Krzyżacy (Samsonowicz, 1988)/Strefa bałtycka – Peryferie chrześcijaństwa europejskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Samsonowicz
Tytuł Krzyżacy
Rozdział Strefa bałtycka – Peryferie chrześcijaństwa europejskiego
Wydawca Polskie Towarzystwo Historyczne; Agencja Omnipress
Data wydania 1988
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Strefa bałtycka – Peryferie chrześcijaństwa
europejskiego

W świadomości ludzi XIII w. granicę Europy wyznaczał zasięg chrześcijaństwa. Łatwo było ją wytyczyć na południu, gdzie islam stanowił wyraźne znamię odrębności cywilizacyjnej, trudniej na północy. Od X wieku w kręgu kultury chrześcijańskiej znajdowały się kraje skandynawskie i Polska, w XII w. podbite i ochrzczone zostały plemiona zachodnio-słowiańskie. Pozostawał rozległy obszar nad Bałtykiem, ciągnący się od ujścia Wisły na wschód i północ, aż po rejony tundry arktycznej. Zamieszkiwały go ludy bałtyjskie różniące się od Słowian i Skandynawów językiem i kulturą. Za nimi coraz rzadziej zaludnione obszary zamieszkiwały ludy już całkiem odrębne – Ugrofinowie, a jeszcze dalej Lapończycy. Część z nich podbita była przez chrześcijańskich Szwedów, część przez Słowian wschodnich, przez Ruś Kijowską. Powodowało to dodatkowe komplikacje. Mieszkańcy Nowogrodu, Pskowa, Tweru – byli związani z Bizancjum, wyznawali też prawosławie. Pogaństwo ludów nadbałtyckich nie było jednolite, wynika to choćby z fińskiego eposu Kalewala. Inny obraz rzeczywistości mieli mieszkańcy Finlandii, inny Laponii, jeszcze inny Litwy. Łączył ten różnorodny świat czynnik zacofania: słabo zaludnione rejony (zapewne do 4 osób na km²), brak organizacji państwowej, stosunkowo rzadkie i niewielkie ośrodki miejskie, na ogół stanowiące miejsce spotkań z przybyszami z zewnątrz. Nie można jednak powiedzieć, by rejony te nie miały kontaktów ze światem. Funkcjonował wielki handel, przebiegały przez nie ważne szlaki europejskie, pojawiały się misje. Już we wczesnym średniowieczu płynął stamtąd potok niewolników do krajów arabskich. Puszczańskie tereny były obszarem eksportu futer, częściowo wosku i miodu. W XIII w. sytuacja się zmieniła. Handel niewolnikami przestał odgrywać większą rolę w Europie. Rozwinęła się wymiana prowadzona z Rusią nowogrodzką. Produkty ruskich lasów – głównie futra i artykuły przywożone ze wschodu i południa (z Bizancjum, Azji Środkowej, Bliskiego Wschodu) stanowiły atrakcję dla kupców niemieckich, którzy w tym stuleciu zastąpili na Bałtyku skandynawskich i słowiańskich wikingów. Ziemie nadbałtyckie zatem stały się obszarem dla rycerstwa i kupiectwa interesującym, tym bardziej że przemiany społeczne w krajach niemieckich sprzyjały migracjom.
Właśnie na przełomie XII i XIII w. plemiona Bałtów weszły w okres przyspieszonego rozwoju, konsolidacji wewnętrznej i przeobrażeń społecznych. Coraz większe znaczenie zaczęła odgrywać starszyzna plemienna, coraz więcej członków wspólnot rodowych zaczęło traktować wojnę, jako stałe uzupełnienie swego budżetu. Najazdy pogańskich Prusów (dzielących się zresztą na wiele plemion) i Litwinów zaczęły w sposób istotny wpływać na losy ich sąsiadów. Granica osadnicza Mazowsza cofnęła się na południe o prawie 100 km, a obszary pograniczne zaczęły być zajmowane przez stałe osadnictwo Bałtów. Uprzedzając nieco bieg wydarzeń trzeba dodać, że poczynając od dwudziestych lat XIII w. Ruś Kijowską zaczęły niszczyć najazdy mongolskie. Ubył na czas jakiś jeden konkurent do opanowania ziem nadbałtyckich, pojawiły się możliwości ekspansji plemion litewskich na wschód i budowy przez nie rozległego państwa. Rozbicie dzielnicowe Polski, wzajemne walki prowadzone przez książąt, osłabiały południowego sąsiada. W 1227 r. czasowo ubył też jeszcze jeden pretendent do panowania nad Bałtykiem. W bitwie pod Bornhöved król duński Waldemar II pokonany został przez koalicję książąt niemieckich. Ziemie na wschód od Wisły stały się obszarem kolonizowanym przez Niemców, pełniąc funkcje zbliżone do tych, które odgrywał Dziki Zachód w dziejach Ameryki.

Początki tego procesu miały miejsce już w XII w. W 1157 r. Albrecht Niedźwiecki z dynastii askańskiej zaczął budować potęgę swej rodziny, tworząc Marchię Brandenburską. Od 1160 r. Henryk Lew z rodu Welfów podobnie budował władztwo saskie na północy, podbijając ziemie słowiańskich Obodrytów. Na zdobyte ziemie sprowadzał osadników saskich, fryzyjskich, holenderskich. Kolonizację niemiecką, niosącą ze sobą tzw. prawo niemieckie oparte na rencie pieniężnej, na samorządzie terytorialnym, popierali zresztą także władcy słowiańscy, a nawet litewscy. Przynosiła ona korzyści materialne, ulepszała gospodarkę wiejską, a także (mimo konfliktów kulturalnych, językowych, nawet politycznych) zmieniała kształt ówczesnej świadomości państwowej. Przybysze niejednokrotnie dobrze rozumieli interesy kraju, w którym zdobywali majątek i pozycję społeczną. Było to wyraźnie widoczne przy tworzeniu nowych miast, zakładanych przez imigrantów głównie z Westfalii i Nadrenii za pośrednictwem Lubeki. Ten największy port nad Bałtykiem, założony przez lennika Henryka Lwa – Adolfa II Holsztyńskiego, protegowany przez Fryderyka Barbarossę i Waldemara II, po upadku tego ostatniego uzyskał wielkie przywileje od cesarza Fryderyka II i od 1226 r. stał się wolnym miastem cesarskim. Miasto to stanowiło główny etap najważniejszej drogi biegnącej w tym czasie przez północną Europę i łączącej Flandrię, Fryzję, Nadrenię z Rusią nowogrodzką. Ten szlak przechodził przez „niczyje” tereny nadbałtyckie, stwarzał też duże możliwości handlowe na trasie do Gotlandii, Szwecji, Inflant. Już w połowie XIII w. powstawały obok starych emporiów wikińskich nowe miasta zakładane przez kupców niemieckich: Wismar, Roztoka (Rostock), Strzałów (Stralsund), Gryfia (Greifswald), Ryga; pojawiały się kolonie na ogół cieszące się przywilejami dawanymi przez miejscowych władców i posiadające własne prawo w Szczecinie, Gdańsku, Sztokholmie. Wprowadzenie kogg, dużych żeglownych statków handlowych ale skutecznych i w walce, a nieco później holków, posiadających pojemność i do 500 ton – stworzyło możliwość przewozu wielu ludzi i masowych, ciężkich towarów: drewna, soli, zboża, metali. Powiązania z rodzinami i firmami handlowymi na zachodzie Niemiec i w Niderlandach umożliwiały finansowanie dużych inwestycji kupieckich. Od połowy XIII w. kupcy niemieccy zaczęli eksploatować też zaplecze Bałtyku, wywożąc z Holsztynu, Meklemburgii, Pomorza i Prus zboże, które dostarczali do Norwegii. Zwiększył się handel futrami i produktami leśnymi, coraz bardziej znaczącą rolę odgrywał przewóz metali – żelaza i miedzi. Rozwój Polski, Szwecji, Litwy, Rusi powodował wzrost zapotrzebowania na produkty przywożone bądź z zachodu, bądź z Nowogrodu: kosztowności, korzenie, sukna, jedwabie, wina, broń, ryby morskie i sól. W rezultacie kupcy niemieccy zdobyli monopol w handlu Europy Zachodniej ze Skandynawią i Rusią nowogrodzką, intensyfikując przy tym życie gospodarcze nad Bałtykiem a także i nad Morzem Północnym. Rzecz prosta – między poszczególnymi miastami występowały sprzeczności, wybuchały spory, ale wspólne interesy były silniejsze od rozbieżności. Walka o przywileje handlowe (reglamentację cen, ułatwienia w żegludze, zniesienie prawa nadbrzeżnego, usługi celne, ochronę osobistą, własne sądy) łączyła poszczególne gminy niemieckie, tym bardziej że korzystna koniunktura nad Bałtykiem tworzyła pola działania dla wielu przedsiębiorców. Pod przewodem Lubeki, poczynając od schyłku I połowy XIII w. zaczęły powstawać sojusze i układy międzymiejskie, które przerodziły się wkrótce w luźny związek (konfederację) miast na obszarze od Kolonii po Rygę i Rewel (Tallin). Ta tzw. Hanza niemiecka obejmowała też ośrodki znajdujące się w północnych Niemczech – Nadrenii, Fryzji, Oldenburgu, Meklemburgii, Saksonii, Brandenburgii oraz miasta na obszarach pozaniemieckich – we Flandrii, Holandii, Danii, Szwecji, na Pomorzu, w Inflantach. Coraz częstsze zjazdy przedstawicieli władz reprezentujących mieszczańskie samorządy ustalały wspólną politykę wobec państw i władztw terytorialnych na rozległym obszarze Europy. W obrębie zainteresowań Hanzy znajdowała się Portugalia (sól z Setubal), Akwitania, Anglia, Szkocja, Islandia, Norwegia, Dania, Francja, Szwecja z Finlandią, Ruś nowogrodzka i Ruś Halicka, Polska, Litwa, Prusy, Węgry, nie mówiąc oczywiście o krajach niemieckich. W XIII w. zatem strefa bałtycka została włączona do systemu gospodarczego (i ustrojowego poprzez rozwój miast samorządowych) całej północnej Europy. W jej ogólnym systemie grała rolę podwójną: handlową (dostarczyciela produktów poszukiwanych na zachodzie, rynku zbytu na wyroby przemysłowe, szlaku łączącego z Rusią) i społeczno
-osadniczą (stanowiąc obszar atrakcyjny, nowy dla licznych grup poszukujących lepszych warunków życia i pracy). Właśnie Lubeka stała się głównym rzecznikiem i ważnym współorganizatorem, czy nawet inwestorem „wypraw krzyżowych” zmierzających do powstania władztw terytorialnych w Inflantach. Była też żywo zainteresowana planami krzyżackimi w Prusach.

Plemiona pruskie w początkach XIII w. były jeszcze dalekie od zjednoczenia. Z ważniejszych terytoriów warto wymienić Pomezanię i Pogezanię na zachodzie, Warmię i Sambię na północy, ziemię Sasinów, Barcję na południu oraz na wschodzie grupę przejściową między Prusami i Litwinami – Jaćwięż (Sudowię). Wzajemne walki doprowadziły do przesunięć politycznych, do wyludnienia niektórych obszarów. Tak np. plemię Galindów (na południu kraju) zostało w ciągu XII w. wytrzebione (częściowo zapewne zmuszone do migracji), przez ataki sąsiednich bratnich plemion i książąt polskich. Gdzie indziej – w Sambii, Jaćwięży – następował rozwój gospodarczy kraju. Obok wielkich emporiów handlu bałtyckiego (Truso nad Zalewem Wiślanym), istniała już sieć targów, kształtowały się terytoria wokół grodów i postępował podział społeczny. Jeszcze w XI w. różnice między warstwą możnych, a ludnością pospolitą nie były duże. Ponoć przedstawiciele pierwszej grupy pijali kumys (sfermentowane kobyle mleko), a przedstawiciele drugiej – miód. W XII w. już wyróżniały się jednostki, których władza przekroczyła granice osady, czy pola (najmniejszej jednostki terytoralnej), a nawet niekiedy plemienia.
Od początku XIII w. zaogniały się stosunki polsko-pruskie. Dalej trwały próby ekspansji politycznej książąt polskich, które co prawda nie były uwieńczone sukcesem, ale pozwalały przesuwać granicę osadniczą Mazowsza na północ. W końcu drugiego dziesiątka tego stulecia, konkretnie ok. 1217 r., do kontrnatarcia przeszli Prusowie. Nie tylko zniszczyli całe pogranicze mazowieckie, ale wdzierali się także w głąb ziem polskich, docierając i do Płocka, który został przez nich złupiony i spalony w 1224 r. Ponadto, zapewne na początku lat dwudziestych, opanowali ziemię chełmińską należącą przedtem do Mazowsza. Jednocześnie toczyła się walka o chrystianizację Prus. Już w 1206 r. Innocenty III wydał bullę, w której wzywał kler polski do poparcia wysiłków misyjnych prowadzonych przez cystersów z wielkopolskiego Łekna. Mimo różnych tarć i sporów udało się cysterskim misjonarzom, którzy znaleźli się pod bezpośrednią opieką arcybiskupa gnieźnieńskiego, nawrócić pewną grupę możnych pruskich na prawym brzegu dolnej Wisły. W 1216 r. sam papież ochrzcił przybyłych do Rzymu dwóch naczelników plemiennych, a ich misjonarza, cystersa Chrystiana, wyświęcił na biskupa Prus. Nowe biskupstwo, powstałe zapewne na szczycie delty wiślanej w Zantyrze, pomyślnie rozwijało się przez parę lat, ale na przeszkodzie umocnienia jego znaczenia stanęły wojny z Prusami broniącymi się przed chrystianizacją. Na IV soborze laterańskim papież zobowiązał wszystkich rycerzy chrześcijańskich do udziału w wyprawach krzyżowych. Kto nie miał środków na wyprawę do Ziemi Świętej, miał walczyć z bliżej mieszkającymi poganami. Stanowiło to zachętę do atakowania Prus dla Niemców, Duńczyków, Polaków. Co prawda, były też i inne plany. Zwierzchni książę Polski, Leszek Biały, który wymówił się w 1221 r. od wyprawy do Palestyny (motywując Honoriuszowi II, że nie ma tam piwa, do którego jest ze swoim rycerstwem przyzwyczajony) zaproponował nawracanie Prusów w dość oryginalny sposób. Miał być założony w Prusach wielki targ, na którym obok wymiany żelaza, soli i innych produktów prowadzono by misję drogą pokojową. Narastający napór Prusów z jednej, a krzyżowców europejskich z drugiej strony pokrzyżował te zamiary. Pozostawała wojna i umocnienie, w miarę możliwości, działalności misyjnej Chrystiana. W 1222 r. otrzymał on wielkie nadania w ziemi chełmińskiej, która jednak już była splądrowana, a może i zajęta przez Prusów. Niewiele pomogła też ogólnopolska „stróża” rycerska organizowana na północnej granicy Mazowsza. Aby ją wzmóc biskup Chrystian zaproponował osadzenie zakonu rycerskiego. W 1228 r. w Dobrzyniu nad Wisłą osadzeni zostali Milites Christi de Dobrin, rycerze Chrystusa zwani braćmi dobrzyńskimi, którzy jednak bez odpowiedniego zaplecza finansowego i demograficznego z trudem sami się bronili przed atakami Prusów. W 1235 r. połączyli się oni z Krzyżakami.
Wszystkie te działania poprzedzały układ księcia Konrada Mazowieckiego z wielkim mistrzem Krzyżaków Hermanem von Salzą. W 1226 r. ten ostatni uzyskał od Fryderyka II wielki przywilej. Cesarz rzymski, jako zwierzchnik chrześcijaństwa, któremu podlegały „ziemie niczyje”, ziemie pogan żyjących „w niewoli Beliala” i w „jarzmie grzechu”, nadał Prusy Zakonowi, przyznając mu prawa książąt Rzeszy. Czy Konrad o tym akcie wiedział, jest sprawą kontrowersyjną. W tymże roku przybyło na Kujawy paru rycerzy krzyżackich nie wykazujących większych inicjatyw. Dopiero po erygowaniu braci dobrzyńskich i po powrocie Hermana von Salzy z wyprawy krzyżowej, Zakon podjął energiczniejszą działalność. W 1228 r. Konrad nadał mu ziemię chełmińską, przy czym zagwarantowane zostały nadania dla Chrystiana, co zostało potwierdzone w 1230 r. i utrwalone bullą papieską.
Budzi spory między historykami polskimi i niemieckimi, czy w tymże roku Konrad wydał jeszcze jeden przywilej nadający Zakonowi ziemie w Prusach „z wszelką lenną zwierzchnością i jurysdykcją, zupełnym i prawdziwym władaniem” i zrzekający się wszelkiego udziału księcia w spodziewanych zdobyczach. Prawdopodobnie jest to akt sfałszowany w parę lat później (w 1234 r.), kiedy to sytuacja uległa istotnej zmianie. Jeszcze w 1231 r. biskup Chrystian zrzekł się na korzyść Zakonu uprawnień kościelnych w ziemi chełmińskiej w zamian za 2/3 ziemi zdobytej na Prusach. W 1233 r. biskup dostał się jednak do niewoli Sambów. Krzyżacy wykorzystali tę sytuację i zwrócili się do papieża o protekcję nad ziemiami Prus. W 1234 r. papież nadał nowo zdobytym terytoriom status kraju wyjętego spod panowania jakiejkolwiek innej władzy. Kiedy Chrystian w 1238 r. wrócił z niewoli, mógł już tylko zabiegać o przywrócenie mu części poprzednich praw. Do 1243 r. ustalone zostały zasady głoszące, że Prusy są nadane przez papieża jako lenno Zakonowi, który posiada tam 2/3 ziemi na swoją własność. W ciągu 17 lat, wykorzystując umiejętnie korzystną koniunkturę polityczną (słabość księstw polskich, migracje z Rzeszy, spory papieża z cesarzem), Zakon zdobył podstawy władztwa terytorialnego nad Bałtykiem.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Samsonowicz.