Hymn do piękna

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Piękno Hymn do piękna • Kwiaty grzechu • Charles Baudelaire Ideał
Piękno Hymn do piękna
Kwiaty grzechu
Charles Baudelaire
Ideał
Przekład: Adam M-ski.

XVI
Hymn do piękna.

Czy znijdziesz z Niebios, czyli otchłań cię wyzieje,
Piękności, wzrok twój boski i piekielny razem

Dobrodziejstwa i zbrodnie bez wyboru sieje —
I w tem działania wina jest wiernym obrazem.
W twem oku zachód słońca i zórz łuny gorą,
Rozlewasz wkoło wonie jak wieczór burzliwy:
Twe całusy napojem, usta są amforą,
Przez nie dziecko jest mężem, mąż słabnie tchórzliwy.
Czyś rodem z czarnych piekieł, czy z krain jutrzenki?
Jak pies, za twoją szatą idzie Przeznaczenie;
Radość i klęski natraf lecą z twojej ręki.
I bezodpowiedzialnie rządzi twe skinienie.
Po trupach, z których szydzisz, stawiasz swoje kroki,
Groza nie najmniej wdzięcznym jest z twoich klejnotów,
A mord między najdroższe twe wliczon breloki
Na wzdętem dumą łonie pobrzękiwać gotów.
Jednodniowy gość ziemi — śmiertelnik olśniony —
Płonie w twych żarach, mówiąc: „Świeć się ogniu jasny!“
Nad drogiem ciałem w dreszczach miłości schylony,
Jest on jak konający, co kopie grób własny.
Co mi — czy Nieb czy piekieł wydała się sfera —
Cherubie prosty, szczery, a grozą owiany!
Gdy twój wzrok, uśmiech, noga przedemną otwiera
Kraje nieskończoności błogiej a nieznanej?

Cóż — żeś, Bóg, Szatan, Anioł czy syrena zwodna,
Ty — pieśni, blasku, woni, ty — z aksamitnemi
Oczyma wróżko, pani jedynie czci godna,
Gdy czynisz świat mniej wstrętnym, chwile mniej ciężkiemi?







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie tłumacza: Zofia Trzeszczkowska.