Maciek Bzdura gada/Oficery przy wojsku...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Jantek z Bugaja
Tytuł Oficery przy wojsku...
Pochodzenie „Rola”. Ilustrowany bezpartyjny tygodnik ku pouczeniu i rozrywce 1927 Nr 8
cykl Maciek Bzdura gada
Wydawca Feliks Kowalczyk
Data wydania 29 lutego 1927
Miejsce wyd. Kraków
Ilustrator anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron

Bzdura (cropped).jpg
 
MACIEK
BZDURA
GADA:


Oficery przy wojsku koniecnie chcieli nas zachęcić do wojacki, więc prawie codziennie kazowali grać muzyce: „Jak to na wojence ładnie!“ i inne śpiwki, aby my ino śli prać Moskala, co się wlizie. Ale mnie się to jakosik nie widziało, więc padam do jednego z nich:
— Panie oficer! Kiedy to tak na wojence ładnie, to cemu pan na nią nie idzie, ino co wiecora łazi pan do ty synkarki, co przy ulicy Gołej ma sklep i inne rzecy?
A oficer na to:
— Bo widzis, ja to co innego! Ja końcyłem gimnazyje, śtuderowałem na takiego, co to moze się na świecie przydać. Ja mogę być sędzią, i prefesurem, i doktorem, a i księdzem, jakby Boże broń, na to padło takze mógłbym być. A takich Maćków, jak ty, jest po całem świecie do nieszczęścia, to bez ciebie na świecie dziury nie będzie.
A ze ten oficer było to dobre chłopisko, więc mozna było z nim pogadać, nie tak, jak z innemi, którzy ino parę słów znali i to takich niekatolickich, jak morda, psiakrew, sakramencki lub skurcysynu! Tak ja padam do tego oficera:
— Panie oficer, melduje posłuśnie, cobyście mi pedzieli, kto tez jest potrzebniejsy na świecie: ksiądz, sędzia, prefesur, cy taki cłecyna, jak ja Maciek z Psiej Wólki?
— Zbałwaniałeś pewnikiem — na to oficer — kiedy takiej prostej rzecy nie rozumies. Pomyśl sobie, jakby nie było księdza, to ktoby cię okrzcił, ktoby cię wyspowiadał, ktoby ci kiedysik ślub dał i kto pochował.
— To prawda, panie starsy — ja na to. Ale dajmy na to, zeby takich Maćków, jak ja, nie było na świecie, to kogoby ksiądz krzcił, kogo spowiadał i komu śluby dawał? Mnie się zdaje, ze ksiądz potrzebny, ale ja jesce potrzebniejsy.
— No niechby, ale przecie nie powis, ześ ty potrzebniejsy od profesura! Pomyśl se, jakby nie było skół i profesurów, toby ludziska byli takie głupie, jak barany i wszyćkoby było na nic.
— Pewnikiem! No ale wtedy musieliby se załozyć parową fabrykę dziecek, lub je sprowadzać z Hameryki. Ale nie to chciałem powiedzieć. Tylko melduje pokornie, ilu tez prefesurów było w raju i cy oni ucyli Adama i Ewę, co mają robić, aby był Kain i Abel. Mnie się widzi, ze różne rzecy na świecie same przychodzą z siebie i potrzeba naucy nieraz więcej cłowieka, niz najlepsy prefesur. A jakby nas Maćków nie było na ziemi, ciekawym, cyby najlepsy prefesur jaką wirzbę lub lipę choć śtyrech słów gadać naucył.
— No zreśtą ksiądz i prefesur to ino taka omasta w tych wszyćkich zawodach, jakie są na ziemi. A wiadomo przecie, ze i bez omasty samą jałowizną cłek zyć potrafi. Ale przecie przyznas, ze nad chłopa to potrzebniejsi sędziowie, którzy ludzi przy procesach godzą, potrzebniejsi adwokaci, którzy tych ludzi bronią, potrzebniejsi nizijerowie, którzy budują drogi i koleje, potrzebniejsi doktorzy, którzy nie dają ludziom prędko skonać, potrzebniejsi fabrykanci, którzy wyrabiają najróżnorodniejse rzecy, a choćby i ci rzemieśnicy, którzy nam sporządzają najpotrzebniejse graty do roboty i przyodziwy. Pomyśl se sam, jakieby to zycie było jałowe, gdyby tych ludzi nie było na świecie! I przyznas chyba, ze są oni potrzebniejsi, anizeli ty.
— To prawda — ja na to, ze są oni bardzo potrzebni i świat ten bez nich byłby bardzo jałowy, ale mnie się takze widzi, ze jakby nie było chłopa na świecie, toby i świata samego nie było. Bo kogoby ksiądz krzcił, a prefesur ucył, kogo sędzia sądził, a kogo doktór na tamten świat posyłał, la kogoby szewc buty robił a krawiec portki. A co już najwaźniejse, to ktoby tych wszyćkich ludzi chował i zryć jem dawał, gdyby chłop swoją krwawicą z ziemi zimiaków nie wydar i ziarna im na chleb nie umłócił?
— Ogromny z ciebie filozof! Ale i tak na front pójdzies, bo taki befel i na to ni ma rady.
— Cy pójdę, to się jesce pokaze! Ale choćbym i posed, to jesce jeden dowód, ze bez chłopa się nie obejdzie. Bo jakby się obesło, to kiedy się cysarze pogniwali na siebie, to niechby się ze sobą sami prali. Ale to, Boże odpuść, takie niedorajdy, ze nawet i takiej łatwej rzecy nie potrafi ino się ze wszyćkiem na chłopa spuscają. Jakby ja był cysarzem, tobym o pomoc nikogo nie prosił, ale lunął raz w lewo, raz w prawo i byłoby wnet po harapie!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Kucharczyk.