Mądry i głupi (Pawlikowska-Jasnorzewska, 1932)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Mądry i głupi
Pochodzenie Surowy jedwab
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1932
Druk „Monolit“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MĄDRY I GŁUPI

Mędrcy zawiedli nas bardzo. Ograniczony jest rozum.
Lecz jego brak zasadniczy jest jak noc gwiezdna, bez granic.
Mój głupi milczy o wszystkiem jak milczą kwiaty pachnące
i jest wysmukły jak jeleń, a w oczach ma uśmiech życia.

Jedynie milczące usta umieją mówić dotknięciem....
Przy egzaminie miłości mędrzec najczęściej przepada.
Słowami kaleczy nędznie miłosny sekret przyrody,
cytuje rzeczy czytane, zepsute zęby wyszczerza.

Mój głupi, nieoczytany — gdy westchnie — to wiosna wzdycha,
gdy taśmą zębów zabłyśnie — skaczą światełka po ścianie.
Intelekt nie zmózdrzył jeszcze pachnących, złocistych tkanek
sandałowego posągu, który nie czytał Bergsona.

Mam w rękach ciało strumienia, pień drzewa, brzemię owoców.
Przyroda z kapryśną łaską w ramionach tuli mnie krągłych.
Całując jej piękną skórę jestem sarniątkiem pod łanią,
i tu do prawdy powracam po głupich z mędrcem rozmowach.

Mądry wyłysiał nad książką. Tego mu nikt nie powróci.
Idzie od ignorabimus, zgarbiony, do ignoramus.
Obok są tory zielone. Tam głupi konno przejeżdża,
a włosy jego ze słońcem igrają jak równy z równym.

Pożółkły jak nieśmiertelnik, szeleszcząc kartami książek,

załamał się wśród zagadnień, bezradnie zakaszlał mędrzec — —
Jęknął z miłości mój głupi — odpowiedziały mu koty,
gwiazdy przez niebo przemknęły jak ptaki, jedna za drugą...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.