Liryka francuska (antologia)/Wpatruj się co wieczora

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Charles Guérin
Tytuł Wpatruj się co wieczora...
Pochodzenie Liryka francuska
Data wydania 1911
Wydawnictwo J. Mortkowicz
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Bronisława Ostrowska
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

WPATRUJ SIĘ CO WIECZORA...


Wpatruj się co wieczora we słońce zachodnie:
Nic nie powiększa oczu i duszy — i niema
Chwili, — jako ta chwila potężna i niema,
Kiedy dzień w piersi morza gasi swą pochodnię.

Podobny gdzieś w nadbrzeżnych skał ukrytym lochu
Gorzkiej muszli, co wiecznie szlochem fali dyszy,
Poeto, labiryncie ciemny, ukój w ciszy
Serce twe krwawe, pełne słonych łez i szlochu.

Obróć w dal widnokręgu znojna skroń i usta
Otwarte, a źrenica twa sucha niech bieży
Od zachodniego słońca tragicznej rubieży
Na wschód, kędy fioletu mgieł zawisła chusta!

I mierząc dal, waż w sercu te wysokie losy,
Których jaskrawe blaski ślepiły w zenicie,
I które wzwyż się dumnie wspinały w niebiosy,
A pochyliły w ciemny grób — jak wszelkie życie.


Ludzkość w próżnej goryczy starzeje bez wiary;
Myśl o bóstwach, co wieczne być śniły nadzieją:
Ich kadzielnice rdzawe mgłą dziś jeno wieją,
A ołtarze haftuje srebrem pająk szary.

Myśl o narodach padłych. Były wielkie. Twoja
Rasa lazurem chwały swe lilie poiła,
Lecz króle podłe dały, gdy z nich spadła zbroja,
Że w zbrukanych sztandarach brat brata zabijał.

Czerw z dojrzałych owoców toczy marmur łona;
Myśl o kochankach, których sny były tak dumne:
Kiedy na drzewie ryli wspólne swe imiona,
Znacząc pod korą wieko na swą własną trumnę.

Jękliwym dźwiękiem rogu pasterz z blizkiej wioski
Zwołuje z łąk skoszonych trzodę zabłąkaną.
Ty, wobec wielkiej słońca zachodniego troski,
Myśl o tych słońcach, które więcej nie powstaną.

I podczas gdy surowa noc w niebieskiej dali
Wbija w całun przeszłego dnia swój szereg złoty
Gwiazd, stokroć okrutniejszych od ćwieków Golgoty,
Ty, — zdala skał zgładzonych wieczną pracą fali,

Zdala swarliwych wiatrów i grzmiącego morza, —
Unieś, — idący smutnie w swoich dróg zawiłość,
Kędy cel kij pielgrzymi znaczy śród rozdroża, —
Ciszę serca, które ci nawiedziła — miłość.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Charles Guérin i tłumacza: Bronisława Ostrowska.