Ks. Norbert Bonczyk/Ostatnie lata i śmierć

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Emil Szramek
Tytuł Ks. Norbert Bonczyk
Data wydania 1918
Wydawnictwo Tow. Oświaty na Śląsku im. św. Jacka
Druk K. Miarka Sp. z ogr. por. w Mikołowie.
Miejsce wyd. Opole
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBICały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Emil Szramek - Ks. Norbert Bonczyk grafika 1.png
VI.
Ostatnie lata i śmierć.

Jak bardzo lud do ks. Bonczyka był przywiązany, okazało się dnia 4 lipca 1887 roku w srebrny jubileusz jego kapłaństwa. Wieczorem w przededniu towarzystwa bytomskie urządziły wspaniały pochód z pochodniami i przed plebanją stosowne odśpiewały pieśni. Alojzjanie złożyli swe życzenia we wierszu krzyżowanym układu Juljusza Ligonia. Nazajutrz w kościele przemawiali ks. dziekan i komisarz Marks z Miechowic po polsku a ks. proboszcz Schirmeisen po niemiecku i nareszcie ks. jubilat dziękował w obu językach. W hotelu „Sanssouci“ był uroczysty obiad z przeszło 140 uczestnikami. Po obiedzie nastąpił koncert w ogrodzie przerywany śpiewem ludowym i zakończony sztucznymi ogniami. „Śpiew z powinszowaniem na 25-letni jubileusz kapłaństwa wielce ukochanego przewielebnego ks. proboszcza Norberta Bontzek“ ułożony przez nauczyciela p. J.  Flaszę i śpiewany na melodję „O Marya, moja radość“ wychwalał jubilata, „co w każdym względzie walny“ i wciąż powtarzał: „Bądź pozdrowiony — Pasterzu wierny, — Pasterzu ukochany! — Niechaj brzmi sława, — Dzięki, cześć chwała, — Za wszystkie Twoje czyny“.
Niestety nie spełniły się życzenia parafjan, żeby ich proboszcz uwielbiony dożył złotego jubileuszu kapłaństwa. Już w szóstym roku po srebrnym zakończył swój żywot świątobliwy. Właśnie gotowano się w Bytomiu do uroczystego obchodu 50-letniego jubileuszu biskupich rządów Ojca św. Leona XIII, na którym ks. Bonczyk miał jako mówca wystąpić, gdy się tenże (dnia 24 stycznia 1893) przy pogrzebie zaziębił i zachorował na zapalenie płuc. Zdawało się, że przezwycięży chorobę i w tej nadzieji czyniono w dalszym ciągu przygotowania na jubileusz Leonowy, aż w sobotę, dnia 18 lutego (1893) lotem błyskawicy gruchnęła wieść po parafji, że rano o godzinie pół do dziesiątej umarł ks. Bonczyk. Zamiast na jubileusz papieża Bytomianie gotować się musieli na pogrzeb proboszcza kochanego. Ks. Bonczyk umarł kilkakrotnie opatrzony św. Sakramentami w 56 roku życia.
W wspomnieniu pośmiertnem ks. dziekan Hofrichter na hucie Goduli sławił nieboszczyka jako „niestrudzonego pracownika, miłego współbrata, wielce szacownego kapłana, wierne, szlachetne serce“ a śmierć jego nazywał „nadzwyczaj bolesną stratą“ dla dekanatu bytomskiego. „Katolik“ zaś pisał: „Bóg doświadcza wierny lud górnośląski, gdy mu zabiera z pomiędzy kapłanów, przewodników, obrońców, właśnie najlepszych... Umarł kapłan jeden z najgorliwszych. Wszyscyśmy na pracę jego niestrudzoną w winnicy Pańskiej patrzeli. Od rana do późnej nocy o dobro dusz się starał; nie zaznał odpoczynku ani wytchnienia; choć wiedział, że nad siły pracuje, pracował; choć czuł, że siły cielesne słabną i wypoczynku potrzebują, jednak im nie folgował. Duszą i ciałem oddał się służbie Bożej, służbie dla zbawienia dusz i padł jak rycerz na wale w działaniu dla swoich owieczek... Płacz ludu górnośląski, płacz ty przedewszystkiem parafjo bytomska, bo wart rzewnego płaczu ten, który nam był pasterzem, ojcem, przewodnikiem, obrońcą wiernym do ostatniego tchnienia!“
Pogrzeb miał ks. Norbert wspaniały mimo czasu słotnego. Kościół był przepełniony a przy kościele stały po obu stronach ulicy Tarnogórskiej i Piekarskiej aż do cmentarza zbite szeregi ludzi. „Gdy pierwsi już na cmentarz wchodzili, ostatni byli dopiero na skręcie ulicy, koło kościoła św. Trójcy. Cała Piekarska ulica aż do cmentarza była zapchana ludem od strony do strony; gdy się spojrzało z górki cmentarzowej widziało się morze głów“. („Katolik“) Latarnie ulic, okryte krepą, paliły się podczas pochodu; z domów powiewały chorągwie żałobne. W orszaku pogrzebowym szły dzieci szkolne, gimnazjum, Towarzystwo św. Alojzego, Towarzystwo Górnośląskich Przemysłowców, Towarzystwo Leonowe, Towarzystwo czeladzi, deputacja straży ogniowej, cechy, Towarzystwo Majstrów, deputacja gildy strzeleckiej, deputacja górników, katolickie Kasyno obywatelskie, nauczyciele, zakonnice i duchowieństwo; za trumną zaś krewni, nadzór kościelny, magistrat i najwyższe urzędy, zastępcy gminy, deputowani miasta i zastępcy gmin należących do parafji a na końcu niezliczone tłumy ludu. Księży stawiło się 72, pomiędzy nimi ks. kanonik Marks z Wrocławia, który też nabożeństwo żałobne odprawił i kondukt prowadził. Kazanie niemieckie w kościele miał ks. proboszcz Schirmeisen, polskie na cmentarzu ks. proboszcz Michalski. Gdy trumnę wynoszono z kościoła, wszystkie dzwony bytomskie zagrały żałobną melodją a głos ich płaczliwy łączył się z jękiem tysiącznego ludu w jedną wielką pieśń żalu i boleści. W mowie pogrzebowej ks. Michalski powiedział, że taki ksiądz, jakim był ks. Bonczyk już nie przejdzie przez Górny Śląsk.
Znaczenie nieboszczyka już wówczas należycie oceniono. „Gazeta Opolska“ n. p. pisała: „Kto zna stosunki na Górnym Śląsku, gdzie głód duchowy ludu zaspakajanym bywa przeważnie tylko przez kilka gazet politycznych i pism miesięcznych, ten zrozumie znaczenie takich kapłanów jak śp. ks. Bonczyk, który talentów swoich nie odwrócił, jak to wielu czyni, od ludu polskiego, lecz jako dobry i wierny syn ludowi je poświęcał“. (1893, nr. 16). — Nawet „Nowiny Raciborskie“, przeciwko którym nieboszczyk kiedyś z dekanatem bytomskim był protest podpisał, składały u grobu jego szczere uznanie i wyrazy serdecznej wdzięczności za piękne poematy, któremi serca polskich Ślązaków pokrzepił i w przywiązaniu do mowy ojczystej umocnił. „Za te słowa pociechy i pokrzepienia — tak pisały — lud śląski wdzięcznym będzie po wszystkie czasy a z miljona serc jego popłyną do nieba modlitwy, aby Pan Bóg wszechmocny raczył zmarłego za ziemskie trudy i cierpienia nagrodzić światłością niebieską“. (1893 nr. 22). — „Katolik“ był przekonany, że „choć miną lata i wymrą wszyscy, co go znali, księgi jego nie umrą, lecz po wszystkie czasy przechowają imię ks. Norberta najdalszej potomności. „Stary Kościół Miechowski“ i „Góra Chełmska“, dwa prześliczne dzieła zmarłego, są pomnikiem wiecznotrwałym, który sobie nieboszczyk sam wystawił“. (1893 nr. 22). — Encyklopedja Powszechna Orgelbranda nazywa go „poetą wybitnym“ a dziejopisarze piśmiennictwa polskiego zgodnie podnoszą, że w literaturze śląskiej on stanął najwyżej. Dodać należy, że ks. Bonczyk jako najpierwszy poznał potrzebę organizacji dla ludu śląskiego zakładając towarzystwa alojzjańskie i popierając związek wzajemnej pomocy. Najtreściwiej ocenia go książeczka pamiątkowa wydana z powodu 25-letniego istnienia Towarzystwa św. Alojzego w Bytomiu (1896), która powiada, że założyciel tego związku ks. Bonczyk był „jednym z najgodniejszych i naizasłużeńszych kapłanów górnośląskich, jednym z najgorętszych miłośników swego ludu, sławą krainy śląskiej, chlubą narodu polskiego, wzorem dla wszystkich rodaków“. — Oby się na Górnym Śląsku coraz więcej spełniało życzenie nieboszczyka, w jakie ujął ostatnie kazanie ks. Engla na Górze św. Anny:

Góro święta, pokuty łzami uklejona!
Mrze plemię za plemieniem, przyszłości zasłona
Może wojny, męczeństwa okaże i klęski;
Oby wszystko to przetrwał pobożny, zwycięski
Naród ten, co corocznie na twem jasnym szczycie
Świętej uczy się walki za wiarę, dusz życie.
Góro, coś zewnątrz gliną, a wewnątrz kamieniem,
Udaruj odchodzący lud tem upewnieniem,
Że i w jego mdłem ciele duch jak lita skała,
Którego ni wróg chytry ni nieszczęść nawała
Nie złamie, nie rozkruszy, póki bój prowadzi
O swe prawo do życia i sam się nie zdradzi;
Póki pomny swej wielkiej i świętej przeszłości
Słowem, czynem pokaże, iż godzien przyszłości!

(Góra Chełmska str. 113).


Uwaga: Materjału do życiorysu dostarczały: „Stary Kościół Miechowski“, 2 wydanie (1883) z dodatkiem; — „Góra Chełmska“ (1886); — Stanisław Piast, Na Szląsku Polskim, Kraków, 1890; — Książka pamiątkowa wydana z powodu 25-letniego istnienia Tow. św. Alojzego w Bytomiu (1896); — Kalendarz Katolicki dla ludu górnoszląskiego na rok Pański 1899, z krótkim życiorysem ks. Bonczyka; — „Nowy kościół w Łagiewnikach“, odbitka z Kalendarza Katolickiego, Król. Huta 1903; — „Zwiastun Górnośląski“ 1868, 69; — „Katolik“ 1887 i 1893; — Wspomnienia pośmiertne w „Gazecie Opolskiej“, „Nowinach Raciborskich“, „Beuthener Zeitung“ i „Oberschl. Volkszeitung“; — Archiwum parafjalne przy kościele N. M. P. w Bytomiu. — Zapiski Łukasza Walisa i Feliksa Musialika z Rozbarku.
S.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Emil Szramek.