Krwawy siew

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Markowska
Tytuł Krwawy siew
Pochodzenie Trybuna (1906) nr 3
Redaktor Tadeusz Bobrowski
Data wydania 1 grudnia 1906
Wydawnictwo Tadeusz Bobrowski
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały numer
Pobierz jako: Pobierz Cały numer jako ePub Pobierz Cały numer jako PDF Pobierz Cały numer jako MOBI
Indeks stron
Marya Markowska.
Krwawy siew.
Towarzyszom Bojowcom
hołd i cześć.

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną,
Zawodzą ciche płacze...
Na ścieżki tęskne, na tułacze,
Rzucają bólu ziarno...

***

Zapomniane ciche smętne groby!
legły na was ławą piaski płowe,
siwy piołun odprawuje straże,
macierzanki wznoszą drobną głowę...

Zapomnianej burz ognistych doby
płaczą wrzosów dzwoneczki liljowe —
Zapomniane żałobne cmentarze!
Wiatr przegania po was ostów puchy...

Ciężkie wiszą nad wami żałoby...
Jałowcami poszum idzie głuchy,
nikłym trawom drżeć po wydmach każe...
Korowodem ciągną mgiełki — duchy...

Zapomniane ciche smętne groby!...
Zapomniane żałobne cmentarze!...

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną...

Śród pyłu obcych dróg...

Nasz zagon krwawy,
A taką zbożną szumiał pieśnią siły,
Takie podniebne na nim się rodziły
Kłosy! harfiany hymn dzwoniły sławy
Takiej, że była ludom jako tęcza!...

Śród pyłu obcych dróg...


Wichrowe loty!...
W hejnał się życia nad światem rozdźwięcza
Wróżebny klangor przewodnich żórawi,
A ptak się każdy w krwi serdecznej pławi
I śni — konając — sen Wolności złoty...

Śród pyłu obcych dróg...

Upracowane,
Bez miary, liczby, zastępy, szeregi...
To morze wieczne opuściło brzegi
I na opoki ludów rzuca pianę
Dusz, które niesie odrodzenia burza!

Śród pyłu obcych dróg... męczeńska róża...

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną...

Przedzachodowa pora cicha...
Pali się zorza krwawa,
Sunie kurzawy słup nad łany,
Wznosi się, rośnie, stawa...

Żałobnie wiatr po kępach wzdycha,
Spłynęła krwią kurzawa...
Widm płynie orszak zapomniany...
— Z męczeńską legli chwałą —

Tumanem wstaje pył na roli —
Worane w ziemię ciało...
Snuje się przędza szarej doli...
Minęło... uleciało...

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną...

Krwią się na niebie zorza pali.
wicher po łozach jęczy, łka —
Płyną z kurzawą chrzęsty stali,
Piosenka dziwna płynie, drga...


Grają trąbki jak hejnały,
Głos po rosie idzie, dzwoni —
„W krwawem polu orzeł biały...
Poszli nasi w bój bez broni!...
Hej!...

Po polach błądzą duchy łez
I śmierci plony garną...

Z wiatrem płynie, hen, orędzie,
Końskich kopyt grzmot, krwi kurz —
Kto przeżyje — wolnym będzie!
Kto umiera — wolnym już...
Hej!

Na skrzypkach śmierci ręka
Struny szarpie, plącze, zrywa,
Coraz dzikszą pieśń wygrywa —
Skrzypka pęka — serce pęka...

A po rosie, a po lesie,
Ciszej, ciszej trąbka dzwoni...
Jeszcze echo sygnał niesie —
„Poszli nasi w bój bez broni...
Hej!...

Krwią na polach ślad się pali,
Szmerem idzie pośród zbóż.
Drży na mgiełek lotnej fali —
Przeminęło dawno już...

***

Po polach błądzą duchy łez
I plony śmierci garną,
Zawodzą ciche płacze...
Na ścieżki tęskne, na tułacze,
Rzucają Życia ziarno.

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
A ścieżki mi zawłóczy mgła,
A śmierć mi kraczą wrony...
A dzień mi wróg — i słońce wróg...


Zapadam w mroki leśnych dróg...
Kryje mnie noc.
Noc zimna i ponura...
Samotny idę, jakom chciał...
Zamiata ślad wichura,
Ciało ziębiącą smaga rosą...
...Borem lasem... goło... boso...

Samotny idę, jakom chciał,
Wyzwolić ducha z pod męki ciał,
Budzić nędzarzy...
Niech się ofiary płomień żarzy!
Niech męka życie rodzi!

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
A ścieżki mi zawłóczy mgła...
A śmierć mi kraczą wrony...
Przedemną... za mną... grób...
Poszedłem — jakom chciał...

Krew znaczy ślady moich stóp.
A nienawiści szał
Na trwogę bije w dzwony...
I wróg ja, i spodlony...
I zdrajca, i zaprzaniec —
Iżem obrożę w strzępy rwał...

Otom ja tułacz i wygnaniec...
Otom bezdomny i sierota...
Oto przekleństwy na mnie miota
Niewiedza braci...

Oto samotny idę ja...
Samotny i strudzony...
Zżera mi ciało kajdan rdza...
Duszę rwą tęsknic szpony...
Zawłóczy ścieżki mgła...

O ścieżki smętne, o tułacze!
Zali kiedy przemówicie.
Jak się po was ludzkie życie

W okrwawione strzępy rwało?...
Ścieżki tułacze!...

A oto drogi kres...
Któż nas opłacze?...
Kto umęczone ciało
Omyje rosą łez?...

Na obcych śniegach blade trupy...
Pod swojem niebem hańby słupy...
I w ziemi tej umiłowanej,
Najeźdzcy stopą podeptanej
Skrwawiony wspólny dół...

Po polach błądzą duchy łez
I plony śmierci garną —
Na ścieżki tęskne, na tułacze.
Rzucają Życia ziarno...

Potężny siew! zaklęty siew!
Oto plonuje bujnie krew,
Mścicieli zastęp rośnie!

Spromienia męstwo czoła blade —
Bagnety, kat... żołdacki łup...
We wspólnym dole krwawy trup —
Na wszelką mękę i zagładę
Idą — grzmiąc pieśń o wiośnie!...

Jak morza ryk, jak wichr po lesie,
Grzmi pieśń — zwycięstwo w sobie niesie!
To zemsty grom, to ludu gniew,
Niewoli wszej pogrzebny śpiew!...

Wdeptany w ziemię powstał tłum,
Na szalę krew swą kładzie,
Wskrzesza pokoleń święty sen,
— Sen o rycerskiej szpadzie —...

Bujnie wyrosło życia ziarno...
Przy piersi pierś i ramię w ramię!
Krwią polewano glebę czarną —

Nic tych szeregów nie przełamie!
Nic nie wygładzi mąk i win...

Ha, strzałów grzmot! ha, trąbki zew!...
O szpadzie sen... i zbrojny czyn!
To zemsty grom! to ludu gniew!
Czyn, zbrojny czyn!...

Hej! jak ta trąbka dzwoni, gra,
Rozpala w żyłach krew!
Jak ton jej z wiatrem płynie, drga,
W bojowy rośnie śpiew —
Broń, broń, broń na ramię!
Jaki w piersiach szczęścia szał!
Jak się szereg zwija, łamie,
Jakie laury będzie rwał —
Hej!...

O szpadzie sen... i zbrojny czyn...
To zemsty grom! to ludu gniew!
Ha, strzałów grzmot!... ha, trąbki zew!...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Markowska.