Krzyżacy (Samsonowicz, 1988)/Początki zakonów rycerskich w średniowiecznej Europie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Samsonowicz
Tytuł Krzyżacy
Rozdział Początki zakonów rycerskich w średniowiecznej Europie
Wydawca Polskie Towarzystwo Historyczne; Agencja Omnipress
Data wydania 1988
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Początki zakonów rycerskich
w średniowiecznej Europie

Wiek XI był okresem pomyślnym dla średniowiecznej Europy. Bujny rozwój gospodarczy, wzrost demograficzny, odrodzenie intelektualne, wreszcie początki miast, wielkiego handlu i rzemiosła – wszystkie te czynniki stworzyły warunki nowe, niespotykane wcześniej, wymagające odmiennych rozwiązań. Stąd ekspansja starej Europy karolińskiej na wschód, południe i północ – na obszary zamieszkałe przez Słowian, Skandynawów, Arabów; stąd pierwsze samodzielne gminy miejskie na obszarze między Pirenejami i Apeninami, stąd rozwój uniwersalizmu papieskiego i zwycięstwo ruchu monastycznego kluniaków (związanego z reformą w Cluny), później zaś bardziej mistycznej koncepcji cystersów i premonstratensów. Stąd też, poczynając od początku II połowy stulecia, wyprawy krzyżowe na półwysep iberyjski i – u schyłku wieku – pierwsze krucjaty do Ziemi Świętej prowadzone przez rycerzy. Ówczesny model społeczny, wyrażony w słynnym liście Adalberona, biskupa Laon, opierał się na triadzie: modlących się, walczących i pracujących (oratores, bellatores i laboratores), w której rycerze stanowili drugą grupę. Jedność ideologiczna tego czasu określała cel wielki: rycerz (miles) walczyć miał o idee głoszone przez Kościół, przede wszystkim miał być rycerzem Chrystusowym. Co prawda rycerstwo tworzyło swoją ideologię nieco bardziej świecką: wierność seniorowi, wartość honoru, piękno i siła miłości do kobiety, odwaga, męstwo – to system wartości opiewany w chansons de geste i w liryce dworskiej. Stan rycerski w swej literaturze oddawał i własną tożsamość, i pochwałę własnej pozycji. Ułatwiało to stworzenie wspólnoty kulturowej w zachodniej Europie z tym samym systemem wartości, znaków, symboli, ceremonii. Pasowanie na rycerza tak samo odbywało się w Paryżu czy Moguncji, jak i na peryferiach tej wspólnoty – w dalekim Krakowie. Przez cały niemal XII w. była to wspólnota akceptowana przez Kościół i przezeń adaptowana, co wiązało się z celami szerszymi papiestwa, przede wszystkim z podjęciem idei wojny z niewiernymi, wojny świętej, sprawiedliwej. To hasło, jednoczące Europę Zachodnią pod egidą papieży, zmieniało też stosunek do idei rycerstwa. Przestało ono – w teorii – być grupą żyjącą z przelewu krwi, z utrzymywania siłą porządku społecznego, z ekspansji połączonej ze zdobywaniem łupów. Rycerze stali się bojownikami bożymi o słuszną sprawę. Stawano się rycerzem poprzez ceremoniał kościelny, składano przysięgę, zobowiązując się do obrony słabszych, do walki za wiarę, do przestrzegania praw boskich. Sama instytucja rycerstwa przyrównywana była do sakramentu.
Kiedy w 1063 r. papież Aleksander II ogłosił apel do wszystkich narodów chrześcijańskich, wzywając je do udzielenia pomocy księstwom hiszpańskim w walce z wrogami chrześcijaństwa, reconquista rzeczywiście ściągnęła rycerzy walczących o korzyści i duchowe, i materialne. W 30 lat później na synodzie w Clermont (1095 r.) papież Urban II – mając na względzie także korzyści Rzymu na obszarach Kościoła wschodniego – wezwał zebranych do odebrania z rąk niewiernych grodu Chrystusa. Entuzjazm, który podówczas wybuchł, świadczył o trafieniu do serc i umysłów słuchaczy. W 1099 r. zdobyto Jerozolimę, ale była ona stale zagrożona przez państwa muzułmańskie. Do obrony stanu posiadania oprócz tradycyjnych grup wasalnych zaczęły być wykorzystywane różne korporacje świeckie zajmujące się dotąd głównie opieką nad pielgrzymami udającymi się do Ziemi Świętej. (Działały one już w XI w., jeszcze przed zdobyciem Jerozolimy, głównie jako bractwa szpitalników zapewniające przybyszom schronienie i posiłek). W Królestwie Jerozolimskim zaczęły spełniać także rolę organizacji militarnych, śpieszących w miarę potrzeby z pomocą orężną. W 1118 r. rycerz francuski Hugo de Payens stworzył pierwszą organizację tego typu, którą król Baldwin II osadził na obszarze dawnej świątyni Salomona. Templariusze zaczęli odgrywać znaczniejszą rolę od czasu, kiedy reguła ułożona w 1128 r. przez Bernarda z Clairvaux na wzór cysterski stała się podstawą innych podobnych zgromadzeń: joannitów (którzy jako bractwo szpitalne działali w poprzednim stuleciu, a regułę rycerską przyjęli ok. 1130 r.) i Krzyżaków. Dodać trzeba, że działało i wiele innych, mniej znanych zakonów rycerskich, m.in. kilka na terenie Hiszpanii i Portugalii. Powstał nowy typ wspólnot zakonnych, których celem była idea obrony i szerzenia wiary za pomocą miecza. Skład zgromadzeń był na ogół podobny. Istotą ich reguły był ślub walki z niewiernymi. Reguła Bernarda nakazywała posłuszeństwo, wspólne życie, unikanie wystawności, skromność, pokorę, opiekę nad biednymi i słabymi. Rycerze mieli używać najprostszego oręża, nie nosić długich, trefionych włosów, obywać się bez wygód.
Z czasem drogi zakonów rycerskich rozdzieliły się. Krzyżacy już w XIII w. odeszli od reguły templariuszy, przyjmując wzory kanoników św. Ducha zajmujących się szpitalnictwem, by następnie, już w Prusach, przyjąć brewiarz dominikanów prowincji polskiej. Od końca XIII w. wprowadzono w Zakonie nabożeństwo eucharystyczne i wówczas, na zamówienie władz krzyżackich, powstała obfitsza literatura religijna, pisana dla braci po niemiecku, głównie w formie przypowieści i legend oraz żywotów Panny Marii, św. Anny, św. Barbary.
W ostatecznym kształcie zakon krzyżacki składał się z czterech kategorii członków: rycerzy, księży, służebnych – na ogół niższego pochodzenia – i tzw. półbraci, nie uznawanych oficjalnie przez Kościół za tercjarzy, ale przypominających tych ostatnich. Rycerze zajmowali pozycję dominującą. Z nich rekrutowały się władze Zakonu. Główny nacisk położony był na ich działalność. Z czasem rycerze zwolnieni byli nawet z wielu obowiązków w zakresie modlitw, rozmyślań, a mieli w zamian zajmować się walką zbrojną, administracją. Bracia-rycerze, w pierwszym wieku istnienia Zakonu często niepiśmienni, musieli tylko odmawiać Ojcze Nasz, a nauczenie się tej modlitwy w ciągu roku (!) było warunkiem pozostania w Zakonie. Rycerze przeważali liczebnie. W każdym konwencie miało być ich przynajmniej dwunastu, natomiast księży jedynie sześciu, przy czym zaliczano do tych ostatnich także liczną obsługę kościelną: kleryków, psalmistów, niekiedy (w czasach nieco późniejszych) także członków kapituł biskupich wcielonych do Zakonu (biskupstw pruskich). Bracia służebni pełnili funkcje włodarzy, niższych dowódców, niekiedy składając tylko śluby czasowe. Do półbraci należeli bądź niektórzy zaciężni i słudzy Zakonu, bądź jego dobrodzieje nadający dobra ziemskie czy beneficja.
Początki działalności Krzyżaków nie są jasne. Ostatnie badania rzucają ciekawe światło nie tylko na przebieg wydarzeń, ale także na ich genezę. Tradycyjnie historiografia przyjmowała, że zakon niemiecki powstał w latach 1189-1191 pod Akkonem, jako organizacja szpitalna w czasie trzeciej krucjaty, a w jego założeniu istotną rolę odgrywał syn cesarza Fryderyka I Barbarossy – Fryderyk, książę Szwabii. Przebieg wydarzeń był jednak bardziej skomplikowany. W rzeczywistości początki bractwa były znacznie starsze; już wcześniej miało ono swe uposażenia w Europie. W 1143 r. papież wydał dokument dotyczący sporu szpitalników niemieckich z joannitami, wspominający o posiadłościach tych pierwszych w Europie. Można więc wnosić, że wspólnota niemiecka powstała najpóźniej w I poł. XII w. i (zapewne po roku 1130) podporządkowana była joannitom. Nie ma w tym nic dziwnego. Kraje niemieckie – szczególnie Szwabia, Nadrenia, Frankonia – przeżywały okres bardzo szybkiego rozwoju. Ekspansja ich mieszkańców kierowała się także na wschód i północ. Z jednej strony były to próby (w efekcie skuteczne) podporządkowania sobie przez Sasów ziem zachodnich Słowian, z drugiej – coraz żywsze kontakty handlowe z Rusią i Skandynawią przez „kupców niemieckich cesarstwa odwiedzających Gotlandię”.
Wiadomo, że na obszarach niemieckich dużą rolę odgrywali służebni – wolni ministeriałowie, z których na ogół rekrutowali się ci, którzy poszukiwali szczęścia poza rodzinnym domem. Z ministeriałów pochodziła znaczna część patrycjatu szybko rozwijających się w XII w. miast walczących o uzyskanie samorządu prawnego i gospodarczego. Oni starali się zasiedlić nowe ziemie poza językową granicą Niemiec. Oni wreszcie włączali się do wypraw do Włoch, na obszary plemion zachodniosłowiańskich, brali udział w wyprawach krzyżowych, niekiedy zresztą skierowanych przeciw nadbałtyckim poganom. Nie należy sądzić, że porzucając swą rodzinną miejscowość zrywali z nią kontakty. Wręcz przeciwnie, utrzymywali nadal więzi rodzinne i gospodarcze. Wydaje się, że wysłanie członka rodu do Syrii (lub nad Bałtyk) stanowiło formę inwestycji dokonanej przez miejscowych. Niekiedy było to związane z wysiłkiem finansowym pozostających na miejscu krewniaków, czasem jednak miało charakter bardziej instytucjonalny. Posiadanie własnych placówek na nowym terenie leżało w interesie kościoła, książąt, wielu gmin miejskich nastawionych na daleki handel. Nie można zresztą patrzeć na te procesy jedynie pod kątem uzyskiwania wymiernych, utylitarnych korzyści. Peregrynacje po świecie stanowiły (i stanowią) potrzebę psychiczną ludzi wypływającą z chęci poznawania, z tęsknoty do nowych doznań, do przygód, do odmiany. Najbardziej powszechną formą zaspokajającą chęć podróży były pielgrzymki. Poczynając od wczesnego średniowiecza znamy różne peregrinationes ad loca sancta, stanowiące rodzaj przewodników turystycznych, nawołujące do obejrzenia na własne oczy (a więc i głębszego przeżycia psychicznego) miejsc znanych z Biblii lub związanych z czczoną postacią świętego. Powiązania między pielgrzymami a ich rodzinnym krajem, troska o właściwą organizację wędrówek, występowały na porządku dziennym jeszcze w czasach poprzedzających wyprawy krzyżowe. Powstające samorzutnie lub z inicjatywy króla, księcia czy biskupa stowarzyszenia dbające o pielgrzymów były zaopatrywane w środki materialne zlokalizowane w rodzinnym kraju. Najczęstsze ich źródło to dobra ziemskie, dochód z których szedł na potrzeby szpitala, zgromadzenia szpitalników, tym samym na potrzeby pielgrzymów. Tak było u templariuszy, tak było u joannitów, tak też musiało być u Krzyżaków.
Katastrofa 1187 r. i zdobycie Jerozolimy przez Saladyna najprawdopodobniej przerwały działalność szpitala, nad którym nadzór sprawowali joannici. Niemniej – potrzeba jego istnienia przetrwała. Trzecia wyprawa krzyżowa prowadzona była w znacznym stopniu siłami Niemców. Co prawda, cesarz Fryderyk Barbarossa nie doszedł do Palestyny, ale jego syn Fryderyk Szwabski brał udział w oblężeniu Akkonu i niewątpliwie reprezentował interesy mieszkańców Królestwa Niemieckiego. Tradycja mówi, że o utworzenie bractwa zabiegali kupcy Lubeki i Bremy. Być może to prawda; mieszczanie byli także zainteresowani handlem lewantyńskim. Przyszłość miała jednak pokazać, że Krzyżacy raczej skupiali w swym gronie rycerskie środowisko górnoniemieckie. Dolne Niemcy (których ważnymi ośrodkami były oba wspomniane miasta), mniej zainteresowane kontaktami z Syrią, w mniejszym stopniu uczestniczyły w działalności Zakonu Szpitala Najświętszej Panny Marii Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Środowisko głównie zainteresowane odbudową szpitala, a następnie rozbudową go w zakon rycerski było związane z dworem szwabskim.

Warto tu zwrócić uwagę na znaczenie więzi językowej w XII-XIII w. I joannici, i templariusze nie mogli (może i nie chcieli) zaspokoić potrzeb niemieckojęzycznych przybyszów. Pierwsi reprezentowali głównie interesy Francuzów i Włochów, drudzy – niemal wyłącznie Francuzów. Rycerstwo niemieckie potrzebowało własnych hospicjów, szpitali, własnego zakresu działania, tym bardziej że przełom XII i XIII w. przyniósł przyspieszenie zmian społecznych. Stawiały one pod znakiem zapytania przyszłość drobnego rycerstwa niemieckiego. Z jednej strony rosły fortuny posiadaczy ziemskich, z drugiej powiększały się szeregi zależnych chłopów. Oczywiście proces ten nie następował gwałtownie, ale powodował poszukiwanie dróg mogących zabezpieczyć ludzi zagrożonych deklasacją. Nie była to tylko troska ministeriałów. Pierwotnie do braci linguae Theuthonicae należeli książęta i ministeriałowie z Frankonii i Szwabii, członkowie patrycjatu miast nadreńskich, wszyscy ci, którzy mogli zdobyć pozycję godną ich stanu lub obronić się przed spadkiem w hierarchii społecznej. Wskazuje na to skład społeczny członków zakonu niemieckiego. W ciągu XIII w. można dokładniej zbadać pochodzenie 105 braci zakonnych (na ogólną liczbę około 340). Wśród nich 9 pochodziło z rodzin hrabiowskich (czy książęcych), 11 ze szlacheckich, 18
Herman von Salza
należało do grupy ministeriałów Rzeszy, 56 do grupy ministeriałów książęcych, wreszcie 11 braci pochodziło z rodzin mieszczańskich. Jak z tego wynika, prawie 80% wywodziło się ze środowiska społecznego ministeriałów, przy czym niektórzy członkowie ich rodzin zajmowali miejsca w radach miejskich. Terytorialnie (już w skali dziejów Zakonu do początku XVI w.) dominowali przybysze z Turyngii, skąd dowodnie pochodziło 121 rycerzy, na drugim miejscu byli zakonnicy z Frankonii (61 rycerzy), dalej z Nadrenii (53 rycerzy) i ze Szwabii (42 rycerzy). Warto dodać, że 452 zidentyfikowane osoby pochodziły z 380 rodzin. Wiele wskazuje, że sprowadzanie do Zakonu krewnych było zjawiskiem stałym, tak jak to miało miejsce w przypadku licznych von Plauenów, braci von Jungingenów – kolejnych wielkich mistrzów lub stryja i bratanka von Ehrlichshausenów.

Ten stan rzeczy to jednak wynik późniejszego rozwoju; początki Zakonu nie były zbyt imponujące. Być może komplikacje polityczne w cesarstwie po śmierci Henryka VI lub słaby napływ ochotników powodowały, że pierwsze dziesięciolecie upłynęło pod znakiem powolnego rozwoju. Liczba rycerzy nie przekraczała kilkunastu, dopiero w 1198 r. papież ostatecznie zatwierdził regułę zakonu krzyżackiego. Rok później zaczęli używać stroju zakonnego – białego płaszcza – zapożyczonego od templariuszy. Jedynie czerwony krzyż został zamieniony na czarny. W początku XIII w. Zakon był już ukształtowany i wkroczył w okres wielkiego rozwoju.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Samsonowicz.