Królowa marzeń

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Feliks Przysiecki
Tytuł Królowa marzeń
Pochodzenie Śpiew w ciemnościach
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Ignis“
Data wydania 1921
Druk J. Burian
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBICały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub Pobierz Cały tomik jako PDF Pobierz Cały tomik jako MOBI
Indeks stron


KRÓLOWA MARZEŃ

Z za błękitnych irysów, z za gąszcza tuberoz,
Znowu się twoja smukła zbliża ku mnie ręka.
Omotał ją w sieć kwietną marzyciel — papieros,
Nie bacząc, jak mię drażni takich wspomnień męka.

Zabójczo piękna pani, otoczona nudą!
Gwiazdami rozjarzony twój urok wieczorny,
Przez pasma gór z kryształu błękitną ułudą,
Ciągnie za sobą dzieci w twój pałac upiorny!

Już w dzieciństwie połączył nas grzeszny stosunek,
Wabiłaś mię na schadzki w twe ciemne pokoje,
Ucząc mię jak wypijać narkotyczny trunek,
Jak wtulać się rozkosznie w twe jedwabne stroje.

Bo jak pieśni szpinetów, szat twoich szelesty,
Czarują umysł chłopców trującą rozkoszą,
Jak zaklęcia magiczne, twe drażniące gesty,
Lekko ich w twe pieszczące objęcia unoszą.


Pomysłowo podchodzisz niechętne ofiary,
By wpaść w stosowną chwilę, idziesz krok za krokiem,
Aż wreszcie doprowadzasz do skutku zamiary,
Mamiąc grozą fantazji i myśli urokiem.

O, natrętna kochanko! Twe złota powozy
Niosą białe rumaki w przepych na lazurach,
W zamki cudów miłosnych i zmysłowej grozy,
W ulice miast ze srebra wzniesionych na chmurach.

Przez podwodne krainy, gdzie lśnią nocne gwiazdy,
Przez haremy tureckie, bajeczne kawiarnie,
Zwabiasz swoich kochanków w swe straszne zajazdy,
W kryształowy labirynt, gdzie gasną latarnie.

O, zna każdy warjacki przestrach pobłądzenia,
Kto się w twych złudnych cudach zwolna rozwałęsa,
Kto kocha delikatne, niezwykłe marzenia,
Twe lśniące paradoksy, wytworne nonsensa.

Lecz ty, Pani wykwintnych zbytków i bogactwa,
Posiadasz ten niezwykły czar światowej damy,
Którym wciągasz nas w swoje szelmowskie matactwa,
Wyłudzając klejnoty, jakie tylko mamy.


A rozmarzonym chłopcom w znak najwyższej łaski,
Do swego pamiętnika wpisywać pozwalasz
Naiwnie piękne wiersze i stroić w obrazki,
Do jakich rwie się zwykle taki młody malarz.

O, Pani tych samotnych, na pustkę skazanych,
Co w izbach kawalerskich tworzą wieczorami
Światy z rycin wyciętych z pism ilustrowanych
I w owych światach słyną wielkimi czynami!

Ty rządzisz tymi światy! W nich, jakby na scenie,
Nad którąś kierownictwo szatańskie objęła,
Oni — aktorzy pragnień zgrywają swe śnienia,
Tworząc w gorączce marzeń wielkie arcydzieła.

A kiedy wrócą potem do rzeczywistości,
Na znalezione w gratach rozpaczliwe listy
Do swego „dziś“ pisane przez siebie w młodości
Jedną mają odpowiedź: smutku cień wieczysty.


A czasem w noc bezsenną przychodzisz nad rankiem,
Strojna w cudze klejnoty, udając obawę;
Nad zrujnowanym bladym schylasz się kochankiem
I piszesz krwią na ścianie swoje straszne: Ave!...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Feliks Przysiecki.