Kwiaty grzechu/Muza sprzedajna

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
VIII
Muza sprzedajna.

Muzo moja, tyś prawa pałaców kochanka,
Lecz gdy Styczeń rozpęta swoje Boreasze,
Czy będziesz miała ogrzać czem biedne poddasze
I okryć nogi ciepłem jakiegoś gałganka?


Czy odegnasz od ramion swoich marmurowych
Blask, co wnosi ci oknem swoje mroźne tchnienie,
A że twa kiesa pusta, jak twe podniebienie,
Czyż będziesz zbierać złoto sklepów lazurowych?

Aby codzienny chleb twój zdobyć ciężką pracą,
Jak biedne dziecko chóru, kadzielnicę trzymasz,
I śpiewasz hymn Te Deum, choć weń wiary nie masz,
Albo skaczesz na linie, jak głodny bajazzo,
I śmiejesz się przez gorzkie łzy niedostrzeżone,
By rozweselić tłumów ospałych śledzionę.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie tłumacza: Antoni Lange.