością przymiotów i darów, które mu się w podziale dostały z uszczerbkiem drugich narodów, i z całem niezliczonem mnóstwem niedostatków, które się w nim znajduje w większéj ilości niż gdzieindziéj. Sądzę, że siła liryczna, któréj mam zapas, pomoże mi do takiego przedstawienia zalet moich bohaterów, że ich Rosyanie pokochają, a siła śmiechu ułatwi mi tak jaskrawo odmalować ich przywary i błędy, że czytelnik musi te błędy znienawidzieć, chociażby je znalazł nawet w sobie samym.“
Nigdzie Gogol tak jasno nie przedstawia swoich zalet, jak przyznając się do tych dwóch sił: siły lirycznéj i siły śmiechu; t. j. do swego stanu chorobliwego i do potęgi własnego umysłu. Siła liryczna doprowadzała go do przywidzenia, że uważał siebie za wielkie narzędzie opatrzności; siłę zaś śmiechu odnosił do własnego talentu. Podczas pierwszego sześcioletniego pobytu za granicą przeważa u niego siła talentu; siła liryczna znajduje dla siebie upust w obszernych korespondencyach, które prowadzi z przyjaciołmi, i tylko w skutek tego w 1842 r. pojawia się jego pierwszy tom Martwych dusz, prawie bez żadnych śladów siły lirycznéj. Od r. 1842 siła liryczna bierze górę, téj sile lirycznéj niesie Gogol w ofierze wszystko, co napisał pod wpływami swojéj siły śmiechu — i pali rękopism drugiego tomu Martwych dusz, w 1845 r.
Gogol w 1840 r. i następnym śmiertelnie chorował, umierający prawie, kończył swój pierwszy tom Martwych dusz, ale już wtenczas liryczna siła zawładnęła nim całym. W 1840 r. pisze on do Aksakowa: „Coś cudownego tworzy się w mojéj duszy, nieraz oczy moje pełne są łez dziękczynnych. Jasno w tem widzę świętą wolę Bożą; takie uczucie nie pochodzi od ludzi.“ Siostrze zaś swojéj w 1841 tak odpowiada na prośbę o radę: „Na to tu jesteśmy przysłani, aby wypełniać wolę Najwyższego. Módl się do Niego, a On sam da ci radę“, a o sobie pisze: „pracuję z modlitwą.“ Trudno nawet pojąć, jak w obec takiego zachwycenia ocalał pierwszy tom Martwych dusz lub nie stał się odbiciem stanu duszy Gogola.
Na początku 1842 r. Gogol przyjechał do Moskwy i tam wydał pierwszy tom Martwych dusz, następnie wrócił znowu do Rzymu. Równocześnie z pierwszym tomem Martwych dusz wyszedł zbiór zupełny utworów Gogola, w czterech tomach: tom I Wieczory; II Mirgorod; III Arabeski z dodaniem nowych powiastek: Powóz, Nos, Płaszcz; IV komedye: Rewizor, Zamęzcie, oraz urywki i sceny: Poranek zatrudnionego człowieka, Proces, Przedpokój i Foyer teatralne, Po pierwszem przedstawieniu komedyi.
Po wyjściu na świat Martwych dusz, Pletniew, przyjaciel Puszkina, który już nie żył na ówczas, pisze: „Martwe dusze są lepsze od wszystkiego, co się tylko pojawiło w naszéj literaturze.“ Pletniew nie czyni wyjątku nawet dla dzieł Puszkina.
Pan Julian Klaczko w ostatniéj swojéj pracy „Les deux Chanceliers“ mówiąc o młodości księcia Gorczakowa i o jego pobycie w Frankfurcie, wspomina, że książę spotykał Gogola w domu Żukowskiego — i cały mu ustęp poświęca. Przytaczamy go w całości:
„Od czasu do czasu zjawiał się w tym salonie jak widmo fantastyczne, jak upiór schodzący ze świata duchów, geniusz niezrównanie oryginalniejszy i potężniejszy, ale téż stokroć więcéj skołatany i spustoszony, jak nasz dworski poeta i dawny nauczyciel wielkich książąt[2]. Odsłoniwszy obrzydłe rany społeczeństwa rosyjskiego ręką potężną, nieubłaganą, przedstawiwszy swemu narodowi w „Martwych duszach“ i w „Rewizorze“ obraz jego zepsucia, straszny życiem i prawdą, Mikołaj Gogol zwątpił o cywilizacyi, o postępie, o wolności, zaczął ubóstwiać to, co dawniéj palił, czcił tylko Moskwę barbarzyńską, nie widział zbawienia jak tylko w despotyzmie, przedstawiał sobie, że jest w grzechu „niezgłębionym“ i zaczął gonić miłosierdzie Boskie, które ciągle przed nim uciekało. Jeździł z Petersburga to do Rzymu, to do Jerozolimy, to do Paryża, szukając wszędzie wypoczynku dla swéj zrozpaczonéj duszy; następnie zawracał czasami do Żukowskiego, przepędzał po kilka tygodni w jego domu, wzywał jego mieszkańców do modlitwy, do pokuty, do rozpamiętywania Boskich tajemnic. Wszczynały się wtedy dyskusye bez końca o „poganach Zachodu“, o „wojnie krzyżowéj“, która się zbliżała, o „odkupieniu występnéj ludzkości przez rasę jeszcze nieskalaną, która zachowała swoją wiarę.“ Kilka razy doktorzy musieli wdać się w tę sprawę i kazać zaprzestać tych biesiad serdecznych, połączonych z niebezpieczeństwem. Pewnego dnia znaleziono Gogola umierającego z głodu, leżącego krzyżem przed obrazami świętych, w adoracyi których się zapomniał.“
Gogol po powrocie z zagranicy stawał się coraz więcéj religijny; pojęcia, jakie szczepił dawniéj, teraz potępiał. Prawie nic nie pisał, i dopiero w r. 1847 wydał: Wybrane wyjątki z listów do przyjaciół. Przyjaciele prosili go na wszystko, żeby zaniedbał tego wydawnictwa, żeby zrzekł się odpowiedzialności za ten ostatni utwór, w którym wypiera się swoich dawnych płodów, w którym występuje jako przeciwnik nowatorstwa w swoim kraju, jako obrońca poddaństwa chłopów i kary cielesnéj. Aksaków pisze do Gogola: „Wyszła ta nieszczęsna książka, zdolna tylko krzewić kłamstwo i nierząd.“
Tu dwulicowość Gogola znowu na jaw występuje, bo kiedy z jednéj strony broni upornie swojéj książki, z drugiéj strony ze łzami przyznaje się swoim przyjaciołom, że ta książka, jak sam się wyrażał, hańbi go, że jest potworną, „czerwienię się ze wstydu, mówi, za to, co w sobie zawiera, ale cóż robić, co się stało, to się stało.“
W rok po wydaniu téj ostatniéj swojéj pracy Gogol udał się do Palestyny dla zwiedzenia Grobu Najświętszego, następnie w końcu 1848 r. przybył przez Odessę do Moskwy i odtąd oprócz podróży w strony małoruskie, w tém mieście ciągle przebywał. Wtedy pracował na nowo nad drugim tomem Martwych dusz, i już go był ukończył, gdy śmierć go zaskoczyła 21 lutego 1852. Dopiero spadkobiercy wydawnictwem tém się zajęli. Martwe dusze tłómaczone były na język francuski przez p. Ernesta Chassière w 1859 r.
„Wiem, pisał Gogol do Żukowskiego, że imie moje będzie szczęśliwsze odemnie.“

Hr. Zygmunt Kierdej.



Przypisy

  1. Włodzimirz, jeden z główniejszych orderów rosyjskich.
  2. Mowa tu o Żukowskim.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zygmunt Wielhorski.