Lew i Pasterz (La Fontaine, 1876)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Lew i Pasterz
Pochodzenie Bajki
Księga szósta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga szósta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga szósta jako ePub Pobierz Cała Księga szósta jako PDF Pobierz Cała Księga szósta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 339.png


BAJKA  I.
LEW I PASTERZ.

Błądzi, kto w bajkach tylko czczej rozrywki szuka.
Pożyteczność ich hasłem; lecz sam morał nudzi,
Więc dla tego się z baśnią kojarzy nauka:
Słowa i czyny zwierząt wzorem są dla ludzi.
Tak o bajkach najwięksi sądzili poeci,
I, nie gardząc poziomym z pozoru przedmiotem,
Satyrę żartobliwym okraszali zwrotem,
Bo prawda bywa gorzką — nietylko dla dzieci.

Cenną dla bajkopisów jest zwięzłość osnowy:
Ezop zawsze krótkiemi wyrażał się słowy,
A Fedra, arcymistrza w jędrności i sile,
Za brak ozdób ganili współcześni Zoile.
Lecz przeszedł ich Grek pewien, który swe powieści
(Spartańską wielbiąc krótkość) w czterech wierszach mieści.
Są-li te ciasne ramy wadą lub przymiotem?
Niechaj znawcy rozstrzygną; nie mnie sądzić o tem.
My raczej na przykładzie zróbmy porównanie.
Grek strzelca w bajkę włożył, a Ezop pasterza;
Pomysł obu do celu jednakiego zmierza,
Dla tłumacza zaś tylko ta chluba zostanie,
Że, śladem poprzedników występując w szranki,
Dorzucił nieco kwiatów do ich barwnej tkanki.
Oto, co prawi Ezop:

Kiedy pasterzowi
Codzień ginęło jagniątek po kilka,
Posądził wilka;
I myśląc, że go ułowi,
Wkoło ciemnej jaskini sieć zastawił zdradnie.
«Jowiszu! rzecze, jeżeli w tej dobie,
Tu, w moich oczach, łotr do matni wpadnie,
Cielca tucznego zarznę na cześć tobie.»
Zaledwie wyrzekł te słowa,
Aż tu z jaskini wychodzi Lew srogi.
Pasterz w nogi!
Drżący, wpół martwy, w ciemny kąt się chowa

I szepcze, od trupa bladszy:
«Prosi, błaga człek głupi, a skutków nie patrzy;
Przyrzekłem na ofiarę zarznąć cielę młode,
Za schwytanie rabusia, co gnębi mą trzodę;
Lecz tylko z moich oczu oddal go, o boże,
A wołu w dani ci złożę.»

Tak skreślił tę opowieść bajkopisów książe:
Zobaczmy, jak z zadania ów Grek się wywiąże.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.