Liryka francuska (antologia)/Śpiewaj wolno

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Gustave Kahn
Tytuł Śpiewaj wolno
Pochodzenie Liryka francuska
Data wydania 1911
Wydawnictwo J. Mortkowicz
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Bronisława Ostrowska
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

ŚPIEWAJ WOLNO...


Śpiewaj wolno i cicho. Moje serce płacze...
Lekko uderzaj smętny akord minorowy!
Zimno! godziny płyną jak błędne tułacze —
Blada mgła tajemnicy skryła nasze głowy.
Przerwij! Tak! dobrze! ale twój głos jest tak senny...
Słyszysz, w pustce coś jęczy niby szloch stłumiony.
Śpiewaj wolno... Czy czujesz, jak na śpiewne tony
Pada lęk nierozwity klęski nieodmiennej?

Jeszcze! Pieśń się przewleka. Moje serce płacze...
Gromady jakieś szare przyćmiły pochodnie,
Niech nadmiar mocne wonie rozwieją się raczej:
Alkowa jak mogiła szarzeje i chłodnie.
Skądże mi ten dreszcz dziwu, co serce przenika,
Skąd to miękkie andante miarowej harmonii?
U bieli okien słania się dziwna muzyka
Ruchów mglistych i skrzydeł, i obłocznych woni.

Dość! Pozwól skonać pieśni. Moje serce płacze...
Oćma pokrywa kręgi świateł. Uroczyście

Zstąpiła cisza między poszmery żebracze,
Co pierzchają trwożliwie na jej dumne przyjście.
Ostaw! Niech woń i tony w spólny grób się chylą
Pod rytmem melancholii bezmiernie zwycięskiej...
Wszystko głuchnie, szarzeje i kona... O, chwilo,
Zali otwierasz nawias wiekuistej klęski?





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Gustave Kahn i tłumacza: Bronisława Ostrowska.