Mają oczy - nie widzą

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Gomulicki
Tytuł „Mają oczy — nie widzą“
Pochodzenie Poezje Wiktora Gomulickiego,
cykl Z księgi przyrody
Wydawca Księgarnia A. Gruszeckiego
Data wydania 1866
Druk Bracia Jeżyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały cykl
Pobierz jako: Pobierz Cały cykl jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
„MAJĄ OCZY — NE WIDZĄ“...


Kiedy się budzę, słyszę tuż nad głową
Świergoczącego poza oknem ptaka;
Coś on rytmiczną skanduje mi mową,
Ale mu mistrzem musiał być ksiądz Baka,
Bo wciąż na nutę jednostajną ćwierka —
Jednak w tej nucie tkwi duszy iskierka.

Ja tę iskierkę czuję, i płomieniem
Radbym ją zrobić, by pokazać światu;
Bo mowę ptasią świat zowie złudzeniem.
Śmieje się także z wonnej mowy kwiatu —
Ale ja wierzę, iż świat racji nie ma,
I że przyroda nie jest — głuchoniema.

Wydrwił mię mędrek, gdym śmiało napisał
Że ptak się modli i że drzewo kocha...
Jam przecie tego z palca nie wysysał
Ani mi muza doradziła płocha.
Bym cudownością słuchaczów olśniewał —
To powtórzyłem, co mi ptak wyśpiewał

I co mi drzewa wyszumiały liście. —
Zdawna już duch mój ze smutkiem docieka,
Skąd tak szalone wzięły się zawiście
Między przyrody duszą i człowieka?
I czemu obie tak zaślepły w gniewie,
Że o istnieniu jednej druga nie wie?


Jest jakaś siła — nie boska lecz czarcia —
Która te dusze trzyma w oddaleniu...
A gdy je czasem przywiedzie do starcia
Ziemia się wówczas w konwulsyjnem drżeniu
Miota, i w furję przemieniona krwawą,
Zabija gromem i zagryza lawą...

Jest jakaś siła, co się ludźmi bawi,
Jak Puk przebranym za aktora chłopem —
Temu do twarzy lunetę przyprawi,
Tamtemu zegnie kark nad mikroskopem,
Obydwom zasię oczy wiąże mocno,
By, za dnia nawet, w ciemność grzęźli nocną...

Jest jakaś siła... nie nazwę tej siły,
Bo nie chcę klątwą obruszać filara,
Który świat trzyma, choć sam jest nadgniły;
Bo drżę, by na mnie nie krzyknięto: wara!
Wara od tego, co ci się zda brzydkiem,
A jest ludzkości mozolnym nabytkiem!

Nabytkiem lichym — mniemam — kiedy zwęża,
Zamiast rozszerzyć, pojęć widnokręgi;
Kiedy istoty bratnie uciemięża,
I prawdy szuka w martwych kartach księgi;
Kiedy przyrodę na cząsteczki kruszy,
A z cząstek skleić nie potrafi — duszy..







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wiktor Gomulicki.