Kupido

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Kupido
Podtytuł Powieść
Pochodzenie Nieznany zbiór poezyj
Data wydania 1929
Wydawnictwo Towarzystwo Miłośników Książki
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


XXVI
KUPIDO[1]
POWIEŚĆ

Niegdyś nadobna Dziecina Wenery,
Kupido, gaie opuścił Cytery,
I w nadwislańskiey wstrzymał się krainie,
Gdzie mu z radością wzniesiono Swiątynię. —
Z zakrytym wzrokiem ten dzieciak złosliwy,        5
Smieiąc się skrycie z rozdawanéy męki,
Slepo naciągał sprężystéy cięciwy,
Grot rzucał, ranił i odbiérał dzięki. —
Powaby, smiechy igraiąc w około
Mirtu rusczkami [!] barwiły mu czoło;        10
Daléy ozdoby iego wdzięcznéy chwały,
Piękność, Niewinność wstydliwa,
Roskosz i Żądza pieścliwa
Pierwsze miesca zasiadały. —
W miłém zaciszu, miała troynóg złoty        15
I Melankoliia łagodna,
Nie ten płod smutny sumienia zgryzoty,
Ale ta czułość cicha i pogodna,
Która pierwsza dane rany
Przez dobroczynny nań balsam wylany,        20
Przeczyscza z czarnéy rozpaczy nasienia,
I ból miłości w przyiemny zamienia. —

Niedługo Ludzie tak Kupida czcili,
Chytrości iego wkrótce złorzeczyli,
I wznieśli prośbę do Niebianów Pana,        25
O uwolnienie od Dziecka tyrana;
Wszechwładny Jowisz, na Marsa błaganie,

By błogosławił iego prawe plemie,
Spoyrzał łaskawie na drogą mu ziemie
I zezwolił, by Ziemianie        30
Władzy Kupida kładąc kres do woli,
Ulżyli sobie w troskach i niewoli;
A wnet maiętny miłością zwiedziony,
Msciwie go z oczu pozbawił zasłony;
Ten co na próżno wzdychał wiek swóy cały,        35
Wyrwał mu z gniewem i połamał strzały;
Amant zaś w nędzy, zapalił mu swicę,
I włożył w rękę krédkę i tablicę;
Tak więc gdy każdy stroi i odziéra,
Zrobiono w końcu z Kupida, bankiera;        40
Tego to Bożka co utracił strzały,
Co podług złota rozmierza zapały,
Tego to Bożka słucha dziś rachuby
Nim kto kochania smié poczynić sluby.




Przypisy

  1. Drukowane bezimiennie w «Pamiętniku Lwowskim» 1816, t. II, str. 71 p. t. «Kupido bankierem». Pierwsze 8 wierszy ogłosił H. Biegeleisen w „Bibljotece Warszawskiej“, 1892, II; str. 243.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.