Lew zakochany

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Lew zakochany
Podtytuł Do panny de Sévigné
Pochodzenie Bajki
Księga czwarta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga czwarta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga czwarta jako ePub Pobierz Cała Księga czwarta jako PDF Pobierz Cała Księga czwarta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 191.png


BAJKA  I.
LEW ZAKOCHANY.
DO PANNY DE SÉVIGNÉ.

Onego czasu, kiedy to zwierzęta
Po ludzku mówić umiały,
Chciał się z człowiekiem bratać lew zuchwały
I z rąk cór Ewy brać hymenu pęta,

Mieniąc się godnym ludzkiej parenteli
Po mieczu i po kądzieli.
Czemu nie? wówczas każdy lew mógł przecie
Z nami o lepszą iść śmiało:
Miał rozum, męztwo, a przytem, na grzbiecie
Grzywę wspaniałą.
Otóż, Lew pewien jaśnie oświecony
Ujrzał pasterkę na kwiecistej łące
I wnet, wyznając afekta gorące,
Chciał ją zaszczycić mianem swojej żony.
Ojciec dziewicy chętnie byłby gotów
Wziąść lada chłystka za zięcia,
Byle się pozbyć zalotów
Zakochanego zwierzęcia.
Dać? szkoda córki; nie dać? strach nielada:
Przeciw Lwu opór daremny;
A dziewica (któż serce kobiety wybada?)
Mogła, na przekór ojcu, zawrzeć ślub tajemny:
Bo każde dziewczę (choć się przyznać nie chce),
Mile po serduszku łechce
Wzrost wspaniały, gęsta mina,
Bystre oko, męztwo, siła,
Bujny wąsik i czupryna.
Więc córeczka lwy lubiła,
Ceniąc wszystkie te przymioty;
Ojciec zaś nie miał ochoty
Wręcz rozprawić się z kochankiem
I zakończyć Lwa zaloty


LEW ZAKOCHANY.

Grochowym wiankiem.
Rzekł zatem: «Chętnie powierzę
Jedyne dziecię twej pieczy;
Lecz strach mi, wyznaję szczerze,
Że ją twój pazur skaleczy
Przy nieostrożnej zabawie,
Lub ząb draśnie w pocałunku.
Jednego przeto warunku
Zechciej dopełnić łaskawie:
Niech ci pazury obetną,
Kły ostrem zgładzą żelazem,
A zyskasz postać mniej szpetną
I czułość żony zarazem;
Bo skoro trwogę ukoi,
Która dziś serce jej dręczy,
Ten dowód miłości twojej
Tkliwą pieszczotą odwdzięczy.»
Uwierzył Lew, miłosnym szałem zaślepiony:
W jednej chwili postradał zęby i pazury,
I został, jak forteca, gdy zburzą jej mury,
Niezdolny do napaści, ani do obrony.
A wtem zażarte wypadły brytany:
Uległ po krótkim oporze.

O miłości! kto dźwiga twe złote kajdany,
Ten na zawsze z rozsądkiem pożegnać się może.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.