Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Mój synuś
[158]MÓJ SYNUŚ.
Maleńkie dziecię w domu mam —
Chłopczyna to jest chwat:
Gdy ujrzę go, to zda mi się,
Że moim cały świat!
Lecz rzadko, ach, widuję go,
Gdy czuwa — w ciągu dnia;
A w dom gdy wracam, on już śpi,
Bo noc oddawna trwa.
Do pracy mię wygania świt,
A wczas mam w późny mrok:
Obca mi własna moja krew,
Ach, obcy dziecka wzrok!
Dowlokę się do izby mej
ZbolalyZbolały i bez sił, —
Od bladej żony słyszę wnet,
Jak grzeczny synuś był;
Jak słodko gwarzył, pytał wciąż:
„Mamusiu, powiedz mi —
Kiedyż-to tatuś wróci już?
Przyniesie dla mnie trzy“?
Słucham, z zapartym szepcąc tchem:
„Syneczku, słuszność masz!“ —
Ojcowska miłość pali pierś —
„Zobaczysz moją twarz!“
Już nad łóżeczkiem schylam się
I w dzęwidzę, jak snów rój
Porusza drobne wargi mu:
„Gdzie, gdzie jest tatuś mój?“
[159]
Całuję błękit jego ócz —
Otwarły się. „O, mów,
Poznajesz tatę“? — Ujrzał mnie
I zamknął oczki znów.
„Tu stoi, skarbie, tatuś twój
I tobie trzy dać chce.“
Usteczka poruszają się:
„Ach, gdzie jest tatuś, gdzie?“
Ból ściska serce me, do dna
Goryczy-m spełnił kruż:
Raz, synu mój, obudzisz się,
A mnie nie będzie już!
|