Księga pamiątkowa miasta Poznania/Poznań za czasów Pierwszej Rzeczypospolitej

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zygmunt Zaleski
Tytuł Księga pamiątkowa miasta Poznania
Podtytuł Dziesięć lat pracy polskiego zarządu stołecznego miasta Poznania
Redaktor Zygmunt Zaleski
Data wydania 1929
Wydawnictwo Magistrat stołecznego miasta Poznania
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Indeks stron
Poznań za czasów Pierwszej Rzeczypospolitej.

Dzieje miasta Poznania za czasów pierwszej Rzeczypospolitej przedstawił Józef Łukaszewicz w „Obrazie historyczno-statystycznym miasta Poznania”. Po Łukaszewiczu napisano duży szereg przyczynków do historji miasta, jednakże dzieło jego — aczkolwiek niedostateczne — pozostało do dni naszych podstawową i jedyną w szerszym zakresie pracą syntetyczną o historji Poznania przed rozbiorami. Zadaniem naszem jest jedynie zestawić zwięzły przegląd dziejów miasta, wykazać najważniejsze linje rozwojowe oraz wypadki historyczne, a zresztą odsyłamy do Łukaszewicza i literatury specjalnej.
Pierwsza wzmianka o Poznaniu pochodzi z końca 10. wieku ery chrześcijańskiej (Kronika Thietmara). Dzieje Poznania zaczynają się w chwili wystąpienia Polski na widownię historyczną. Był to gród znaczny, naczelny, przodujący, który już w czasach przedhistorycznych uzyskał pozycję centralną w państwie Polan. W Poznaniu miał główną swą siedzibę pierwszy historyczny władca Polski, Mieszko I. Przy wprowadzeniu chrześcijaństwa utworzono w Poznaniu pierwsze biskupstwo polskie. Rycerstwo zależne od grodu poznańskiego było szczególnie liczne. Przy biskupstwie powstał kościół katedralny w 10 wieku. W kościele tym złożono prochy najdawniejszych książąt i królów, a mianowicie Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Mieszka II i Kazimierza I.
Gród królewski wznosił się według wszelkiego prawdopodobieństwa na ostrowie później Tumskim zwanym. Na tejże wyspie stanął kościół poznański (katedralny), przy nim osiedle duchowieństwa. Podgrodzie stanowiła Środa czyli Śródka na wschód od ostrowa leżąca. Tuż za Śródką istniało zdawna osiedle później Świętym Janem zwane. Podgrodzie poznańskie miało charakter miejski przed epoką lokacyjną. Nazwę Poznania wywodzą od imienia własnego Poznan. Z najstarszych dziejów miasta doszły nas skąpe tylko urywki. Podczas wojen z Brzetysławem czeskim i z Masławem narażony był Poznań na ciężkie walki (wiek XI). W wieku XII. stał się Poznań stolicą księstwa dzielnicowego wielkopolskiego. Przy podziale kraju przez Bolesława Krzywoustego otrzymał dzielnicę wielkopolską Mieszko Stary. Książęta wielkopolscy na Poznaniu utrzymali się do r. 1296, t. j. do śmierci króla Przemyśla Pogrobowca. Pomiędzy synami Bolesława Krzywoustego rozegrała się w Poznaniu rozstrzygająca bitwa, zakończona klęską Władysława II. W bitwie tej występowało czynnie mieszczaństwo poznańskie. W czasie owym istniał już kościół św. Mikołaja na Zagórzu, w obrębie wyspy Tumskiej. W tymże wieku wznosił się obok Katedry kościół Panny Marji, na Śródce kościół św. Małgorzaty, a na św. Janie stanął kościół i szpital rycerzy Maltańskich, których Mieszko Stary tu osadził.
W pierwszej połowie 13 wieku rozrosło się miasto tak, że na lewym brzegu Warty istniały osiedla św. Marcina, św. Wojciecha i św. Gotharda z kościołami. Warunki terenowe prawobrzeżne nie odpowiadały wzmacniającemu się miastu. Na Śródkę sprowadzono pierwszy zakon poznański, Dominikanów, czynnych prawdopodobnie przy kościele Panny Marji na Ostrowie Tumskim. Około r. 1231 lokowano Śródkę na prawie niemieckiem. Od czasów Władysława Odonicza rozpoczął się napływ żywiołu kolonizacyjnego do dzielnicy wielkopolskiej i jej stolicy. Korzystając z prądu migracyjnego z zachodu postanowili książęta Przemyśl I poznański i Bolesław Pobożny kaliski zbudować na terenie poznańskim wielkie, potężne miasto i polecili Tomaszowi z Gubina zaludnić lewy brzeg Warty w r. 1253.
Nowe miasto książęce lokowano na obszernem terytorjum lewobrzeżnem, po wymianie terenów dokonanej z biskupem poznańskim. Osiedle kościoła św. Gotharda, przekazanego w tymże czasie Dominikanom, weszło w ramy nowego miasta. Śródkę odstąpił książę później biskupowi, który zachował ją jako miasto oddzielne. Miasto lewobrzeżne założone zostało na prawie niemieckiem. Przedsiębiorcy lokacyjnemu oddali fundatorowie miasta szereg wsi przyległych książęcych, ponieważ jednak wsie te nie zostały rzeczywiście objęte akcją kolonizacyjną, w niewielkiej tylko ilości utrzymały się przy mieście. Wójt-lokator otrzymał m. i. młyn Henrykowski na Śródce położony; młyn ten przeszedł jeszcze w 13 wieku drogą sprzedaży na własność duchownych. W pierwszych latach po r. 1253 Śródka wchodziła w skład nowozorganizowanego miasta książęcego. Jako miasto biskupie otrzymała Śródka prawo magdeburskie w r. 1288. Książęta przyznali sprowadzającym się do nowego miasta poznańskiego mieszczanom wolność od ciężarów na lat osiem i zapewnili im samorząd i przywileje praktykowane przy lokacji miast. Zamiast przyrzeczonej milicji ochronnej odstąpił później książę miastu część Górczyna.
Miasto lewobrzeżne, założono według typowych planów kolonizacyjnych. Otoczono je wałami i fosami, a wieku XIV ponadto murem obronnym. Lokacja miasta właściwego poszła składnie. Najważniejsze rzemiosła reprezentowane były w mieście. W r. 1280 odstąpił książę Przemyśl II miastu dochody z jatek kupieckich, szewskich, kuśnierskich, rzeźnickich, i piekarskich oraz rzeźni. Istniał już w wieku 13 „Kameraus”, uważany jako waga miejska. Ośrodek administracyjny stanowił ratusz, pochodzący również z tego wieku.[1]
Wcześnie rozpoczęto budowę kościoła farnego (1262), który przez długie wieki był główną świątynią miasta królewskiego. W r. 1283 sprowadził Przemyśl II pierwszy zakon żeński, Dominikanki, do Poznania. Nad miastem królował nowy zamek książęcy na wzgórzu później Przemysławowskiem nazwanem. Po śmierci Przemyśla II stał się zamek siedzibą starosty generalnego Wielkopolski, który to urząd wprowadził Wacław II. Starosta generalny sprawował w imieniu króla nadzór nad miastami królewskiemi.
Obok miasta królewskiego prowadziły żywot prawnie samodzielne stare osiedla św. Marcina i św. Wojciecha oraz biskupia Śródka i wyodrębnione osiedle Ostrów czyli Ostrówek.
Od Władysława Łokietka przeniósł się punkt ciężkości państwa polskiego, przezeń zjednoczonego, do Krakowa. Poznań stracił charakter stolicy kraju, który po koronacji Przemyśla II nietylko faktycznie ale i prawnie posiadał, a zarazem postradał opiekę panujących, ostatni bowiem Piastowie niechętni byli Poznaniowi. Łokietkowi przeciwstawiły się szlachta wielkopolska i mieszczaństwo poznańskie. W r. 1309 oddał wójt Przemko miasto Henrykowi głogowskiemu. Było to pierwsze — i zresztą jedyne — samodzielne wystąpienie mieszczaństwa polskiego przeciw panującemu. Łokietek zdobył miasto ponownie. W r. 1331 oblegał je bezskutecznie Jan czeski wspierający Krzyżaków. Walki te wstrzymały rozwój miasta. W r. 1352 zawiązała się w Poznaniu pierwsza konfederacja szlachty. Wśród takich okoliczności nie był wiek XIV czasem rozkwitu miasta, jednakże długi spokój w kraju wyrównywał utratę pozycji politycznej i opieki królewskiej. Nie zaważyły też ciężko na losach miasta walki wewnętrzne podczas bezkrólewia przed wstąpieniem na tron Władysława Jagiełły, prowadzone między Nałęczami a Grzymalitami. Poznań w wojnie domowej był miejscem wysoce zagrożonem, ponieważ rezydował tu Domarat, starosta generalny, jeden z naczelników partyj wojujących. Oblężenie w r. 1383 przetrwał Domarat zwycięsko. Dopiero za panowania Władysława Jagiełły nastały dla Poznania warunki rozwojowe istotnie korzystne. Jagiełło opiekował się starannie miastem, często w niem gościł i obdarzył ważnemi przywilejami, a w szczególności prawem składu. Przy końcu wieku 14 zajmował Poznań poważną pozycję gospodarczą. Miasto było ufortyfikowane, zorganizowane i stawiało podwaliny pod pracę gospodarczą w szerszym zakresie niż dla potrzeb lokalnych. Pewną zdaje się rzeczą, że do końca 14 wieku utworzyły się w Poznaniu cechy: sukienników, kupców, rzeźników, tkaczy, kuśnierzy, piekarzy, szewców, mielcarzy, krawców, garbarzy, kowali, rymarzy. Rzemiosło było głęboko różniczkowane, tak, np. w zakresie przemysłu skórzanego znani byli oddzielnie czerwoni garbarze, białoskórnicy, kuśnierze, rymarze, siodlarze, kaletnicy, rękawicznicy, pergameniści, paśnicy, szewcy, czapnicy. Wśród rzemiosł tych znajdowały się takie, które pracowały dla szerokiego rynku krajowego a nawet międzynarodowego. Uwydatniała się w układzie przemysłu poznańskiego szczególna waga rzemiosł włókienniczych tudzież skórzanych, które zadecydowały w wiekach następnych o rozległych wpływach ekonomicznych miasta Poznania.
Ustaliła się też do końca 14. wieku organizacja władz miejskich. Po lokacji posiadał rozległe przywileje wójt. Wójtostwo przeszło na własność miasta w ostatniem ćwierćwieczu 14. stulecia; odtąd ustaliły się zasady organizacji władz, która trzymała się norm przyjętych naogół w średniowiecznem życiu miejskiem. Rada z butmistrzem na czele, ława pod przewodnictwem wójta oraz pospólstwo — oto trzy porządki miejskie, które brały udział w rządzie miasta. Trzeci porządek (pospólstwo) składał się z starszych cechowych (po 2 z każdego cechu) i współdziałał zwykle tylko przy tworzeniu ustawodawstwa miejskiego i wykonywaniu władzy nadzorczej nad cechami itp. Wójt i ława sprawowali w zasadzie sądownictwo, rada była władzą administracyjną, jednakże posiadała także pewne prawa sądownicze. W Ważnych okolicznościach schodziły się na narady wszystkie trzy porządki, a dodatkowo jeszcze „senjorowie” to jest członkowie urzędu miejskiego z roku poprzedniego. Korporacje miejskie wybierane były na okres roczny, rada i ława przez zgromadzenie wszystkich porządków, starsi cechowi mianowani byli przez radę z pośród osób prezentowanych przez zgromadzenia brackie. O wpływie króla lub starosty generalnego na skład urzędu miejskiego niema z wieku 14. wiadomości.
Wiek 15. był okresem żwawej rozbudowy Poznania. Naokoło śródmieścia powstał duży szereg przedmieść z ludnością rzemieślniczą. Poza miastem królewskiem rozbudowywały się również jurysdykcje kościelne, Ostrówek nabył charakteru miejskiego, między ostrowem Tumskim a miastem królewskiem stanęło Chwaliszewo, własność kapituły, obdarzone w r. 1444 prawem magdeburskiem, w ciągu wieku 15. tak dalece rozbudowane, że było na terytorjum szerokiego Poznania najważniejszem osiedlem poza miastem lewobrzeżnem. Wielka rozbudowa miasta i przedmieść nie ucierpiała w widocznej mierze z powodu znaczniejszych klęsk, jakie nawiedziły Poznań; w r. 1447 zniszczył wielki pożar poważną część miasta królewskiego, w r. 1456 spaliło się Chwaliszewo, w r. 1478 Ostrówek, w r. 1499 znowu Chwaliszewo. Bardzo żywo troszczyli się o Poznań wszyscy królowie 15 wieku; Władysław Jagiełło, Władysław Warneńczyk i Kazimierz Jagiellończyk nadali mu wszystkie ważniejsze przywileje, głównie wolność od ceł wewnętrznych, prawo ważne dla rozwoju handlu miejskiego. Jagiełło ufundował kościół Bożego Ciała. Za różne zasługi dla sprawy publicznej otrzymywało miasto dowody szczególnej łaski królewskiej. Tak np. miało w latach 1444-49 i 1456-59 wolność wyboru urzędów miejskich. W tym bowiem wieku uzależniony był wybór władz miejskich od zatwierdzenia królewskiego, wykonywanego zwykle przez starostę generalnego. Czasy naogół spokojne sprzyjały wzmożeniu się pracy miejskiej i dobrobytu mieszczaństwa. Powstaje szereg budowli publicznych, głównie kościołów. Wzmacniają się rzemiosła. W połowie wieku 15. posiada Poznań 20 cechów. Przemysł jest zorganizowany szczegółowo, specjalizacja daleko posunięta. Skórnictwo i sukiennictwo górują. Powstaje handel o zakroju międzynarodowym. Zespół ludnościowy nabiera cech bardziej jednolitych, jakkolwiek istnieją wśród mieszczaństwa dwa obozy narodowościowe, zresztą zgodnie współpracujące, — a mianowicie polski i niemiecki. Na końcu wieku 15. stworzone były wszystkie warunki, które pozwoliły następnie przeżyć Poznaniowi własny wiek złoty.
Wiek złoty obejmuje tak stulecie XVI jak pierwszą połowę XVII stulecia. Zasadniczą podstawę rozwoju miasta stanowiła moc i znaczenie Rzeczypospolitej oraz niezamącony pokój na zachodzie; odkąd bowiem Krzyżacy zwyciężeni nie stanowili niebezpieczeństwa dla kraju, dzielnice zachodnie zażywały stałego spokoju. Wszczął się bardzo żywy ruch handlowy z krajami zachodniemi, na którym w wielkiej mierze zyskał Poznań, stanowiący pierwszorzędny ośrodek gospodarczy w pośrednictwie między wschodem i zachodem. Konkurencja Wrocławia zmalała, Poznań stanął w rzędzie miast o znaczeniu europejskim. Przygotowany w średniowieczu grunt pod przemysł i handel umożliwił pełne wykorzystanie konjunktury. Potężny wręcz był handel skórami oraz suknem w Poznaniu. Czem na południu Polski był Kraków, gdzie koncentrował się handel południowo-północny, tam na zachodzie Poznań. Dobrobyt mieszczaństwa wzrósł tak poważnie, że istniał w mieście duży zastęp rodzin wybitnie zamożnych, a i ogół ludności był tak mienny, że z urzędu starano się umniejszać zbytek (1535). Szereg nieszczęść elementarnych nie zdołał naruszyć linji rozwojowej miasta, a grasowało częstokroć powietrze morowe, niszczące niekiedy liczne tysiące żywotów ludzkich. Wielkie powodzie nawiedzały miasto, kilkakrotnie niszczyły je pożary; wielkie straty w mieście królewskim spowodowały pożary w latach 1536 oraz 1590; w r. 1569 spaliły się Chwaliszewo, Grobla i Piaski, w r. 1577 Ostrówek. Mimo klęsk tych miasto rosło, zabudowywało się masywnie i pięknie. Stanął wówczas cały zastęp okazałych budowli, wśród których najwspanialszy ratusz renesansowy, przepiękne dzieło sztuki włoskiej, dalej głośny pałac Górków i szereg kościołów; kamienice patrycjatu świadczyły o bogactwie mieszczaństwa. Miasto słynęło z pięknych budowli.
W okolicznościach takich doszły do wysokiego rozkwitu rzemiosła. W wieku 16. reprezentowane były w Poznaniu kunszty następujące: kupcy sukienni, kupcy innych działów handlu, budnicy, aptekarze, piekarze, łaziebnicy, chirurdzy, kaletnicy, rękawicznicy, bednarze, piwowarzy, introligatorzy, konwisarze, ludwisarze, mosiężnicy, rybacy, rzeźnicy, czerwoni garbarze, białoskórnicy, złotnicy, czapnicy, kapelusznicy, grzebieniarze, kartownicy, kuśnierze, płóciennicy, malarze, murarze, nożownicy, ślusarze, płatnerze, paśnicy, zegarmistrze, pantoflarze, rymarze, siodlarze, kusznicy, rusznikarze, olsternicy, kowale, krawcy, szewcy, miecznicy, jedwabniczarze, mydelnicy, powroźnicy, stelmachy i kołodzieje, stolarze, garncarze, zdunowie, tkacze, postrzygacze sukna, cieśle, miechownicy, organnicy, tokarze, szklarze, igielnicy, pilnikarze, młynarze, i szereg zawodów specjalnych, mniejszych, wszystkie sprężyście w cechach zorganizowane. Nawet rzemiosła rozpowszechnione po miasteczkach i wsiach zastąpione były w Poznaniu szczególnie silnie, to znaczy, że pracowały tutaj dla rynku szerszego niż lokalny. Poza miastem królewskiem miały dalsze jurysdykcje poznańskie niekiedy wcale znaczne zespoły rzemieślnicze. Dotkliwą była konkurencja handlarzy i rzemieślników żydowskich, z którymi mieszczaństwo królewskie przez całe wieki prowadziło spory i procesy poczynające od roku mniejwięcej 1530. Własne organizacje rzemieślnicze posiadały jurysdykcje śródecka, stanisławowska i św. Wojciecha. Chwaliszewo było miasteczkiem wysoce uprzemysłowionem i bardzo bogatem w rzemiosła. Niewielkie to osiedle posiadało w wieku 16 conajmniej 13 cechów, które w ciągu tegoż wieku powstały jako konkurencja a raczej uzupełnienie rzemiosła w Poznaniu Królewskim. Były to mianowicie cechy: szewski, kapeluszników, paśników, mieczowników i ślusarzy, krawiecki, rzeźnicki, kuśnierski, kołodziejów i kowali, rybacki (obejmujący także inne jurysdykcje kościelne), białoskórników, grzebieniarzy i łuczników, kupiecki, złotniczy, stolarzy, organistów, introligatorów i rzeźbiarzy; miechowników, rymarzy, siodlarzy, olsterników, rusznikarzy, nożowników i paśników. W całokształcie ustroju gospodarczego Poznania w 16. wieku uderza nasamprzód wielki rozmiar pracy przemysłowej, następnie wybitne zgęszczenie rzemiosł pracujących na eksport, a wreszcie bogactwo rodzajów przemysłu, wszechstronność systemu gospodarczego. Przewagę zachowały przemysły skórzane i włókiennicze, a jako charakterystyczna nowość wybiły się rzemiosła artystyczne wśród których największą zyskało sławę złotnictwo poznańskie. Największe korzyści odniosło kupiectwo.
Równolegle z rozwojem życia gospodarczego rozszerzał się horyzont zainteresowań ludności. Wiek 16. był równocześnie okresem rozkwitu umysłowości. Znaczny szereg uczonych rozbił swe namioty w Poznaniu, wśród nich ludzie tak wybitni jak lekarz królewski Józef Struś. Stanęły drukarnie, księgarnie. Na początku wieku ufundował biskup Lubrański szkołę akademicką, która odrazu nabyła znaczenia bardzo poważnego. Przy końcu wieku sprowadzili się do Poznania Jezuici i założyli szkołę o poziomie akademickim. Z powodu sprzeciwów uniwersytetu krakowskiego ani jedna ani druga nie otrzymała formalnych praw szkoły akademickiej, ale utrzymywane były na poziomie szkoły tego rodzaju i gromadziły sławnych nauczycieli. Potężne wzmocnienie ruchu umysłowego wniosła reformacja. Poznań przejął nowinki religijne stosunkowo wcześnie; w r. 1522 działali w ich duchu już Samuel i Seklucjan. Dwa odłamy protestantyzmu zdobyły niebawem gromady wyznawców i możnych opiekunów: luteranizm oraz wyznania braci czeskich; tamtych protegował w Poznaniu wpływowy magnat Górka, tych zaś drugi, Ostroróg. Protestantyzm szerzył się tak wśród szlachty wielkopolskiej jak wśród mieszczaństwa. Mieszczaństwo sprzyjało szczególnie luteranizmowi. Tak luteranie jak bracia czescy urządzili w Poznaniu zjazdy, synody, dysputy. Polemika religijna w samym Poznaniu nie ustępowała żywością najwybitniejszym ośrodkom różnowierstwa. W rządzie miasta brali udział katolicy i dysydenci. Wpływy protestanckie wzmacniały się do trzeciego ćwierćwiecza 16 wieku. Warunki te zmieniły się, gdy biskup Adam Konarski sprowadził do Poznania Jezuitów, którzy ufundowali tutaj poważną siedzibę i szkołę oraz zabrali się do walki z protestantyzmem. Akcję ich wspierał silny prąd kontrreformacji podtrzymywany przez króla Zygmunta III. W miarę usuwania ekspansji dysydenckiej malały różnice ilościowo, bo nowowierców ubywało w mieście, cofało się też gwałtownie żywe poprzednio piśmiennictwo wyznaniowo-polityczne. Tem samem dochodzi przy schyłku wieku 16. do końca okres odrodzenia, który wniósł olbrzymie walory w życie umysłowe narodu polskiego i miasta Poznania.
Wiek 16. sprowadził znaczne ujednolicenie ludności miejskiej. Przedewszystkiem zmalała migracja zagraniczna, mieszczaństwo stało się osiadłem, trwało generacjami w mieście, dzięki czemu tem lepiej podnosił się dobrobyt ludności i całego miasta oraz stworzyła się praca społeczna oparta ściśle na warunkach miejscowych. Zasilenie ludnościowe miasta przychodziło głównie z miasteczek i wsi wielkopolskich: napływ młodzieży wiejskiej do rzemiosł poznańskich był bardzo żywy. Miasto Poznań przyciągało również znaczniejsze zastępy szlachty, które posiadały w niem domy i pałace. Wśród okoliczności takich dokonała się daleko posunięta polonizacja elementu niemieckiego, który do wieku 15 włącznie utrzymywał się jako samodzielny odłam ludnościowy, jakkolwiek w życiu praktycznem przeciwieństw nie dostrzegano. Było to tem łatwiej, że język polski nie wywalczył sobie do owego czasu praw języka urzędowego i literackiego. Stało się to w pierwszej połowie 16 wieku, i język polski zastąpił w aktach miejskich dawniej używany niemiecki, obok języka potocznego zaś pozostawał — głównie da uroczystszych aktów — język łaciński. O rozpowszechnieniu umiejętności pisania w językach polskim tudzież łacińskim świadczą bardzo korzystnie zachowane — w niewielkiej niestety ilości — księgi cechowe, prowadzone przez brać rzemieślniczą bardzo starannie.
Ważną jest rzeczą stwierdzić, że wspaniały rozkwit miasta Poznania nastąpił po okresie ustawodawstwa godzącego w byt mieszczaństwa. Prawa polityczne stracił żywioł mieszczański w końcu 15. wieku i na samym początku 16. w. Tuż potem uderzyła szlachta na cechy, które de jure były zakazane, na interesy gospodarcze ludności kupieckiej i rzemieślniczej oraz na własność rolną mieszczan i dopływ ludności wiejskiej do miast, a nawet na ubiory mieszczańskie itp. Ustawodawstwo to odsunęło coprawda mieszczan od zainteresowań publicznych i odbiło się później nieszczęśliwie na losach Rzeczypospolitej, bo nie mając udziału w życiu politycznem nie baczyło mieszczaństwo na potrzeby całego państwa, m. i. na potrzeby wojenne, o które starannie dbało jeszcze w wieku 15, wspomagając królów ludźmi i pieniędzmi. Obecnie zaniedbywano nawet własne fortyfikacje miejskie, o ile nie groziło bezpośrednio niebezpieczeństwo. Fatalne następstwa polityki szlachty wobec mieszczan poniosła Rzeczpospolita. Pewne korzyści gospodarcze przypadły też szlachcie. Ale nie zniszczyła ta polityka miasta Poznania; pomocą i ostoją byli królowie, którzy interesów miejskich nie zaniedbywali i mimo przeciwnych konstytucyj umacniali przywileje i organizację miejską, a przedewszystkiem rozstrzygały warunki gospodarcze, które obaliły niebezpieczeństwo szkód politycznych. Zredukowane do pracy na gruncie własnego samorządu — zresztą na początku wieku nowo unormowanego — i do czynności zawodowej mieszczaństwo żyło miastem, rzemiosłem, handlem, religją i kulturą. W każdym razie o Poznaniu jasno powiedzieć można, że nie podważyły jego rozwoju ustawy szlacheckie w byt miast godzące. Nie zaszkodziła też na razie orjentacja polityczna Jagiellonów, którzy zmierzali do rozszerzenia i umocnienia wpływów Rzeczypospolitej na wschodzie, ale równocześnie otaczali opieką miasta historyczne na zachodzie; polityka ta zaważyła dopiero później, i to pośrednio, na losach miasta Poznania. Z wypadków politycznych najgłośniejszem było przyjęcie w Poznaniu pierwszego króla elekcyjnego, Henryka Walezjusza w r. 1574.
Rozrost miasta Poznania wzmacniał się w ciągu całego wieku, to też najwyższy był na samym końcu wieku. Obliczają, że Poznań ówczesny liczył nie mniej jak 30.000 mieszkańców, liczbę na owe czasy bardzo pokaźną. Rzemiosło poznańskie obliczone było na znacznie większy zasięg ludnościowy, nie wliczając tych działów przemysłu, które koncentrowały się jedynie w naczelnych ośrodkach gospodarczych i pracowały dla całego kraju i na eksport zagraniczny.
Stan kwitnący przejął wiek XVII. Pierwsza tegoż wieku połowa stanowiła przedłużenie wieku złotego. Być może, że rozrost sił i prac nie posuwał się już w tak żywem tempie, jak w wieku 16., ale stan przejęty z tegoż wieku został zachowany. To też wbrew pozorom uznać należy, że pierwsza połowa 17. wieku jest częścią wspaniałego okresu złotego. Całość życia miejskiego szła kolejami utartemi w wieku poprzednim, nowych momentów historycznych zauważamy niewiele. Życie handlowe w tym właśnie czasie było na najwyższym szczeblu rozwoju, ponieważ bowiem handel wielkiej miary był na ogół młodszy od przodujących rzemiosł, przeto zdołał rozszerzać nadal swe wpływy. Największe fortuny kupieckie tworzyły się w początkach 17. wieku, a nagromadzone były w rękach dużego zastępu rodzin patrycjuszowskich. Zmniejszył się przypływ ludności wiejskiej do rzemiosł. Bardzo znaczne straty zadał miastu pomór w r. 1607. Rozluźniły się porządki miejskie z powodu gwałtownej akcji kontrreformacyjnej oraz z powodu warcholstwa szlacheckiego. Ustały czasy zupełnego pokoju wewnętrznego. Z powodu rozluźnienia dyscypliny publicznej wzmagała się konkurencja żydowska, przeciw której bezskuteczne skargi prowadziło miasto chrześcijańskie. Zmniejszyło się bezpieczeństwo prawne. Wszystkie te zjawiska wpływały w pewnej mierze niekorzystnie na rozwój miasta, nie były to już piękne warunki zewnętrzne wieku 16. Ale nie podważyły one podstaw dobrobytu Poznania. Podcięła je natomiast w zakresie stosunków międzynarodowych w widocznym stopniu wielka zawierucha wojenna, jaką była wojna 30-letnia w krajach Rzeszy Niemieckiej. W Polsce walki religijne miały przebieg prostszy. W pierwszej połowie 17-wieku rozegrał się główny napór wojującego katolicyzmu przeciw innowiercom. W Poznaniu objawiał się on nietylko w agitacji słownej ale również w wystąpieniach gwałtownych przeciw dysydentom a głównie ich zborom wyznaniowym. Przewodzili w wyprawach takich żacy jezuiccy. Kilkakrotnie zdemolowano zbory luterańskie i braci czeskich (1603, 1605, 1614, 1617). Element dysydencki odsuwano od wpływów w mieście i pozbawiono wreszcie prawa piastowania urzędów. Ostatecznym wynikiem akcji tej było wyparcie protestantów, którym nie stało już wielkich opiekunów wśród magnatów, gdy Górkowie wymarli. Ostoja luteranizmu — pałac Górków zamienił się na klasztor Benedyktynek. Równolegle z wypieraniem protestantyzmu rozwijał się ruch fundacyjny katolicko-wyznaniowy. Napływały zakony, budowały się klasztory i bogate kościoły. Życie religijne stało się jednolitem. Ucierpiał na tem ruch umysłowy, który szczególnie był bujny w czasie ścierania się sił obozów wyznaniowych, w braku płodnej walki umysłowej, skierowały się zainteresowania ku sprawom drobniejszym.
Rozpoczynały się wojny domowe, które trapiły Rzeczpospolitą przez całą erę elekcyjną, te wojny, od których kraj był wolny przez cały czas panowania Jagiellonów. Pierwszy raz w nowej epoce zetknął się Poznań z wojną domową w czasie rokoszu Zebrzydowskiego. Rokoszanie oblegali miasto i zajęli przedmieścia, mieszczaństwo stawiło im zażarty opór, pozbyło się ich jednakże dopiero wtenczas, gdy zapłaciło kontrybucję. Stosunki regularne zapanowały za Władysława IV, i spokój był większy i rząd silniejszy, to też miasto pracowało swobodniej i znać w owym czasie tendencję ku wzmocnieniu. Szczęśliwym był wiek 17. w pierwszej połowie pod względem wypadków elementarnych, za wyjątkiem ciężkich pomorów, nie miało bowiem miasto znaczniejszych strat z powodu pożarów — niewątpliwie było to zasługą masywnego budownictwa i dobrej organizacji walki z pożarami wprowadzonej w wieku 16 —, jedynie w r. 1637 spaliła się Śródka. Miasteczko to nie korzystało z wielkich konjunktur gospodarczych i pozostało zawsze drobnem. Z jurysdykcyj kościelnych wybijało się na czoło Chwaliszewo, pewnego znaczenia nabrał też św Wojciech. Założony przez Górkę Stanisławów (Miasteczko) byłby wybił się na znaczny ośrodek rzemiosła, gdyby miasto królewskie go nie upośledzało.
Krótko potem, za panowania Jana Kazimierza, nastała katastrofa, która zmarnowała cały mozolny dorobek wieków. Sprowadziła ją wojna szwedzka. W r. 1655 poddała się szlachta Szwedom. Miasto Poznań gotowało się do obrony, nie znajdując jednak widoków pomocy przeszło pod władanie Szwedów. Zastąpili ich potem Brandenburczycy. Tak jedni jak drudzy niszczyli i łupili miasto. Szczególnie dotkliwe straty spowodował fanatyzm religijny najeźdźców, który skierował swawolę żołdactwa przeciw świątyniom. 14 kościołów i 4 klasztory padły pastwą płomieni. Domy mieszczaństwa zrujnowane zostały w wielkiej ilości. Niesłychane ciężkie kontrybucje i rekwizycje wyciągnęły zasoby pieniężne ludności, ciężary i prześladowania przerwały wszelką pracę i wyludniły miasto. Handel podkopany już wojną 30-letnią upadł obecnie zupełnie. W zniszczonem mieście pozostała tylko ludność, która nie miała wiele do stracenia. Po wypędzeniu Szwedów, gdy kraj w większości swej był wyniszczony, nie było łatwej możności dźwignięcia miasta. A wojna szwedzka oznaczała początek długiego okresu zaburzeń wojennych. W r. 1663 próbowali konfederaci zdobyć miasto. Dopiero ostatnie ćwierćwiecze 17 wieku było mniejwięcej spokojne. I tak oto odrazu zeszła do przeszłości cała świetność miasta: nie naruszyły jej prawa wrogie mieszczaństwu, nawet klęski żywiołowe: powietrze i ogień nie podważyły go, a zniszczyła je strasznym ciosem wojna. Może upadek taki przeżyła w tymże 17. wieku pokaźna liczba dobrze zagospodarowanych miast, ale miasta te miały potem okres spokoju dostateczny na odzyskanie sił, chociaż wojny 17-wieku niewątpliwie cofnęły Europę środkową o całe stulecie, a miasto Poznań o niemniej jak dwa stulecia. A wszakże, gdyby była klęska wojny szwedzkiej jedyną, byłby Poznań powoli dźwignął się do poważnego bądź co bądź znaczenia. Do końca 17. wieku ożywił się w każdym razie tak dalece, że w niektórych dziedzinach odzyskał połowę sił z przed wojen szwedzkich, oczywiście tylko liczebnie, bo zamożność znikła i zginęły warunki rozwojowe. Nowe gospodarstwo dostosowywało się już tylko do potrzeb lokalnych. Stare rody patrycjatu przepadły, wymarły. Nigdzie tak łatwo nie ginęły rody jak w miastach, a nigdy tak masowo jak w czasie wielkiej potrzeby szwedzkiej. Chcąc się zaludnić, musiał Poznań sięgnąć ponownie po żywioł kolonizacyjny. I oto nastał z nowa długi okres, w którym miasto mogło powiększać liczbę ludności tylko w drodze dopływu z zewnątrz. Wywalczone niedawno zwycięstwo nad dysydentami niedługo trwało, bo element napływowy składał się znowu w części z protestantów. Osiągnęli oni niebawem dostęp do urzędów miejskich i pewne wpływy w cechach. Całość była bardzo skromna i biedna w porównaniu z minionym okresem dobrobytu i sławy.
W rumowisko zmieniły się przedmieścia, ponieważ bowiem były lżej zabudowane od miasta centralnego, ucierpiały więcej jeszcze niż ono. Jako jednostki gospodarcze nie odgrywały teraz mniejsze jurysdykcje żadnej roli. Istniały one nadal i utrzymywały się do końca pierwszej Rzeczypospolitej, ale zatraciły tę siłę, jaką miały w wieku 16, to jest pewną zdolność konkurowania z miastem królewskiem. Poza murami Poznania siedziała na przedmieściach dawniej znaczna rzesza rzemieślnicza, obecnie skoncentrowały się resztki wewnątrz granic miasta pierwotnego.
Lekkie dźwiganie się miasta rychło znalazło kres. Od samego początku 18 wieku stał Poznań w ogniu walk z napastnikami zagranicznymi i krajowymi. Ruchy wojenne zaczęły się z powodu elekcji Augusta II. Wielkopolska stanowiła podstawę działania dla opozycji. Z powodu zupełnego rozluźnienia porządku publicznego zdane było przez całą pierwszą połowę 18 w. terytorjum województw zachodnich wyłącznie na własne siły, a że miasta i wsie zatraciły dawną siłę i zamożność, niemożliwem było utrzymanie odpowiedniej obrony. Ciągłe tarcia zbrojne wydały miasto na łup wszelkiego rodzaju band wojennych. Rzeczpospolita nie dawała miastu żadnej ochrony.
Korowód ciemiężycieli i okupantów otworzyli Szwedzi. Karol XII prowadząc wojnę z Augustem Mocnym pierwsze kroki skierował ku Wielkopolsce. W r. 1703 zajęli Szwedzi Poznań i rządzili się w nim srożej niż w r. 1655. Represje o lada drobiazgi, kontrybucje, przedsięwzięcia karne były chlebem codziennym za czasów tej okupacji. Nawet powolne władze miejskie pozostawały pod terorem więzień, konfiskat i gwałtów. W r. 1704 próbowały wojska Augusta odbić Poznań i oblegały go przez dłuższy czas. Oblężenie to spowodowało ciężkie straty i szczególnie groźne zniszczenie przedmieść. Akcja cała była bezskuteczna, wojska szwedzkie utrzymały się w mieście. Pozostały w niem do r. 1709. Na domiar nieszczęścia wybuchła w tym roku zaraza, jedna z najokropniejszych w historji Poznania. Mór wyniszczył więcej niż połowę ludności miasta i przyległych jurysdykcyj. Szwedzi przełożyli obóz swój na Sołacz. Gdy w tymże jeszcze roku opuścili Poznań, miasto było tak wyludnione, że stanowiło już tylko cień dawnego. Lustracja podjęta krótko po usunięciu się Szwedów stwierdziła, że wręcz jeden dom przy drugim był albo mocno podniszczony albo doszczętnie zrujnowany. Bogate do niedawna dziedzictwa pozostały bez mieszkańców, na woli Bożej. Mimo zmarnowania miasta napływały do niego partje wojujące, a załogujące wojska wyciskały nadal żywność i kontrybucje. Po Szwedach weszli Sasi, w r. 1711 Rosjanie. Miasto wraz z okolicą stało na dnie nędzy. Ale wojny wewnętrzne nie ustawały. W r. 1716 zajęli Poznań konfederaci tarnogrodzcy pod dowództwem osławionego Gniazdowskiego. Dopiero po ich ustąpieniu nastąpił względny spokój, i miasto mogło myśleć o sobie. Niemniej bezpieczeństwa przed opresjami wojskowemi niebyło; tak np. byli w Poznaniu w roku 1745 Rosjanie. W czasie spokojniejszym nastręczały się inne przypadki; w r. 1725 poczynił wielkie szkody straszliwy huragan, który m. i. zwalił wieżę ratuszową postawioną zaledwie 50 lat temu; w r. 1736 zalała miasto olbrzymia powódź. Niebawem wróciły czasy niepewne, a mianowicie w czasie wojny siedmioletniej. Polska stanowiła teren swobodnych harców wojsk wojujących t. j. pruskich i rosyjskich. Szczególnie Prusacy urządzali dowolnie napady na województwa zachodnie tudzież Poznań w celach rekrutacyjnych i rabunkowych. W r. 1758 wpadli do Poznania i wymusili kontrybucję, w r. 1763 postąpił podobnie pruski rotmistrz Paszkowski. Stare fortyfikacje miejskie już w pierwszej wojnie szwedzkiej były słabe i zaniedbane, w czasie wojny północnej — po dokonanych poprzednio zburzeniach — wzbudzały już tylko politowanie. August Mocny polecił wprawdzie fortyfikacje poznańskie wzmocnić, ale nie w takiej mierze, iżby stanowiły jako tako silną ochronę miasta. Wyczerpane miasto nie mogło ani wystawić ani utrzymać należytej milicji. Starczyła niewielka wataha najeźdźców, aby bezbronne miasto wziąć w posiadanie i wyciągnąć z niego, co tylko wyciągnąć było można. Z łatwości zdobycia Poznania korzystali partyzanci obcy i wewnętrzni. Przedłużenie trosk wojny 7-letniej stanowiły walki konfederackie w kraju. Miasto nie brało czynnego udziału w akcjach politycznych, pragnęło jedynie spokoju, ale sam fakt, że było osiedlem znaczniejszem i własnością królewską, starczył na to, aby przy każdej sposobności stanowiło cel pożądania partyj wojujących. W r. 1769 stanęli w Poznaniu Rosjanie. Konfederaci Malczewskiego wyparli ich, w r. 1771 wrócili Rosjanie pod generałem Roenne. Konfederaci pod wodzą Zaremby uderzyli na nich i oblegali miasto. Roenne utrzymał się w posiadaniu miasta drogą układu z konfederatami. W r. 1772 wkroczyli do Poznania Prusacy. W trakcie przejść tych pociągani byli mieszczanie do utrzymywania wojsk, do robót przy obwarowywaniu miasta i do niekończących się wobec licznych zmian okupacyjnych — kontrybucji. Dopiero, gdy w październiku 1772 r. Prusacy opuścili Poznań, zakończył się ten okres ciężarów wojennych, trzeci z kolei, pierwszy bowiem przypadł na wojnę szwedzką w połowie 17. wieku, drugi na lata 1703 — 1716, a trzeci na lata 1758 — 1772. Razem niepokoje te trwały od r. 1655 do 1772 —, przerwy nie starczały na odbudowę —, to znaczy okrągło 120 lat, to jest tyle co późniejsza niewola. Tylko żadna niewola nie mogłaby być tak niszczycielską jak owe wojny.
Między poszczególnemi okresami wojennemi stawało mieszczaństwo do zwykłej pracy pokojowej. Krasa miasta restaurowała się powoli. Domy mieszczan odbudowywały się, o ile nie były w pełni zburzone. Nowe były skromne, wróciło z konieczności tanie budownictwo drzewne, poza śródmieściem prawie wyłącznie stosowane. W pierwszej połowie 17. wieku nie było na całym obszarze mniej domów jak 2000, po wojnie północnej pozostało ich w stanie złym około 600. Praca restauracyjna dokonała tyle, że w r. 1741 liczono domów około 950. Po ostatniej serji lat wojennych spadła ich liczba znowu, w r. 1779 oszacowano ją na około 850. Rzemiosła były również najsłabsze około r. 1715. Utrzymały się wogóle tylko rzemiosła pracujące dla potrzeb lokalnych; rzemiosła, które stanowiły kiedyś o gospodarczem znaczeniu miasta, upadły zupełnie, a z niemi rzemiosła artystyczne mogące rozwijać się tylko wówczas, gdy zamożność jest rozległa. Rzemiosła o horyzoncie lokalnym reprezentowały w porównaniu z wiekiem złotym ok. r. 1715 siłę liczebną o dwie trzecie mniejszą, w ciągu pół wieku następnego podniosły się do połowy. Oczywista, że liczba ta pod względem wartości ekonomicznej nie mierzyła się z analogiczną czasów dawniejszych. W każdym razie tendencja wzmocnienia pracy była stała i wyraźna a załamała się lekko dopiero około r. 1760. Handel spadł do warunków skromnych, podważony więcej jeszcze niż rzemiosła.
Miasto zdane było na przypływ elementu kolonizacyjnego. Wzorową kolonizację przeprowadził zarząd miasta na terenie wsi miejskich wyludnionych szczególnie srogo. Sprowadzono emigrantów z krajów niemieckich, głównie z okolic Bamberga, i osiedlono we wsiach miejskich na prawach czynszowych. Reforma agrarna miasta Poznania oznaczała jednocześnie wielki postęp organizacji wiejskiej, wybitne polepszenie stanowiska społecznego włościan i korzyść dla finansów miasta. Wsie miejskie stanowiły poważne źródło dochodu w czasie dla miasta bardzo ciężkim. Własność miejska była rozległa, należały bowiem do miasta królewskiego wsie Rataje, Żegrze (niekolonizowane), Luboń, Dębiec, obie Wildy, Górczyn, Jeżyce, Winiary, Bonin. Regulacja spraw wiejskich wykonana została w głównej mierze na początku 18. wieku.
Niesystematyczną była nowa kolonizacja miasta. Napływał żywioł przypadkowy, z natury rzeczy przeważnie zagraniczny. Odnawiał się w tej drodze znowu element niemiecki tudzież dysydencki w mieście. Nawet Chwaliszewo, które w dawnych wiekach nie miało dopływu pozapolskiego, ściągało teraz przybyszów niemieckich; więcej: zaprzestało wykluczać od prawa miejskiego dysydentów, których nigdy przedtem nie tolerowało. Nie można jednak sądzić, żeby imigracja ta sprowadziła wielki procent ludności niepolskiej; jakkolwiek bowiem przypływ jej wzrastał w ciągu całego wieku, nie było przy końcu pierwszej Rzeczypospolitej więcej jak 1/6 ludności niepolskiej wśród chrześcijan; przybysze ci polszczyli się zresztą zwykle nie dalej jak w drugiej generacji. (Inaczej było w tych miastach wielkopolskich, które miały przewagę ludności obcej.) W ciągu wieku 18. wyrastały na terenie województwa poznańskiego ośrodki konkurencyjne, zwłaszcza w zakresie rzemiosła, zgęszczone wzdłuż granicy zachodniej i południowej kraju.
Tak to układ ludności stracił znowu jednolitość. W szczególności widocznem to było w zakresie handlu, gdzie element polski był ogromnie osłabiony. Oprócz Niemców osiedlili się Grecy prowadzący głównie handel winem. Razem wziąwszy całe mieszczaństwo chrześcijańskie nie reprezentowało już życia gospodarczego w tej mierze, co w wiekach poprzednich. Wprawdzie mieszkali wewnątrz murów miejskich od wczesnego średniowiecza na własnych prawach żydzi, ale ludność ta uzupełniała jedynie system gospodarczy miasta chrześcijańskiego i odgrywała samodzielną rolę jedynie w lichwie pieniężnej. Z biegiem czasu, gdy liczebnie znacznie wzrosła, czyniła konkurencję kupcom i rzemieślnikom chrześcijańskim, którzy częste o to do króla zanosili skargi. Skargi te były słuszne o tyle, że dawna organizacja gospodarcza wykluczała konkurencję wszystkich szturarzy czyli partaczy, a za takich zawsze uchodzili w oczach chrześcijan żydzi. Skargi te były bezowocne, ale też straty chrześcijańskie nie były dotkliwe dopóty, dopóki zachowała się sprężysta organizacja społeczności kupieckiej i rzemieślniczej i dopóki bezpieczeństwo publiczne było zapewnione. W czasach destrukcji wniesionej przez wojny zatraciły się walory organizacyjne i otworzyły się wrota dla wszelkiego rodzaju luźnych konkurentów. Na terenie Poznania wynikło w warunkach tych zjawisko takie, że element żydowski wzmocnił znaczenie swe w handlu i rzemiosłach. Dźwigające się powoli gospodarstwo chrześcijańskie nie było już zdolne do odzyskania dawnej bezwzględnej preponderancji ani też do czynnego odsunięcia silnej konkurencji żydowskiej. Ponieważ nie posiadało środków do gospodarczego jej zwalczenia, starało się cel ten zdobyć prawem. Skargi były w wieku 18. tem częstsze i gorętsze, ale ich wynik negatywny. W tej drodze weszli żydzi do życia gospodarczego miasta Poznania jako czynnik mocny, conajmniej w handlu równorzędny stronie chrześcijańskiej.
Ruch umysłowy był bardzo słaby. Poznań nie stanowił już osiedla, któreby mogło szerzyć światło pracy umysłowej na kraj cały, zbyt ciężko walczyć musiał o — chleb powszedni. Stosunkowo dobrze rozwijało się życie religijne. Zniszczone świątynie odbudowały się, z małemi wyjątkami, pięknie i bogato. Jedynie przesławny kościół farny ścigało nieszczęście; odnawiano go kilkakrotnie, a zawsze jakiś przypadek podważył jego całość; nareszcie runęła wieża i kościół przestał służyć swemu przeznaczeniu, oczekując czasu, kiedy będzie mógł dźwignąć się do dawnej chwały. Los zrządził inaczej, bo tymczasem Wielkopolska straciła niepodległość i w pierwszych latach 19. wieku wiekopomna świątynia zrównana została z ziemią, a równocześnie zaginęły ślady po wielkiej historji kościelnej mieszczaństwa poznańskiego. Ponieważ tymczasem zniesiono zakon jezuicki, przeniesiono potem prerogatywy fary na kościół św. Stanisława, pojezuicki. Łącznie z napływem ludności protestanckiej stanął po półtorawiekowej przerwie zbór ewangelicki w Poznaniu w postaci kościoła św. Krzyża na Grobli.
Poważny był wysiłek czynników poznańskich w zakresie szkolnictwa. W 16. wieku i pierwszej połowie następnego wieku ambicja Poznania zmierzała do posiadania szkoły akademickiej. Akademja Lubrańskiego straciła do wieku 18. pierwotne znaczenie i zamieniła się na seminarjum duchowne. Wytrwalej starali się Jezuici utrzymać szkołę swoją na wyższym poziomie. Szkoła ta zasłynęła przy schyłku Jezuitów za czasów rektorstwa ks. Józefa Rogalińskiego; Jezuici posiadali bogatą bibljotekę i zbiory naukowe, drukarnię i obserwatorjum astronomiczne. Wartości te zaginęły po zniesieniu Jezuitów w r. 1773. W roku 1780 zamieniono szkołę ich na narodową, według wskazówek Komisji Edukacyjnej i pod jej kierownictwem utrzymywaną.
Gdy po r. 1772 wróciły czasy spokojne, zabrało się miasto do odbudowy. Losem miast zainteresowała się Rzeczpospolita, która ustanowiła w Poznaniu Komisję Dobrego Porządku, wysoce około restauracji miasta zasłużoną. Zajęcie się sprawami miast oraz późniejsze ustawodawstwo przywracające miastom królewskim prawa polityczne podniosło poczucie godności mieszczaństwa i zapał do pracy oraz zjednało królowi Stanisławowi Augustowi głęboką wdzięczność i cześć u ludności miejskiej, o czem w Poznaniu świadczy szereg mniejszych zabytków. Komisja Dobrego Porządku w Poznaniu zreorganizowała cały ustrój miasta. Nadała cały kompleks ustaw i przywilejów zasadniczych, ustaliła prawa władz miejskich (burmistrz nosił odtąd tytuł prezydenta) i uporządkowała finanse miejskie. Uznając znaczenie cechów, nadała Komisja wszystkim zespołom zawodowym nowe statuty, usuwając przytem niektóre przestarzałe zwyczaje. Wprawdzie niekiedy bractwa broniły tradycji swej, stosując się do statutów dawniejszych, ale dla całości rzemieślniczej ustawodawstwo cechowe Komisji stanowiło zaczątek nowego podniesienia pracy i jedności gromadzkiej. Komisja Dobrego Porządku pokonała zadanie swe w latach 1780-84 i stawiła — rzec można — ponownie miasto Poznań na nogi. Działalność jej nie ograniczała się do odnowienia norm prawnych, a objęła również rzeczywistą odbudowę. Odrestaurowano ratusz i zamek, zbudowano odwach, spowodowano odnowienie domów zniszczonych, wprowadzono ład i porządek w całem mieście królewskiem. W odświeżonem i odrodzonem mieście chętnie przebywali teraz zamożni ziemianie, czego świadkiem piękny pałac Gurowskich-Działyńskich do dni naszych zachowany.
W nowo wytworzonych warunkach spieszniej zaludniało się miasto. W niektórych rzemiosłach podniósł się zespół majstrów od r. 1780 do 1793 o połowę, powstawały też zaczątki przedsiębiorstw w większym zakresie, byli bankierzy, paru fabrykantów, wielcy budowniczowie, kilku znaczniejszych kupców. Wysiłek Poznania przy samym schyłku Rzeczypospolitej wydaje się nawet z perspektywy dzisiejszej imponującym.
W świetle podnoszącego się raźno miasta królewskiego umacniały się także jurysdykcje sąsiedzkie. Z rozrostu Poznania korzystało w szczególności Chwaliszewo, które przeżyło w tym okresie również dni szczęśliwe i ruchliwe, przygotowywało się do podobnej jak w wieku 16. konkurencji w zakresie rękodzielnictwa. Dźwigały się wreszcie przedmieścia tak bardzo przez wojny osłabione. Gdy jednak dawniej najruchliwszemi były przedmieścia południowe, obecnie korzystał głównie zachód terytorjum Poznania w szerszem znaczeniu (Św. Wojciech, Kondorf, Św. Marcin).
Najkorzystniejszą dla przyszłości miasta zdobyczą mogło być odbudowanie przemysłu włókienniczego w Wielkopolsce. Przemysł ten coprawda w samym Poznaniu nie był wybitny a rozmieścił się po licznych miastach i miasteczkach głównie na peryferji zachodniej Polski. Poznań stał się wszakże ośrodkiem handlu wyrobami przemysłowemi Wielkopolski. Obok sukiennictwa i płóciennictwa powstawały zaczątki przemysłów nowych (koronkarstwo, garncarstwo i in.), odżywał też na prowincji historyczny przemysł skórzany. Zdawało się, że Poznaniowi zaświeciła gwiazda nowej szczęśliwej przyszłości.
Wśród zmagań tych i nadziei padł drugi rozbiór Polski. Z początkiem r. 1793 oderwany został Poznań od Rzeczypospolitej i przeszedł pod panowanie pruskie.




Przypisy

  1. Na podstawie płytek z wyobrażeniem lwa znalezionych w ratuszu przyjęto lata 1300—1306 (czas panowania Wacławów czeskich) jako okres pierwszej budowy ratusza, przynajmniej pierwszej murowanej. Lew zachodzi jednakże również na pieczęciach obu Przemyślów, uważamy przeto — wbrew dotychczasowej opinji —, że ratusz pochodzi z 13 wieku. „Theatrum” dokumentu Przemyśla II z r. 1280 (C. D. M. P. nr. 494) może być ratuszem, może być wagą miejską.