Kronika Akasha/Część druga/VI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Rudolf Steiner
Tytuł Kronika Akasha
Podtytuł Wtajemniczenie w Odwieczną Pamięć Wszechświata
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Drukarnia Zrzeszenia Samorządów Powiatowych
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Rundbaken
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

VI. ŻYCIE NA ZIEMI.

Pokazano w poprzednich przykładach, jak tworzyły się następczo części składowe, które stanowią tak zwaną „niższą naturę człowieka”: ciało fizyczne, eteryczne i astralne. Opisano również, jak przy włączaniu się nowego ciała dawne muszą zawsze uledz takiemu przekształceniu, żeby mogły stać się piastunem i narzędziami wytworzonego później. Z tym postępem łączy się również postęp świadomości człowieka. Dopóki niższy człowiek posiada tylko ciało fizyczne właściwą mu jest tylko mroczna świadomość, która nie dorównywa jeszcze nawet współczesnemu (stanowi) snu bez snów, choć ten ostatni stan świadomości jest już dla współczesnego człowieka właściwie „nieświadomym”. Następnie, w czasie wystąpienia ciała eterycznego osiąga człowiek świadomość, odpowiadającą dzisiejszemu snowi bez snów. Z utworzeniem się ciała astralnego świtająca świadomość obrazowa nie identyczna, ale podobna do przypisywanej dziś człowiekowi śniącemu. Czwarty teraźniejszy stan świadomości ma być niniejszem podany, jako właściwy człowiekowi Ziemi. Wytwarza się on w czwartej wielkiej epoce świata, ziemskiej, która następuje po uprzednich (epokach) Saturna, Słońca i Księżyca.
Na Saturnie wytwarza się w różnych stadjach ludzkie ciało fizyczne. Nie mogło być jeszcze wówczas piastunem ciała eterycznego. Zresztą to ostatnie zjawia się dopiero w czasie obiegu Słońca. Równocześnie przytem ciało fizyczne zostało tak przekształcone w idących po sobie obiegach słonecznych, że mogło stać się piastunem tego ciała eterycznego, względnie, że ciało eteryczne mogło pracować w ciele fizycznem. Podczas rozwoju Księżyca przybyło ciało astralne i znowu ciała fizyczne i eteryczne zostały tak przekształcone, że mogły nadać się jako właściwe czynniki i narzędzia dla występującego ciała astralnego. Człowiek na Księżycu jest zatem istotą, złożoną z ciała fizycznego, eterycznego i astralnego. Przez ciało eteryczne może on odczuwać zadowolenie i ból, przez ciało astralne jest istotą o afektach, gniewie, nienawiści, miłości i t. d.
W różnych członkach jego istoty są czynne, jak podano, wyższe duchy. W ten sposób ciało eteryczne otrzymało na Księżycu przez Duchy Świtu zdolność zadowolenia i bólu; afekty zaszczepiły ciału astralnemu Duchy Ognia.
Jednocześnie podczas trzech wielkich obiegów na Saturnie, Słońcu i Księżycu odbywało się jeszcze coś innego. Podczas ostatniego obiegu Saturna wytworzony został za pomocą Duchów Woli (Tronów) duch-człowiek (atman). Podczas przedostatniego obiegu Słońca przybył do tego przy udziale Cherubimów duch-życia (budhi). I podczas trzeciego od końca obiegu Księżyca połączył się z obydwoma z pomocą Serafów duch-sobistość (manas). Zatem powstały właściwie podczas tych trzech wielkich obiegów dwojakie początki człowieka: niższy człowiek, składający się z ciała fizycznego, eterycznego i astralnego i wyższy człowiek, składający się z ducha-człowieka (atma), ducha-życia (budhi) i ducha-sobistości (manas). Niższa i wyższa natura człowieka szły narazie odrębnemi drogami.
Tedy rozwój ziemi jest po to, aby połączyć oba oddzielone początki człowieka.
Tymczasem jednak przechodzi jeszcze cały byt księżycowy (po upływie siódmego małego obiegu) w pewnego rodzaju stan snu. Rzec można, że wszystko miesza się wzajem na niezróżniczkowaną masę. Również stapiają się znowu (w ostatnim obiegu Księżyca) Słońce i Księżyc, oddzielone podczas ostatniego wielkiego obiegu.
Kiedy zatem nanowo występuje wszystko ze stanu snu, musi najpierw — podczas pierwszego małego obiegu — powtórzyć istotnie stan Saturna, podczas drugiego — stan Słońca i podczas trzeciego obieg Księżyca. Podczas tego trzeciego obiegu, na powtórnie oddzielonym od Słońca Księżycu, istoty przyjmują mniej więcej te same (formy) bytu, jakie posiadały już na Księżycu. Niższy człowiek jest tam istotą pośrednią pomiędzy dzisiejszym człowiekiem a zwierzęciem, rośliny stoją pomiędzy dzisiejszą naturą zwierzęcą a roślinną i minerały wykazują tylko w połowie dzisiejszy nieożywiony charakter, a częściowo są jeszcze na-pół roślinami.
Podczas drugiej połowy trzeciego obiegu szykuje się już coś innego. Minerały twardnieją, rośliny tracą zwolna zwierzęcy charakter odczuwalności, a z jednolitego rodzaju zwierzo-ludzkiego rozwijają się dwie klasy. Jedna pozostaje na stopniu zwierzęcości, druga natomiast doznaje podziału na dwoje ciała astralnego. To ostatnie dzieli się na część niższą, która nadal również pozostaje piastunem afektów i na część wyższą, która osiąga pewną samodzielność, że potrafi wywierać panowanie na niższe człony, na ciało fizyczne, eteryczne i niższe astralne. Tem wyższem ciałem astralnem władają Duchy Osobowości, które szczepią mu samodzielność, a razem z tem sobkowstwo. Tylko w niższem ciele astralnem ludzkiem sprawiają teraz swoją pracę Duchy Ognia, kiedy Duchy Świtu czynne są w ciele eterycznem, a w ciele fizycznem poczyna swą pracę to jestestwo siły, które określić można jako właściwego przodka ludzkiego. To jestestwo siły (Kraft Wesenheit) współtworzyło na Saturnie ducha-człowieka (atma) z pomocą Tronów, na Słońcu ducha-życia (budhi) przy udziale Cherubimów i na Księżycu ducha-sobistość (manas) w łączności z Serafimami. Ulega to jednak zmianie. Trony, Cherubimy i Serafimy wstępują do wyższych sfer, a duchowy człowiek otrzymuje pomoc Duchów Mądrości, Ruchu i Kształtu. Te są więc połączone z duchem-sobistością, duchem-życia i duchem-człowiekiem (z manas — budhi — atma). Przy udziale tych jestestw ukształca scharakteryzowana ludzka istota siły podczas drugiej połowy trzeciego obiegu Ziemi swe ciało fizyczne. Najznaczniej działają przytem Duchy Kształtu. Już tak kształtują ludzkie ciało fizyczne, że staje się ono pewnego rodzaju poprzednikiem późniejszego ciała ludzkiego z czwartego obiegu (współczesnego albo czwartego rundu).
W ciele astralnem pozostawionych zwierzęcych istot czynnemi są nadal wyłącznie Duchy Ognia, w ciele eterycznem roślin Duchy Świtania. Natomiast współdziałają Duchy Kształtu przy przekształcaniu państwa mineralnego. To one je zestalają, zatem szczepią mu sztywne, stałe formy.
Nie należy jednak przy tem wszystkiem wyobrażać sobie, jakoby zakres działania wzmiankowanych duchów ograniczał się tylko na tem, co scharakteryzowano. Podporządkowując się wszędzie w pewien sposób współdziałają wszystkie istoty duchowe razem. Jak naprzykład mają również Duchy Kształtu — w podanym czasie — pewne prace (do spełnienia) w ciele fizycznem, roślin i zwierząt i t. d.
Kiedy to wszystko się stało, znowu stopiły się wszystkie jestestwa — również Słońce i Księżyc — przy końcu trzeciego obiegu Ziemi i przeszły następnie przez krótszy okres snu (mała pralaja).. Wówczas wszystko jest znowu niezróżniczkowaną masą (chaosem); i w końcu tegoż zaczyna się czwarty obieg Ziemi, w którym znajdujemy się obecnie.
Najpierw wszystko, co już było uprzednio rodzajem istot państwa mineralnego, roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego, poczyna się wydzielać z niezróżniczkowanej masy. Narazie mogą pojawiać się znowu tylko przodkowie ludzcy, jako samodzielne zarodzie, nad których wyższem ciałem astralnem pracowały w poprzednim małym obiegu Duchy Osobowości. Wszystkie pozostałe istoty z państwa minerałów, roślin i zwierząt nie prowadzą tu jeszcze samodzielnego bytu: (Ponieważ na tym stopniu wszystko jeszcze znajduje się w owym wysoce duchowym stanie, jaki nazywa się „pozbawionym kształtów” albo stanem Arupa. Na współczesnym stopniu rozwoju tylko najwyższe ludzkie myśli, np. matematyczne i moralne ideały są zesnute z substancji, która na opisanym stopniu właściwa jest wszystkim istotom). Co stoi niżej od tych przodków ludzkich, może ukazać się tylko jako czynność jakiejś istoty. W ten sposób zwierzęta egzystują dopiero jako stany świadomości Duchów Ognia, rośliny jako stany świadomości Duchów Świtu. Minerały posiadają podwójny byt myślowy. Najpierw egzystują, jako zarodzi myślowe u wymienionych przodków ludzkich, a następnie jako myśli w świadomości Duchów Kształtu. Również „wyższy człowiek” (duch-człowiek, duch-życia, duch-sobistość) egzystuje tylko w świadomości Duchów Kształtu.
Oto zachodzi stopniowo pewnego rodzaju zgęszczenie wszystkiego. Jednak gęstość ta dopiero na najbliższym stopniu dorównywa gęstości myśli. Tylko zwierzęta powstałe w ubiegłym obiegu już mogą na tym stopniu wydzielić się. Wydzielają się ze świadomości Duchów Ognia i stają się samodzielnemi istotami myślnemi. Stopień ten nazywa się ukształtowanym albo stanem Rupa. Człowiek posuwa się o tyle dalej, że jego uprzednio bezkształtne samodzielne ciało myślne zostaje odziane przez Duchy Kształtu w ciało z grubszej ukształtowanej substancji myślowej. Zwierzęta jako samodzielne istoty składają się tu wogóle tylko z tej materji.
Zachodzi dalsze zgęszczenie. Stan obecnie uzyskany da się porównać do tego, z czego są zesnute wyobrażenia podobnej do snu świadomości obrazowej. Ten stopień nazywają „astralnym”. O krok dalej posuwa się (naprzód) pra-pradziad ludzki. Istota jego otrzymuje prócz tych obu wymienionych części składowych jeszcze ciało, składające się z (tylko co) scharakteryzowanej materji. Posiada zatem teraz wewnętrzne pozbawione kształtu jądro istotne, ciało myślne i ciało astralne. Zwierzęta otrzymują również takie ciało astralne, a rośliny wydzielają się ze świadomości Duchów Świtu, jako samodzielne jestestwa astralne.
Dalszy postęp rozwoju polega na tem, że zgęszczenie posuwa się do stanu, który nazywamy fizycznym. Zrazu mamy do czynienia z najsubtelniejszym stanem fizycznym, z najsubtelniejszym eterem. Pra-pradziad człowieka otrzymuje — dzięki Duchom Kształtu — prócz swych dawniejszych części składowych jeszcze subtelniejsze ciało eteryczne. On składa się zatem z bezkształtnego jądra myśli, ukształtowanego ciała myślnego, ciała astralnego i ciała eterycznego. Minerały występują tu narazie jako samodzielne postaci eteryczne. Na tym stopniu rozwoju ma się zatem do czynienia z czterema państwami: mineralnem, roślinnem, zwierzęcem i człowieczem. Obok tego powstały zaś w toku dotychczasowego rozwoju jeszcze trzy inne państwa. W czasie, kiedy wydzieliły się zwierzęta na stopniu myślnym (stopień Rupa) z Duchów Ognia, również Duchy Osobowości wydzieliły ze siebie pewne jestestwa. Składają się one z nieokreślonej materji myślnej, która jak obłok się zgęszcza i znowu się rozrzedza i w ten sposób się rozpływa. Nie można o nich mówić, jak o samodzielnych istotach, ale tylko jak o nieregularnej ogólnej masie. Jest to pierwsze państwo elementarne. W stadjum astralnem oddziela się coś podobnego od Duchów Ognia. Są to widome obrazy lub szematy, podobne do wyobrażeń sennej świadomości obrazowej. Tworzą one drugie państwo elementarne. Na początku stopnia fizycznego wreszcie wydzielają się nieokreślone obrazowe jestestwa z Duchów Świtu. Również one nie mają żadnej samodzielności (wzgl. samoistności), ale potrafią przejawiać siły, podobne do ludzkich i zwierzęcych namiętności i afektów. Te niesamoistne, lotne afekty tworzą trzecie państwo elementarne. Istotom, uposażonym w obrazową świadomość snu, albo w świadomą (samowiedną) obrazową świadomość dadzą się spostrzedz te utwory trzeciego państwa elementarnego, jako płynące światło, strzępki barwne, jako zapach, smak, wszelkie dźwięki i szemry. Jednak pomyślane są wszystkie takie postrzeżenia, jako widmowe.
Zatem należy sobie wyobrażać Ziemię, kiedy ta zgęszcza się ze swej poprzedniej astralności w subtelne ciało eteryczne, jako konglomerat eterycznej mineralnej masy zasadniczej, eterycznych istot roślinnych, zwierzęcych i ludzkich. Wtedy utwory trzech państw elementarnych wypełniają jakby między-przestrzenie i przepływają również przez inne istoty.
To ciało ziemskie zamieszkują wyższe duchowe jestestwa, zatrudnione w najrozmaitszy sposób w wymienionych państwach. Tworzą one — rzec można — wspólnotę duchów, państwo duchowe, a miejscem ich zamieszkania i pracy jest ciało Ziemi, które noszą ze sobą, jak ślimak swój domek. Zaznacza się przytem, że z ziemią są jeszcze (wówczas) zupełnie złączone, obecnie oddzielone od niej słońce i księżyc. Oba ciała niebieskie oddzielają się dopiero później od Ziemi.
„Wyższy człowiek” (duch-człowiek = duch-życia = duch-sobistość; atma = budhi = manas) nie posiada jeszcze na tym stopniu żadnej samodzielności. Wtedy jeszcze tworzy człon w państwie duchów, a narazie związany jest mianowicie z Duchami Kształtu, jak ludzka ręka związana jest, jako niesamodzielny człon, z ludzkim organizmem.
Na tem kończy się badanie drogi kształtowania się Ziemi aż do początku jej stanu fizycznego. Następnie ma być pokazane, jak wewnątrz tego stanu wszystko dalej się posuwa. Wtedy dotychczasowa droga rozwoju przechodzi w to, co już powiedziano w poprzednich rozdziałach kroniki Akasha o rozwoju Ziemi.
Takie stany rozwoju, jak przytoczone tu: bezkształtny, ukształtowany, astralny i fizyczny, które stanowią zatem o różnicach pomiędzy mniejszymi obiegami (w jednym rundzie), nazywają się w podręcznikach teozoficznych „globami”. Zatem mówi się pod tym względem o globie Arupa, Rupa, astralnym i fizycznym. Niektórzy uważają takie określenia za niesłuszne. Nie będziemy jednak dalej mówić o nadawaniu nazw. Prawdziwie (rzecz biorąc), nie o to chodzi ale o rzecz. Lepsza to, gdy kto stara się opisać ją, o ile można, dobrze, niż żeby wiele troszczył się o nazwy. Te ostatnie przecież muszą być zawsze w pewnem rozumieniu nietrafne. Ponieważ fakty duchowego świata trzeba zawsze zaopatrywać w nazwy, wzięte ze świata zmysłowego, zatem można je omawiać tylko porównawczo.
Wykład rozwoju ludzkiego świata został doprowadzony aż do punktu, kiedy Ziemia dosięgła początku swego zgęszczenia. Uprzytomnijmy sobie stan rozwoju tego ludzkiego świata na tym stopniu. Co później wystąpiło, jako słońce, księżyc i ziemia, wtedy jest jeszcze połączone w jedno jedyne ciało. To ostatnie posiada tylko subtelną materje eteryczną. Tylko wewnątrz tej materji znajdują sobie byt istoty występujące później, jako ludzie, zwierzęta, rośliny i minerały. Dla dalszego postępu rozwoju musi jedno ciało kosmiczne najpierw podzielić się na dwa, z których jedno staje się późniejszem słońcem, drugie zaś zawiera jeszcze w połączeniu późniejszą ziemię i późniejszy księżyc. Dopiero jeszcze później następuje podział tego ostatniego ciała kosmicznego: to, co staje się księżycem, wychodzi, a ziemia sama tylko pozostaje miejscem zamieszkania człowieka i jego współtworów.
Kto zna teozoficzną literaturę, znajdującą się w obiegu, musi sobie uprzytomnić, że podział jednego ciała kosmicznego na dwoje miał miejsce w epoce, do której ta literatura zalicza rozwój t. zw. drugiej (głównej) rasy ludzkości. Przodków ludzkich tej rasy opisuje się jako postaci o subtelnem ciele eterycznem. Nie trzeba jednak sobie wyobrażać, że tacy mogliby się rozwinąć na naszej teraźniejszej ziemi, kiedy ta już oddzieliła się od Słońca i odrzuciła od siebie Księżyc. Po takiem oddzieleniu się (istnienie) tego rodzaju ciał eterycznych stało się już niemożliwością. Badając rozwój ludzkości w obiegu, do którego doszły teraz nasze rozważania i który doprowadza nas do współczesności, spostrzega się szereg stanów głównych, z których nasz teraźniejszy jest piątym. Poprzednie wykłady kroniki Akasha traktowały już o tych stanach. Tu raz jeszcze przytoczy się tylko to, co niezbędnem jest dla dalszego pogłębienia wykładu. Pierwszy stan główny ukazuje przodków ludzkich, jako zgoła subtelne jestestwa eteryczne. Nieco nieściśle nazywa potoczna literatura teozoficzną te jestestwa pierwszą rasą główną. Do (czasu) tego stopnia rozwoju są właśnie słońce, księżyc i ziemia jeszcze jednem ciałem kosmicznem. Ale oto oddziela się słońce jako samodzielne ciało. Zabiera przez to od połączonej jeszcze z księżycem ziemi wszystkie siły, dzięki którym przodkowie ludzcy mogli byli się utrzymać w swym stanie eterycznym. Z oddzieleniem się słońca zachodzi zgęszczenie kształtów ludzkich, jak również kształtów innych współtworów ludzkich. Te stworzenia muszą się teraz niejako przystosować do swego nowego miejsca zamieszkania.
Ale tylko same siły materjalne odchodzą z tego miejsca zamieszkania. Również odchodzą przytem duchowe jestestwa, o których powiedziano uprzednio, że w scharakteryzowanem jednem ciele kosmicznem tworzą duchową wspólnotę. Ich byt znajduje się w ściślejszym związku ze słońcem, niż z ciałem kosmicznem, które wydzieliło z siebie słońce. Gdyby istoty te pozostały w połączeniu z siłami, jakie następnie rozwijają się na ziemi i księżycu, nie mogłyby (same) rozwijać się dalej do odpowiednich im stopni. Wymagały one dla swego dalszego rozwoju nowego miejsca zamieszkania. To ostatnie dało im słońce, kiedy oczyściły się — rzec można — od sił ziemskich i księżycowych. Stopień, na którym obecnie znajdują się te istoty, pozwala im jeszcze działać na siły ziemskie i księżycowe tylko od zewnątrz, ze słońca.
Stąd widać, jaki sens posiada scharakteryzowany rozdział. Pewne jestestwa, stojące wyżej od człowieka, odbyły swój rozwój do tego momentu na jednem (całkowitem) scharakteryzowanem ciele kosmicznem; teraz zajęły one część jego dla siebie, a resztę zostawiły ludziom i ich współtworom.
Skutkiem oddzielenia się słońca nastąpił gruntowny przewrót w rozwoju człowieka i jego współtworów. Spadli niejako z wyższego bytu na niższy. Musiało tak się stać, ponieważ utracili bezpośrednie połączenie z temi wyższemi istotami. Znaleźliby się zupełnie — w swoim rozwoju — w położeniu bez wyjścia, gdyby nie nastąpiły inne zdarzenia kosmiczne, które wznieciły nanowo postęp i jakby wprowadziły rozwój na zupełnie inne tory. W obecności ciał, które odeszły z wydzielonym księżycem, a które tkwiły wówczas jeszcze w ziemi, dalszy postęp byłby niemożliwym. W obecności tych sił nie mogłaby powstać współczesna ludzkość, ale tylko ten rodzaj istot, w których rozwinięte podczas trzeciego wielkiego obiegu bytu księżycowego afekty, gniew, nienawiść i t. d. spotęgowały się do stopnia niepomiernej zwierzęcości.
I tak działo się właśnie w ciągu pewnego okresu czasu. Bezpośrednim skutkiem oddzielenia się słońca było powstanie trzeciego głównego stanu przodków ludzkich, zwanego w literaturze teozoficznej trzecią rasą główną, lemuryjską. Znowu niezbyt szczęśliwe określenie „rasa” dla tego stanu rozwoju. Ponieważ tylko w niewłaściwem rozumieniu można stosować obecną nazwę „rasy” do ówczesnych przodków człowieka. Trzeba sobie mianowicie uprzytomnić, że formy rozwojowe zarówno w odległej przeszłości (jak i w przyszłości) różnią się, tak zupełnie od współczesnych, iż nasze obecne określenia mogą służyć jedynie pomocniczo, a dla tych odległych epok właściwie wszelki sens tracą. W zasadzie można mówić dopiero o „rasach” mniej więcej w drugiej tercji scharakteryzowanego trzeciego stanu głównego (lemuryjskiego) rozwoju. Wówczas formuje się to, co nazywamy rasą. Następnie zachowuje swój „rasowy charakter” w czasie rozwoju atlantyckiego aż do naszych czasów, do piątego stanu głównego. Jednak już przy końcu naszej piątej epoki znowu utraci słowo „rasa” wszelki sens. Ludzkość w przyszłości podzieli się na części, których nadal nie będzie można nazywać „rasami”. Potoczna literatura teozoficzna sprawiła pod tym względem wiele powikłań. A mianowicie spowodowała to książka, która skądinąd posiada duże zasługi, popularyzując w nowszych czasach światopogląd teozoficzny. — Sinnetta „Buddyzm ezoteryczny”. Tam przedstawiono rozwój świata w ten sposób, jakoby wiecznie jednako — po przez epoki kosmiczne — miały powtarzać się „rasy”. Jest jednak zupełnie inaczej. To, do czego właśnie stosuje się nazwa „rasy”, powstaje i przemija. Nazwa „rasy” stosuje się tylko do pewnego okresu rozwoju ludzkości. Przed i po tym okresie znajdują się formy rozwojowe, które są właśnie zgoła czemś innem, niż „rasy”. Rzeczywiste odcyfrowanie kroniki Akasha upoważnia do takiej uwagi i dlatego została tu zamieszczona. Odcyfrowujący świadom jest co do tego swojej zupełnej zgodności z prawdziwem okultystycznem badaniem duchowem. Inaczej nie przyszłoby mu nigdy do głowy zarzucać cokolwiek zasłużonym książkom teozoficznym. Czuje się również obowiązanym — właściwie zupełnie mimochodem — do zaznaczenia, że inspiracje wzmiankowanego w „Ezoterycznym Buddyzmie” wielkiego nauczyciela nie znajdują się w sprzeczności z niniejszym przykładem, ale że nieporozumienie dopiero stąd powstało, że autor wymienionej książki przetłómaczył na swój sposób dającą się z trudem wyrazić mądrość owych inspiracji na obecnie używaną mowę ludzką.
Trzeci główny stan rozwoju ludzkości przedstawia się właśnie jako taki, w którym rasy dopiero powstały. A zdarzenie to spowodowane zostało przez oddzielenie się księżyca od ziemi. Temu rozdziałowi towarzyszyło powstanie dwu płci. Po raz wtóry zwraca się uwagę na ten stopień rozwoju ludzkości w niniejszych wyjątkach z kroniki Akasha. Kiedy wydzieliła się ze słońca połączona z księżycem ziemia, nie istniały jeszcze w ludzkości rodzaje męski i żeński. Każda istota ludzka łączyła (w sobie) oba rodzaje w zupełnie jeszcze subtelnem ciele. Należy tylko podkreślić, że ci dwupłciowi przodkowie ludzcy stali w porównaniu z dzisiejszym człowiekiem na niższym stopniu rozwoju. Niższe popędy działały z niepomierną energją, a rozwój duchowy wcale jeszcze nie istniał. Że ten ostatni został wzniecony i że niższe popędy zostały zwrócone w pewne granice — to łączy się z tem, że w tym samym czasie, kiedy odłączyły się od siebie ziemia i księżyc, pierwsza weszła w sferę innych ciał kosmicznych. To nadzwyczaj pełne znaczenia współdziałanie ziemi z innemi ciałami kosmicznemi, jej spotkanie z obcą planetą w czasie, który literatura teozoficzną nazywa lemuryjskim — ma być opowiedziane. Ten sam bieg rozwoju należy jeszcze z innego punktu widzenia wyłożyć. A to dla zupełnie określonej przyczyny. Ponieważ, rozważając z najróżniejszych stron prawdy, dotyczące wyższych światów, nigdy zawiele uczynić nie można. Co do tego należy sobie uprzytomnić, że z każdej strony dawać można jednak tylko zupełnie ubogie szkice. A dopiero stopniowo, kiedy ogląda się tę samą rzecz z różnych stron, zestawia się otrzymane w ten sposób wrażenia w coraz pełniejszy życia obraz. A takie tylko obrazy pomagają wniknąć człowiekowi w światy wyższe, nie zaś suche, szematyczne pojęcia. Im bardziej żywe, im barwniejsze są te obrazy, tem większą można mieć nadzieję zbliżenia się do wyższej rzeczywistości. Jasnem jest, że właśnie obrazy wyższych światów wywołują obecnie w wielu współczesnych niedowierzanie. I owszem podobają się rewelacje szematów pojęciowych, podziałów — z możliwie wieloma nazwami — o Devachanie, o rozwoju planet i t. d.; ale trudniej przyjmuje się, kiedy ktoś waży się tak malować nadzmysłowe światy, jak podróżnik maluje krajobrazy południowej Ameryki. A jednak trzeba sobie powiedzieć, że coś rzeczywiście pożytecznego dają tylko obrazy mające świeżość życia, nie zaś martwe szematy i nazwy.


Przypisy


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Rudolf Steiner i tłumacza: Jan Rundbaken.