Kupiec i Basza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Kupiec i Basza
Pochodzenie Bajki
Księga ósma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga ósma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga ósma jako ePub Pobierz Cała Księga ósma jako PDF Pobierz Cała Księga ósma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 530.png


BAJKA  XVIII.
KUPIEC I BASZA.

Grek wiódł handel w Stambule. Pewien Basza stary
Wziął go w opiekę łaskawą;
A za to Kupiec, zarobione krwawo
Musiał mu dawać pieniądze, towary
Bo za protekcyę trzeba płacić słono
I nietylko w Turcyi pono.
Grek sarkał głośno, że go łaska taka
Wykieruje na żebraka.

Słysząc to, trzej urzędnicy
Przybyli doń w tajemnicy:
«Opieka Baszy, rzekli, kosztuje cię drogo,
A trzej, bardziej niż jeden, przydać ci się mogą;
Więc, jeśli chcesz, za mniejszą niż wprzódy opłatą
W nas znajdziesz protektorów.» Grek zgodził się na to.
Doszła do Baszy wieść o tym układzie.
Słudzy radzili, ażeby bez zwłoki
Przedsięwziął kroki
Przeciw napaści lub zdradzie,
Bo wspólnicy, w obawie o swe własne życie,
Pewnie zechcą go otruć albo zabić skrycie.
Należy więc uprzedzić tak niecne zamiary
I, wedle Turków zwyczaju,
Kupca z trzema bejami, dla przykładnej kary
Drogą na Bosfor wyprawić do raju.
Inaczej postąpił Basza.
Poszedł do Greka i z pogodnem czołem
Rzecze, zasiadłszy za stołem:
«Mówią, bym się strzegł ciebie: to mię nie zastrasza:
Tak śmiało nie potrafią patrzeć truciciele,
I bez trwogi wraz z tobą siadam do biesiady;
Zaś, co do twych wspólników, jednej mądrej rady
W bajeczce tobie udzielę.

Pasterz miał stróża trzody, wielkiego brytana.
Pies służył wiernie, ale jadł zawiele,
Bowiem dostawał co rana

Ogromny bochen chleba. Głupi przyjaciele
Nakłonili pasterza, by dla oszczędności
Sprzedał brysia jegomości,
A kupił trzy kundysy; zysk niezaprzeczony:
Trzy psy lepszej niż jeden dostarczą obrony,
A mniej będą kosztowały
Niż bryś, co zjadał chleb cały.
Zapomnieli doradcy, lub nie dbali o to,
Że brytan za trzech staczał krwawe boje
Z wilków hołotą.
Sprzedał go pasterz, kupił piesków troje:
Te mniej jadły, lecz za to gorzej strzegły trzody;
I, zamiast owce bronić od napadu,
Zoczywszy wilka, zmykały bez śladu.
Pasterz więc miał zysk mały a niezmierne szkody;
I ty wiedz, że gdy szukasz protekcyi złodziejów,
Jeden basza wart więcej, niżeli stu bejów.

Uwierzył Grek; boć przecie, odwiecznym zwyczajem,
Lepiej mieć do czynienia z panem niż z lokajem:
Ten jest dyszlem, ów osią; a rzecz oczywista,
Że kto smaruje dyszel, niewiele skorzysta.






KUPIEC I BASZA.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.