[107]MĄDROŚĆ.
Ktokolwiek całe życia powaby
W samych dostatkach pokłada,
Błądzi mém zdaniem, i umysł słaby
Więcéj niż rozum nim włada.
Ja, ile ze mnie, tych tylko w życiu
Chciałbym nazywać szczęśliwych,
Co przy rozumie, a mierném byciu,
Wolni od trosków zgryźliwych.
Cóż jest to złoto, które tak mocne
W ludziach pragnienie podnieca?
Pewnie do zdrowia jest im pomocne,
Albo im w nocy przyświeca?
Jest prosta ziemia; lecz za niecnotę
Bóg chcąc nas pono ukarać,
Tak wielką do niej wlał w nas ochotę,
Że o nią musim się starać.
[108]
Już i przestrzenie mórz zbyt głębokich
Ułomną łodzią zbiegamy,
Skryte pod niebem Andów wysokich
Śnieżne wierzchołki zwiedzamy.
Z wieków nietknięte indyjskie niwy
Kolumbus pierwszy splondrował,
Mniéj baczny, czy gdzie Bóg sprawiedliwy
Końca zuchwalstwa nie chował.
Nie chcę ja skarbów, co tam za niemi,
W życiu nieznając pokoju,
Przewraca murzyn wnętrzności ziemi,
Oblany we krwi lub znoju.
Bo któż przy kupach potężnych złota
Doznał prawdziwéj swobody?
Nie zasłoniły złociste wrota
Krezusa, ni liczne grody.
Ów, co przezacny stem grodów władał.
Kreta go cała wielbiła,
Lubo z bogami za stoły siadał,
Śmierć go zarówno zgładziła.
Mądrość jest sama, mądrość bogini
Szczęściu ludzkiemu przyjazna;
Kto się polecił do jéj świątyni,
W życiu ten smutku nie zazna.
Widokiem śmierci nieustraszony
Ateński mędrzec spoczywał,
Malo pamiętny, iż naznaczony
Moment dekretu przybywał.
[109]
Ni śmierci widok, ni wzrok tyrana
Cnoty prawdziwej nie zmaże:
Mądrość im bardziej prześladowana
Tém się wspanialszą ukaże.
Niech kto chce ołtarz fortunie stawi,
Ja się jej darem nie nęcę:
Mądrość i cnota mię tylko bawi,
Tym życie moje poświęcę.