Listy z więzienia (do Roberta Ross’a)/II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Oscar Wilde
Tytuł Listy z więzienia
Podtytuł (do Roberta Ross’a)
Pochodzenie De Profundis
Data wydania 1922
Wydawnictwo „Vita Nuova”
Druk „Oświata“
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Róża Centnerszwerowa
Źródło Skany na Commons
Inne Całe Listy...
Pobierz jako: Pobierz Całe Listy... jako ePub Pobierz Całe Listy... jako PDF Pobierz Całe Listy... jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
II.
10 marca 1896 r.
Drogi mój!

Proszę cię, wyślij do adwokata, p. N., list, następującej treści: Ponieważ żona moja przyobiecała pozostawić mi trzecią część majątku w razie, gdyby umrzeć miała przede mną, nie mam nic przeciwko tej rencie dożywotniej. Przyznaję, że byłem powodem zbyt wielu nieszczęść dla niej i dla dzieci, abym mógł rościć sobie prawo do opierania się w czemkolwiek jej woli. Była dobra i uprzejma dla mnie, ilekroć odwiedzała mnie tutaj. Ufam jej najzupełniej. Proszę cię, spraw, aby wszystko to załatwione było bez zwłoki. Czuję, że postępuję słusznie, zdając się we wszystkiem na jej wolę.
Napisz też, proszę, do Paryża, do Stuarta Merrille‘a lub do Roberta Sherard‘a, jak bardzo ucieszyło mnie, wystawienie mojej sztuki; wyraź też serdeczną moją wdzięczność Luignë-Poemu: ma to wszak duże znaczenie, że pomimo mojego poniżenia i mojej hańby, uważany jestem wciąż jeszcze za artystę. Chciałbym módz cieszyć się jeszcze bardziej, ale zamarły we mnie widocznie wszystkie uczucia, z wyjątkiem bólu i rozpaczy. Bądź jednak łaskaw zakomunikować Luignë-Poemu, że oceniłem należycie zaszczyt, jaki mi zrobił. On sam jest poetą. Obawiam się, że będzie ci trudno odcyfrować moje pismo. Nie pozwalają mi tutaj używać materjałów piśmiennych, wskutek czego mam wrażenie, że oduczyłem się pisać. Musisz mi wybaczyć. Podziękuj M-owi za tyle jego trudów i kłopotów; przysyłał mi książki; — niestety, bóle głowy, jakich zaczynam doznawać, nie pozwalają mi czytać moich greckich i łacińskich autorów. Dla tego też niewiele mi oni jeszcze pomogli. Bardzo uprzejmie było jednak z jego strony, że pozostawił wybór książek mnie samemu. Poproś go też, aby zechciał wyrazić wielką moją wdzięczność owej pani, mieszkance Wimbledon‘u.
W odpowiedzi na list ten napisz mi, co się dzieje nowego w piśmiennictwie: jakie wyszły książki i t. d., także o sztuce Johns‘a, o wystawieniu nowych sztuk Forbsa Robertsona i o wszystkich nowych prądach w święcie teatralnym Paryża i Londynu. Postaraj się dowiedzieć, co powiedzieli o Salome“: Lemaitre, Bauer i Sarcey i streść mi ich krytyki. Napisz, proszę cię, Bauerowi, że, zredagowany w tak przyjaznym tonie, artykuł jego, prawdziwie mnie wzruszył. Robert Sherard wie o tem.
Sprawiłeś mi odwiedzinami twemi wielką przyjemność. Postaraj się znów przyjechać. Otacza mnie tutaj groza śmierci; ale żyć w więzieniu straszniej jest jeszcze, niż umrzeć. W milczeniu i nieszczęściu....[1]
Myślę o tobie zawsze z głębokiem uczuciem miłości. Chciałbym, aby Ernest zabrał z Oakley-street moją ręczną walizkę, futro moje, ubrania i książki, które ofiarowałem drogiej mojej matce. Zapytaj się Ernesta, na czyje nazwisko kupiony był jej grób.

Zawsze oddany ci przyjaciel
Oscar Wilde.



Przypisy

  1. Następujące po tem słowa zostały wycięte przez naczelnika więzienia, majora Izaaksona.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Oscar Wilde i tłumacza: Róża Centnerszwerowa.