Przejdź do zawartości

Marsz wygnania

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł Marsz wygnania
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Samuel Hirszhorn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

MARSZ WYGNANIA.

Trzymam wciąż wędrowny kij
Słyszę głos: „Tułaczu, mknij!“
Nie wiem, co to druh, co brat,
Zły jest na mnie cały świat,
Wciąż do cudzych pukam bram,
Dzisiaj tu, jutro tam.
Dnia nie spędzam tam, gdzie noc,
Nigdzie własnej ziemi piędź —
Wiecznie: pędź, pędź, pędź,
Póki tylko służy moc!

Przeszłość ma zapadła w proch,
Słowa me — na ścianę groch:
Moja chwała — zmierzchły mit,
Tytuł mój — przeklęty żyd,
Moje życie — wieczny ból,
A mój wpływ — okrągły nul.
Moja wiara — wyzysk, mord,


Język — gwara dzikich hord,
Moje przyjście na świat — grzech
Pędzę byt, jakby na śmiech,
Sądzi mnie: bat, ogień, miecz;
Zewsząd: precz, precz, precz,
Muszę błagać, ronić łzy,
Gdy oprawca smaga, lży.

Tak przechodzi dzień, rok, wiek —
Ciągle swój przyspieszam bieg:
Każdy pies i każdy bies
Może zrobić ze mną kres:
Lżyć mnie, bić — zyskowny fach...
Wieczny strach, strach, strach,
Wciąż przekupuj, żebrz i proś,
By cię nie zjadł jakiś ktoś,
Gorszy-m nawet jest, niż trup,
Bo mnie nie chce przyjąć — grób!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Samuel Hirszhorn.